I właśnie dlatego takie wątki mają sens. Teoria tranzytu jest wszędzie — ale doświadczenie konkretnych ludzi z konkretnymi domami i planetami to coś, czego żaden podręcznik nie zastąpi.
Zresztą każdy przechodzi te tranzyty inaczej, bo każdy ma inny natal. Saturn w siódmym u Bliźniąt Wstępującego to zupełnie inny Saturn w siódmym niż u kogoś z Capricornem na DSC. Można rozmawiać godzinami i każda historia będzie inna.
I to jest moim zdaniem najlepsza rzecz w astrologii — jest wystarczająco konkretna, żeby coś powiedzieć, i wystarczająco złożona, żeby nie wszystko z góry przesądzać. Tranzyty to nie wyrok.
Choć przyznam, że jak patrzę na zbliżający się tranzyt Plutona i wiem, przez który dom przejdzie i co tam mam w natalu — to nie powiem, żebym była zupełnie spokojna. Pluton potrafi człowieka rozłożyć na czynniki pierwsze i złożyć na nowo, tylko że to "na nowo" nie zawsze jest tak proste jak brzmi.
Jak wy to sprawdzacie na bieżąco — macie jakieś konkretne programy, strony? Astro.com to oczywistość, ale może coś innego?
A czy wy dacie radę poczuć tranzyt zanim planeta wejdzie dokładnie w kuspid domu? Bo mam wrażenie, że Saturn w moim przypadku zaczął działać kilka miesięcy przed formalnym wejściem.
Ten temat mógłby się ciągnąć w nieskończoność i właściwie dobrze — każda planeta, każdy dom, każdy natal to osobna historia. Mnie wciąż ciekawi jak Neptun zachowuje się w domach ziemskich — drugi, szósty, dziesiąty — gdzie wszystko ma być konkretne, mierzalne. Neptun tam chyba szczególnie dezorientuje.
I tu wracamy do sedna — powolne planety działają na swój własny rytm i logikę, która często nie zgadza się z naszymi oczekiwaniami co do tempa i formy. Można je analizować, można się na nie przygotować, ale ostatecznie i tak nas zaskoczą. I może właśnie o to chodzi.
