Możliwe. Albo po prostu intencja nie była wystarczająco jasna. Zanim zaczniesz rysować musisz DOKŁADNIE wiedzieć czego chcesz. "Chcę pieniędzy" to nie intencja. "Chcę przyciągnąć nowe źródło dochodu do końca kwartału" - to już lepiej.
I tu dochodzimy do aktywacji. Bo możesz mieć najlepiej zaprojektowaną bindrunę ale jak jej nie aktywujesz to masz ładny rysunek i tyle.
Ja zawsze używam galdr. Śpiewam każdą runę z osobna, potem całą kombinację. Wchodzę w trans i czuję jak symbol się "włącza".
Jak to wygląda w praktyce? Bo czytałem o galdr ale wydaje się skomplikowane.
Bierzesz każdą runę i śpiewasz jej nazwę rozciągając samogłoski. Fehu to będzie "Feeehuuuuu, Faaaa, Feeee, Fiiii, Foooo, Fuuuuu". Robisz tak z każdą runą w bindunie. Powtarzasz aż poczujesz że runa śpiewa przez ciebie a nie ty ją śpiewasz.
To bardzo Thorssonowskie podejście. Bazuje na systemie Armanen który, przypomnę, jest wymysłem von Lista. Nie mówię że nie działa, ale to znowu nowoczesna interpretacja a nie historyczna praktyka.
Wracając do aktywacji - ja używam połączenia galdr i ofiary. Śpiewam nad bindruną, potem smaruję ją własną krwią. Mały ukłucie w palec wystarczy.
Krew? To nie jest trochę ekstremalne?
To tradycyjne. W sagach wspomina się o "czerwienieniu" run krwią, ślina albo czerwona farba. Krew tworzy bezpośrednie połączenie między tobą a symbolem. To twoje DNA, twoja esencja.
A jeśli ktoś nie chce używać krwi? Są alternatywy?
Olejki eteryczne dopasowane do intencji. Dla miłości róża, dla ochrony kadzidło. Woda księżycowa też działa. Albo po prostu mocna intencja i oddech - dmuchniesz życie w symbol.
Najważniejsze to żeby połączenie było osobiste. Niektórzy używają alkoholu jako ofiary, inni śliny. Nie ma jednej poprawnej metody.
A co z materiałami? Drewno, kamień, papier? Czy to ma znaczenie?
Ma ale nie aż takie wielkie jak ludzie myślą. Papier świetnie działa na krótkoterminowe cele. Drewno jest tradycyjne i trwałe. Kamień na permanentne rzeczy. Metal na biżuterię.
Czyli mogę normalnie narysować na kartce i będzie działać?
Tak. Ważniejszy jest wysiłek i intencja którą wkładasz niż materiał. Choć oczywiście ręczne wyrzeźbienie w drewnie wymaga więcej energii niż szybkie nabazgranie na papierze.
Ja mam zupełnie inne doświadczenie. Próbowałem tego samego na papierze i na desce dębowej. Różnica była ogromna - bindruna na drewnie działała o wiele mocniej i dłużej.
Plus drewno ma swoją energię. Dąb na siłę, brzoza na nowe początki, jesion na ochronę. Papier jest neutralny.
Nie zapominajcie o kontekście użycia. Talizman dzienny który nosisz w portfelu? Papier jest OK. Bindruna ochronna na dom którą wieszasz nad drzwiami na lata? Drewno lub metal.
A co ze sprzecznymi runami? Jak poznać które się nie łączą?
Podstawowa zasada - unikaj opozycji. Isa to stagnacja, Raidho to podróż. Razem się zwalczają. Hagalaz to destrukcja, Berkano to wzrost. Też konflikt chyba że specjalnie chcesz destrukcyjnej transformacji.
Ja zawsze testuję kombinacje przed stworzeniem. Rysuję je obok siebie i medytuję. Czuję czy energie współgrają czy się gryzą.
To brzmi bardzo intuicyjnie. Ale co jeśli intuicja kogoś mówi że połączenie jest dobre a teoretycznie nie powinno działać?
Problem w tym że ludzie często nie widzą subtelnych efektów. Bindruna na ochronę działa ale oni oczekują fajerwerków i myślą że nic się nie stało.
To świetny punkt. Runy otwierają drzwi ale musisz przez nie przejść. Nie zrobią pracy za ciebie.
Czytałam gdzieś o "ukrytych runach" w bindrunach. Co to dokładnie znaczy?
To o czym wspominałam wcześniej. Gdy łączysz runy powstają nowe kształty które mogą być interpretowane jako inne runy. Jeśli przypadkowo stworzysz Nauthiz w bindunie na bogactwo, ta energia opóźnienia i ograniczenia będzie sabotować twój cel.
