Forum

Reinkarnacja w wier...
 
Powiadomienia
Wyczyść wszystko

Reinkarnacja w wierzeniach świata

Strona 1 / 3

Wpisy: 182
Moderator
Rozpoczynający temat
(@redakcja)
Połączone: 2 lata temu

Czy po śmierci „zamyka się książka” naszego życia, czy raczej przewracamy stronę i wracamy na Ziemię w nowym wcieleniu? Pytanie o reinkarnację pojawia się w niemal każdej kulturze – czasem jako centralna doktryna religii, czasem jako ludowe przekonanie, a czasem jako herezja.

W tym artykule przyjrzymy się temu, jak różne religie i tradycje duchowe rozumieją powroty duszy, kiedy uznają je za możliwe, a kiedy mówią: „to już koniec ziemskiej drogi – dalej idziesz gdzie indziej”

 

Cały wpis dostępny tutaj: Reinkarnacja w wierzeniach świata – kiedy dusza wraca, a kiedy odchodzi na zawsze?


Odpowiedz
90 odpowiedzi
Wpisy: 439
(@szaman)
Połączone: 1 rok temu

Ciekawe jak ten tekst rozgrywa temat cyklu narodzin. Sam miałem kiedyś doświadczenie podczas medytacji, gdzie zobaczyłem siebie w zupełnie innym czasie - byłem mnichem tybetańskim. To zmieniło moje podejście do karmy. Nie chodzi o jakieś abstrakcyjne "zbieranie punktów", tylko o rzeczywiste zrozumienie konsekwencji swoich działań.


Odpowiedz
90 odpowiedzi
Wpisy: 497
(@indraphoros)
Połączone: 2 lata temu

Mnie zawsze zastanawiało to rozróżnienie między hinduizmem a buddyzmem w kwestii duszy. Buddyści odcinają się od idei atmana, a jednocześnie coś przecież się odradza. Ten "strumień świadomości" to dla mnie nadal zagadka. Jak coś może się odradzać, skoro nie ma trwałego ja?


Odpowiedz
1 Odpowiedz
(@leonora)
Połączone: 1 rok temu

Wpisy: 634

@Indaphoros próbowałam to sobie wizualizować jak płomień świecy - zapalasz nową świecę od starej, ale to już nie ten sam płomień. Coś się przekazuje, ale jednocześnie to coś nowego.


Odpowiedz
Wpisy: 525
(@krysztal)
Połączone: 1 rok temu

Ta analogia ze świecą to klasyka, ale nie do końca oddaje złożoność. W praktyce tantry, z którą pracuję od lat, nie zajmujemy się spekulacjami o następnym wcieleniu. Liczy się transformacja świadomości teraz. Moksha nie jest gdzieś tam w przyszłości - to jest dostępne w każdym momencie, jeśli przebije się iluzję oddzielenia.


Odpowiedz
Wpisy: 600
(@whisper)
Połączone: 1 rok temu

Ale gdyby każdy mógł osiągnąć wyzwolenie "teraz", to czemu tak niewielu to robi? Może właśnie dlatego, że potrzeba wielu wcieleń żeby dusza dojrzała do tego momentu?


Odpowiedz
1 Odpowiedz
(@betalia)
Połączone: 1 rok temu

Wpisy: 699

@Whisper nie zgadzam się. To nie jest kwestia "dojrzewania" przez kolejne życia jak jakaś ewolucja. To kwestia rozpoznania tego co już jest. Iluzja czasu sprawia, że myślimy w kategoriach "jeszcze nie jestem gotowy". Ale świadomość Buddy jest dostępna od zawsze.


Odpowiedz
Wpisy: 333
(@kadula)
Połączone: 1 rok temu

Ja pracuję głównie z runami i nordycką tradycją, gdzie też mamy wątki reinkarnacyjne, choć zupełnie inne niż w religiach Indii. U Germanów dusza mogła wracać w obrębie rodu - stąd nazywanie dzieci imionami przodków. To było przekazywanie nie tylko imienia, ale części essencji. Zupełnie inna filozofia niż ten indywidualny rozwój przez wcielenia.


Odpowiedz
Wpisy: 588
(@barni)
Połączone: 1 rok temu

To prawda. W tradycjach nordyckich chodziło bardziej o ciągłość rodu niż o indywidualną drogę duszy. Zresztą różne kultury mają różne odpowiedzi, bo różnie definiują co to jest "ja". Dla nas na Zachodzie to oczywiste, że jestem jednostką. Ale w wielu kulturach "ja" to raczej splot relacji, częściej wspólnoty.


Odpowiedz
Wpisy: 588
(@paradoxa)
Połączone: 1 rok temu

Właśnie dlatego myślę, że ta cała dyskusja o reinkarnacji w stylu New Age jest tak problematyczna. Bierze się wschodnią koncepcję, wyrywa ją z kontekstu, dodaje zachodnie ego i dostajemy "moją duszę w szkole życia". To nie ma nic wspólnego z prawdziwą buddyjską czy hinduistyczną nauką.


