Zdecydowanie czuć różnicę zależnie od miejsca znalezienia. Mam jeden z wybrzeża Bałtyku i jeden z górskiego potoku – ten bałtycki ma coś zimniejszego, bardziej metalicznego w energii. Potokowy jest spokojniejszy, ziemisty. Ale dla mnie kluczowe przy hagstone jest to, że otworek musi być naturalny – żaden wiercony nie zadziała tak samo. To woda musi go zrobić, nie człowiek.
Właśnie, i to nie jest żaden wymysł nowoczesnych praktykujących. W angielskiej tradycji ludowej mówiono wprost, że magia nie działa na płynącą wodę – a skoro otworek wydrążyła bieżąca woda, kamień dostał od niej swego rodzaju immunitet na uroki. Dlatego wieszano je przy drzwiach stajni, przy oknach, na statkach. Nie jako ozdobę – jako realną ochronę. Pliniusz Starszy pisał o druidach i ich „jajach węży", które są niemal na pewno właśnie takimi kamieniami z otworkiem.
Dorzucę coś od Niemców. Tam takie kamienie nazywają Hühnergötter – dosłownie „bogowie kurcząt" – i wiesza się je w kurnikach żeby chronić drób przed złym okiem i chorobami. To mi zawsze wydawało się zabawne, ale z drugiej strony – praktyczne. Jeśli cokolwiek naprawdę działa, to czemu nie przy kurach.
A jak wy szukacie hagstones? Czy to przypadkowe znaleziska, czy chodzicie celowo? Mam wrażenie, że mój jedyny znalazłam akurat wtedy kiedy czegoś bardzo potrzebowałam, nie szukałam go wcale.
Chcę coś dodać o praktycznym zastosowaniu, bo nie tylko ochrona wchodzi w grę. Stara angielska technika – hagstone jako medium do widzenia. Patrzysz przez otworek i możesz zobaczyć to, co normalnie niewidoczne: duchy, fae, istoty z innych planów. To nie jest współczesny wymysł, to jest przynajmniej kilkaset lat tradycji. Próbowałem przy pełni księżyca – nie powiem że widziałem ducha, ale coś w percepcji się przestawia gdy patrzysz przez kamień, jakby pole widzenia zmieniało teksturę.
Kulki to zupełnie inny temat i inna energia niż kamienie z otworkami. Kula jako forma geometryczna jest pod względem energetycznym wyjątkowa – każdy punkt na powierzchni jest równo oddalony od środka, więc energia rozchodzi się równomiernie we wszystkich kierunkach. Nie ma dominującego wektora jak w różdżce, nie ma skupienia jak w czubku ostrosłupa. Kula promieniuje.
A co ze scryingiem? Bo to jest pierwsze skojarzenie większości ludzi – czarownica i szklana kula. Rzeczywiście kryształomancja, czyli wróżenie przez patrzenie w kulkę, ma długą historię. John Dee pracował z obsydianowym lustrem i z kulą z kryształu górskiego. Ale Dee sam w sobie nie miał zdolności scryingowych – robił to przez medium, niejakiego Edwarda Kelleya, który faktycznie patrzył w kamień i raportował co widzi. Co oznacza że samo posiadanie kulki to za mało.
