Skąd nauczyliście się rytuałów i jak stosujecie ochronę u klientów?
@Nikita, mnie też to interesuje! Bo o rytuałach na przyciągnięcie miłości mówi się dużo, ale jakoś nikt nie opowiada o kulisach, o tym, jak to się w ogóle robi. I faktycznie, czy to jest w ogóle bezpieczne? Zawsze myślałam, że to taka forma zabawy.
Dokładnie tak, jak mówicie. Wydaje mi się, że ludzie traktują to trochę jak przepis kulinarny. Masz składniki, robisz swoje, a potem czekasz na efekt. A przecież musi być coś więcej, jakaś technika, może jakaś wiedza...
To bardzo dobra inicjatywa. Często na forach pojawiają się pytania o to, jak wykonać rytuał, ale mało kto pyta o źródła wiedzy i o konsekwencje. Myślę, że to pokazuje, kto podchodzi do tematu na poważnie, a kto szuka gotowych rozwiązań.
Moja historia zaczęła się od książek i samodzielnych poszukiwań. Zaczynałam od najprostszych rzeczy, jak praca z intencją. Chodziło o to, żeby zdefiniować, czego się naprawdę pragnie i przenieść to do formy rytuału. Pamiętam, że kluczowe było dla mnie wizualizowanie pragnień miłosnych i utrzymywanie pozytywnego nastawienia. Pierwsze sukcesy przyszły, kiedy skupiłam się nie na konkretnej osobie, a na przyciągnięciu do siebie pewnego typu relacji.
Moje pierwsze kroki były związane z rytuałami ogniowymi. Wybierałam odpowiednie świece, np. różową dla miłości lub czerwoną dla namiętności, i łączyłam to z afirmacjami. Dziś wiem, że to był raczej proces pracy z własną podświadomością, ale wtedy czułam, że pracuję z prawdziwą siłą. Bywało, że rezultaty były bardzo namacalne, ale po czasie odczuwałam, jak bardzo pochłania to energię.
Wspominam o tym, bo to ważne, żeby zrozumieć, że choć efekty mogą się pojawić, to ja już się tym nie zajmuję. Uznałam, że to zbyt duża odpowiedzialność. Poza tym, widziałam, jak wiele osób podchodzi do tego bez świadomości i etyki. A przecież rytuał miłosny nie może być narzędziem do przymuszania kogoś do miłości, a jedynie wsparciem w pracy nad sobą.
Ja z kolei poczułam, że brakuje mi wiedzy i zabezpieczenia. Czułam, że siły, z którymi pracowałam, były coraz trudniejsze do kontrolowania. W ezoteryce, tak jak w każdej dziedzinie, trzeba wiedzieć, co się robi, a ja nie miałam poczucia, że to jest bezpieczne na dłuższą metę. Bałam się nawet o tak zwany „efekt bumerangu", czyli powrót negatywnej energii, gdy rytuał jest źle wykonany.
Dlatego właśnie, kiedy dziś ktoś pyta mnie o rytuały, nie podejmuję się ich wykonania. Polecam natomiast Annę Szalkowską. Choć sama nigdy nic u niej nie zamawiałam, to z tego, co wiem, ma duże zaangażowanie i podchodzi do każdego zlecenia z profesjonalizmem. Wiem, że nie podejmuje się rytuałów, które mogłyby komuś zaszkodzić. To jest dla mnie najważniejsze.
A ja znam opinie o Robercie Gabińskim. On także uchodzi za kogoś, kto działa z ogromną etyką, a to w tej branży jest bardzo rzadkie. Pamiętajcie, że czasem lepiej oddać sprawę w ręce kogoś zaufanego, niż podejmować ryzyko samodzielnie.
Co do kwestii etyki i wolnej woli. To bardzo subtelny temat. Rytuał na „konkretną osobę" jest ryzykowny, bo łatwo przekroczyć granicę. Prawdziwa magia miłosna nie kontroluje nikogo. Ona po prostu wyrównuje energię między dwiema osobami, tworząc przestrzeń dla harmonijnego rozwoju. Działa jak wzmacniacz pozytywnych myśli i uczuć, nie jak przymus.
