Zgadzam się całkowicie. Ja podczas sesji Reiki czuję, gdzie klient ma blokady, a potem pytam o przekonania w tym obszarze. Zawsze się zgadza.
Np. blokada w gardle (czakra Vishuddha) = przekonania "Nie mogę powiedzieć prawdy", "Mój głos nie ma znaczenia"
Blokada w splecie słonecznym (Manipura) = "Nie mam mocy", "Jestem ofiarą"
Z szamańskiej perspektywy te blokady to "duchy" lub "przywiązania energetyczne". Nie dosłownie duchy, ale autonomiczne wzorce energii, które się samoutrwalają.
Wyobraźcie sobie przekonanie jako myślową formę - bytność z własną inteligencją, która chce przetrwać. Dlatego tak trudno je zmienić - bronią się.
To brzmi jak science fiction...
Dokładnie. I to jest piękno eksperymentów behawioralnych - dają mózgowi dane, których nie może zignorować.
Masz przekonanie "Ludzie mnie odrzucą"? Zrób eksperyment - zapytaj 5 osób o opinię. Zapisz OBIEKTYWNIE, co się stało. Jeśli nikt cię nie odrzucił, mózg musi to przetworzyć.
A co jeśli eksperyment potwierdzi przekonanie? Np. zapytam kogoś o opinię i rzeczywiście mnie odrzuci?
I właśnie dlatego potrzeba terapeuty, gdy samemu nie dajesz rady obiektywnie ocenić wyników. Terapeuta pomoże zobaczyć, gdzie zniekształcasz interpretację.
The Work jest dostępne za darmo na stronie thework.com po polsku. To jest jeden z najlepszych zasobów do samodzielnej pracy.
Plus Byron Katie ma kanał na YouTube z tysiącami przykładów - możesz zobaczyć, jak inni robią The Work i uczyć się.
Ja łączę The Work z journalingiem. Rano robię strumień świadomości 10 minut, wyłapuję stresujące myśli. Potem wybieram jedną i robię na niej The Work. Wieczorem podsumowanie - co się zmieniło.
Po 3 miesiącach takiej praktyki mój poziom stresu spadł o połowę. Testowałem to kwestionariuszami psychologicznymi.
Pytanie do was - czy zauważyliście, że niektóre przekonania "wracają" po przepracowaniu? U mnie bywa, że myślę, że coś już przerobione, a ono znowu się aktywuje.
Też to widzę. Stres aktywuje tryb przetrwania, a wtedy podświadomość wraca do starych, "bezpiecznych" wzorców, nawet jeśli są dysfunkcyjne.
Dlatego regularne praktyki grounding i uspokajania systemu nerwowego są kluczowe. Nie tylko praca poznawcza, ale też regulacja emocjonalna.
Praktyki grounding, które polecam:
Oddychanie 4-7-8 (wdech 4, zatrzymaj 7, wydech 8)
Stanie boso na ziemi 10 minut dziennie
Uścisk własny (przytulanie siebie)
Dźwięk "Voo" (wibracje w klatce)
Orientacja - powolne rozglądanie się po przestrzeni
To uspokaja system nerwowy i pozwala pracować z przekonaniami z miejsca bezpieczeństwa.
Zaczynam rozumieć, że to jest holistyczny proces - nie tylko praca z umysłem, ale też z ciałem, emocjami, energią. Wszystko połączone.
Stąd mój protokół: Rano - medytacja theta (energia), dzień - eksperymenty (zachowanie), wieczór - journaling (kognitywne), co tydzień - sesja Reiki (energia głębsza).
Atakiem z wszystkich stron przekonanie nie ma gdzie uciec.
Z perspektywy naukowej najbardziej wspierane są:
Eksperymenty behawioralne (CBT)
Ćwiczenia fizyczne (neuroplastyczność)
Medytacja mindfulness (zmiany mózgu)
Sen (konsolidacja)
Reszta może pomagać, ale te cztery mają najsolidniejsze badania.
Zgadzam się. Ja zawsze mówię - zacznij od sprawdzonego (CBT, medytacja, ćwiczenia), a potem eksperymentuj z innymi (EFT, energia, szamanizm), jeśli czujesz, że ci to pasuje.
Nie ma jednej drogi dla wszystkich. Każdy musi znaleźć swój zestaw metod.
A ile czasu dziennie trzeba na to poświęcać? Bo pracuję, mam dzieci...
I pamiętajcie, że to inwestycja. 20 minut dziennie to 140 minut tygodniowo. To mniej niż jeden odcinek serialu.
A efekt? Transformacja życia. Warte tego?
Absolutnie. Ja traktuję to jak mycie zębów - higiena mentalna. Nie pomijasz mycia zębów, bo "nie masz czasu", prawda? To samo z przekonaniami.
Chciałem dodać perspektywę duchową. Przekonania ograniczające to nie tylko psychologia - to też lekcje duszy.
Przyszedłeś na Ziemię z pewnymi wyzwaniami do przepracowania. Przekonania ograniczające są częścią tej podróży. Przepracowując je, ewoluujesz duchowo.
To nie są "złe rzeczy do usunięcia", ale "lekcje do nauczenia się".
Dokładnie. Kristin Neff ma świetne badania o self-compassion. Ludzie z wysoką self-compassion łatwiej zmieniają przekonania, bo nie osądzają siebie za ich posiadanie.
Mantra: "Mam to przekonanie. To jest normalne. Jestem człowiekiem. Mogę to zmienić z życzliwością do siebie."
To jest piękne podsumowanie całej tej dyskusji. Transformacja przekonań to proces wymagający:
Świadomości (identyfikacja)
Zrozumienia (skąd pochodzą)
Metody (CBT, EFT, The Work, medytacja...)
Konsekwencji (codzienna praktyka)
Współczucia (życzliwość do siebie)
Cierpliwości (to wymaga czasu)
I wtedy magia się dzieje.
Dodam jeszcze jedno - community. Nie róbcie tego w odosobnieniu. Rozmawiajcie o tym, dzielcie się procesem. To forum jest świetne do tego.
Sam proces jest izolujący - wchodzisz w ciemne miejsca psychiki. Wsparcie innych, którzy przechodzą to samo, jest bezcenne.
Zgadzam się. Kolektywna energia wspierająca transformację to coś mocnego. Dlatego grupy wsparcia, warsztaty, fora jak to działają.
Nie jesteś sam w tej podróży.
Dziękuję wam wszystkim. To było bardzo pomocne. Zacznę od journalingu rano i The Work wieczorem. Zobaczymy, co z tego wyjdzie.
Ja też zaczynam. Zidentyfikowałem już moje główne przekonanie - "Muszę być doskonały". Czas je przepracować.
A ja biorę się za przekonania o pieniądzach. Wypisałam już listę - mam tego pełno z dzieciństwa. Czas oczyścić.
