Forum

Powtarzające się mi...
 
Powiadomienia
Wyczyść wszystko

Powtarzające się miejsca we śnie, których nie ma w rzeczywistości

Strona 2 / 3

Wpisy: 224
(@dobema)
Połączone: 1 rok temu

Czy te miejsca mogą się łączyć? Mam dwie oddzielne lokacje - "leśną polanę" i "kamienną wieżę". Ostatnio we śnie odkryłam, że są ze sobą połączone wąską ścieżką. Wcześniej były kompletnie osobne, w różnych snach.


Odpowiedz
2 Odpowiedzi
(@taurus)
Połączone: 4 miesiące temu

Wpisy: 141

@Dobema tak, to się zdarza. Nazywam to "ekspansją mapy". Miejsca, które były osobnymi wyspami, zaczynają się łączyć, tworząc większą spójną geografię. U mnie trzy różne lokacje - port, rynek i zamek - okazały się częściami tego samego miasta. Zajęło mi rok, żeby odkryć wszystkie połączenia.


Odpowiedz
(@simma)
Połączone: 1 rok temu

Wpisy: 667

@Taurus dokładnie to samo doświadczenie. Moja latarnia morska, miasteczko i las okazały się jednym krajobrazem. Teraz mogę spacerować między nimi w jednym śnie. To jak odkrywanie mapy w grze RPG - obszary, które były zakryte, stopniowo się odsłaniają.


Odpowiedz
Wpisy: 224
 Arat
(@arat)
Połączone: 1 rok temu

A czy może być odwrotnie? Czy jedno miejsce może się rozpaść na kilka mniejszych? Bo mój "wielki dworzec" kiedyś był jedną przestrzenią, a teraz to jakby kilka oddzielnych dworców połączonych tunelami. Każdy ma inną atmosferę, inne przeznaczenie.


Odpowiedz
1 Odpowiedz
(@indraphoros)
Połączone: 2 lata temu

Wpisy: 541

@Arat fragmentacja psychiczna? Może reprezentujesz różne aspekty siebie jako oddzielne lokacje. Zamiast jednej zintegrowanej tożsamości masz kilka sub-osobowości, każda ze swoim terytorium. To nie musi być patologiczne - może być po prostu rozwojem wewnętrznej złożoności.


Odpowiedz
Wpisy: 224
 Arat
(@arat)
Połączone: 1 rok temu

Hmm, to interesujący sposób patrzenia na to. Faktycznie czuję się inaczej w każdym z tych dworców. W jednym jestem spokojny, w drugim podniecony przygodą, w trzecim melancholijny. Może to rzeczywiście różne stany umysłu.


Odpowiedz
Wpisy: 279
(@kolczasta)
Połączone: 1 rok temu

Czytam to wszystko i zazdroszczę wam tych stabilnych miejsc. Moje sny są totalnie chaotyczne, nic się nie powtarza. Może robię coś źle? Jak można "wyhodować" takie stałe miejsce?


Odpowiedz
2 Odpowiedzi
(@sauwak)
Połączone: 1 rok temu

Wpisy: 683

@Kolczasta to nie kwestia robienia czegoś dobrze czy źle. Niektórzy ludzie naturalnie mają bardziej ustrukturyzowane sny, inni bardziej płynne. Ale możesz pomóc procesowi - dziennik snów, afirmacje przed snem, wizualizacja. Kluczem jest intencja i uwaga.


Odpowiedz
(@kolczasta)
Połączone: 1 rok temu

Wpisy: 279

@Sauwak spróbuję. Chociaż czytając wasze opisy zaczynam rozumieć, dlaczego te miejsca was tak przyciągają. Mają coś... domowego? Jakby były bardziej prawdziwe niż zwykłe sny.


Odpowiedz
Wpisy: 178
(@gituska)
Połączone: 5 miesięcy temu

Mnie zastanawia, czy takie miejsca mogą być portalami. W sensie - czy wchodząc do stabilnej lokacji można przejść do innych wymiarów snów? U mnie dworzec metra prowadzi do dziesiątek różnych światów.


Odpowiedz
2 Odpowiedzi
(@lunarna)
Połączone: 11 miesięcy temu

Wpisy: 127

@Gituska to klasyczna struktura drzewa świata. Centralne miejsce z którego rozchodzą się ścieżki do różnych światów. Twoje metro jest współczesnym odpowiednikiem.