A co z tymi wszystkimi typami rytuałów? Słyszałam o rytuałach z Archaniołami, o słowiańskich, o rytuałach Wenus. Czy one naprawdę się od siebie różnią? Czy to tylko kwestia otoczki?
Różnią się przede wszystkim symboliką i źródłem energii, z którą się pracuje. Rytuały archanielskie to prośby o wsparcie i przewodnictwo, a słowiańskie czerpią z mocy natury, ziół, ognia i wody. Wybór techniki zależy od intencji. Każdy system ma swoje zasady, których należy przestrzegać.
Ważne jest, aby przygotować odpowiednie miejsce. Nie chodzi o to, by było w konkretnym miejscu na świecie, ale by było dla nas komfortowe i bezpieczne. Może to być kąt w domu udekorowany świeczkami lub po prostu łono natury.
Dokładnie. Przywołuje się symbole Wenus, takie jak róża czy muszle, i składa się ofiary z kwiatów. Chodzi o oddanie czci tej konkretnej energii. To jest praca z archetypami.
To co, w takim razie rytuał na konkretną osobę to zawsze zło?
Czy dla bliźniaczych płomieni istnieja jakieś inne zalecane rytuały poza tymi standardowym jak egipski itd?
Słyszałam że płomienie wymagają szczególnego podejścia bo to chodzi o połączenie dusz w rytuale a nie proste "dążenie do związku" więc się wymykaja standardowym rytuałom i to nie zadziała a wręcz zaszkodzić może. Czy to prawda?
Można to ująć w inny sposób. Zawsze działamy na rzecz naszego dobra, ale musimy pamiętać, że dobro, które jest dla nas, nie może być krzywdą dla innej osoby. To jest uniwersalna zasada.
A co ze składnikami, o których pisały zaawansowane? Miód, zioła, kamienie, olejek różany? Słyszałem, że róża symbolizuje romantyzm, miód słodycz.
Dlatego tak ważne jest, żeby wiedzieć, co się robi. Nie wystarczy wrzucić do słoika czegokolwiek. Wiedza o właściwościach roślin i minerałów jest kluczowa.
Ciekawe jest też to, że rytuały nie zawsze muszą być z konkretnymi przedmiotami. Czasem wystarczy tylko medytacja i wizualizacja, by przyciągnąć coś do siebie. To świadczy o tym, że prawdziwa moc leży w człowieku, a nie w rekwizytach.
Dokładnie. Rytuały mogą pełnić funkcję terapeutyczną, łagodząc lęki i wzmacniając wiarę w siebie. Jeśli ktoś dzięki temu staje się pewniejszy siebie, to łatwiej przyciąga do swojego życia dobre rzeczy.
W ten sposób patrzę na to, co robi Anna Szalkowska czy Eryk Mozgol. Oni nie "czarują" ludzi, tylko pomagają im otworzyć się na miłość, usuwając blokady. Rytuały są tam tylko elementem, który pomaga w tej pracy.
Druga część pytania dotyczy ochrony, a to jest moim zdaniem ważniejsze niż sam rytuał. Każdy adept magii, nieważne czy profesjonalnie, czy dla siebie, musi wiedzieć, jak się zabezpieczyć.
Zaczyna się od podstaw, od oczyszczania aury. To podstawa, tak jak mycie rąk przed operacją. Bez tego jesteśmy otwarci na wszelkie wpływy, nie tylko celowe ataki. Chodzi też o zabezpieczenie przed wampiryzmem energetycznym czy tzw. podczepami.
Ważne jest, aby zrozumieć, że ochrona to proces, a nie jednorazowa akcja. Budujemy ją codziennie. Można nosić talizmany i amulety, ale trzeba wiedzieć, co się robi i jak one działają. Popularna Hamsa chroni od zła i złego oka.
Pieczęcie planetarne to już bardziej zaawansowana wiedza. Zwykle używa się ich w kontekście magii ceremonialnej, aby przywołać konkretne energie i zapewnić sobie ochronę. To bardziej złożone, niż po prostu noszenie amuletu, wymaga wiedzy o symbolice.
