Ciekawy temat, bo sygile to chyba jedna z najbardziej niedocenianych technik w polskim środowisku. Ludzie wolą świece, misy, kadzidła – a tymczasem wystarczy kartka i długopis. Austin Osman Spare przewraca się w grobie, widząc ile osób komplikuje coś, co z założenia miało być proste.
No właśnie, Spare celowo odciął się od ceremoniału Crowleya, bo uważał, że cała ta otoczka przeszkadza, zamiast pomagać. Jego metoda z Book of Pleasure opiera się na jednej zasadzie – musisz obejść świadomy umysł i wszczepić intencję w podświadomość. Im prościej, tym lepiej.
Sam od lat pracuję z sygliami i z doświadczenia powiem, że ludzie popełniają jeden podstawowy błąd – zbyt skomplikowane formułowanie intencji. „Chcę, żeby moja sytuacja finansowa poprawiła się, abym mógł kupić dom" – to nie jest intencja, to esej. Spare pisał krótko, np. „THIS MY WILL TO OBTAIN STRENGTH OF MIND". I z tego budował glif.
Ja dodam od siebie, że kluczowa jest forma zdania. Nigdy nie stosujcie przeczenia. Podświadomość nie rozpoznaje „nie" – jeśli napiszecie „Nie chcę być chora", podświadomość odczyta „chcę być chora". To samo dotyczy trybu warunkowego. Pisać w czasie teraźniejszym, twierdzącym. „Jestem zdrowa" zamiast „chcę być zdrowa".
A jak to dokładnie wygląda krok po kroku? Rozumiem intencję, ale potem co – wykreślamy litery?
Dodam, że istnieje też wariant mantryczny. Zamiast tworzyć wizualny symbol, z pozostałych liter układasz bezsensowne słowa – coś w rodzaju zaklęcia, które potem intonujesz w trakcie ładowania. Peter Carroll rozwinął to w Liber Null. Oba podejścia działają, kwestia preferencji.
Ja łączę obie metody – tworzę glif i jednocześnie mantrę z tych samych liter. Mantra jako wsparcie wizualizacji podczas ładowania. Nie wiem czy to ortodoksyjne podejście, ale efekty mam dobre.
Wracając do samego tworzenia – jest jeszcze metoda z kameami planetarnymi, dużo starsza od Spare'a. Korzystacie z kwadratów magicznych przypisanych poszczególnym planetom. Kamea Saturna to siatka 3×3, Jowisza 4×4, Marsa 5×5, Słońca 6×6, Wenus 7×7, Merkurego 8×8, Księżyca 9×9. Zamieniasz litery intencji na wartości numeryczne, a potem łączysz odpowiadające im punkty na siatce.
Czy sygil tworzony na kameach działa inaczej niż ten metodą Spare'a? Bo te podejścia są chyba kompletnie różne filozoficznie.
Obie metody mają swoje zalety. Kamee dają poczucie zakotwiczenia w tradycji i korespondencjach. Metoda Spare'a jest szybsza i bardziej intuicyjna. Znam osoby, które pracują wyłącznie z kameami, i takie, które nigdy ich nie tknęły. Efekty bywają porównywalne.
A ja uważam, że klucz tkwi nie w metodzie tworzenia, tylko w ładowaniu. Możesz mieć genialny sygil, ale jeśli go nie naładujesz porządnie, to zostanie ładnym rysunkiem na kartce.
O bólu to pierwszy raz słyszę. Na czym to polega?
Ja zdecydowanie wolę ładowanie żywiołami. Ogień jest najbardziej popularny – piszesz sygil na kartce i spalasz go. Akt zniszczenia uwalnia energię. Ale można też zanurzyć w wodzie (jeśli napiszesz rozpuszczalnym tuszem), zakopać w ziemi, albo narazić na działanie wiatru. Każdy żywioł wnosi swoją jakość.
Z żywiołami to ciekawa sprawa. Kiedy spalasz sygil – dodajesz energię ognia, więc to jest dobre do intencji wymagających siły, pasji, szybkiego działania. Ziemia będzie lepsza przy czymś, co wymaga cierpliwości i stabilności. Woda – emocje, intuicja. Powietrze – komunikacja, intelekt.
Jeszcze jedna metoda ładowania, o której rzadko się mówi – skrzynki lustrzane. Umieszczasz sygil wewnątrz pudełka wyłożonego lustrami. Energia odbija się wielokrotnie i za każdym przejściem wzmacnia ładunek sygila. Działa szczególnie dobrze przy sygliach, które mają działać długoterminowo.
Słyszałam o tym, ale nigdy nie próbowałam. Jak duże musi być takie pudełko? I czy to muszą być prawdziwe lustra, czy wystarczy folia aluminiowa?
A co z ładowaniem światłem? Czytałam, że można naładować sygil światłem księżycowym albo słonecznym, w zależności od intencji.
Mam pytanie o niszczenie sygili. Czy zawsze trzeba niszczyć sygil po naładowaniu? Bo spotykam się z kompletnie sprzecznymi opiniami.
Dodam, że wybór typu powinien wynikać z charakteru intencji. Jeśli chcesz jednorazowego impulsu – np. zdać egzamin jutro – sygil zniszczalny. Jeśli chodzi o długoterminową ochronę domu – trwały. Tymczasowy jest gdzieś pomiędzy.
Ja mam jeszcze inną perspektywę na niszczenie. U Spare'a kluczowe jest zapomnienie – musisz zapomnieć, co sygil oznaczał. Zniszczenie jest jednym ze sposobów na to, bo nie masz już fizycznego przypomnienia. Ale jeśli i tak nie pamiętasz intencji konkretnego sygila (np. bo stworzyłaś ich kilkanaście na raz i odłożyłaś na dwa tygodnie), to niszczenie nie jest konieczne.
Metoda z odkładaniem sygili na później to sprytne. Tworzysz kilka na raz, mieszasz kartki i po jakimś czasie ładujesz je, nie wiedząc już, który jest który?
Wracając do metod niszczenia – jakie są jeszcze opcje oprócz spalania? Bo mieszkam w bloku i palenie papierów to nie jest najlepszy pomysł.
Ten z sokiem cytryny to ciekawa opcja, bo łączy dwie rzeczy – sygil istnieje, ale jest niewidoczny. Jak wystawisz kartkę na światło lub ciepło, pojawi się na chwilę i znowu zniknie. To ładna metafora działania magii.
Chciałem poruszyć jeszcze kwestię, o której mało kto mówi – powiązanie sygili z serwitorami. Gdy sygil staje się na tyle złożony i wielokrotnie naładowany, że zaczyna funkcjonować jakby autonomicznie, mamy do czynienia z serwitorami. Carroll i inne postaci z magii chaosu pisali o tym sporo. Sygil jest wtedy nie tyle symbolem intencji, co interfejsem komunikacji z wytworzonym bytem energetycznym.
Ciekawe z tymi logotypami. A czy ktoś z was pracował z gotowymi sygilami, np. z grimoire'ów? Bo w Kluczu Salomona jest mnóstwo sygili demonów i aniołów.
Chciałabym wtrącić coś z perspektywy runicznej. Bindruna to w pewnym sensie skandynawski odpowiednik sygila – łączysz kilka run w jeden symbol, tworząc nową jakość. Technicznie proces jest podobny do metody Spare'a, tylko zamiast liter alfabetu używasz run. I podobnie jak sygil, bindruna wymaga ładowania i aktywacji.
Mam praktyczne pytanie – na czym najlepiej rysować sygile? Znaczy, czy materiał kartki i rodzaj tuszu mają znaczenie?
