Ten głos w głowie, który ciągle powtarza "nie dasz rady", "mogłaś to zrobić lepiej", "wszyscy patrzą jak się ośmieszasz"... Odkąd zaczęłam pracować nad sobą, zauważyłam, że to właśnie ten wewnętrzny krytyk blokuje mnie najbardziej. Czytałam gdzieś, że można go przekształcić w sojusznika zamiast walczyć z nim. Ktoś ma jakieś doświadczenia?
Wewnętrzny głos, który słyszysz, to działanie Ego, które blokuje wszelkie procesy rozwojowe, ponieważ traci kontrolę nad świadomością osoby, w której aurze przebywa.
Ego jest realne, istnieje w aurze w postaci licznych „łatów” energii, pozostałości zmaterializowanych fragmentów reakcji energetycznych ciała Życia, Emocji i Myśli/warstw aury.
Niczym stada ptaków, te „łatki” Ego „przylatują” do mózgu osoby, w której aurze przebywają, przechwytują i identyfikują się z jej strumieniami myśli, przejmują nad nimi kontrolę i stymulują je według własnego uznania oraz zgodnie z potrzebami energii, które te „latki” podtrzymują w życiu. Ponieważ proces ten rozpoczyna się od czwartego roku życia, większość ludzi nie jest świadoma istnienia i działania Ego, z wyjątkiem przypadków, gdy rozpoczyna się proces rozwoju świadomości duchowej.
Plamy ego mogą zostać usunięte z aury za sprawą działania Duszy osoby medytującej oraz Duchowych Energii Wszechświata, co można osiągnąć poprzez praktykowanie pewnego rodzaju medytacji bez ego.
Dobrze, że zauważyłeś ten mechanizm. Rzeczywiście, walka z krytykiem to ślepa uliczka. Ja pracuję z tym od lat i kluczem jest zrozumienie, że ten głos pierwotnie miał nas chronić. W dzieciństwie lepiej było obwiniać siebie niż postrzegać rodziców jako zawodnych - dawało to iluzję kontroli. Teraz ten mechanizm nas więzi, ale można go przeprogramować poprzez dialog, nie walkę.
A jak to dokładnie zrobić? Bo ja mam podobnie - ciągle się porównuję z innymi i wszystko co robię wydaje mi się za słabe. Czy to znaczy, że powinnam rozmawiać z tym głosem w głowie jak z prawdziwą osobą?
Ale czy to nie znaczy, że nigdy nie uwierzymy w siebie? Ja przez lata słuchałam tego głosu mówiącego, że jestem niewystarczająca. Jeśli afirmacje nie działają, to jak mam budować pewność siebie?
A co z tymi wszystkimi poradnikami o pozytywnym myśleniu? Kupiłam książkę "Sekret" i próbowałam wizualizować swoje marzenia, ale jedyne co osiągnęłam to większe poczucie winy, że "nie staram się wystarczająco pozytywnie myśleć".
Ale przecież optymizm jest lepszy od pesymizmu? Nie rozumiem, dlaczego pozytywne myślenie ma szkodzić.
Ale jak odróżnić zdrową autocenzurę od destrukcyjnego krytyka? Bo czasami przecież muszę się krytycznie ocenić, żeby się rozwijać.
A czy ten wewnętrzny krytyk ma coś wspólnego z tym, jak nasi rodzice nas traktowali? Bo ja pamiętam, że moja mama ciągle mówiła "mogłeś lepiej" i teraz słyszę jej głos w mojej głowie.
To znaczy, że to nie nasza wina, że mamy tego krytyka? Bo zawsze myślałam, że jestem po prostu słaba psychicznie, że nie potrafię przestać się obwiniać.
Brzmi to logicznie, ale jak praktycznie zacząć tę przemianę? Mam tego krytyka od dziecka i wydaje mi się, że to silniejsze ode mnie.
Ja próbowałam prowadzić dziennik myśli, ale po kilku dniach się poddałam. Te negatywne myśli były tak przytłaczające, że wolałam ich nie dostrzegać.
A co z medytacją? Czytałem, że mindfulness pomaga w radzeniu sobie z natrętną samo-krytyką.
Nie rozumiem tego. Jak można obserwować bez osądzania? Przecież jak widzę swoje złe myśli, to automatycznie oceniam, że są złe.
Ale czy to nie jest tylko teoria? Jak praktycznie przestać oceniać swoje myśli?
Czy ten krytyk może czasem mieć rację? Bo ja na przykład rzeczywiście jestem niezbyt zdolny w pracy i może ten głos po prostu mówi prawdę?
A co jak ten krytyk mówi bardzo cicho? U mnie to nie jest głośny krzyk, tylko takie subtelne podszeptywanie, że "to co robisz nie ma sensu", "inni by to zrobili lepiej".
Czy istnieje sposób, żeby całkowicie się go pozbyć? Bo czasami myślę, że byłoby mi lepiej, gdybym w ogóle nie miała tego głosu.
Mam problem z odróżnieniem intuicji od lęku. Czasami nie wiem, czy ten głos wewnętrzny ostrzega mnie słusznie, czy to tylko paranoja.
Czy są jakieś fizyczne ćwiczenia, które pomagają uciszyć tego krytyka? Bo ja czuję, że to nie tylko myśli, ale fizyczne napięcie w całym ciele.
A czy są różnice między tym, jak krytyk działa u mężczyzn i kobiet?
Czy wiek ma znaczenie? Bo mam wrażenie, że z wiekiem ten krytyk staje się głośniejszy.
Czy są sytuacje, w których krytyk jest szczególnie aktywny? Bo u mnie najgorzej jest przed ważnymi spotkaniami.
Mam pytanie o dzieci. Czy ten krytyk może się przeniść na nasze dzieci? Bo zauważyłam, że kiedy jestem surowa dla siebie, jestem też surowa dla mojej córki.
To przerażające. Jak mogę ochronić dziecko przed moim krytykiem?
Czy są jakieś książki o tym temacie, które polecacie?
Jak długo trwa proces przekształcania krytyka? Bo próbuję od pół roku i nie widzę większych efektów.