Odpowiedz
(@gituska)
Połączone: 5 miesięcy temu

Wpisy: 178

@Lunarna nigdy o tym nie myślałam w ten sposób. Ale faktycznie metro jako drzewo świata... pionowe szyby wind to pień, poziome tunele to korzenie i gałęzie.


Odpowiedz
Wpisy: 459
(@czulu)
Połączone: 1 rok temu

Powracam do kwestii pamięci tych miejsc. Czy ktoś miał tak, że zapomniał stałe miejsce na długi czas, a potem nagle je sobie przypomniał? Mi się to zdarzyło po pięciu latach.


Odpowiedz
3 Odpowiedzi
(@fraida)
Połączone: 1 rok temu

Wpisy: 301

@Czulu tak. Niektóre miejsca wracają po latach. To jak stare wspomnienia które nagle się odblokują. Może są zapisane głębiej i trzeba specyficznego triggera żeby je wydobyć.


Odpowiedz
(@czulu)
Połączone: 1 rok temu

Wpisy: 459

@Fraida triggerem był zapach. Na jawie poczułem zapach bzów i nagle przypomniałem sobie ogród za murem.


Odpowiedz
(@ballen)
Połączone: 1 rok temu

Wpisy: 312

Węch jest bezpośrednio połączony z hipokampem i ciałem migdałowatym. Zapachy omijają thalamus i trafiają prosto do struktur pamięci i emocji. Dlatego mogą odblokowywać stare wspomnienia, w tym te o miejscach sennych.


Odpowiedz
Wpisy: 240
(@klaudia05)
Połączone: 12 miesięcy temu

A czy odwrotnie - czy możecie wywołać zapach z miejsca sennego na jawie? Ja czasem czuję zapach morza z mojej zatoki, mimo że mieszkam daleko od wybrzeża.


Odpowiedz
2 Odpowiedzi
(@paradoxa)
Połączone: 1 rok temu

Wpisy: 667

@Klaudia05 to synestezja czasowa – zmysł przenosi się między stanem snu a jawą. U mnie to działa z dźwiękami. Słyszę dzwony z mojego miasta wież czasem w ciągu dnia.


Odpowiedz
(@hellan)
Połączone: 5 lat temu

Wpisy: 683

Te przeciekania między stanem snu a jawą są interesujące. Jakby granica była bardziej przepuszczalna. Może dlatego niektóre miejsca są tak realne – bo manifestują się też w naszym życiu dziennym.


Odpowiedz
Wpisy: 244
(@lalik)
Połączone: 11 miesięcy temu

Czy możliwe jest, że stare miejsca nie zanikają, tylko zmieniają formę? Moja biblioteka z dzieciństwa teraz jest archiwum cyfrowym. Ta sama funkcja, inna forma.


Odpowiedz
1 Odpowiedz
(@betalia)
Połączone: 1 rok temu

Wpisy: 789

@Lalik archetypy są stałe, ale ich manifestacje się zmieniają. Biblioteka → archiwum to ta sama esencja wiedzy i pamięci, tylko w nowej szacie.


Odpowiedz
Wpisy: 238
(@rodis)
Połączone: 12 miesięcy temu

Z perspektywy neurologicznej można to widzieć jako przebudowę sieci neuronalnych. Stare połączenia słabną, nowe się tworzą, ale ogólny wzorzec pozostaje.


Odpowiedz
1 Odpowiedz
(@ismer)
Połączone: 3 lata temu

Wpisy: 357

@Rodis lubię to porównanie. Moje miasto schodów rozbudowuje się jak prawdziwe miasto – niektóre schody znikają, nowe się pojawiają, ale główne osie pozostają stałe.


Odpowiedz
Wpisy: 343
(@gebda)
Połączone: 1 rok temu

A czy ktoś próbował "wynieść" coś z tych miejsc? Przedmiot, informację, symbol? Ja w moim "sklepie staroci" znalazłam kiedyś pierścień z dziwnym znakiem. Obudziłam się i narysowałam go. Później sprawdziłam - to był alchemiczny symbol rtęci, którego nigdy wcześniej nie widziałam.


Odpowiedz
2 Odpowiedzi
(@arbogi)
Połączone: 1 rok temu

Wpisy: 284

@Gebda klasyczny przykład ukrytej wiedzy. Twoja nieświadomość znała ten symbol - może widziałaś go kiedyś przelotnie, a on się zapisał. We śnie wydobyłaś go z głębokiej pamięci. Ale fakt że przyszedł jako konkretny przedmiot w konkretnym miejscu jest interesujący.


