Korzystam od lat i powiem Ci, że sama siatka cyfr to dopiero początek. Klucz tkwi w przejściach między komórkami – np. możesz mieć pięć jedynek, co teoretycznie daje ogromną siłę charakteru, ale jeśli masz pustą komórkę dwójek, to ta siła nie ma zasilania energetycznego. Jedynki bez dwójek to trochę jak silnik bez paliwa. I tak, porównuję psychomatryce par – stosuję to u siebie od dobrych paru lat i muszę przyznać, że zgodność na poziomie wierszy potrafi dużo powiedzieć o dynamice związku.
Ja stosowałem psychomatrycę do analizy dat wydarzeń, nie tylko osób. Wiem, że to kontrowersyjne, bo Kwadrat Pitagorasa jest zaprojektowany pod datę urodzenia człowieka, ale próbowałem rozkładać np. datę założenia firmy albo datę ślubu i wychodziły z tego ciekawe rzeczy. Data ślubu z dominacją szóstek w macierzy – para mocno związana z obowiązkami, pracowitość na pierwszym planie, ale mniej spontaniczności. Oczywiście to moje obserwacje, nie twierdzę, że to jest ortodoksyjna numerologia.
Moim zdaniem spory o zera i metodę obliczeń to trochę grzebanie w szczegółach, kiedy ludzie jeszcze nie opanowali podstaw interpretacji. Widzę to po osobach, które przychodzą z obliczoną macierzą i czytają komórkę po komórce jak przepis z książki kucharskiej. Tymczasem siła psychomatrycy leży w syntezie – trzeba patrzeć na cały kwadrat naraz. Pięć jedynek nie znaczą tego samego, gdy w pierwszym wierszu masz jeszcze trzy czwórki i dwie siódemki, co gdy masz tam puste pola.
Ja stosuję psychomatrycę od jakiegoś czasu, ale mam problem z interpretacją przekątnych. Przekątna zstępująca (1-5-9) to duchowość, a wstępująca (3-5-7) to temperament, tak? Ale co właściwie oznacza „silna duchowość" w tym kontekście? Bo chyba nie chodzi o religijność?
Ja się zawsze zastanawiałem nad jedną rzeczą – psychomatryca bazuje wyłącznie na dacie urodzenia, ale co z godziną? W astrologii godzina urodzenia zmienia cały horoskop. Tu to w ogóle nie gra roli?
Wracając do tematu praktycznego stosowania – ja korzystam z psychomatrycy przede wszystkim w doradztwie partnerskim. Porównuję macierze dwóch osób wiersz po wierszu. Pierwszy wiersz to cele życiowe – jeśli jedna osoba ma go bardzo mocnego, a druga słabego, to od razu widać, że będą tarcia. Jedna będzie pchała do przodu, druga się opierała. Drugi wiersz (2-5-8) to relacje rodzinne i społeczne – tu zgodność jest kluczowa dla codziennego współżycia. Trzeci wiersz (3-6-9) to stabilność materialna.
Mnie ciekawi kwestia kolumn. Pierwsza kolumna (1-2-3) to samoocena i witalność, druga (4-5-6) to pragmatyzm i wola, trzecia (7-8-9) to talent i potencjał. Zauważyłam, że osoby z bardzo silną trzecią kolumną, a słabą drugą, to ludzie utalentowani, ale kompletnie niepraktyczni – wieczni marzyciele. Ktoś jeszcze to obserwuje?
Mam pytanie trochę z boku – czy ktoś próbował łączyć psychomatrycę z liczbą ścieżki życia? W końcu obie metody bazują na dacie urodzenia, ale dają różne informacje. Czy one się uzupełniają, czy to są kompletnie oddzielne systemy?
Wtrącę się z nieco innej strony – ja stosuję psychomatrycę jako punkt wyjścia, ale nigdy jako ostateczną diagnozę. To jest mapa potencjału, nie wyrok. Miałem klienta z pustą komórką siódemek – teoretycznie brak talentu, brak „iskry Bożej" jak to niektórzy dramatycznie ujmują. A gość jest świetnym muzykiem, gra na trzech instrumentach. Bo talent to nie jest coś, co masz albo nie masz – to coś, co możesz rozwinąć, nawet jeśli nie masz tego „wpisanego" w macierz.
A co z osobami urodzonymi po 2000 roku? Ich daty mają dużo zer i dwójek, a mało innych cyfr. Rozkład w macierzy wygląda zupełnie inaczej niż u osób z XX wieku. Czy to oznacza, że to pokolenie jest jakoś fundamentalnie inne numerologicznie?
Ja mam trochę inny problem z psychomatrycą – powtarzalność. Ludzie urodzeni tego samego dnia mają identyczną macierz. A przecież bliźnięta urodzone tego samego dnia mogą mieć kompletnie różne osobowości. Jak to pogodzić?
