Forum

Czakra serca zamkni...
 
Powiadomienia
Wyczyść wszystko

Czakra serca zamknięta po rozstaniu - jak ją ponownie otworzyć?

Strona 1 / 2

Wpisy: 648
Rozpoczynający temat
(@simma)
Połączone: 1 rok temu

Od dłuższego czasu obserwuję pewien schemat u osób, z którymi pracuję – po ciężkim rozstaniu czakra serca zamyka się i to zamknięcie potrafi utrzymywać się miesiącami, a w skrajnych przypadkach latami. Nie mówię o zwykłym smutku, ale o czymś głębszym: oddech robi się płytki, ramiona garbi się do przodu, jakby ciało chciało ochronić klatkę piersiową. Fizycznie i energetycznie to ten sam mechanizm obronny. I co ciekawe – współczesna medycyna zna zjawisko kardiomiopatii takotsubo, tak zwanego „syndromu złamanego serca", gdzie silny stres emocjonalny powoduje tymczasowe osłabienie lewej komory. Katecholaminy wyrzucane przy ekstremalnym stresie dosłownie ogłuszają mięsień sercowy. Skoro na poziomie fizjologicznym ciało reaguje tak dramatycznie na utratę miłości, to czemu miałoby być inaczej na poziomie energetycznym? Anahata jako most między dolnymi a górnymi czakrami jest szczególnie narażona. Chciałam otworzyć temat, bo widzę, że wiele osób zmaga się z tym po cichu.


Odpowiedz
98 odpowiedzi
Wpisy: 122
(@taurus)
Połączone: 4 miesiące temu

Mam pytanie do tego, co napisałaś. Czy waszym zdaniem zamknięcie Anahaty po rozstaniu to zawsze blokada, czy czasem to naturalny mechanizm obronny, który organizm potrzebuje przejść? Bo mam wrażenie, że w środowisku jest taka presja na ciągłe „otwieranie" i „odblokowywanie", a może czasem serce po prostu potrzebuje się chwilę zamknąć, żeby dojść do siebie.


Odpowiedz
1 Odpowiedz
(@lurisk)
Połączone: 4 miesiące temu

Wpisy: 114

@Taurus To dobre pytanie, sam się nad tym zastanawiałem. Myślę, że problem nie leży w samym zamknięciu – bo tak, to jest odruch obronny, jak cofnięcie ręki od ognia. Problem zaczyna się, kiedy to zamknięcie trwa zbyt długo i staje się domyślnym trybem funkcjonowania. Wtedy mamy do czynienia z chroniczną blokadą, nie przejściową reakcją. Czakra serca ma element powietrza – vayu – i z natury dąży do ekspansji. Kiedy ją długo trzymasz zamkniętą, to jakbyś dusił ogień – niby bezpiecznie, ale tracisz coś kluczowego.


Odpowiedz
Wpisy: 167
(@gituska)
Połączone: 5 miesięcy temu

U mnie po rozstaniu trzy lata temu dominowało uczucie ciężkości w klatce piersiowej. Dosłownie – jakby ktoś położył kamień na mostek. Zrobiłam sobie skan czakr z pomocą reiki i okazało się, że Anahata była praktycznie nieczynna, ale za to czakra splotu słonecznego szalała – Manipura przejęła kompensacyjnie. Zamiast smutku czułam głównie złość i potrzebę kontroli. Dopiero kiedy zaczęłam pracę z oddechem – anuloma viloma, systematycznie, codziennie po 20 minut – coś zaczęło się ruszać. Ale przełom nastąpił przy pracy z mantrą YAM. Nie od razu – musiało minąć kilka tygodni regularnego ćwiczenia, zanim cokolwiek poczułam.


Odpowiedz
1 Odpowiedz
(@hellan)
Połączone: 5 lat temu

Wpisy: 653

@Gituska To co opisujesz – przejęcie przez Manipurę – jest bardzo typowe. Czakry nie działają w izolacji. Kiedy serce się zamyka, energia szuka drogi, a splot słoneczny jest najbliższym dolnym centrum. Stąd ta przemiana żalu w gniew, tęsknoty w agresję. Znam przypadki, gdzie blokada Anahaty ciągnęła za sobą problemy z Vishuddhą – ludzie dosłownie nie potrafili mówić o tym, co czują. Głos im się łamał, mieli uczucie ściśnięcia w gardle. Energetycznie to logiczne – jeśli most jest zablokowany, przepływ w górę do gardła i dalej jest zakłócony.


Odpowiedz
Wpisy: 674
(@leonora)
Połączone: 1 rok temu

Ja mam pytanie praktyczne – kiedy po rozstaniu zaczynać pracę z czakrą serca? Bo z jednej strony nie chcę czekać za długo, żeby nie utrwalić blokady, ale z drugiej strony czytałam, że forsowanie otwarcia przy świeżym bólu może przynieść więcej szkody niż pożytku. Kiedy jest ten moment, że „ok, teraz mogę zacząć"?


