Mam jeszcze pytanie do osob, ktore robia rozklady dla innych. Czy mowicie klientom wprost, ze pytali o to samo wczesniej? Czy to nie jest... niezreczne?
Wroce do jednej rzeczy, ktora mi nie daje spokoju w tej dyskusji. Mowilismy o szkodliwosci powtarzania. Ale czy ktos z was doswiadczyl sytuacji, w ktorej powtorzony rozklad dal wartosciowa, uzupelniajaca informacje? Bo ja tak. Raz pytalem o zmiane pracy, nie zrozumialem pierwszego rozkladu, odczekalem trzy dni i postawilem ponownie - i drugi rozklad rzucil swiatlo na to, czego w pierwszym nie widzialem. Nie przeczyl pierwszemu, ale go uzupelnil.
To w sumie jak z kazda praktyka duchowa - zasady i rytualy istnieja po to, zeby chronic nas przed nami samymi. Nie dlatego, ze karty sie gniewaja. Dlatego, ze my w pewnych stanach emocjonalnych nie jestesmy w stanie korzystac z nich madrze.
Duzo tu wyciagnalem z tej rozmowy. Szczegolnie ten watek z dziennikiem i z karta wyjasniajaca zamiast powtarzania - to sa konkretne wskazowki do zastosowania od zaraz. A co do "gniewu" kart - chyba na szczescie zadne karty nie zostaly skrzywdzone w trakcie tej dyskusji.
A ja bym jeszcze chetnie posluchala, jak to wyglada u osob, ktore pracuja z innymi systemami kart - Lenormand, oracle deck, nawet zwykle karty do gry. Czy tam jest ten sam mechanizm? Bo dotychczas mowilismy glownie o tarocie, ale problem powtarzania pytania chyba dotyczy kazdej formy kartomancji. Ktos ma doswiadczenia?