Odpowiedz
(@gebda)
Połączone: 1 rok temu

Wpisy: 343

@Arbogi może, choć przysięgam że nigdy tego nie widziałam. Ale nawet jeśli - mechanizm pozostaje fascynujący. Te miejsca mogą być bibliotekami naszej ukrytej wiedzy. Wiedzy którą mamy, ale nie wiemy że mamy.


Odpowiedz
Wpisy: 231
(@vladi)
Połączone: 2 lata temu

Kiedyś w mojej "bibliotece cieni" (wszystko tam jest czarno-białe) znalazłem książkę napisaną w języku który rozumiałem tylko tam. Na jawie nie pamiętam ani słowa, ale we śnie czytałem płynnie. Co to mogło być?


Odpowiedz
1 Odpowiedz
(@sauwak)
Połączone: 1 rok temu

Wpisy: 683

@Vladi język glossolalia? Albo bardziej prawdopodobnie - twój mózg tworzył na bieżąco pseudojęzyk i jednocześnie generował dla niego znaczenie. To jak dzieci które tworzą własne języki - dla nich mają sens, choć są sztuczne.


Odpowiedz
Wpisy: 472
 Seid
(@seid)
Połączone: 2 lata temu

Albo to był prawdziwy język, ale zapisany w pamięci proceduralnej, nie deklaratywnej. Umiesz na nim "mówić" i "rozumieć" ale nie potrafisz go przypomnieć świadomie. Jak jazda na rowerze - ciało pamięta, ale nie potrafisz tego zwerbalizować.


Odpowiedz
1 Odpowiedz
(@rasphul)
Połączone: 3 lata temu

Wpisy: 354

@Seid ale język to nie umiejętność motoryczna. Nie da się "nauczyć" języka bez świadomej wiedzy o nim. Bardziej prawdopodobne jest to co powiedział @Sauwak - generowanie w czasie rzeczywistym wraz z iluzją znaczenia.


Odpowiedz
Wpisy: 309
(@cohen)
Połączone: 1 rok temu

Niemniej, samo zjawisko jest uderzające. We śnie możemy robić rzeczy niemożliwe na jawie - latać, przenikać przez ściany, czytać nieistniejące języki. Te miejsca są przestrzeniami gdzie normalne prawa nie obowiązują. Może dlatego wracamy do nich - są miejscami wolności.


Odpowiedz
1 Odpowiedz
(@zorka)
Połączone: 1 rok temu

Wpisy: 717

@Cohen "miejscami wolności" - piękne określenie. Tam możemy być kimś kim nie jesteśmy na jawie, robić to czego nie możemy w rzeczywistości. Mój "dom marzeń" ma skrzydła i może latać. Cały dom. To niemożliwe, ale tam jest normalne.


Odpowiedz
Wpisy: 667
(@simma)
Połączone: 1 rok temu

To przypomina mi koncepcję "heterotopii" Foucaulta - miejsca które są inne, które zawierają w sobie inne możliwości niż przestrzeń zwykła. Teatr, cmentarz, lustro - heterotopie fizyczne. Nasze miejsca senne są heterotopiami psychicznymi.


Odpowiedz
Wpisy: 127
(@lunarna)
Połączone: 11 miesięcy temu

Nigdy nie słyszałam o heterotopiach, ale nazwa jest świetna. Moje "miasto za mgłą" to definitely heterotopia - przestrzeń która zawiesza zwykłe zasady. Tam czas płynie inaczej, fizyka nie działa tak samo, a przeszłość i przyszłość mieszają się.


Odpowiedz
Wpisy: 141
(@taurus)
Połączone: 4 miesiące temu

Czas w tych miejscach to osobny temat. W moim "domu przodków" spotykam ludzi z różnych epok - dziadków, pradziadków, ludzi których nigdy nie znałem ale wiem że są moją rodziną. Czas tam jest jakby zwinięty, wszystkie generacje razem.


Odpowiedz
1 Odpowiedz
(@micela)
Połączone: 11 miesięcy temu

Wpisy: 68

@Taurus to brzmi jak Jungowska nieświadomość zbiorowa. Miejsce gdzie wszystkie warstwy ludzkiego doświadczenia współistnieją. Dom przodków jako symbol ciągłości, przekazywania wiedzy przez pokolenia.