Odpowiedz
1 Odpowiedz
(@betalia)
Połączone: 1 rok temu

Wpisy: 765

@Leonora Nie ma jednej odpowiedzi, bo to zależy od intensywności przeżycia i od tego, jak dana osoba przetwarza emocje. Ale ogólna zasada jest taka: najpierw pozwól sobie na żałobę. Nie blokuj płaczu, nie uciekaj w afirmacje „jestem silna, poradzę sobie", bo to paradoksalnie zamyka serce jeszcze bardziej. Żałoba to naturalny ruch energii w dół i na zewnątrz – musi się wydarzyć. Dopiero kiedy najostrzejsza faza minie – a to mogą być tygodnie lub miesiące – możesz zacząć delikatną pracę z Anahatą. Zaczynałabym od pranajamy, nie od medytacji serca. Oddech jest bliżej ciała, mniej inwazyjny.


Odpowiedz
Wpisy: 394
(@faddi)
Połączone: 1 rok temu

Miałem rozstanie rok temu i mogę potwierdzić to, co mówi Betalia. Kiedy próbowałem na siłę medytować na czakrę serca w pierwszych tygodniach, efekt był odwrotny – ból się nasilał, miałem ataki paniki, a raz podczas medytacji dostałem tak silnych kołatan serca, że myślałem, że coś mi jest fizycznie. Dopiero po dwóch miesiącach, kiedy pozwoliłem sobie po prostu być w tym bólu, zacząłem od oddychania. Nadi shodhana – naprzemiannostrzydłowe – robiło robotę lepiej niż cokolwiek innego na tym etapie.


Odpowiedz
Wpisy: 644
(@paradoxa)
Połączone: 1 rok temu

Tu bym chciała dorzucić jedną warstwę – sznury energetyczne. Bo po rozstaniu, szczególnie z osobą, z którą byliśmy bardzo blisko, sznury między czakrami serca obu osób nadal istnieją. I to nie jest kwestia wyobraźni – osoby wrażliwe energetycznie potrafią je wyczuć jako realne ciągnięcie w klatce piersiowej, pulsowanie, a nawet fizyczny ból. Problem w tym, że przez te sznury nadal płynie energia w obie strony. Możesz pracować nad otwarciem Anahaty ile chcesz, ale jeśli masz gruby, poplątany sznur ciągnący do byłego partnera, to jest jak dziura w wiadrze – nalewasz wodę, a ona cały czas wycieka.


Odpowiedz
3 Odpowiedzi
(@szaman)
Połączone: 1 rok temu

Wpisy: 493

@Paradoxa Dokładnie. I dodam, że sznury po intensywnym związku rzadko siedzą tylko w czakrze serca. Najczęściej mamy połączenia na kilku poziomach jednocześnie – Svadhisthana, bo seksualność i emocjonalność, Anahata, bo miłość i przywiązanie, i często Manipura, bo kontrola i zależność. Niektóre osoby mają nawet sznury na Vishuddhie – to dotyczy związków, gdzie jeden partner tłumił drugiego, kontrolował to, co mówi. Przy odcinaniu trzeba pracować ze wszystkimi, nie tylko z tym najbardziej oczywistym.


Odpowiedz
(@kappi)
Połączone: 11 miesięcy temu

Wpisy: 252

@Szaman Jak konkretnie odcinać te sznury? Słyszałem o medytacji z wizualizacją nożyczek, miecza, światła – jest tego sporo i nie wiem, co faktycznie działa, a co jest takim trochę placebo.


Odpowiedz
(@szaman)
Połączone: 1 rok temu

Wpisy: 493

@Kappi Każda z tych metod ma sens, bo sznury energetyczne to struktury subtelne i reagują na intencję. Ale z mojego doświadczenia najskuteczniejsze jest podejście, które nie polega na cięciu, tylko na „odpięciu" – wyobrażasz sobie, że delikatnie wyciągasz sznur ze swojej czakry i pozwalasz mu się rozpuścić. Cięcie bywa zbyt agresywne i zostawia „ogonki" – resztki sznura, które potem odrastają. Po odłączeniu wypełniasz przestrzeń, którą sznur zajmował, własną energią – wizualizuj różowe lub zielone światło, które zalewa to miejsce. I uwaga – to nie jest jednorazowa robota. Przy silnych więziach trzeba powtarzać przez minimum trzy tygodnie, codziennie.


Odpowiedz
Wpisy: 236
(@lalik)
Połączone: 11 miesięcy temu

Mogę powiedzieć z własnego doświadczenia, że odcinanie sznurów przyniosło mi ogromną ulgę, ale dopiero za trzecim podejściem. Pierwsze dwa razy czułam się po medytacji gorzej niż przed – jakbym poruszyła coś, czego nie byłam gotowa ruszyć. Za trzecim razem zrobiłam to inaczej: najpierw uziemiłam się porządnie przez Muladharę, potem otworzyłam całą linię czakr od dołu do góry, i dopiero wtedy zaczęłam pracę ze sznurem na Anahacie. Poczułam dosłownie, jak coś się zrywa, takie szarpnięcie, a potem niesamowitą lekkość.


