Cześć. Ostatnio kilka osób pisało do mnie prywatnie z pytaniami o dobór imienia dla dziecka pod kątem numerologii, więc pomyślałam, że lepiej otworzyć temat i zebrać to w jednym miejscu. Sama wielokrotnie pomagałam w takich obliczeniach i mam na ten temat sporo przemyśleń. Podstawowa zasada jest taka, że wibracja imienia (razem z nazwiskiem) powinna harmonizować z Liczbą Drogi Życia dziecka, wyliczoną z daty urodzenia. To nie jest jedyny element, ale chyba najważniejszy punkt wyjścia. Oczywiście sprawa się komplikuje, bo datę urodzenia nie zawsze znamy z góry — termin porodowy to przecież przybliżenie. I tu zaczyna się cała zabawa. Jak Wy do tego podchodzicie? Liczycie kilka wariantów dat, czy czekacie na poród i dopiero wtedy dobieracie imię?
Ja zawsze mówię, żeby czekać na faktyczną datę urodzenia. Termin porodowy to statystyka — dziecko może się urodzić dwa tygodnie wcześniej albo tydzień później, a to zmienia całą Drogę Życia. Liczyłem kiedyś dla znajomych trzy warianty imienia pod różne daty i oczywiście mały przyszedł na świat w terminie, którego nikt nie brał pod uwagę. Zmarnowany czas. Lepiej mieć listę ulubionych imion i po porodzie szybko przeliczyć.
To zależy od podejścia. Jeśli ktoś traktuje numerologię jako wskazówkę, a nie wyrocznię, to może spokojnie wybrać imię, które mu się podoba, a potem sprawdzić, jak wygląda wibracja, i ewentualnie skorygować drugie imię. Drugie imię to zresztą niedoceniany element — pozwala wyrównać wibrację bez rezygnowania z tego, na czym nam zależy.
Trzeba tu rozróżnić jedną rzecz. Wibracja imienia to nie jest jedyny parametr, na który patrzymy. Sama suma liter to dopiero początek. Mamy samogłoski, które pokazują motywacje wewnętrzne — tak zwana Liczba Duszy. Mamy spółgłoski — Liczba Osobowości, czyli jak postrzegają nas inni. I mamy sumę całości, czyli Liczbę Ekspresji. Przy dobieraniu imienia dla dziecka powinniśmy patrzeć na wszystkie trzy, nie tylko na łączną sumę.