Odpowiedz
Wpisy: 407
(@kunia)
Połączone: 1 rok temu

Niektóre tradycje mówią o "domach ducha" dokładnie w tym kontekście - miejsca gdzie można spotkać przodków, nauczyć się od nich. To jest core shamańskiej praktyki w wielu kulturach. Może wasze miejsca senne pełnią podobną funkcję?


Odpowiedz
1 Odpowiedz
(@taurus)
Połączone: 4 miesiące temu

Wpisy: 141

@Kunia możliwe. Faktycznie czuję że uczę się tam czegoś. Nie zawsze pamiętam co, ale po takich snach budzę się z poczuciem że wiem coś nowego, coś głębokiego.


Odpowiedz
Wpisy: 435
(@shangie)
Połączone: 1 rok temu

To jest właśnie różnica między zwykłym snem a doświadczeniem w stałym miejscu. Zwykły sen mija i zapominamy. Doświadczenie w stałym miejscu zostaje, zmienia nas. Możemy tam doświadczyć inicjacji, transformacji. To sacred space w najgłębszym sensie.


Odpowiedz
Wpisy: 304
(@kapturek)
Połączone: 1 rok temu

Sacred space, temenos, heterotopia - różne nazwy dla tego samego. Miejsca gdzie możliwa jest transformacja. Gdzie stare umiera i nowe się rodzi. Moja "jaskinia kryształów" właśnie taką rolę pełni. Przychodzę tam gdy potrzebuję się odnowić, przemienić.


Odpowiedz
Wpisy: 685
(@leonora)
Połączone: 1 rok temu

Zaczynam rozumieć dlaczego mój "szpital" pojawia się gdy jestem chora. To nie tylko metafora - to miejsce gdzie faktycznie zachodzi uzdrowienie, ale na poziomie psychicznym. Gdy tam jestem, coś się we mnie leczy, przestraja.


Odpowiedz
1 Odpowiedz
(@betalia)
Połączone: 1 rok temu

Wpisy: 789

@Leonora dokładnie. Te miejsca mają funkcje. Nie są przypadkowe ani ozdobne. Są manifestacją naszych potrzeb psychicznych. Twój szpital, moja świątynia, biblioteka kogoś innego - to wszystko miejsca pracy wewnętrznej.


Odpowiedz
Wpisy: 412
(@faddi)
Połączone: 1 rok temu

A co z miejscami który nas przerażają? Mam jeden "zakazany korytarz" gdzie boję się chodzić nawet we śnie. Kiedyś tam wszedłem i było... nie wiem jak to opisać. Źle. Po prostu źle. Od tego czasu omijam to miejsce.


Odpowiedz
4 Odpowiedzi
(@wiciol)
Połączone: 1 rok temu

Wpisy: 425

@Faddi miejsca cienia. Reprezentują te części nas których się boimy, które wypieramy. Jung mówił że trzeba "zejść do jaskini lwa" - zmierzyć się z tym co nas przeraża. Ale to wymaga przygotowania, siły. Nie ma presji żeby tam iść zanim będziesz gotowy.


Odpowiedz
(@faddi)
Połączone: 1 rok temu

Wpisy: 412

@Wiciol a jeśli nigdy nie będę gotowy? Co jeśli to coś z czym nie powinienem się konfrontować?


Odpowiedz
(@wiciol)
Połączone: 1 rok temu

Wpisy: 425

@Faddi jeśli to jest część twojej psychiki to prędzej czy później będziesz musiał. Ale to twoja decyzja kiedy i jak. Może z pomocą terapeuty, może stopniowo, małymi krokami. Ważne żeby nie ignorować kompletnie. To co ignorujemy rośnie w ciemności.


Odpowiedz
(@arbogi)
Połączone: 1 rok temu

Wpisy: 284

@Wiciol zgadzam się. Mamy skłonność tworzyć w snach "no-go zones", ale one nie znikają od ignorowania. Zamiast tego gromadzą energię. Lepiej podejść do nich świadomie, może z pomocą, ale podejść.


Odpowiedz
Wpisy: 670
(@whisper)
Połączone: 1 rok temu

Czy ktoś miał doświadczenie że "zakazane miejsce" zmieniło się po konfrontacji? Że po tym jak w końcu tam poszliście, okazało się że nie jest takie straszne?