Odpowiedz
Wpisy: 698
(@zorka)
Połączone: 1 rok temu

Ja mam wątpliwość co do odcinania sznurów. Czy to nie jest trochę tak, że odcinamy objaw, a nie przyczynę? Sznur powstał, bo był związek, emocje, wspólne doświadczenia. Odcięcie sznura nie sprawi, że te emocje znikną. Czy nie lepiej najpierw przepracować to, co ten sznur „trzyma", a potem on sam się rozwiąże?


Odpowiedz
1 Odpowiedz
(@paradoxa)
Połączone: 1 rok temu

Wpisy: 644

@Zorka Częściowo masz rację – sama praca ze sznurami nie zastąpi emocjonalnego przepracowania. Ale to nie jest „albo-albo". Sznury potrafią aktywnie blokować proces przetwarzania emocji, bo przez nie ciągle dostajesz sygnały od drugiej osoby – jej tęsknotę, złość, żal. Odcięcie sznura nie usuwa wspomnień ani uczuć, ale daje ci przestrzeń, żebyś mogła z tymi uczuciami pracować bez ciągłego szumu z drugiej strony. To jak wyciszenie telefonu, kiedy próbujesz się skupić – telefon nadal istnieje, ale przestaje ci przeszkadzać.


Odpowiedz
Wpisy: 648
Rozpoczynający temat
(@simma)
Połączone: 1 rok temu

Wracając do samej Anahaty – chciałam powiedzieć o jednej rzeczy, o której rzadko się mówi. Gruczoł grasicy. Anatomicznie leży tuż nad sercem i jest bezpośrednio powiązany z czakrą serca. Grasica odpowiada za układ odpornościowy – i to jest kolejny powód, dla którego po ciężkim rozstaniu ludzie często łapią infekcje, są bardziej podatni na choroby. Chroniczny stres emocjonalny osłabia grasicę, a zamknięta Anahata energetycznie ją wycisza. Dlatego praca z czakrą serca po rozstaniu to nie jest tylko kwestia samopoczucia – to realne wsparcie dla ciała fizycznego.


Odpowiedz
Wpisy: 565
(@krysztal)
Połączone: 1 rok temu

Skoro mowa o fizyczności – wrzucę temat kryształów, bo to coś, co realnie wspiera pracę z Anahatą po rozstaniu. Z mojego doświadczenia: różeniec to klasyk, ale nie zawsze najlepszy wybór na początek. Przy świeżej ranie emocjonalnej lepiej zacząć od zielonego awenturynu – jest delikatniejszy, wspiera regenerację, nie forsuje otwarcia. Różeniec potrafi być zbyt bezpośredni – otworzy ci serce, ale jeśli nie jesteś gotowy na to, co z tego wyjdzie, możesz poczuć się gorzej. Malachit z kolei jest dobry do transformacji starych wzorców – pomaga przetworzyć ból, ale potrafi wywołać silne reakcje emocjonalne, więc ostrożnie.


Odpowiedz
1 Odpowiedz
(@gituska)
Połączone: 5 miesięcy temu

Wpisy: 167

@Krysztal Ciekawe, bo ja instynktownie sięgnęłam właśnie po różeniec i faktycznie na początku było za dużo. Płakałam przez tydzień non stop. Potem ktoś mi doradził kunzyt różowy – i to był strzał w dziesiątkę. Kunzyt ma taką delikatność, której różeniec nie ma, a jednocześnie pracuje głęboko na otwieranie na nowe doświadczenia miłości bez forsowania starych ran.


Odpowiedz
Wpisy: 639
(@barni)
Połączone: 1 rok temu

Przeczytałem dyskusję i chcę powiedzieć coś z innej perspektywy. Wielu tutaj mówi o technikach, kryształach, medytacjach – i to wszystko jest wartościowe. Ale z mojego wieloletniego doświadczenia kluczowa rzecz przy zamkniętej Anahacie po rozstaniu to przebaczenie. I nie mówię o przebaczeniu drugiej osobie – to przychodzi z czasem. Mówię o przebaczeniu sobie. Bo w większości przypadków, które widziałem, blokada czakry serca utrzymuje się nie przez to, co zrobił nam partner, ale przez to, co my sobie mówimy: „nie powinienem był zaufać", „powinna była wiedzieć", „to moja wina". Te wewnętrzne przekonania to kamienie, które kładziemy sobie sami na serce.


Odpowiedz
3 Odpowiedzi
(@kapturek)
Połączone: 1 rok temu

Wpisy: 294

@Barni Podpisuję się pod tym obiema rękami. I dodam – przebaczenie to nie jest jednorazowy akt. To proces, który może trwać miesiącami. A jeśli ktoś mówi „przebaczyłam mu", a w środku czuje ciężar, to ciało nie kłamie. Anahata reaguje na prawdziwy stan emocjonalny, nie na deklaracje. Dlatego afirmacje typu „przebaczam i puszczam" mają sens tylko wtedy, kiedy ciało jest gotowe za nimi podążyć. Inaczej to jest myślenie życzeniowe, które może nawet pogłębić frustrację.


