Witam was. Mam sytuację, która mnie zjada od środka i potrzebuję waszych rad, a przede wszystkim konkretów - co mogę zrobić sama, a kiedy lepiej to zlecić komuś z doświadczeniem. Byliśmy ze sobą prawie 4 lata, mieszkaliśmy razem w Krakowie. Rozstaliśmy się 7 miesięcy temu po moim wyjeździe do pracy - pojechałam na kontrakt do Holandii na pół roku. On został, miał kredyt na mieszkanie, nie chciał ze mną jechać. Kontakt się urwał, a teraz wiem, że ma kogoś nowego. Nie chodzi o małżeństwo, ale spotykają się już 4 miesiące. My mamy nadal kontakt, ale taki lodowaty - odpowiada krótko, grzecznie, ale bez ciepła. Wiem, że ta nowa to nie jest "to". Po prostu był sam, zraniony i wskoczył w coś, żeby zagłuszyć ból. Chcę spróbować rytuałów, ale nie wiem od czego zacząć. Czy w takiej sytuacji, gdzie jest inna osoba, w ogóle są jakieś szanse? Czytałam o świecach, o fazach księżyca, ale to wszystko takie rozproszone. Czy ktoś mógłby opisać krok po kroku, jak to zrobić w domu? I czy to w ogóle ma sens, skoro jest z kimś?
Najpierw kilka pytań, bo bez tego ciężko coś doradzić. Jak długo jesteście bez kontaktu w sensie fizycznym? Czy on wie, że wróciłaś z Holandii? Czy ty wiesz coś o tej dziewczynie - czy mieszkają razem, czy to jest poważne z jego strony? I najważniejsze - czy ty rzeczywiście chcesz go z powrotem, czy to jest taka panika po stracie?
W takim przypadku jest sens działać, ale musisz mieć świadomość, że to nie będzie szybkie. Jak jest inna osoba, to rytuał musi iść dwutorowo - nie chodzi o to, żeby ich "rozwalić", tylko o to, żeby otworzyć mu oczy i drogę z powrotem do ciebie. To znaczy: najpierw trzeba oczyścić przestrzeń między wami (usunąć żal, urazę), potem zbudować most emocjonalny, a dopiero na końcu przyciągać. I to wszystko przy jednoczesnej pracy nad sobą w realnym życiu.
A fazy księżyca? Ja zawsze sprawdzam, bo jak zaczniesz na nowiu, to budujesz, a jak na pełni, to będziesz "ściągać" energetycznie. Dla mnie to kluczowe.
Ja bym jeszcze dodała, żeby na kartce napisać imiona - swoje i jego, i to położyć pod świecą. Tylko nie długie wypracowanie, krótko: "ja i on, droga otwarta".
Ja osobiście w takich sprawach nie używam run, bo mam z nimi różnie. Ale moja koleżanka robiła rytuał z Gebo i faktycznie po kilku tygodniach jej ex odezwał się pierwszy raz od miesięcy.
A co z kąpielami? Słyszałem, że można robić kąpiele rytualne w trakcie tych 21 dni.
A jak to jest z tym, że on ma nową dziewczynę? Czy rytuał nie będzie działał w drugą stronę - że on się jeszcze bardziej zwiąże z nią?
Ja robiłam podobny rytuał rok temu i dopiero po drugim cyklu zaczęło się ruszać. Pierwszy cykl to było jakby przygotowanie gruntu, a drugi to już konkretne rezultaty. On zaczął pisać, dzwonić, spotkaliśmy się.
I jeszcze jedno - w trakcie rytuału i po nim unikaj negatywnych emocji wobec niego. Jak się złościsz, jak masz pretensje, to ta energia idzie w rytuale i go blokuje. Musisz być w stanie przebaczenia, spokoju.
Ja zawsze mówię klientom, żeby przed rytuałem napisali list do tej osoby - wszystko, co mają na sercu, bez cenzury - a potem ten list spalili i wyrzucili popiół. To jest symboliczne zamknięcie starego. I dopiero potem zaczynać rytuał.
I jeszcze - jak masz sąsiadów z dołu albo z boku, to nie martw się, że usłyszą czy poczują. Świeca to nie petarda, nikogo nie zbudzisz.
A można robić rytuał w różnych pokojach w tym cyklu 21 dni, czy musi być to zawsze to samo miejsce?
Ja mam jeszcze pytanie ogólne do ekspertów - czy takie rytuały działają na dystans? To znaczy, Kolczasta wspomniała, że on jest w Krakowie. Jak ona teraz jest w Krakowie czy gdzieś indziej?
Widzę, że tu wiele osób ma pozytywne doświadczenia. Ale chciałbym przypomnieć, że są też sytuacje, gdzie rytuał nie zadziała, bo po prostu dana relacja się skończyła i już jej nie da się wskrzesić. Trzeba być gotowym na taki scenariusz.
Mnie się raz zdarzyło, że robiłem rytuał na powrót partnerki i nagle po tygodniu dostałem od niej paczkę z moimi rzeczami, które zostawiłem u niej. Najpierw pomyślałem, że to koniec końców, ale w środku była kartka "pomyślałam, że możesz tego potrzebować" i jej numer telefonu. Zadzwoniłem, spotkaliśmy się. Teraz jesteśmy małżeństwem.
Czyli u mnie, przy obecnej sytuacji, 21 dni to minimum. A jeśli będę chciała powtórzyć cykl, to czekam tydzień i zaczynam od nowa te same 3 etapy?
A jak rozpoznać, czy ktoś jest dobrym wróżbitą czy szarlatanem?
Ja osobiście wolę nie mieszać różnych systemów w jednym rytuale. Jak robię świece, to skupiam się na świecach. Jak runy, to runy. Ale to moja osobista preferencja.
A co z muzyką w trakcie rytuału? Czy można słuchać czegoś w tle, czy lepiej cisza?
Myślę, że tu nie ma jednej reguły. Każdy musi sam sprawdzić, w jakich warunkach czuje się najlepiej podczas rytuału. Najważniejsze to skupienie i szczera intencja.
Rozumiem. Dziękuję wam wszystkim za rady. Zacznę po najbliższym nowiu księżyca. Będę robiła te 3 etapy po 7 dni każdy, biała-różowa-czerwona świeca. Kartka z imionami pod świecą, zdjęcie nas dwojga w drugim i trzecim etapie. Wizualizacje rano i wieczorem. I w realnym życiu zachowam spokój, nie będę go męczyć ani uciekać. Jeśli nic się nie zmieni po tych 21 dniach, odczekam tydzień i zrobię drugi cykl. Czy o czymś zapomniałam?