Wracam do kwestii praktycznej, bo chcę się upewnić, że dobrze liczę. Mam datę 23.11.1985. Sumuję: 2+3+1+1+1+9+8+5=30, to pierwsza liczba robocza. Druga: 3+0=3. Trzecia: 30 minus (pierwsza cyfra dnia pomnożona przez 2), czyli 30-(2×2)=26. Czwarta: 2+6=8. I teraz wpisuję do macierzy cyfry z obu wierszy: 23.11.1985 / 30.3.26.8. Tak?
To jest właśnie ta pułapka – obliczenia wyglądają prosto, ale łatwo o błąd, szczególnie przy rozbijaniu liczb roboczych na poszczególne cyfry. Ja zawsze liczę dwa razy i porównuję.
Mnie zastanawia znaczenie szóstek. Czytałam, że 6 to pracowitość i skłonność do pracy fizycznej. Ale mam trzy szóstki w macierzy i jestem absolutnie ostatnią osobą, którą można by nazwać „roboczą". Pracuję umysłowo i nie znoszę pracy fizycznej.
Właśnie sobie policzyłem swoją macierz i mam pustą komórkę ósemek. Co to oznacza w praktyce? Czytałem, że to brak poczucia obowiązku, ale nie czuję, żeby mnie to opisywało.
Mam pytanie o piątki. Mam jedną piątkę w macierzy. Z tego co czytałam, piątka to intuicja i logika. Jedna piątka to „podstawowa intuicja" – co to w ogóle znaczy w praktyce?
Ja z kolei mam całkowicie pustą macierz jeśli chodzi o trójki. Ani jednej. Ponoć to oznacza brak zainteresowań naukowych i technicznych. Ale ja jestem chemikiem z wykształcenia i kocham swoją pracę. Więc albo interpretacja jest zbyt dosłowna, albo coś nie gra z systemem.
Zmienię trochę kierunek – czy ktoś z Was korzysta z psychomatrycy w kontekście wyboru zawodu? Nie w sensie „siódemka = artysta, ósemka = urzędnik", ale bardziej subtelnie – patrząc na kombinacje wierszy i kolumn.
A ja mam inne doświadczenie – moja macierz sugeruje silną pracowitość i pragmatyzm, a ja jestem najbardziej leniwą osobą pod słońcem. Więc albo macierz się myli, albo mam jakiś blok, który mi nie pozwala wykorzystać tego potencjału.
Miałem ostatnio sytuację, która mnie przekonała do psychomatrycy bardziej niż jakiekolwiek książki. Policzyłem macierz mojego szefa – cztery jedynki, zero dwójek, trzy dziewiątki. Cztery jedynki to silny charakter graniczący z despotycznym, zero dwójek to brak empatii energetycznej, trzy dziewiątki to świetna pamięć i inteligencja. I to jest dokładnie ten człowiek – genialny, ale kompletnie nieczuły na potrzeby otoczenia.
Inna sprawa – co z ludźmi urodzonymi 29 lutego? Są różne podejścia – jedni liczą z datą 29.02, inni z 01.03 (bo rok nieprzestępny „nie ma" 29 lutego). Jak to rozwiązujecie?
Czytam Was od dłuższego czasu i zaczynam mieć wątpliwości co do systemu obliczeń. Wszędzie jest opisane inaczej. Jedni mówią, że trzecią liczbę roboczą oblicza się odejmując od pierwszej podwojoną pierwszą cyfrę dnia, inni – podwojoną pierwszą niezerową cyfrę dnia. To robi różnicę przy datach zaczynających się od zera, np. 05 czy 07. Który wariant jest „poprawny"?
Właśnie to mnie w numerologii irytuje – brak standaryzacji. W matematyce 2+2 zawsze daje 4. W psychomatrycy ta sama data urodzenia może dać różne macierze w zależności od szkoły. Jak traktować to poważnie?
Mam jeszcze pytanie do praktyków – jak długo zajmuje Wam pełna analiza jednej psychomatrycy? Mam na myśli nie samo obliczenie, ale kompletną interpretację z wierszami, kolumnami, przekątnymi i wzajemnymi relacjami komórek.
Dwie godziny? Nie spodziewałem się aż tyle. To pokazuje, jak bardzo psychomatryca jest niedoceniana – ludzie myślą, że to prosta tabelka z cyframi, a to właściwie cały system z wieloma warstwami.
Mam jeszcze pytanie – czy istnieją macierze, które są jednoznacznie „złe"? Np. same puste komórki albo jakaś konfiguracja, która wróży same kłopoty?
Wróćmy na chwilę do praktyki. Ja zauważyłam pewną tendencję w macierzach osób urodzonych w latach 80-tych – mają zazwyczaj silne komórki jedynek i ósemek. Lata 1980-1989 dają z samego roku jedynkę, ósemkę i dziewiątkę. To pokolenie, które numerologicznie ma silny charakter (jedynki) i poczucie obowiązku (ósemki), ale jednocześnie silną inteligencję i pamięć (dziewiątki). I patrząc na to pokolenie – tak, to ludzie, którzy na ogół dobrze radzą sobie w życiu zawodowym.
