Hej. Na forum jestem nowa. Z rytuałami walczę od roku. Sytuacja jak u większości z tych bardzo ciężkich. Z obu stron są osoby trzecie. Na przestrzeni tego roku były próby u różnych rytualistow, różne rytuały. Nie wiem na ile pomogły one nam utrzymać to co jest, ale coś jest. Po dużym rozstaniu był powrót do naszej ukrytej relacji, ale dalej bez kropki nad i.Tak jak po rozstaniu udało nam się coś odbudować, to jednak ze względu na zobowiązania z obu stron cały czas są ograniczenia. „Partner” na którego robione są rytuały z jednej strony ma chęć z drugiej przyznaje się sam, że się boi konsekwencji. Myślałam, że rytuałami uda mi się go przełamać, ale tak jak na początku po rozstaniu były duże postępy tak teraz stoimy w miejscu. Gdzie to ja muszę dostosowywać się do jego obaw i być wyrozumiała. Widzę zainteresowanie, chęci kontaktu, przebywania, są przebłyski przełamania, ale później nagle wracamy do początku. Słyszę: mamy to co mamy, nic więcej nie zrobimy.
Rytuału robione miałam u Pana Eryka, Pana Roberta i Pani Ani. Obecnie stwierdziłam, że spróbuję jeszcze u Pana Michała on też widzi duże szanse. U każdego z rytualisty widziałam zmiany, każdy z wymienionych jest godny polecenia, ale może nie każdemu uda się osiągnąć do końca to czego. Nie wiem na ile jeszcze mi zapału, ale mam nadzieję, że może w końcu gdzieś ruszy
@Sikor88 Gratulacje! To wspaniale że wracacie do siebie. Trzymam kciuki za Was!
Drugi dzień rytuału za mną. Nie spałam w nocy, płakałam. Dzisiaj rano sprawdziłam jego profil, dodał zdjęcie z jakiegoś wyjścia. Boli mnie to okropnie. Jak wy to wytrzymałyście na początku?
Napisałam mu dzisiaj czy chce się spotkać w weekend. Czekam na odpowiedź. Trochę się boję odpowiedzi. Może to był błąd pisać pierwsza?
Drugi dzień razem, już tak zostaje. Więc kończę przygodę z rytuałami, zrobiło to swoją robotę, teraz trzeba zacząć już żyć normalnie. Życzę wam wszystkim powodzenia.