Odpowiedz
(@taurus)
Połączone: 4 miesiące temu

Wpisy: 122

@Kapturek @Barni Ciekawy wątek z tym przebaczeniem sobie. Sam przechodziłem przez etap, gdzie intelektualnie rozumiałem, że nie mam się za co obwiniać, ale ciało reagowało inaczej – ścisk w klatce, spięte ramiona, płytki oddech. Mózg mówi jedno, ciało drugie. Jak to pogodzić?


Odpowiedz
(@barni)
Połączone: 1 rok temu

Wpisy: 639

@Taurus Bo przebaczenie nie odbywa się w głowie. To jest proces somatyczny – ciało musi „puścić". Stąd tak dobrze działają techniki cielesne – joga z otwieraczami klatki piersiowej, głębokie oddychanie, a nawet zwykły masaż okolicy mostka. Anahata jest powiązana z żywiołem powietrza, więc oddech to najkrótsza droga. Intelekt może asystować, ale nie zastąpi pracy ciała.


Odpowiedz
Wpisy: 650
(@whisper)
Połączone: 1 rok temu

A co myślicie o częstotliwości 639 Hz? Słyszałem, że jest przypisana do Anahaty i ma wspierać harmonię w relacjach. Ktoś próbował medytować z taką muzyką po rozstaniu?


Odpowiedz
1 Odpowiedz
(@simma)
Połączone: 1 rok temu

Wpisy: 648

@Whisper 639 Hz to częstotliwość ze skali solfeżowej, kojarzona z komunikacją i harmonią relacyjną. Sama używam jej podczas sesji, ale jako tło, nie jako główną technikę. Znacznie silniej na Anahatę działa własny głos – chantowanie mantry YAM. Wibracje, które generujesz w klatce piersiowej, działają od wewnątrz, a tego żaden głośnik nie zastąpi. Ale 639 Hz przy tym nie przeszkadza – można łączyć.


Odpowiedz
Wpisy: 63
(@micela)
Połączone: 10 miesięcy temu

Zauważyłam coś, o czym niewiele osób mówi – po rozstaniu wiele osób instynktownie garbi się, zamyka klatkę piersiową, zakłada ręce na piersi. To jest cielesna manifestacja zamykania się Anahaty. I działanie odwrotne – świadome otwieranie klatki piersiowej – potrafi dać zaskakujące efekty. Nie mówię o jodze – mówię o codziennych nawykach. Sposób siedzenia, chodzenia, spania. Ja po swoim rozstaniu zaczęłam spać na plecach z poduszką pod łopatkami, żeby klatka była otwarta przez noc. Po dwóch tygodniach różnica była odczuwalna.


Odpowiedz
2 Odpowiedzi
(@lunarna)
Połączone: 10 miesięcy temu

Wpisy: 120

@Micela To ciekawy trik z poduszką, nie słyszałam o tym. Ja z kolei miałam problem z oddychaniem po rozstaniu – nie w sensie medycznym, po prostu oddech był płytki, krótki, jakby ciało nie chciało wciągać powietrza do pełna. Lekarz nic nie znalazł. Dopiero kiedy zaczęłam pranajamę – specjalnie wydłużony wydech, stosunek 1:2, wdech do wydechu – oddech zaczął się normalizować. I co ciekawe, razem z pogłębieniem oddechu wróciły emocje – ale już nie te ostre, bolesne, tylko taka spokojna tęsknota, z którą dało się żyć.


Odpowiedz
(@hellan)
Połączone: 5 lat temu

Wpisy: 653

@Lunarna To ma sens z punktu widzenia układu nerwowego. Wydłużony wydech aktywuje przywspółczulny układ nerwowy – parasympatyk – który odpowiada za regenerację i relaks. Czakra serca jest ściśle powiązana z tym układem. Kiedy jesteś w trybie „walcz lub uciekaj" – a po rozstaniu wielu ludzi w nim tkwi – Anahata się zamyka, bo ciało interpretuje sytuację jako zagrożenie. Pranajama z wydłużonym wydechem wysyła sygnał do ciała: „jest bezpiecznie, możesz się otworzyć". To nie jest wierzenie – to jest fizjologia.


Odpowiedz
Wpisy: 655
(@sauwak)
Połączone: 1 rok temu

Muszę się tu wtrącić, bo widzę, że rozmowa skupia się na indywidualnej pracy, a pomija jeden aspekt – relację z naturą. Anahata to czakra żywiołu powietrza, a jej kolor to zieleń. Nie przypadkiem. Spacer w lesie, kontakt z drzewami, oddychanie świeżym powietrzem – to jest praca z czakrą serca, nawet jeśli tego nie nazywamy medytacją. Japończycy mają na to termin „shinrin-yoku" – kąpiel leśna. Badania pokazują, że obniża kortyzol, ciśnienie krwi i tętno. A z perspektywy energetycznej – zieleń lasu łączy się z częstotliwością Anahaty. Po ciężkim rozstaniu nieraz więcej daje godzina w lesie niż godzina medytacji w pokoju.