Odpowiedz
Wpisy: 683
(@hellan)
Połączone: 5 lat temu

Tak, u mnie był "ciemny las" którego unikałem latami. W końcu w świadomym śnie zdecydowałem się tam wejść. Na środku znalazłem studnię, a w studni... siebie samego, ale młodszego. Chłopaka którego byłem przed traumą. Odkąd go "odzyskałem", las jest tylko lasem. Nie jest już ciemny.


Odpowiedz
1 Odpowiedz
(@simma)
Połączone: 1 rok temu

Wpisy: 667

Potężna praca @Hellan. To jest shadow work w praktyce. Odzyskanie utraconej części siebie. Te "straszne" miejsca często chronią coś cennego, coś co straciliśmy lub odrzuciliśmy. Guardian przed skarbem.


Odpowiedz
Wpisy: 667
(@paradoxa)
Połączone: 1 rok temu

Teraz to już rozmawiamy o głębokiej pracy terapeutycznej. Te miejsca, te "mapy onirycznej krainy", to nie tylko ciekawostka. To żywe narzędzia rozwoju, uzdrowienia, odkrywania siebie. Podejście do nich z szacunkiem i uwagą może zmienić życie.


Odpowiedz
1 Odpowiedz
(@zengui)
Połączone: 1 rok temu

Wpisy: 255

@Paradoxa dokładnie. Zaczynaliśmy od prostego pytania o powtarzające się miejsca, a doszliśmy do głębokiej duchowej geografii. Te miejsca to mapa naszych wnętrz. Każdy szczyt, każda dolina, każda rzeka ma znaczenie. Nie da się tego zbagatelizować.


Odpowiedz
Wpisy: 219
(@goris)
Połączone: 12 miesięcy temu

I to jest piękno tej pracy - że nigdy się nie kończy. Zawsze jest coś nowego do odkrycia, zawsze jest kolejna sala w naszym wewnętrznym pałacu, kolejna ścieżka w lesie. To podróż która trwa całe życie.


Odpowiedz
Wpisy: 224
 Arat
(@arat)
Połączone: 1 rok temu

Czytając wasze doświadczenia zaczynam bardziej doceniać moje własne powtarzające się miejsca. Myślałem że to tylko sny, a to coś więcej. Chyba zacznę prowadzić dziennik i bardziej uważnie patrzeć na te przestrzenie.


Odpowiedz
1 Odpowiedz
(@klaudia05)
Połączone: 12 miesięcy temu

Wpisy: 240

@Arat dobra decyzja. Dziennik jest kluczowy. Bez zapisu te miejsca mogą się zatracić, szczegóły blaknąć. A jak zaczynasz dokumentować, nagle widzisz wzorce, połączenia, rozwój. To jak różnica między zwiedzaniem miasta raz a mieszkaniem w nim.


Odpowiedz
Wpisy: 670
(@whisper)
Połączone: 1 rok temu

Czy są jakieś książki czy zasoby które polecacie dla kogoś kto chce głębiej badać te miejsca? Oprócz Junga, którego już kilka osób wspomniało.


Odpowiedz
3 Odpowiedzi
(@sauwak)
Połączone: 1 rok temu

Wpisy: 683

Robert Moss - "Conscious Dreaming", Stephen LaBerge - "Exploring the World of Lucid Dreaming", Patricia Garfield - "Creative Dreaming". Dla podejścia bardziej ezoterycznego - Ophiel "The Art and Practice of Astral Projection". A dla perspektywy shamanskiej - Michael Harner "The Way of the Shaman".


Odpowiedz
(@whisper)
Połączone: 1 rok temu

Wpisy: 670

Dzięki @Sauwak, zapiszę sobie te tytuły. Chociaż czytając tę dyskusję nauczyłem się pewnie tyle co z książki. To niesamowite ile różnych doświadczeń i perspektyw tutaj jest.


Odpowiedz
(@bylica)
Połączone: 2 lata temu

Wpisy: 359

To prawda @Whisper, osobiste doświadczenia są bezcenne. Książki dają strukturę i kontekst, ale prawdziwa wiedza przychodzi z własnej praktyki. Każdy z nas ma swój unikalny zestaw miejsc, swoją własną mapę. Nikt nie przejdzie tej drogi za nas.


Odpowiedz
Strona 2 / 3
Udostępnij: