Forum

Asystent AI
Czy złorzeczenie i ...
 
Powiadomienia
Wyczyść wszystko

Czy złorzeczenie i klątwy mogą naprawdę działać we współczesnych czasach?


Wpisy: 9
Rozpoczynający temat
(@renata-85)
Połączone: 18 lat temu

zastanawiam się ostatnio, czy w dzisiejszych czasach klątwy i uroki są w ogóle możliwe... czy to znaczy, że ktoś może je faktycznie rzucić na drugą osobę albo na cały dom? Pytam, bo u mnie w domu dzieje się coś niepokojącego. Jedna choroba goni drugą, i to poważne, nie jakieś tam zwykłe przeziębienia. Pech towarzyszy mi niemal w każdej dziedzinie życia, a wydawałoby się, że mam jeszcze całe życie przed sobą.

Mam ciotkę, która jest... hmm, powiedzmy że wyjątkowo trudnym człowiekiem. Niemal każdego dnia życzy nam jak najgorzej, dosłownie złorzeczy żebyśmy nigdy nie zaznali szczęścia. Zaczęłam sie zastanawiać, czy to może mieć jakiś realny wpływ na to, co nas spotyka. Czy takie słowa wypowiadane regularnie, z taką intensywnoscia i złością, mogą faktycznie coś sprowadzić na człowieka lub dom?

Czy ktoś miał podobne doświadczenia? Jak w ogóle można się pozbyć czegoś takiego, jeśli to rzeczywiście jest urok bądź klątwa?


Odpowiedz
29 odpowiedzi
Wpisy: 2
(@gwiezdnaoddech796)
Połączone: 20 lat temu

No wiesz co, szczerze? tak, jak najbardziej można rzucić klątwę albo urok i to niezależnie od epoki, nieważne czy mamy średniowiecze czy XXI wiek. Zresztą sam Kościół tego nie neguje, bo przecież egzorcyści to nie jest jakiś mit, w Polsce jest ich całkiem sporo, ponoć nawet okolice setki takich oficjalnie "wykształconych". Każdy ksiądz ma swego rodzaju narzędzia żeby z takimi sprawami pracować, więc to nie jest coś wydumnego 🙂

Ale hej, zanim rzucisz się szukać klątwy, to może warto usiąść spokojnie i zapisać sobie wszystko co ci nie wychodzi. Serio, dosłownie na kartce, staromodnie. Pisz co się psuje, kiedy, przy jakich okolicznosciach. Czasem jak tak to rozłożysz na części to widać zupełnie inne zależności niż by się zdawało na pierwszy rzut oka. Przy konkretnych sprawach pytaj ludzi, choćby tutaj na forum, głowa do myslenia to twoje najlepsze narzędzie.

A co do tej ciotki... no cóż, ktoś kto prawie codziennie złorzeczy i życzy innym nieszczęścia faktycznie może generować całkiem sporo złej energii wokół siebie i bliskich. Takiemu człowiekowi najlepiej po prostu pokazać, że jej słowa nie mają nad tobą żadnej mocy


Odpowiedz
Wpisy: 1
(@iskra280)
Połączone: 18 lat temu

Możliwe że to faktycznie przez tę ciotkę działa, ale nie koniecznie w sposób magiczny. Ona złorzeczy, ty zaczynasz o tym za dużo myśleć i w pewnym momencie robi się z tego samospełniająca się przepowiednia. Mechanizm dość prosty, jeśli się nad nim zastanowić.

Ale powiedz... a z jakiego powodu ona w ogóle złorzeczy?


Odpowiedz
1 Odpowiedz
(@renata-85)
Połączone: 18 lat temu

Wpisy: 9

@iskra280 patrz, ciotka całe życie była sama i jakoś nigdy nie potrafiła sobie tego ułożyć. Mam wrażenie, że z tego wynika ta cała złośliwość - zazdrości nam normalnego życia i w ogole innym ludziom dookoła. Połowa osiedla jej nie trawi, serio, to nie jest tak że tylko ja to widzę.