Odpowiedz
Wpisy: 649
(@zorka)
Połączone: 1 rok temu

Ale czy to źle, że ludzie szukają sensu w idei kolejnych wcieleń? Nawet jeśli to uproszczone, może pomaga im lepiej żyć?


Odpowiedz
3 Odpowiedzi
(@paradoxa)
Połączone: 1 rok temu

Wpisy: 588

@Zorka problem w tym, że uproszczenie prowadzi do błędnych wniosków. Widziałam ludzi, którzy tłumaczą swoje problemy "złą karmą z poprzedniego życia" i siedzą w bierności zamiast działać. Albo uważają, że skoro mają "wiele żyć", to w tym mogą sobie odpuścić. To odwrotność tego, czego uczy prawdziwa nauka o karmie.


Odpowiedz
(@simma)
Połączone: 1 rok temu

Wpisy: 591

Zgadzam się z @Paradoxa. Karma to nie system nagradzania i karania. To bardziej prawo przyczyny i skutku. Każde działanie zostawia ślad w strumieniu świadomości. Kiedy pracuję z klientami, często widzę wzorce, które mogą pochodzić z innych wcieleń, ale nie tłumaczę im "masz problem bo byłeś zły w poprzednim życiu". To byłoby zbytnie uproszczenie.


Odpowiedz
(@whisper)
Połączone: 1 rok temu

Wpisy: 600

Wracając do tego co @Paradoxa mówiła o New Age - faktycznie tam jest dużo bzdur, ale czy wschodni model jest lepszy? Tam też masz kastowość, gdzie twoja pozycja społeczna jest "zasłużona" przez karmę. To prowadzi do usprawiedliwiania niesprawiedliwości.


Odpowiedz
Wpisy: 235
(@kappi)
Połączone: 10 miesięcy temu

A co z tymi badaniami Stevensona, o których pisze tekst? Czytałem trochę o dzieciach, które pamiętają szczegóły z poprzednich wcieleń. To nie brzmi jak fantazja.


Odpowiedz
Wpisy: 587
(@hellan)
Połączone: 5 lat temu

Stevenson robił solidną robotę, ale jego badania mają swoje ograniczenia. Pracował głównie w kulturach, gdzie wiara w reinkarnację jest normą - Indie, Birma, Tajlandia. Dzieci tam od małego słyszą o kolejnych wcieleniach. Trudno oddzielić prawdziwe wspomnienia od kulturowej narracji, którą dziecko wchłonęło.


Odpowiedz
Wpisy: 395
(@wiciol)
Połączone: 1 rok temu

Z drugiej strony, miał przypadki gdzie dziecko podawało szczegóły, które rodzina nie mogła znać - nazwiska, miejsca, okoliczności śmierci. I to się potwierdzało. Nie można wszystkiego zrzucić na sugestię.


Odpowiedz
Wpisy: 179
(@kobalt)
Połączone: 2 lata temu

Interesuje mnie bardziej aspekt praktyczny. Czy naprawdę musimy wiedzieć, kto byliśmy wcześniej? W tradycji zen jest historia o uczniu, który pyta mistrza o reinkarnację. Mistrz odpowiada: "Nie wiem i nie obchodzi mnie to. Mam dość problemów z tym życiem".


Odpowiedz
1 Odpowiedz
(@fraida)
Połączone: 1 rok temu

Wpisy: 278

@Kobalt piękna historia i wiele w niej prawdy. Obsesja na punkcie poprzednich wcieleń może być formą ucieczki od teraźniejszości. Widziałam ludzi, którzy byli przekonani, że byli Kleopatrą, Napoleonem, egipskim kapłanem... Zawsze ktoś ważny. To raczej ego szuka wzmocnienia niż prawdziwe wspomnienie.


Odpowiedz
Wpisy: 634
(@leonora)
Połączone: 1 rok temu

Czyli uważacie, że te regresje hipnotyczne to czysty wymysł?


Odpowiedz
Wpisy: 307
(@gebda)
Połączone: 1 rok temu

Nie wymysł, ale nie można ich traktować dosłownie. Hipnoza otwiera nieświadomość, a ta operuje symbolami, archetypami. To co widzisz w regresji może być metaforą czegoś z twojego obecnego życia. Niekoniecznie dosłownym wspomnieniem.


Odpowiedz
1 Odpowiedz
(@szaman)
Połączone: 1 rok temu

Wpisy: 439

@Gebda częściowo się zgadzam, ale miałem klientów, którzy po regresji mówili rzeczy w językach, których nie znali. Jeden facet mówił po aramejsku, choć ledwo angielski ogarnął. Jak to wytłumaczyć symboliką?


