Kształtujący: Księżyc-Neptun w koniunkcji. Odczuwalny na co dzień: Merkury-Saturn w sekstylu. To drugie sprawia, że jestem bardzo pedantyczna jeśli chodzi o słowa – zawsze szukam dokładnego wyrażenia, nie lubię nieostrości w komunikacji. Dość paradoksalne przy neptunowym Księżycu.
Trochę z innej strony – mam aspekt między Słońcem a Lilith i od dłuższego czasu staram się rozgryźć, jak to interpretować. Czytałam różne podejścia – jedni mówią, że to wzmacnia niezależność, inni że to coś jak stała prowokacja dla otoczenia, nawet nieświadoma. Czy ktoś ma doświadczenie z Lilith w aspekcie do planet osobistych?
Wróćmy może jeszcze do czegoś konkretnego – mam w kosmogramie ciekawostkę, którą chcę rzucić do rozmowy. Grand Trine w żywiole wody: Księżyc, Wenus i Neptun. Przez lata słyszałam "jaki piękny aspekt, masz dużo empatii". I tak – mam. Ale Grand Trine w wodzie to też pewien rodzaj zamknięcia – energia kręci się w kółko w tym żywiole, trudno ją wyprowadzić na zewnątrz. Dużo czuję, ale za mało działam. To coś, z czym świadomie pracuję.
Chcę zapytać – czy aspekty możemy "wzmocnić" poprzez jakąś praktykę? Albo odwrotnie – złagodzić te trudne? Czy to czysto symboliczne, czy można z tym realnie pracować?
Przy okazji tematu synastrii – jest coś, o czym rzadko się mówi przy aspektach urodzeniowych. Niektóre aspekty uaktywniają się dopiero przez kontakt z konkretną osobą. Masz w kosmogramie uśpiony aspekt Plutona i wchodzisz w relację z kimś, kto ma Słońce w kwadratrze do twojego Plutona. I nagle ta plutonowa energia budzi się w sposób, jakiego wcześniej nie znałaś. Relacje bywają "triggerami" dla aspektów.
Mam wrażenie, że w tym wątku dotknęliśmy całego spektrum – od podstaw aspektów, przez osobiste doświadczenia, aż do synastrii i Wielkich Konfiguracji. Co ciekawe – i to mi się podoba w takich rozmowach – każda osoba, która mówiła o swoim aspekcie, mówiła tak naprawdę o sobie. Aspekt jest tylko językiem.
Jestem ciekaw, czy ktoś tutaj miał doświadczenie, że jakiś aspekt działał przez długi czas w jedną stronę, a potem – bez widocznej przyczyny zewnętrznej – zaczął działać inaczej. Jakby ta sama planeta zmieniła "nastawienie". Bo u mnie tak było z Marsem w kwadratrze do Saturna – przez lata to było źródło frustracji i blokad. A potem, nagle, ten sam układ zaczął działać jako niezwykła cierpliwość w działaniu. Ci sami ludzie mówili o mnie "niezłomny". Nie wiem, czy to kwestia wieku, czy jakiegoś tranzytu, który to "przekręcił".