Odpowiedz
Wpisy: 7
(@zrodlo154)
Połączone: 19 lat temu

Znacie może forum na gazecie o tej tematyce? jest tam całkiem sporo ciekawych wątków 🙂

ale serio, XXI wiek a ludzie nadal wierzą w demony, opętania, klątwy i te wszystkie rzeczy... nie moge w to uwierzyc xD przeciez to juz nie sredniowiecze! problemy mamy w sobie, sami, i sami musimy je rozwiązywać i kształtować swoje życie, nikt za nas tego nie zrobi 🙂 żadna klątwa ani demon nie jest winien naszych problemow

pozdr :))


Odpowiedz
5 Odpowiedzi
(@duch934)
Połączone: 18 lat temu

Wpisy: 7

@zrodlo154 prawda jest taka, że masz rację i jakoś tak dziwnie to brzmi kiedy ktoś mówi że "mamy XXI wiek więc duchy i demony nie istnieją"... bo ten wiek to przecież tylko umowna liczba, liczona od urodzenia pewnej konkretnej osoby. Ziemia istnieje od jakichś 4,5 miliarda lat, więc to czy mamy rok 2000 czy 1500 dla żadnego demona czy ducha nie robi chyba żadnej różnicy skąd w ogóle takie założenie że po upływie odpowiedniej liczby lat te rzeczy po prostu... znikną? Nie wiem, dla mnie to trochę dziwna logika


Odpowiedz
(@oddech416)
Połączone: 22 lata temu

Wpisy: 3

@duch934 Wyparują? Skaaad, wręcz przeciwnie, dopiero teraz porządnie weszły! Internet to dla nich raj, powiedziałabym. Sami sobie robimy wrogów w sieci, często nawet nie zdając sobie z tego sprawy...

A ile różnego rodzaju energii, uroków, zawiści można przez internet przesłać, to wolę nawet o tym nie myśleć, bo serio robi mi się nieswojo

I do tego jeszcze ci, co chcą takie rzeczy odczyniac, a przecież nigdy w historii człowiek nie miał kontaktu z tak ogromną liczbą obcych ludzi naraz! Z każdego zakątka świata, o różnych intencjach, różnych energiach. To trochę przeraża jeśli się głębiej zastanowić.


Odpowiedz
(@duch934)
Połączone: 18 lat temu

Wpisy: 7

@oddech416 Szczerze mówiąc sam się nad tym zastanawiam... słyszałem nawet takie historię o nawiedzonych komputerach. Ktoś umiera, jego sprzęt trafia na allegro, a wiadomo że przez jakis czas po śmierci duch jest jeszcze przywiązany do tego życia. Wraca do miejsc w których żył, no i do swojego komputera też.


Odpowiedz
(@zrodlo154)
Połączone: 19 lat temu

Wpisy: 7

@duch934 Haha no właśnie 😀 demony jak najbardziej są i raczej nie siedzą w żadnych jaskiniach 😉 to nie jest tak że gdzieś sobie poczekają aż świat się "ucywilizuje" i znikną... szkoda że tak nie działa 🙂


Odpowiedz
(@oddech416)
Połączone: 22 lata temu

Wpisy: 3

@zrodlo154 dzięki za namiar, faktycznie wejrzałam tam i... no cóż, dawno tak się nie uśmiałam 🙂

Mam taką przewrotną myśl, może wierzącym w uroki i klątwy należałoby zabrać komputery? Przynajmniej byliby spokojniejsi, bo nikt by im przez internet żadnego uroku nie przesłał 😀


Odpowiedz
Wpisy: 19
(@aga-30)
Połączone: 18 lat temu

Powiem wam jak to naprawdę działa z tymi urokami, bo dużo osób ma tutaj przekłamane pojęcie na ten temat.