Odpowiedz
2 Odpowiedzi
(@gebda)
Połączone: 1 rok temu

Wpisy: 330

@Sauwak Potwierdzam z praktyki – doradzam to wielu osobom i efekty są powtarzalne. A dodam jeszcze: kontakt ze zwierzętami. Psy, koty – ich serce energetyczne jest z natury otwarte, nie mają tych mechanizmów obronnych co ludzie. Przebywanie z nimi potrafi delikatnie otwierać zamkniętą Anahatę, bo ich energia zachęca do otwarcia. To nie jest wymysł – wiele osób po rozstaniu mówi, że jedyne chwile, kiedy czuły coś pozytywnego, to były momenty z pupilem.


Odpowiedz
(@faddi)
Połączone: 1 rok temu

Wpisy: 394

@Sauwak Dorzucę od siebie – ja po rozstaniu zacząłem chodzić na długie spacery, głównie dlatego, że nie mogłem spać i musiałem gdzieś wydatkować energię. Nie myślałem o tym w kategoriach pracy z czakrami. Ale po kilku tygodniach codziennych spacerów w parku ciężkość w klatce piersiowej, która nie schodziła nawet po medytacji, zaczęła ustępować. Może to jest ten element, którego brakuje wielu osobom – zbyt się zamykamy w czterech ścianach i próbujemy to „odmedytować", a ciało potrzebuje ruchu i przestrzeni.


Odpowiedz
Wpisy: 644
(@paradoxa)
Połączone: 1 rok temu

Chcę wrócić do kwestii, którą poruszył Barni – przebaczenie. Ale od strony energetycznej. Kiedy nosimy w sobie uraz, żal, rozgoryczenie, to nie są abstrakcyjne emocje – to są realne struktury w polu Anahaty. Trzymanie urazy dosłownie zagęszcza energię wokół czakry serca. Widać to u osób, które przez lata nie przebaczyły byłemu partnerowi – ich pole wokół Anahaty jest ciemne, ciężkie. Przebaczenie z poziomu energetycznego to rozpuszczenie tej substancji. I to działa w obie strony – nieważne, kto kogo skrzywdził.


Odpowiedz
Wpisy: 618
 Lady
(@lady)
Połączone: 1 rok temu

Dodam do wątku przebaczenia – jest różnica między przebaczeniem a pozwoleniem. Przebaczenie sugeruje, że ktoś coś zrobił źle i my łaskawie odpuszczamy. To może budować fałszywą wyższość. Pozwolenie to co innego – to uznanie, że to, co się stało, po prostu się stało. Bez etykiet. Kiedy pracuję z ludźmi po zdradzie czy porzuceniu, często przeskakuję „przebaczenie" i idę od razu do akceptacji tego, co jest. To jest łatwiejsze dla ego i bardziej autentyczne energetycznie.


Odpowiedz
1 Odpowiedz
(@taurus)
Połączone: 4 miesiące temu

Wpisy: 122

@Lady To jest świetne rozróżnienie. Sam nad tym pracowałem i właśnie to słowo „przebaczam" mi nie szło, bo gdzieś pod spodem było poczucie wyższości, a Anahata wyczuwała fałsz. Kiedy zmieniłem intencję na „pozwalam temu być", coś się poluzowało. Dzięki.


Odpowiedz
Wpisy: 479
(@herga)
Połączone: 1 rok temu

Chcę powiedzieć jedną ważną rzecz o prawidłowym wymówieniu mantry YAM, bo widzę, że przewija się w rozmowie. W sanskrycie Anahata wymawia się z naciskiem na drugą sylabę: „anAHata", nie gładko „anahata". To nie jest pedantyzm – nieprawidłowa wymowa w sanskrycie może mieć inne znaczenie. Podobnie z YAM – wymawia się to z lekko nosowym zakończeniem, jakby „JAAAM" z zamkniętymi ustami na końcu. Wibracja powinna być odczuwalna fizycznie w klatce piersiowej. Jeśli czujesz ją w gardle, to prawdopodobnie trafiasz w Vishuddhę, nie w Anahatę.


Odpowiedz
2 Odpowiedzi
(@lurisk)
Połączone: 4 miesiące temu

Wpisy: 114

@Herga Dobra uwaga. Sam miałem problem z tym na początku – mantra wibruje tam, gdzie kierujesz uwagę, więc skupienie na centrum klatki piersiowej jest kluczowe. Ale chcę zapytać o coś innego – co z sytuacją, kiedy ktoś po rozstaniu ma jednocześnie zamkniętą Anahatę i nadaktywną Svadhisthanę? Bo to jest częsty schemat – serce zamknięte, ale czakra sakralna na pełnych obrotach, stąd tendencja do wchodzenia w nowe relacje zbyt szybko, szukania fizycznej bliskości jako substytutu emocjonalnej.


Odpowiedz
(@simma)
Połączone: 1 rok temu

Wpisy: 648

@Lurisk To klasyczny wzorzec kompensacyjny. Svadhisthana przejmuje, bo Anahata nie funkcjonuje – ciało szuka połączenia, które normalnie dawałoby serce, na niższym, bardziej fizycznym poziomie. Problem w tym, że nowe relacje nawiązywane z tego miejsca pogłębiają blokadę Anahaty, bo potwierdzają przekonanie „mogę się łączyć tylko ciałem, nie sercem". Tu praca powinna zaczynać się od Svadhisthany – uspokojenie jej, uziemienie – zanim przejdziesz do Anahaty. Inaczej to jest gaszenie pożaru benzyną.


Odpowiedz
Wpisy: 273
(@kolczasta)
Połączone: 1 rok temu

Czytam tę dyskusję i mam refleksję – dużo tu o technikach energetycznych, ale co z prostszymi rzeczami? Ja po rozstaniu najbardziej pomogło mi pisanie. Zwykły dziennik. Każdego wieczoru pisałam, co czuję, co mnie boli, co mnie złości. Nie cenzurowałam, nie próbowałam być „duchowa". I po kilku tygodniach ból w klatce piersiowej, który był ze mną non stop, zaczął się pojawiać tylko wieczorami, a potem coraz rzadziej. Nie wiem, czy to „otwierało czakrę serca" w tradycyjnym sensie, ale coś robiło.


Odpowiedz
1 Odpowiedz
(@betalia)
Połączone: 1 rok temu

Wpisy: 765

@Kolczasta Nie lekceważ tego – prowadzenie dziennika to jedna z najskuteczniejszych metod pracy z Anahatą, chociaż rzadko jest tak opisywana. W tradycji ajurwedyjskiej mówi się, że praca rękoma harmonizuje czakrę serca, bo ręce są energetycznym przedłużeniem Anahaty. Pisanie angażuje ręce, a jednocześnie wymusza kontakt z emocjami. To jest podwójne działanie. Poza tym – nieocenzurowane zapisywanie emocji to forma katharsis, która pozwala żalowi przepłynąć zamiast stać w miejscu.


Odpowiedz
Wpisy: 435
(@pajeczyna)
Połączone: 2 lata temu

Chciałam jeszcze powiedzieć o czymś, co jakoś umknęło – czas. W dyskusji jest dużo o tym, co robić, jakie techniki stosować, ale mało o tym, że Anahata ma swój własny rytm i nie da się go przyspieszyć. Spotkałam wiele osób, które robiły wszystko „dobrze" – medytowały, chantowały, pracowały z kryształami – i były sfrustrowane, że po miesiącu nadal czują ciężkość. Serce nie jest maszyną, której przełączasz tryb. Ono się otwiera powoli, kiedy poczuje, że jest bezpiecznie. Wymuszone otwarcie to nie otwarcie, to wyłamanie drzwi.


Odpowiedz
2 Odpowiedzi
(@czulu)
Połączone: 1 rok temu

Wpisy: 456

@Pajeczyna Zgadzam się, ale dodałbym – sam czas nie wystarczy. Widuję osoby, które czekają pięć, dziesięć lat „aż przejdzie", a w rzeczywistości blokada się wżarła i utrwaliła, bo nikt z nią nie pracował. Czas leczy, ale tylko wtedy, kiedy jest aktywnie wykorzystywany. Samo czekanie to nie jest praca z Anahatą. To jest unikanie.


Odpowiedz
(@pajeczyna)
Połączone: 2 lata temu

Wpisy: 435

@Czulu Zgoda – nie miałam na myśli biernego czekania. Chodziło mi o cierpliwość w procesie, nie o rezygnację z działania. Można robić rzeczy i jednocześnie nie wywierać presji na wynik. To jest trudna sztuka, ale kluczowa przy pracy z sercem.


Odpowiedz
Wpisy: 233
(@klaudia05)
Połączone: 12 miesięcy temu

Przeczytałam całą dyskusję i chcę wrzucić temat, który mnie osobiście dotknął – nadaktywna Anahata po rozstaniu. Wszyscy mówią o zamknięciu, ale co z odwrotnym bieguniem? Są osoby – i ja byłam jedną z nich – które po rozstaniu zamiast się zamknąć, otwierają serce na oścież. Kochają wszystkich, pomagają każdemu, wchodzą w rolę opiekunki, bo nie potrafią zostać same ze swoim bólem. Z zewnątrz wygląda to na „duchowe podejście", a w rzeczywistości to jest ucieczka w dawanie, żeby nie musieć czuć pustki. I to jest równie problematyczna blokada, tyle że trudniejsza do rozpoznania.


Odpowiedz
1 Odpowiedz
(@barni)
Połączone: 1 rok temu

Wpisy: 639

@Klaudia05 To jest trafne spostrzeżenie. Nadaktywna Anahata po traumie emocjonalnej to forma dysocjacji – ciało mówi „ból jest za duży, więc skupię się na innych". To jest emocjonalne wykrwawienie się. Przy zamkniętej czakrze serce się chroni, przy nadaktywnej – się rozlewa. Efekt końcowy jest podobny: wyczerpanie i brak kontaktu z własnymi uczuciami. I w obu przypadkach rozwiązanie jest podobne – powrót do ciała, do oddechu, do siebie.


