Wczoraj przeczytałam materiał o tworzeniu własnych formuł i coś mi nie daje spokoju. Zawsze mieszałam gotowe zaklęcia z własnymi modyfikacjami, ale nigdy nie stworzyłam czegoś od zera. Zastanawiam się czy to w ogóle ma sens, skoro tradycyjne formuły były używane przez pokolenia.
Jezyk to oddzielny temat. Widzialm ostrzezenie zeby nie tworzyc inkantacji w jezykach ktorych sie nie zna, ale czy polski rzeczywiscie ma taka sama sile jak lacina czy hebrajski? Zawsze mialam z tym problem.
Przepraszam ze wchodze w dyskusje, ale jak w ogole sie zaczyna pisac wlasne zaklecie? Czytalam ze trzeba jasnej intencji, ale co potem? Jest jakas kolejnosc?
Ja zawsze robie odwrotnie - najpierw wymyslam rymowanke, potem dopasowuje moment. To zle?
Ja mieszam polski z lacina. "Niech milosc przybywa velociter" - takie rzeczy. Ma to jakis sens czy tylko sie bawie?
Czy zaklecie musi sie rymowac? Bo ja w zyciu nie napisalam wiersza...
Zastanawiam sie nad kwestia dlugosci. Krotkie zaklecia versus dlugie inkantacje. U mnie najlepiej dzialaja te jednowyrazowe, wypowiadane w kolko jak mantra. Ale czasem buduje cos bardziej rozbudowanego i wtedy efekt jest inny.
Przepraszam za glupie pytanie, ale czy jak sie pomyle w zaklciu to moze sie cos zlego stac? Slyszalam historie o ludziach ktorzy zmienili jedna litere i dostali cos czego nie chcieli.
A co z pisaniem recznym versus komputer? Czytalam ze recznie ma wieksza moc, bo laczy nas z tradycja pokolen praktykow. Ale szczerze - moje pismo reczne jest nieczytelne.
Jak dlugo powinno sie pracowac nad jednym zakleciem zanim je wypowie? Boje sie ze jak za dlugo bede je pisac i przepisywac, to strace impet.
Te godziny planetarne to jakas czarna magia dla mnie. Nigdy nie umiem ich obliczyc.
Mam problem z zakonczeniami zaklec. "So mote it be" brzmi sztucznie w polskim kontekscie. "Niech tak sie stanie" jest lepsze, ale nadal jakies... nie wiem, sztuczne? Jak wy konczycie swoje formuly?
Czy mozna laczyc zaklecie z kartami? Typ, rozlozyc karty, zobaczyc co pokazuja i na podstawie tego stworzyc formule?
To moze glupie, ale czy zaklecie trzeba wymowic na glos czy moze byc tylko pomyslane?
Wroccie do tematu struktury. Ktos wspominal o formie trojczesciowej - przeszlosc, terazniejszosc, przyszlosc. Mozecie rozwinac?
Mam pytanie o timing. Czy naprawde trzeba czekac na odpowiednia faze ksiezyca? Co jesli sytuacja jest pilna?
Wracam do tematu jezyka. A co z dialektami? Mieszkam na Slasku i moj naturalny sposob mowienia to gwara. Czy moge tworzyc zaklecia po slasku?
Nurtuje mnie temat mudras i gestow. Czy rece maja jakies znaczenie podczas wypowiadania formuly?
Probowalam dzis stworzyc wlasne zaklecie na pewnosc siebie przed rozmowa z szefem. Wyszlo mi "Stoje pewnie, mowie jasno, zasluguje na szacunek". Za proste?
Czy jest roznica miedzy zakleciem a inkantacja? Czy to to samo?
Czy ktos z was testuje skutecznosc swoich zaklec? Prowadzi jakis dziennik wynikow?
Co to sa retrogrady planetarne?
A jak dlugo powinno sie czekac na efekty zaklecia zanim stwierdzi sie ze nie zadzialalo?
Wrocmy do kwestii etycznych. Czy sa zaklecia ktore po prostu nie powinno sie tworzyc?
A co z zaklciami obronnymi? Jesli ktos mnie atakuje, czy moge zrobic zaklecie zeby przestal?
To wszystko brzmi skomplikowanie. Jak mam pamietac o intencji, timingu, slowach, etyce i jeszcze tysiacu innych rzeczy?
Pytanie praktyczne - co robic z zakleciem po jego wypowiedzeniu? Spalic papier, zakopac, trzymac?