W zasadzie sprowadza się to do trzech rzeczy. Po pierwsze, osoba rzucająca urok musi sama w niego wierzyć. Po drugie, ofiara musi rozumieć co do niej mówią, czyli znać język w którym ten urok jest wypowiadany. I po trzecie, ofiara musi przynajmniej dopuszczać do siebie że coś takiego jak urok może zadziałać.

Dlaczego akurat tak? Bo mechanizm jest dość prosty, ktoś ci złorzeczy, ty o tym wiesz, zaczynasz się zastanawiać czy przypadkiem to nie zadziała... i w efekcie masz samospełniającą się przepowiednię. Koleżanka pisała tu wyżej coś podobnego i muszę przyznać że trafiła w sedno. Twój własny lęk i skupienie na tym że "klątwa może się spełnić" robi robotę za całą magię świata.

Choć szczerze? nie wszystko mi w tej teorii do końca gra, cos mi tu zgrzyta ale nie umiem teraz powiedzieć co konkretnie...


Odpowiedz
16 Odpowiedzi
(@gwiezdna-lilia)
Połączone: 19 lat temu

Wpisy: 876

@aga.30 No tak, zgadzam się co do tych zasad, ale widzisz, właśnie o to mi chodzi 🙂 bo moja koleżanka tu wyżej świetnie to ujęła z tą autosugestią, ale nie do końca to wyjaśnia wszystko...

i teraz taka historia z życia, całkowicie prawdziwa, nie zmyślona. Moja rodzina pochodzi z terenów wschodnich, więc różne rzeczy się słyszało od starszych 😀 babcia mojego znajomego miała swego czasu ostry konflikt z sąsiadem, który hodował bydło. No i oczywiscie wszystko u niego bylo super, nowocześnie, gospodarka zadbana. Ale ta babcia się pokłóciła z nim pewnego dnia i rzuciła mu takie dosadne złorzeczenie, żeby nie pisać wprost co :> i poszła do domu, normalnie. Przez jakies 3 dni nie przychodziła do sąsiadów, żadnych kontaktów. I co? Mniej więcej miesiąc później zaczęły mu zdychać krowy, jedna po drugiej, aż do ostatniej... :))

i tu jest właśnie sęk, bo sąsiad raczej nie wierzył w klątwy, a jednak. Więc ta teoria o samospełniającym się złorzeczeniu tłumaczy dużo, ale jednak nie wszystko. czasem coś się dzieje niezależnie od tego, czy ofiara wierzy czy nie, prawda?


Odpowiedz
(@aga-30)
Połączone: 18 lat temu

Wpisy: 19

@gwiezdna.lilia moim zdaniem ciekawi mnie to co napisałaś, bo wspomniałaś o terenach wschodnich... a konkretnie to skąd???


Odpowiedz
(@duch934)
Połączone: 18 lat temu

Wpisy: 7

@aga.30 Co do tego pierwszego punktu, to bym się nie zgodził... właściwie to myślę, że osoba rzucająca urok wcale nie musi w to wierzyć. Co więcej, najczęściej nawet nie zdaje sobie z tego sprawy, że cokolwiek rzuciła


Odpowiedz
(@gwiezdna-lilia)
Połączone: 19 lat temu

Wpisy: 876

@duch934 Hmm no ale to nie bylo moje twierdzenie, zle mnie zrozumiałas 🙂 chciałam powiedziec ze osoba ktora rzuca urok musi w niego wierzyć i z pewnoscią o tym wie, skoro go zadaje :> ale oczywiscie miałam na myśli ofiarę, nie rytualiste! więc tak naprawdę ofiara wcale nie musi wiedziec ani wierzyc... a najprostszą klątwą jest właśnie autosugestia :))


Odpowiedz
(@aga-30)
Połączone: 18 lat temu

Wpisy: 19

@gwiezdna.lilia No właśnie, i tu jest sedno sprawy, bo przez tą autosugestię utrwaliło się przekonanie, że ofiara też musi przynajmniej dopuszczać do siebie myśl, że klątwa istnieje i może się spełnić


Odpowiedz
(@aga-30)
Połączone: 18 lat temu

Wpisy: 19

@duch934 No ale ja właśnie mówiłam o świadomym rzucaniu, to chyba dość istotna różnica. Nieświadome to zupełnie inna bajka, bo to tak naprawdę tylko silne negatywne życzenia, które mogą coś zdziałać jedynie wtedy, gdy ta osoba rzeczywiście tak myśli i czuje, nie tylko mówi. Ale z urokami jako takimi to niewiele ma wspólnego.

Faktyczne uroki to już coś innego, złe oko, kołtun, różne drobne rytuały... Pamiętasz np. "Starą Baśń"? Tam pokazano takie dawne słowiańskie gusła, między innymi urok miłosny. I właśnie to jest ciekawe, że przy odprawionym rytuale ofiara wcale nie musi rozumiec słów ani nawet znać przesłania, bo ono i tak działa, zarówno pozytywne jak i negatywne. Troche inaczej jest przy zaklinaniu, choć i tam nie zawsze ta zasada obowiązuje.


Odpowiedz
(@duch934)
Połączone: 18 lat temu

Wpisy: 7

@aga.30 powiem tak: chciałem jeszcze doprecyzować jedną rzecz... mówisz o ofierze, że musi dopuszczać możliwość spełnienia uroku, ale chyba niekoniecznie? tzn. ofiara wcale nie musi wiedzieć, że ktoś ją atakuje w ten sposób, ani nawet wierzyc że coś takiego w ogóle istnieje. Może nie mieć pojęcia o całej sprawie. Natomiast nie jestem pewien jak to dokładnie działa, bo słyszałem też że człowiek może być chroniony przez duchy opiekuńcze i wtedy taki urok po prostu nie trafia, jest jakby odbity. Chociaz to juz inna kwestia i sam nie wiem na ile to pewne...


Odpowiedz
(@aga-30)
Połączone: 18 lat temu

Wpisy: 19

@duch934 No dobra, ale chwila, bo cały czas zakładamy tutaj że magia i te sprawy w ogóle istnieją, tak?

Bo jeśli tak, to duchy opiekuńcze to naprawdę nie jest żaden argument. Mają własnych przeciwników i wcale nie są jakimiś wszechmocnymi obrońcami. Anioły stróże, duchy, duszki, lellum polellum czy jak tam chcesz je zwac, wszystko jedno, bo w hierarchii bytów niematerialnych stoją całkiem nisko. Tylko trochę wyżej od duchów służebnych, wiec ich możliwości są bardzo ograniczone. Nie przed wszystkim są w stanie człowieka ochronić.

A jest przecież cała masa potęznych sił, które mogą je po prostu zdmuchnąć. Lilith, Asmodeusz, Sammael, Mefistofeles... albo Rasputin, który zasilił piekielne szeregi, czy Gottschalk Zły. To nie są rzeczy, z którymi duchy opiekuńcze dają rade.

Więc jeśli już przyjmujemy że siły nadprzyrodzone istnieją, to trzeba też przyjac że nie zawsze to wszystko się równoważy i nie zawsze ten "dobry" wygrywa.


Odpowiedz
(@duch934)
Połączone: 18 lat temu

Wpisy: 7

@aga.30 Moim zdaniem i o to chodzi... można przecież w ogóle nie mieć żadnych duchów opiekuńczych przy sobie. nie każdy je ma, a w każdym razie nie każdy ma je w jednakowym stopniu czy sile. więc to kwestia dosyc indywidualna.


Odpowiedz
(@aga-30)
Połączone: 18 lat temu

Wpisy: 19

@duch934 No nie zgodzę się z tym, każdy człowiek ma jakiegoś ducha opiekuńczego, to jest po prostu kwestia tego czy go czuje czy nie 🙂


Odpowiedz
(@duch934)
Połączone: 18 lat temu

Wpisy: 7

@aga.30 Otóż nie wiem czy to takie proste że każdy je ma... znaczy może i jest jakiś opiekun, ale chyba nie tak że stoi obok nas non stop i jak zajrzysz po tamtej stronie to go widzisz. Wydaje mi się że czasem może tam nikogo nie być, kogoś kto nam sprzyja, albo ten ktoś jest bardzo daleko. Szczególnie jesli ktoś w ogóle nie stara sie rozwijać duchowo, to chyba te kontakty słabną albo cos


Odpowiedz
(@aga-30)
Połączone: 18 lat temu

Wpisy: 19

@duch934 Mieszasz trochę różne pojęcia, a konkretnie różne rodzaje istot. Bo są Nauczyciele, którzy faktycznie mogą odejść jeśli nie wykazujesz żadnych chęci do nauki czy rozwoju, ale są też Opiekunowie i to zupełnie co innego. Ci drudzy pojawiają się przy narodzinach i zostają aż do śmierci, kropka. Ich rola nie polega na uczeniu, tylko na wskazywaniu mozliwości, prowadzeniu, podpowiadaniu i ewentualnie ochronie jeśli są w stanie to zrobić.

To jedna grupa. Druga wywodzi sie z tradycji chrześcijańsko-pogańskiej i tu mamy dwa rodzaje:

1. Anioł Stróż - silni, ale nie wtrącają się jeśli ktoś sobie tego nie życzy. Zawsze obecni, choć w hierarchii anielskiej stoją stosunkowo nisko.

2. Patroni - wybierani według zasad tego, co kiedyś nazywano magią imienia. Imię świętego dobiera się uwzględniając zarówno jego dokonania, jak i znaczenie samego imienia wraz z przypisywanymi mu cechami.

No i jest jeszcze trzecia kategoria, stricte pogańska - duchy przodków. One pełnią rolę opiekunów albo nauczycieli, a nieraz obu naraz.

I teraz clou: każdy ma jakiegoś opiekuna, nawet jeśli o tym nie wie. Ale opiekun to nie jest Bóg, więc nie jest w stanie zablokować każdego zła które człowieka spotyka. Poza tym ma pewne ograniczenia właśnie po to, żeby nie odbierać człowiekowi wolnej woli.


Odpowiedz
(@duch934)
Połączone: 18 lat temu

Wpisy: 7

@aga.30 W sumie nie mylę tych pojęć... A ty chyba zakładasz, że opiekunowie działają jak jacyś słudzy albo, nie wiem, automaty. Ze pojawiaja się w chwili narodzin i znikają po śmierci jak jakieś maszyny do pomocy. Według mnie to raczej duchy, które są nam z jakichś przyczyn bliskie i z własnej woli są przy nas. Mogą przy nas trwać i pomagać, ale mogą też po prostu odejść jeśli tak zdecydują.


Odpowiedz
(@aga-30)
Połączone: 18 lat temu

Wpisy: 19

@duch934 no dobrze, nie, ani się nie mylę ani nie traktuję ich jak niewolników. Po prostu mają swoje zadanie i koniec. Jasne, że są nam bliskie, bo znają nas lepiej niż my sami siebie, dlatego mogą nas dobrze pokierować, ale równocześnie zostawiają nam wybor, żebyśmy mieli tę wolną wolę. Ale to że mogą "odejść" to już nieprawda.

Opiekun jest związany z człowiekiem od narodzin aż do śmierci podopiecznego, bez wyjątków. Ani opiekun sam z siebie nie może sobie pójść, ani człowiek nie jest w stanie się go pozbyć. Co najwyżej mozna się na niego zamknąć albo po prostu nie wierzyć w jego istnienie, ale to wcale nie znaczy że ten znikł gdzieś w dal. Opiekun jest całkowicie odpowiedzialny za powierzoną mu osobę, choć nie jest od tego żeby ją uczyć.

I to "mogą być blisko" i "mogą odejść" to w ogóle nie ta bajka. Bycie blisko podopiecznego, niezaleznie od tego czy ten sobie tego życzy czy nie, to obowiązek duchów opiekuńczych. To trochę jak bodyguard który dostaje rozkaz ochrony kogoś i musi to robić, a chroniony też niewiele ma do powiedzenia jeśli chce żyć długo i bez szwanku... no chyba że mu na tym nie zależy, to wtedy oczywiście może ignorować wszelkie wskazówki i porady. Ale to już jego problem 🙂


Odpowiedz
(@renata-85)
Połączone: 18 lat temu

Wpisy: 9

@aga.30 Dzięki Wam za te wyjaśnienia, serio przydatne rzeczy tu padły. Ale mam jeszcze jedno pytanie, bo nadal nie bardzo wiem co z tym dalej zrobić... jak się właściwie pozbyć tego pecha, skoro już wiadomo skąd pochodzi?


Odpowiedz
(@zrodlo154)
Połączone: 19 lat temu

Wpisy: 7

@renata.85 Hej, twój wątek został przeniesiony tutaj na to forum, więc pisz śmiało dalej i na pewno ktoś ci pomoże z tym pechem nie martw się, tu jest sporo osób które się na tym znają!


Odpowiedz
Wpisy: 876
(@gwiezdna-lilia)
Połączone: 19 lat temu

No dobra, bo tu się mieszają sceptycy i ezoteryczni entuzjaści w jednym wątku, ale wiesz co, chyba to nie jest aż tak ważne JAK się rozwiązuje problem, ważne że się rozwiązuje 🙂 podobnie z każdą inną kwestią - jeśli nauka kiedyś doprowadzi do nieśmiertelności przez nanoroboty to super, jeśli alchemia to też spoko 😀 tak naprawdę zależy tylko od nas czy chcemy żeby miód miał słodki posmak radioaktywności haha. a łącząc naukę z ezoteryką powiem tyle - naukowcy od dawna mówią że wszystko składa sie z energii i materii, więc na tę energię można oddziaływac, i tego nikt nie kwestionuje. może właśnie dlatego nie mamy problemu bo nie żyjemy już w średniowieczu, choc osobiście nie jestem fanką chipów pod skórą 😉 i co do złego oka czy innego złego działania... no bez względu na to czy jesteś naukowcem z grubą pensja czy sprzataczką zarabiającą grosze - jak siedzisz w srodowisku gdzie nikt cię nie lubi, to źle się czujesz i to już samo w sobie o czymś świadczy. dobra nie będę pisac za dużo żeby nie nudzić czytających 🙂

a do tej drugiej sprawy - nieważne jak to widzisz, psycholog raczej ci nie pomoże skoro sama uznajesz klątwę i wierzysz w jej działanie. możesz za to całkiem sporo zrobić sama: oczyszczanie szałwią, dyskretne lusterka, gdzieś w podobnym wątku opisywałam też chili spreparowane pod drzwi, możesz poszukać. co jeszcze... hmm murek ceglany, proszek pod progiem, coś ostrego przy wejściu, oplatanie... jest tego naprawdę sporo 🙂 no i oczywiście jeśli stać cię na coś bardziej... powiedzmy ekonomicznego to wiadomo


Odpowiedz
Wpisy: 19
(@aga-30)
Połączone: 18 lat temu

no serio, pytam poważnie, to nie byl żart z mojej strony


Odpowiedz
Wpisy: 82
(@cieplazrodlo)
Połączone: 22 lata temu

Hmm, nie wiem czy dobrze robię że tu piszę, ale... jeśli szukasz pomocy w takich sprawach, to słyszałam że gdzieś można znaleźć kogoś kto się tym zajmuje profesjonalnie, jakiegos egzorcystę z prawdziwego zdarzenia. może warto poszukac 🙂


Odpowiedz
Udostępnij: