Dla początkujących wróżbitów wybór pierwszego zestawu kart bywa przytłaczający – ale wcale nie musi być trudny. Lenormand oferuje prostotę i konkretne odpowiedzi, podczas gdy Tarot daje głębię psychologiczną i duchową mądrość. Kluczowa różnica? Lenormand mówi CI, CO się wydarzy, a Tarot pomaga zrozumieć DLACZEGO i JAK to przeżyć. To jak różnica między nawigacją satelitarną a rozmową z doświadczonym przewodnikiem – obie wartościowe, ale w zupełnie inny sposób.
Historia obu systemów sięga głęboko w europejską tradycję wróżbiarską. Karty Lenormand powstały z niemieckiej gry towarzyskiej z około 1800 roku, podczas gdy Tarot ewoluował z XV-wiecznych włoskich kart do gry w złożony system ezoteryczny. Dziś, w 2025 roku, oba przeżywają renesans – szczególnie Lenormand, który dopiero od początku XXI wieku zdobywa popularność poza kontynentem europejskim. Dla kogoś, kto dopiero zaczyna przygodę z wróżeniem, zrozumienie fundamentalnych różnic między tymi systemami może zaoszczędzić miesięcy frustracji i pomóc wybrać narzędzie idealnie dopasowane do osobistych potrzeb.
Cały wpis dostępny tutaj: Lenormand czy Tarot? Który system wróżbiarskich kart wybrać na start
Ciekawe jak ten wątek się rozwinął. Zaczęliśmy od podstawowego porównania, a skończyliśmy na filozofii języka i metafizyce przewidywania. Ale właśnie o to chodzi - im głębiej, tym więcej pytań.
I nadal nie ma prostej odpowiedzi "który lepszy", bo to niewłaściwe pytanie. Właściwe pytanie to "który lepszy DLA MNIE i DLA TEGO CELU". Kontekst zawsze wygrywa z absolutami.
Dokładnie. Przez lata obserwuję że najlepsi czytelnicy to ci, którzy nie są przywiązani do jednego systemu. Są jak rzemieślnicy - mają pełną skrzynkę z narzędziami i wiedzą które kiedy użyć.
Myślę że każdy kto serio podchodzi do wróżenia, prędzej czy później sięga po oba systemy. Bo życie jest złożone - czasem potrzebujesz mapę (Lenormand), czasem kompas (Tarot), czasem oba naraz.
A czasem żadnego, bo najlepszą odpowiedź masz już w sobie, tylko trzeba wsłuchać się w intuicję. Karty są wsparciem, nie zamiennikiem własnego rozeznania. To też ważne żeby pamiętać.
Prawda. Widziałam ludzi uzależnionych od kart - nie potrafili podjąć żadnej decyzji bez rzucenia. To niezdrowe niezależnie czy Lenormand czy Tarot. Karty mają wspierać, nie zastępować życia.
Dobra zasada. "Card fishing" jak to się mówi po angielsku - łowienie odpowiedzi która ci pasuje. To zabija cały sens wróżenia. Rzuciłeś, dostałeś odpowiedź, koniec. Następny rzut dopiero jak sytuacja się zmieni.
A jak często sytuacja się zmienia? Bo ja czasem mam wrażenie że pytam o to samo co tydzień temu i nic się nie zmieniło, więc po co rzucać znowu?
Ja mam regułę tydzień minimum między rzutami na ten sam temat. Wyjątek: sytuacja dynamiczna gdzie każdego dnia dzieje się coś nowego. Ale to rzadkość.
A co z rzutami kontrolnymi? Jak rzucę w poniedziałek i w piątek pytam "czy nadal aktualne" to może być sensowne sprawdzenie czy coś się zmieniło w tygodniu?
Mądre. Pytania otwarte zawsze lepsze niż zamknięte. Choć paradoksalnie w Lenormand pytania tak/nie działają świetnie - Słońce + Koniczyna = tak, Góra + Chmury = nie. Ale to tylko na starcie, potem i tak rozwijasz szczegóły.
W Tarocie pytania tak/nie są problematyczne bo karty rzadko dają jednoznaczną odpowiedź. Siedem Mieczy w odpowiedzi na "czy dostanę pracę" to co - tak czy nie? Zależy od interpretacji. Dlatego tam lepiej pytać otwarte.
Dobra, jestem przekonany. Zamawiam sobie porządny zestaw Lenormand i zaczynam od nowa, tym razem systematycznie. Macie rekomendacje konkretnych talii dla kogoś kto wraca po nieudanym pierwszym podejściu?
Celtic Lenormand jest ładny ale wiem że niektórzy mówią że za bardzo "tarotowy" w klimacie. Zależy czy ci to przeszkadza. Ja używam właśnie tej i mi pasuje, ale pracuję z obiema systemami.
Najważniejsze żeby symbole były CZYTELNE. Widziałem talie gdzie Pies wygląda jak Lis, a Niedźwiedź jak Pies. To katastrofa w nauce. Prostota kluczem.
I żeby miała pełne 36 kart! Słyszałam o taliach z dodatkowymi kartami typu "smok" czy "anioł". To już nie jest Lenormand, to jakiś hybrid. Trzymaj się tradycyjnej 36.
Pamiętaj też że Lenormand to małe karty, zazwyczaj format kart do gry. Jeśli masz duże dłonie lub problemy ze wzrokiem, sprawdź wymiary przed zakupem. Niektóre wersje są naprawdę mikroskopijne.
Ja wolę większe karty ale to kwestia gustu. Lenormand tradycyjnie jest mały właśnie dlatego że ma być wygodny w codziennym użyciu. Nosisz w kieszeni, rzucasz przy porannej kawie.
Ktoś tu wspomniał Celtic Lenormand - ja akurat mam i ostrzegam, że symbole trochę inne niż klasyka. Wąż jest zrobiony jako węże (liczba mnoga), co zmienia niuans. Jak się uczysz, lepiej klasyka.
A Under the Roses? Podobno bardzo wierny tradycji niemiecki styl. Ktoś ma?
W sumie każda talia gdzie symbol jest rozpoznawalny będzie dobra. To nie Tarot gdzie energia talii robi różnicę. Tutaj liczy się czy widzisz Dom i myślisz "dom", nie "jakie to artystyczne".
Choć przyznam że mam słabość do ładnych grafik. Moja Boho Lenormand jest piękna, ale używam jej dopiero po latach praktyki. Dla nauki miałam nudną Blue Owl i to było idealne.
Dla początkujących rzeczywiście ta nuda może być atutem. Nie rozpraszają cię detale artystyczne, skupiasz się na symbolu i jego znaczeniu. Jak już umiesz, możesz sobie pozwolić na wycieczki estetyczne.
Zależy też od budżetu. Klasyczne talie to 50-100 złotych, artystyczne potrafią kosztować 200-300. Na start nie przepłacaj, nie wiesz czy ci podejdzie system.
Właściwie to mnie to przekonało. Wydaje się że Lenormand to lepsza inwestycja na start jeśli chodzi o stosunek ceny do możliwości. Mniejsza talia = tańsza, a możesz ją stosować praktycznie codziennie.
Dobra punktacja! Dlatego niektórzy zaczynają od Tarota - daje szybsze poczucie że "coś działa" nawet jak nie masz pojęcia. Lenormand w pierwszym tygodniu wyda ci się bezsensowny, dopiero jak zaczniesz weryfikować, zobaczysz siłę systemu.
