Miałem ostatnio coś, o czym nie mogłem przestać myśleć przez kilka dni. Śniłem po aramejsku. Albo coś, co brzmiało jak aramejski – po przebudzeniu miałem w głowie konkretne zdania, zapis fonetyczny, próbowałem go odtworzyć i wrzuciłem do kilku transliteratorów. Część słów pasowała do wschodniego aramejskiego, część mogła być syryjskim dialektem. Nigdy w życiu tego języka nie studiowałem, nie mam z nim kontaktu, nie słucham żadnych podcastów czy filmów w tym języku. Śniłem tam jako ktoś inny – mężczyzna, inne ubrania, inne otoczenie. Obudziłem się z poczuciem, że to nie był zwykły sen.
To zjawisko ma nazwę – xenoglosja. I jest znacznie rzadziej opisywane niż np. wspomnienia z poprzednich wcieleń, bo trudno je zweryfikować. Większość badaczy traktuje je jako kategorię osobną od „zwykłej" pamięci przeszłego życia. Ian Stevenson, który przez dekady zbierał przypadki reinkarnacji, wyróżniał xenoglossję responsywną – kiedy ktoś nie tylko mówi obcym językiem, ale reaguje na pytania w tym języku. To zupełnie inna liga niż śnienie urywkami.