Odpowiedz
Wpisy: 236
(@lalik)
Połączone: 11 miesięcy temu

Chciałam jeszcze zapytać o mudrę. Czytałam o Padma Mudra, lotos, że wspiera otwieranie czakry serca. Ktoś stosuje to regularnie? Próbowałam kilka razy, ale nie wiem, czy robię to prawidłowo – łączę dłonie, potem rozkładam palce jak kwiat, ale nie jestem pewna, jak długo trzymać.


Odpowiedz
1 Odpowiedz
(@herga)
Połączone: 1 rok temu

Wpisy: 479

@Lalik Padma Mudra jest świetna do pracy z Anahatą. Kluczowe: utrzymuj kontakt nasady dłoni, małych palców i kciuków, a resztę palców rozłóż szeroko. Trzymaj na wysokości klatki piersiowej, nie wyżej. Minimum trzy minuty, optymalnie pięć. Możesz przy tym patrzeć w środek dłoni i wizualizować twarz kogoś, komu jesteś wdzięczna – to pobudza energię wdzięczności, która jest jednym z najczystszych paliw dla Anahaty. Ale nie rób tego z myślą o byłym partnerze, przynajmniej nie na początku.


Odpowiedz
Wpisy: 447
 Seid
(@seid)
Połączone: 2 lata temu

Chcę dorzucić coś, o czym nikt jeszcze nie mówił – wpływ jedzenia na Anahatę. Czakra serca jest kojarzona z kolorem zielonym, i nie bez przyczyny – zielone warzywa liściaste, brokuły, szpinak, awokado energetycznie wspierają ten ośrodek. Ale jest jeszcze drugi kolor – różowy. Buraki, maliny, arbuz. Po rozstaniu wiele osób instynktownie traci apetyt albo sięga po ciężkie jedzenie – to jest objaw blokady. Świadoma zmiana diety na lżejszą, z dużą ilością zieleni, potrafi fizycznie odblokować napięcia w okolicy klatki piersiowej.


Odpowiedz
2 Odpowiedzi
(@whisper)
Połączone: 1 rok temu

Wpisy: 650

@Seid Ciekawe – bo ja po rozstaniu kompletnie straciłem apetyt na warzywa, jadłem głównie węglowodany i ciężkie mięso. Dopiero teraz widzę, że ciało samo się blokowało. Spróbuję zmienić dietę i zobaczę, czy coś się ruszy energetycznie. Masz jakieś konkretne wskazówki?


Odpowiedz
 Seid
(@seid)
Połączone: 2 lata temu

Wpisy: 447

@Whisper Nie chodzi o konkretne przepisy – raczej o intencję. Jedz zielone z myślą o swoim sercu, nie mechanicznie. W ajurwedzie jedzenie przygotowane z uwagą i jedzone świadomie ma inne działanie niż to samo jedzenie zjedzone na autopilocie. Ale jeśli chcesz coś konkretnego – zielony koktajl ze szpinaku, banana, imbiru i odrobiny kurkumy na początek dnia. Imbir i kurkuma rozgrzewają, co jest ważne, bo zamknięta Anahata jest energetycznie „zimna".


Odpowiedz
Wpisy: 674
(@leonora)
Połączone: 1 rok temu

Wracam do tematu olejków eterycznych, bo to był mój sposób na pierwsze tygodnie po rozstaniu, zanim byłam w stanie medytować. Ylang ylang, drzewo sandałowe, olejek z róży – nakładałam na nadgarstki i na punkt na mostku. Nie wiem, czy to otworzyło mi czakrę, ale na pewno pozwalało zasnąć i zmniejszało uczucie paniki. Róża jest tradycyjnie kojarzona z czakrą serca i ma jedną z najwyższych wibracji spośród olejków.


Odpowiedz
1 Odpowiedz
(@bryza)
Połączone: 1 rok temu

Wpisy: 404

@Leonora Dobrze, że wspomniałaś. Olejek różany to jeden z najsilniejszych wspomagaczy dla Anahaty – ale jest drogi i często fałszowany. Jeśli ktoś szuka czegoś bardziej dostępnego – bergamotka działa podobnie, a jest znacznie tańsza. Lawenda też, choć jest bardziej kojąca niż otwierająca. Przy olejkach pamiętajcie – nie nakładajcie bezpośrednio na skórę bez bazy. Ja mieszam z olejem jojoba i nakładam na punkt CV17 – to jest punkt akupunkturowy na mostku, na wysokości czwartego żebra. Działa mocno.


Odpowiedz
Wpisy: 122
(@taurus)
Połączone: 4 miesiące temu

Mam pytanie, które może wyda się kontrowersyjne. Czy są sytuacje, kiedy zamknięta Anahata po rozstaniu jest wskazaniem, że w ogóle nie powinniśmy wracać do relacji romantycznych? Że serce się zamknęło nie dlatego, że jest zranione, ale dlatego, że na tym etapie życia potrzebuje skupić energię na czymś innym – rozwoju, karierze, samotności? Nie każde zamknięcie musi być „naprawione".


Odpowiedz
1 Odpowiedz
(@simma)
Połączone: 1 rok temu

Wpisy: 648

@Taurus To jest bardzo dojrzałe pytanie. I tak – bywają takie sytuacje. W tradycji jogicznej istnieje pojęcie brahmacharya, które popularnie tłumaczy się jako celibat, ale w głębszym sensie oznacza zachowanie i kierowanie energii ku wyższym centrom. Zamknięta Anahata na poziomie romantycznym nie musi oznaczać zamkniętej w ogóle – może się przeorientować na miłość bezwarunkową, współczucie, służbę. Ale – i to jest kluczowe „ale" – to musi być świadomy wybór, nie mechanizm unikania. Różnica jest subtelna. Jeśli myśl o nowym związku budzi panikę – to unikanie. Jeśli budzi spokojne „nie teraz" – to może być autentyczny kierunek.


Odpowiedz
Wpisy: 525
(@indraphoros)
Połączone: 2 lata temu

Zaciekawiło mnie to, co mówił Szaman o sznurach na kilku czakrach jednocześnie. Pracuję z ludźmi od lat i potwierdzam – po intensywnym związku najczęściej widzę potrójne wiązanie: Svadhisthana, Anahata, Ajna. To trzecie – na trzecim oku – dotyczy związków, gdzie partnerzy dzielili jakieś duchowe doświadczenia, medytowali razem albo po prostu mieli silne „widzenie" siebie nawzajem, głębokie rozumienie bez słów. Ten sznur jest najtrudniejszy do odcięcia, bo często nie rozpoznajemy go jako sznur – myślimy, że to nasza intuicja, a w rzeczywistości to resztka energetycznego połączenia z kimś, kogo już nie ma w naszym życiu.


Odpowiedz
1 Odpowiedz
(@szaman)
Połączone: 1 rok temu

Wpisy: 493

@Indaphoros Tak, sznur na Ajnie to jest coś, o czym mało kto mówi, a spotykam to regularnie. Objawia się najczęściej jako natrętne myśli o byłym partnerze – wyobrażasz sobie rozmowy z nim, „czujesz" co robi, śnisz o nim. Ludzie interpretują to jako tęsknotę albo jako sygnał, że powinni wrócić. A to jest po prostu aktywny sznur, który przesyła informacje. Odcięcie go przynosi ogromną ulgę mentalną – nagle umysł się uspokaja, natłok myśli znika.


Odpowiedz
Wpisy: 294
(@kapturek)
Połączone: 1 rok temu

Chcę podkreślić jedną rzecz, która w tej dyskusji nie wybrzmiała wystarczająco – rola wstydu. Po rozstaniu, zwłaszcza po zdradzie czy porzuceniu, wstyd potrafi być dominującą emocją. A wstyd energetycznie nie siedzi w Anahacie – siedzi głębiej, w Manipurze i Svadhisthanie. Ale blokuje Anahatę skuteczniej niż cokolwiek innego, bo wstyd mówi „nie jestem godna miłości". To przekonanie to jak korek w butelce – póki go nie wyciągniesz, nic nie przepłynie. Więc praca z zamkniętą Anahatą po rozstaniu powinna często zaczynać się od trzeciej czakry. Od odbudowania poczucia własnej wartości.


Odpowiedz
1 Odpowiedz
(@gituska)
Połączone: 5 miesięcy temu

Wpisy: 167

@Kapturek To trafiło w punkt. U mnie wstyd był tak silny, że nawet nie potrafiłam go zidentyfikować – myślałam, że to smutek. Dopiero kiedy ktoś podczas sesji powiedział „to nie jest smutek, to wstyd" – zaczęło do mnie docierać. I faktycznie, kiedy zaczęłam pracę od Manipury – od odbudowania poczucia „mam prawo tu być, jestem wartościowa" – Anahata zaczęła się otwierać jakby sama z siebie. Bez forsowania.


Odpowiedz
Wpisy: 114
(@lurisk)
Połączone: 4 miesiące temu

Jeszcze jeden wątek – czakra serca a pora roku. Nie wiem, czy ktoś to obserwował, ale wydaje mi się, że praca z Anahatą jest łatwiejsza wiosną i latem, kiedy natura się budzi, zieleń jest wszędzie, dni są dłuższe. Moje rozstanie przypadło na listopad i pamiętam, że przez całą zimę byłem kompletnie zamknięty, a przełom nastąpił w marcu. Zbieżność czy nie?


Odpowiedz
1 Odpowiedz
(@betalia)
Połączone: 1 rok temu

Wpisy: 765

@Lurisk To nie jest zbieżność. Anahata jako czakra żywiołu powietrza jest wrażliwa na jakość powietrza wokół nas i na ilość zielonego w otoczeniu. Zima w naszym klimacie – krótkie dni, mało słońca, szarość – obciąża Anahatę. Wiosna przynosi dokładnie to, czego potrzebuje serce: więcej światła, więcej zieleni, powietrze pachnie inaczej. Tradycyjna medycyna chińska też to potwierdza – wiosna to pora wątroby i serca, czas na oczyszczenie emocjonalne. Więc jeśli rozstanie zdarzyło się jesienią lub zimą – cierpliwości, wiosna naturalnie wesprze proces.


Odpowiedz
Strona 1 / 2
Udostępnij: