zastanawiam się ostatnio, czy w dzisiejszych czasach klątwy i uroki są w ogóle możliwe... czy to znaczy, że ktoś może je faktycznie rzucić na drugą osobę albo na cały dom? Pytam, bo u mnie w domu dzieje się coś niepokojącego. Jedna choroba goni drugą, i to poważne, nie jakieś tam zwykłe przeziębienia. Pech towarzyszy mi niemal w każdej dziedzinie życia, a wydawałoby się, że mam jeszcze całe życie przed sobą.
Mam ciotkę, która jest... hmm, powiedzmy że wyjątkowo trudnym człowiekiem. Niemal każdego dnia życzy nam jak najgorzej, dosłownie złorzeczy żebyśmy nigdy nie zaznali szczęścia. Zaczęłam sie zastanawiać, czy to może mieć jakiś realny wpływ na to, co nas spotyka. Czy takie słowa wypowiadane regularnie, z taką intensywnoscia i złością, mogą faktycznie coś sprowadzić na człowieka lub dom?
Czy ktoś miał podobne doświadczenia? Jak w ogóle można się pozbyć czegoś takiego, jeśli to rzeczywiście jest urok bądź klątwa?
No wiesz co, szczerze? tak, jak najbardziej można rzucić klątwę albo urok i to niezależnie od epoki, nieważne czy mamy średniowiecze czy XXI wiek. Zresztą sam Kościół tego nie neguje, bo przecież egzorcyści to nie jest jakiś mit, w Polsce jest ich całkiem sporo, ponoć nawet okolice setki takich oficjalnie "wykształconych". Każdy ksiądz ma swego rodzaju narzędzia żeby z takimi sprawami pracować, więc to nie jest coś wydumnego 🙂
Ale hej, zanim rzucisz się szukać klątwy, to może warto usiąść spokojnie i zapisać sobie wszystko co ci nie wychodzi. Serio, dosłownie na kartce, staromodnie. Pisz co się psuje, kiedy, przy jakich okolicznosciach. Czasem jak tak to rozłożysz na części to widać zupełnie inne zależności niż by się zdawało na pierwszy rzut oka. Przy konkretnych sprawach pytaj ludzi, choćby tutaj na forum, głowa do myslenia to twoje najlepsze narzędzie.
A co do tej ciotki... no cóż, ktoś kto prawie codziennie złorzeczy i życzy innym nieszczęścia faktycznie może generować całkiem sporo złej energii wokół siebie i bliskich. Takiemu człowiekowi najlepiej po prostu pokazać, że jej słowa nie mają nad tobą żadnej mocy
Możliwe że to faktycznie przez tę ciotkę działa, ale nie koniecznie w sposób magiczny. Ona złorzeczy, ty zaczynasz o tym za dużo myśleć i w pewnym momencie robi się z tego samospełniająca się przepowiednia. Mechanizm dość prosty, jeśli się nad nim zastanowić.
Ale powiedz... a z jakiego powodu ona w ogóle złorzeczy?
Znacie może forum na gazecie o tej tematyce? jest tam całkiem sporo ciekawych wątków 🙂
ale serio, XXI wiek a ludzie nadal wierzą w demony, opętania, klątwy i te wszystkie rzeczy... nie moge w to uwierzyc xD przeciez to juz nie sredniowiecze! problemy mamy w sobie, sami, i sami musimy je rozwiązywać i kształtować swoje życie, nikt za nas tego nie zrobi 🙂 żadna klątwa ani demon nie jest winien naszych problemow
pozdr :))
Powiem wam jak to naprawdę działa z tymi urokami, bo dużo osób ma tutaj przekłamane pojęcie na ten temat.
W zasadzie sprowadza się to do trzech rzeczy. Po pierwsze, osoba rzucająca urok musi sama w niego wierzyć. Po drugie, ofiara musi rozumieć co do niej mówią, czyli znać język w którym ten urok jest wypowiadany. I po trzecie, ofiara musi przynajmniej dopuszczać do siebie że coś takiego jak urok może zadziałać.
Dlaczego akurat tak? Bo mechanizm jest dość prosty, ktoś ci złorzeczy, ty o tym wiesz, zaczynasz się zastanawiać czy przypadkiem to nie zadziała... i w efekcie masz samospełniającą się przepowiednię. Koleżanka pisała tu wyżej coś podobnego i muszę przyznać że trafiła w sedno. Twój własny lęk i skupienie na tym że "klątwa może się spełnić" robi robotę za całą magię świata.
Choć szczerze? nie wszystko mi w tej teorii do końca gra, cos mi tu zgrzyta ale nie umiem teraz powiedzieć co konkretnie...
No dobra, bo tu się mieszają sceptycy i ezoteryczni entuzjaści w jednym wątku, ale wiesz co, chyba to nie jest aż tak ważne JAK się rozwiązuje problem, ważne że się rozwiązuje 🙂 podobnie z każdą inną kwestią - jeśli nauka kiedyś doprowadzi do nieśmiertelności przez nanoroboty to super, jeśli alchemia to też spoko 😀 tak naprawdę zależy tylko od nas czy chcemy żeby miód miał słodki posmak radioaktywności haha. a łącząc naukę z ezoteryką powiem tyle - naukowcy od dawna mówią że wszystko składa sie z energii i materii, więc na tę energię można oddziaływac, i tego nikt nie kwestionuje. może właśnie dlatego nie mamy problemu bo nie żyjemy już w średniowieczu, choc osobiście nie jestem fanką chipów pod skórą 😉 i co do złego oka czy innego złego działania... no bez względu na to czy jesteś naukowcem z grubą pensja czy sprzataczką zarabiającą grosze - jak siedzisz w srodowisku gdzie nikt cię nie lubi, to źle się czujesz i to już samo w sobie o czymś świadczy. dobra nie będę pisac za dużo żeby nie nudzić czytających 🙂
a do tej drugiej sprawy - nieważne jak to widzisz, psycholog raczej ci nie pomoże skoro sama uznajesz klątwę i wierzysz w jej działanie. możesz za to całkiem sporo zrobić sama: oczyszczanie szałwią, dyskretne lusterka, gdzieś w podobnym wątku opisywałam też chili spreparowane pod drzwi, możesz poszukać. co jeszcze... hmm murek ceglany, proszek pod progiem, coś ostrego przy wejściu, oplatanie... jest tego naprawdę sporo 🙂 no i oczywiście jeśli stać cię na coś bardziej... powiedzmy ekonomicznego to wiadomo
no serio, pytam poważnie, to nie byl żart z mojej strony
Hmm, nie wiem czy dobrze robię że tu piszę, ale... jeśli szukasz pomocy w takich sprawach, to słyszałam że gdzieś można znaleźć kogoś kto się tym zajmuje profesjonalnie, jakiegos egzorcystę z prawdziwego zdarzenia. może warto poszukac 🙂
