To będzie brzmiało dziwnie, ale muszę to z kimś przedyskutować. W zeszłym tygodniu moja córka zadzwoniła do mnie rano i zaczęła opowiadać sen o starym domu z czerwonymi drzwiami. Zanim skończyła, dokończyłem jej zdanie - śniłem dokładnie to samo. Byliśmy w tym samym miejscu, widzieliśmy te same rzeczy. Ona spała u siebie, ja tutaj.
Nie wiem co o tym myśleć.
Miałam coś podobnego z siostrą. Obie śniłyśmy o naszej babci tego samego dnia, choć mieszkamy w różnych miastach. W moim śnie babcia stała w kuchni i robiła pierogi, u siostry dokładnie tak samo. Dopiero przy niedzielnym obiedzie wyszło, że obie to przeżyłyśmy.
Zjawisko to nazywa się mutual dreaming albo shared dreams. W latach 60. i 70. przeprowadzono serię eksperymentów w Maimonides Medical Center w Brooklynie. Badano osoby podłączone do EEG, a w innym pokoju ktoś patrzył na obraz i próbował "wysłać" go telepathicznie. Niektórzy badani opisywali sny niesamowicie zbieżne z tym obrazem.
Zaraz, zaraz, to znaczy że naukowcy naprawdę to badali? I co wyszło?
Dla mnie kluczowe jest to, że te eksperymenty monitorowały fazy REM. Budzili ludzi dokładnie po zakończeniu fazy snu REM i wtedy relacje były najbardziej zbieżne. To nie było pytanie "co ci się śniło ogólnie", tylko precyzyjne wychwytywanie momentów.
Ale jak to w ogóle może działać? Mózg jednej osoby wysyła coś do mózgu drugiej osoby?
Mechanizmów jest kilka w teorii. Jeden to splątanie kwantowe świadomości - jeśli dwie osoby są emocjonalnie związane, ich "stany kwantowe" mogą być ze sobą połączone. Brzmi jak science fiction, ale fizycy kwantowi mówią o podobnych rzeczach w kontekście cząstek.
Właśnie. Różnica między synchronicznością a telepathią senną jest istotna. Jung mówił o synchroniczności jako bezkasualnym połączeniu - dwa wydarzenia po prostu współwystępują, ale żadne nie powoduje drugiego. Telepatia senna to coś innego - tam jest przekaz informacji z punktu A do punktu B.
Są techniki. Najprostsza to tak zwana "meshing dreams" - robicie coś razem w ciągu dnia, potem wieczorem dokładnie to omawiacie, wizualizujecie i zasypiasz z intencją śnienia o tym. Każdy zapisuje swój sen niezależnie rano. Często pojawiają się te same elementy.
A co jeśli to po prostu przypadek? Mam na myśli, śnimy wszyscy jakieś rzeczy, czasem będą podobne...
Statystycznie oczywiście masz rację. Z 8 miliardami ludzi śniących kilka snów każdej nocy, zbieżności muszą się zdarzać. Problem w tym, że te przypadki, o których mówimy, dotyczą osób bliskich sobie emocjonalnie. W badaniu McNamary z 2017 roku, 96% raportowanych snów wspólnych było między rodziną lub bliskimi partnerami.
A da się to sprawdzić jakoś na sobie?
Da się, ale potrzebujesz kogoś, z kim jesteś blisko. Protokół z Maimonides wyglądał tak: jedna osoba śpi, druga patrzy na losowo wybrany obraz i próbuje go "wysłać". Śpiący budzi się i opisuje sen. Potem trzej niezależni sędziowie oceniają, który z 12 obrazów pasuje do opisu. Jeśli trafią w górną szóstkę, to hit.
Polecam zacząć od czegoś prostszego. Wybierzcie z kimś konkretne miejsce - na przykład wieża Eiffla albo wasze ulubione miejsce z dzieciństwa. Oboje wizualizujecie to miejsce przed snem, ustawiacie intencję spotkania tam. Jeśli oboje opanowaliście lucid dreaming, macie większe szanse.
Był przypadek w latach 70., kiedy zrobili eksperyment z koncertem Grateful Dead. Około 2000 osób na koncercie próbowało wysłać ten sam obraz do faceta śpiącego 70 kilometrów dalej. I podobno zadziałało - jego sny korelowały z tym, co pokazywano na koncercie.
Moment, więc 2000 osób może wysłać coś łatwiej niż jedna?
Teoretycznie tak. To jak wzmocnienie sygnału. Jedna świeca daje mało światła, ale 2000 świec oświetli całe pomieszczenie. Tylko że tu mówimy o intencji i skupieniu, nie o świetle.
Ciekawe jest też to, że aktywność geomagnetyczna Ziemi wpływa na te zjawiska. Persinger i Krippner analizowali dane z Maimonides i znaleźli korelację - gdy pole geomagnetyczne było spokojne, wyniki były lepsze. Gdy było burzliwe, telepatia spadała.
Problem z tymi wszystkimi badaniami to replikacja. Alcock przeanalizował te eksperymenty i stwierdził, że kontrole były słabe. Główny eksperymentator mógł komunikować się z osobą badaną, cele nie były należycie zabezpieczone. Sceptyczni badacze jak Wiseman próbowali powtórzyć i dostali negatywne wyniki.
Meta-analizy mają swoje problemy. Howard w 2018 zrobił re-analizę tych samych danych i znalazł mniejszy efekt. Zauważył, że duże efekty pochodzą głównie z małych prób badawczych - co jest czerwoną flagą.
Dla mnie argumenty naukowe są mniej ważne niż doświadczenie. Jeśli przeżyłeś wspólny sen z kimś bliskim, żadna meta-analiza ci tego nie odbierze ani nie potwierdzi. Po prostu wiesz.
Ale jak można zapomnieć coś tak konkretnego jak identyczny sen z córką o tym samym domu?
Bliźnięta to osobna kategoria. Runyan robiła badanie doktorskie "Do Twins Dream Twin Dreams?" - 44% snów bliźniąt zawiera drugiego bliźniaka jako postać, podczas gdy u innych ludzi tylko 19% snów zawiera członków rodziny. Są między nimi jakieś specjalne połączenia.
Nie, występuje też między małżeństwami, partnerami, rodzeństwem nieidentycznym. Nawet między terapeutami a klientami - to podobno najlepiej udokumentowana kategoria według McNamary'ego, bo profesjonaliści weryfikują to formalnie.
Terapeuci śnią o klientach? To nie jest trochę... dziwne?
W psychoanalizie to znane zjawisko. Jung i Freud o tym pisali. Czasem terapeuta śni coś o kliencie, a potem okazuje się, że klient miał ten sam sen lub że sen odsłania coś ważnego o jego psyche.
Jung w ogóle uważał, że sny mogą się łączyć przez kolektywną nieświadomość. To nie jest transfer informacji jak w telepatii, tylko dostęp do wspólnego rezerwuaru symboli i archetypów. Dwie osoby mogą "zanurzyć się" w tym samym obszarze kolektywnej nieświadomości.
