Coraz częściej wracam do Krzyża po latach eksperymentowania z innymi układami. Kiedyś myślałem, że dziesięć pozycji to za dużo, że można się zagubić. Teraz widzę, że akurat ten rozkład daje kompletny obraz sytuacji bez zbędnego gadania.
Mnie ten układ strasznie męczy. Za każdym razem muszę sprawdzać w notesie, która pozycja co oznacza. Szóstka to przyszłość czy otoczenie? Siódma to ja czy moje podejście?
Dlatego ja mam własną interpretację pozycji, wypracowaną przez lata. Pierwsza i druga to klasycznie sytuacja bieżąca i wyzwanie, ale trzecią czytam jako "nieświadome motywacje", nie tylko "przeszłość". Czwarta to "świadome cele", nie "niedawna przeszłość".
Ciekawe podejście. Ja z kolei traktuję pozycje 1-6 jako rdzeń rozkładu, a 7-10 jako kontekst psychologiczny. Pierwsze sześć kart mówi co się dzieje, ostatnie cztery - jak to przeżywam i dokąd zmierzam.
A ja mam pytanie - ktoś robi ten rozkład bez "karty kryżującej"? Bo czytałam, że można położyć obie karty obok siebie zamiast krzyżować.
No właśnie, ta karta krzyżująca potrafi wszystko odmienić. Miałam rozkład, gdzie pierwsza pozycja to Słońce - super, radość, sukces. A krzyżująca? Dziewiątka Mieczy. I nagle całe to "Słońce" nabiera gorzkiego posmaku.
Czy to tylko mnie tak denerwuje, że w tym rozkładzie karty leżą i pionowo i poziomo? Nigdy nie wiem, czy odwrócenie czytać w pionie czy w poziomie dla tych kart co leżą horyzontalnie.
Cały ten rozkład to właściwie mapa energii. Centrum to oko cyklonu, 3-4-5-6 to cztery kierunki, a pionowa linia 7-8-9-10 to oś transformacji od ego do wyniku.
Zazdroszczę wam takiej swobody w czytaniu. Ja ciągle trzymam się sztywno książkowych definicji pozycji i mam wrażenie, że przez to gubię sens całości.
Mnie osobiście bardziej interesuje relacja między pozycją 9 a 10. Nadzieje/lęki kontra wynik. Czasem są totalnie sprzeczne - ktoś się boi czegoś, a wynik pokazuje dokładnie to. Albo na odwrót - ma nadzieję, a wynik mówi "nie".
A co robicie, jak w pozycji dziesiątej wypadnie Koło Fortuny albo jakaś inna karta mówiąca "zależy, może być różnie"?
Ale czy wtedy nie lepiej po prostu zrobić kolejny rozkład?
Zgadzam się. Poza tym dziesiąta pozycja nie zawsze jest "wynikiem" w sensie końca historii. To raczej punkt kulminacyjny, szczyt energii. Po szczycie zawsze jest zejście.
Czytałem, że niektórzy dodają jedenastą kartę jako "radę" albo "to, czego nie widzisz".
Ja mam inny problem - czy ten rozkład sprawdza się przy pytaniach "tak/nie"? Bo wiele osób przychodzi z takim właśnie zapytaniem.
Czy ktoś z was robi ten rozkład dla siebie? Bo ja próbowałem i kompletnie nie potrafię być obiektywny.
Ja mam dziennik rozkładów i tam rysuję schematy. Problem w tym, że moja interpretacja na bieżąco zawsze jest zabarwiona tym, czego się spodziewam. Dopiero po czasie widzę, że karty mówiły coś zupełnie innego.
To normalne. Umysł ma tendencję do dopasowywania danych do oczekiwań. Dlatego ważne jest, żeby przy Krzyżu Celtyckim najpierw opisać co widzę w kartach, a dopiero potem interpretować.
Ja mam inną metodę. Patrzę najpierw na kolory dominujące w rozkładzie. Dużo czerwieni - energia marsa, konflikty, pasja. Dużo błękitu - emocje, intuicja. Pomaga mi to złapać klimat sytuacji zanim wejdę w szczegóły.
Albo zero Arkany Większej - wtedy wiem, że sytuacja jest przyziemna, praktyczna, bez wielkich duchowych lekcji. Sama z czasem zniknie.
A co jak wypadną same Arkany Większe?
Miałam raz rozkład, gdzie sześć kart z dziesięciu to Arkana Większa. Klientka przechodziła rozwód po dwudziestu latach małżeństwa. Wieża, Śmierć, Diabeł, Sąd Ostateczny, Cesarz, Pustelnik. Każda karta krzyczała "koniec epoki".
Brzmi mocno. A czy w ogóle powinno się robić rozkłady w takich ekstremalnych sytuacjach? Czy to nie jest jak... nie wiem, manipulowanie losem?
Tylko, że ludzie często przychodzą z nadzieją, że karty powiedzą im co innego niż rzeczywistość. I tu zaczyna się problem etyczny - czy mówić prawdę, ryzykując zranienie?
Dokładnie. Dlatego lubię ten rozkład - nie jest czarno-biały. Nawet najbardziej pozytywna sytuacja ma swoje wyzwania (pozycja druga), a najbardziej trudna ma swoje wsparcie (pozycje czwarta, siódma).
Czy któryś z was używa Krzyża do pytań o inne osoby? Typu "co myśli o mnie mój szef"?
Problem z rozkładami "za kogoś" jest taki, że zawsze filtrujemy odpowiedź przez własne oczekiwania. Pytasz o szefa, ale podświadomie chcesz usłyszeć, że cię docenia albo że cię lekceważy - zależy co ci pasuje do twojej narracji.