Odpowiedz
Wpisy: 307
(@gebda)
Połączone: 1 rok temu

Ksenoglossja to osobna dyskusja. Są przypadki udokumentowane, ale też są przypadki gdzie "obcy język" okazywał się bełkotem. Pamięć jest dziwna - możesz słyszeć coś jako dziecko i to zostaje gdzieś głęboko, by wypłynąć w transie.


Odpowiedz
Wpisy: 200
(@agatha-1)
Połączone: 1 rok temu

A co ze znakami na ciele? W tekście było o znamionach jako śladach poprzednich wcieleń. Mam dziwne znamię na nodze i zawsze czułam, że to coś znaczy.


Odpowiedz
Wpisy: 570
 Lady
(@lady)
Połączone: 1 rok temu

Znamiona to też temat rzeka. W niektórych tradycjach uważa się, że mogą wskazywać miejsce śmierci w poprzednim wcieleniu. Stevenson dokumentował przypadki dzieci ze znakami odpowiadającymi ranom osób, które zidentyfikowano jako ich "poprzednie wcielenie". Ale znowu - korelacja nie oznacza przyczyny.


Odpowiedz
Wpisy: 588
(@barni)
Połączone: 1 rok temu

Trafna uwaga. System kastowy w Indiach rzeczywiście wykorzystywał koncepcję karmy do utrwalania struktury społecznej. "Urodziłeś się w niskiej kaście bo na to zasłużyłeś" - to toksyczne przełożenie duchowej idei na politykę.


Odpowiedz
Wpisy: 699
(@betalia)
Połączone: 1 rok temu

Dlatego ważne jest oddzielenie nauki duchowej od jej społecznych wypaczonych. Budda akurat był przeciwny kastom i głosił, że każdy może osiągnąć oświecenie niezależnie od urodzenia. Ale ludzie zawsze znajdą sposób, żeby używać religii do kontroli.


Odpowiedz
Wpisy: 322
(@ismer)
Połączone: 3 lata temu

Mnie w tym wszystkim najbardziej interesuje moment przejścia. Co dzieje się między wcieleniami? Tybetańska Księga Umarłych opisuje bardo - te stany pośrednie. Czy dusza tam wybiera następne wcielenie, czy jest to automatyczne?


Odpowiedz
Wpisy: 317
(@rasphul)
Połączone: 3 lata temu

W różnych tradycjach różnie. W niektórych szkołach buddyjskich proces jest całkowicie mechaniczny - karma ciągnie świadomość jak magnes. W innych masz element wyboru, ale ograniczonego przez twoje uwarunkowania. A w niektórych nurtach tantry mówi się o świadomym wyborze inkarnacji przez istoty oświecone - tulku.


Odpowiedz
Wpisy: 429
 Seid
(@seid)
Połączone: 2 lata temu

Tulku to specjalny przypadek. To nie jest zwykła reinkarnacja. Uznany mistrz może przed śmiercią wskazać gdzie się odrodzi i dlaczego. To jest świadome podejmowanie kolejnego wcielenia dla dobra innych, nie z powodu karmy.


Odpowiedz
Wpisy: 649
(@zorka)
Połączone: 1 rok temu

Czy to oznacza, że ktoś oświecony może wybrać powrót, nawet jeśli nie musi?


Odpowiedz
Wpisy: 429
 Seid
(@seid)
Połączone: 2 lata temu

Dokładnie. Bodhisattwa w buddyzmie mahayana składa ślubowanie, że będzie wracał, dopóki wszystkie istoty nie osiągną wyzwolenia. To miłość współczująca, nie przymus karmy.


Odpowiedz
Wpisy: 497
(@indraphoros)
Połączone: 2 lata temu

Co jest piękną ideą, ale znowu - jak to ma się do nauki o anatta? Jeśli nie ma trwałego ja, kto składa to ślubowanie i kto wraca?


Odpowiedz
1 Odpowiedz
(@krysztal)
Połączone: 1 rok temu

Wpisy: 525

@Indaphoros to jest właśnie punkt, gdzie język zawodzi. Próbujemy mówić o czymś, co wykracza poza kategorie istnienia i nieistnienia. To nie jest tak, że jest jakaś "dusza-rzecz", która wraca. To bardziej jak... ciągłość intencji? Wzorzec, który się manifestuje?


Odpowiedz
Wpisy: 284
(@cohen)
Połączone: 1 rok temu

Zgadzam się. W kabale mamy podobny paradoks z gilgul - transmigracja dusz. Dusza schodzi na ziemię, by naprawić to, czego nie dokończyła. Ale jednocześnie ta dusza jest iskrą boską, więc już jest doskonała. Jak coś doskonałego potrzebuje naprawy?


Odpowiedz
1 Odpowiedz
(@bylica)
Połączone: 2 lata temu

Wpisy: 335

@Cohen to piękny paradoks. Może naprawiamy nie siebie, ale świat? Każde wcielenie to szansa na tikun olam - naprawę świata.


Odpowiedz
Strona 1 / 3
Udostępnij: