Forum

Szukaj
Zamknij
Wyszukiwanie AI
Klasyczne wyszukiwanie
 Frazy wyszukiwania:
 Rodzaj wyszukiwania:
Zaawansowane opcje wyszukiwania
 Szukaj w forach:
 Szukaj w przedziale czasowym:

 Sortuj wyniki wyszukiwania wg:

Asystent AI
Aspekty w horoskopi...
 
Powiadomienia
Wyczyść wszystko

Aspekty w horoskopie urodzeniowym – które czujecie najbardziej w swoim życiu?

Strona 1 / 2

Wpisy: 177
Rozpoczynający temat
(@lurisk)
Połączone: 5 miesięcy temu

Temat trochę nieoczywisty, bo większość ludzi patrzy na znaki, ascendent, może domy – a aspekty bywają traktowane po macoszemu, jak ten dodatek na końcu analizy. Tymczasem to właśnie siatka aspektów często lepiej tłumaczy zachowanie człowieka niż sam znak Słońca. Mam w horoskopie dość napięty układ – kwadratura Saturna do Słońca i opozycja Marsa do Plutona. Przez długi czas czułem to jako coś w rodzaju permanentnego tarcia wewnętrznego, trudności z wyrażaniem siebie, poczucie że muszę udowadniać wartość właściwie każdym działaniem. Dopiero jak to zobaczyłem w kosmogramie, to złożyło mi się w całość. Wy też macie takie momenty, że aspekt coś wam wyjaśnił?


Odpowiedz
98 odpowiedzi
Wpisy: 722
(@paradoxa)
Połączone: 1 rok temu

Słońce-Saturn w kwadracie to jeden z tych aspektów, które naprawdę robią różnicę w życiu codziennym. Znam kilka osób z tym układem i wszystkie mają tę samą tendencję – nadmierne cenzurowanie siebie, takie wewnętrzne "jeszcze nie, jeszcze za wcześnie, jeszcze nie zasługuję". Muszę powiedzieć, że to bywa bardziej widoczne w pierwszej połowie życia. Po czterdziestce Saturn zaczyna pracować inaczej, bardziej na korzyść. Trochę jakby ta planeta w końcu uznała, że zdałeś egzamin.


Odpowiedz
Wpisy: 168
(@taurus)
Połączone: 5 miesięcy temu

Mam trygon Słońca z Jowiszem i przez lata myślałem, że to niesamowity dar. Rzeczywiście dużo rzeczy przychodziło mi łatwo, szybko budowałem relacje, dostawałem szanse. Dopiero jak zacząłem głębiej czytać, to zorientowałem się, że ten trygon ma też ciemną stronę – właśnie to poczucie, że jakoś wyjdzie, że się uda. Zrobiłem parę głupich decyzji finansowych wyłącznie na tej zasadzie. No i wyszło, ale w dużej mierze przez przypadek. Teraz się zastanawiam, czy kwadratura nie byłaby dla mnie jednak lepsza w długoterminowej perspektywie.


Odpowiedz
1 Odpowiedz
(@hellan)
Połączone: 5 lat temu

Wpisy: 751

@Taurus Dokładnie o tym jest ta uwaga, którą zresztą formułuje sporo astrologów – trygony "rozpieszczają". Człowiek z dobrymi aspektami Jowisza bywa mniej odporny na porażkę, bo rzadko jej doświadcza. Ale nie demonizowałbym trygonu – to zależy też od całego kosmogramu. Jeśli masz obok jakiś Saturn czy Marsa w napięciu, to ten Jowisz nie może za bardzo rozleniwić.


Odpowiedz
Wpisy: 710
(@simma)
Połączone: 1 rok temu

Mój aspekt, który czuję chyba najsilniej, to koniunkcja Księżyca z Neptunem w pierwszym domu. Z jednej strony – bardzo silna intuicja, takie przeczucia, które często się potwierdzają. Z drugiej – granica między własnym nastrojem a nastrojem otoczenia jest strasznie rozmyta. Wchodzę do sklepu i wychodzę zmęczona, bo "chłonęłam" wszystkich po drodze. Przez lata w ogóle nie wiedziałam, co jest moim odczuciem, a co pożyczonym. Astrologia mi to w jakimś sensie poukładała.


Odpowiedz
1 Odpowiedz
(@barni)
Połączone: 1 rok temu

Wpisy: 694

@Simma Księżyc-Neptun w aspekcie to jest w ogóle osobny temat. Ta przepuszczalność granic, o której piszesz, jest bardzo charakterystyczna. Mam znajomą z dokładnie tym aspektem i zawsze mówiła, że czuje się jak gąbka. Dopiero jak nauczyła się świadomie "zamykać" przed ludźmi – a to akurat przyszło przez pracę z czakrami, co ciekawe – to sytuacja się poprawiła.


Odpowiedz
Wpisy: 218
(@gituska)
Połączone: 6 miesięcy temu

Czytam i myślę o mojej kwadraturze Wenus-Saturna. Przez lata czułam ją w relacjach jako coś w stylu "nie mogę być po prostu kochana, muszę na to zasłużyć". Każdy związek zaczynałam z przekonaniem, że na pewno coś nie wyjdzie albo że jestem za mało. Serio, to brzmi jak stary wyświechtany tekst, ale kiedy zobaczyłam ten aspekt w kartach i poczytałam o nim porządnie, to zrozumiałam, że nie jestem jedyna. I że to można przepracować. Saturn nie mówi "nigdy" – mówi "dopiero gdy włożysz wysiłek".


Odpowiedz
Wpisy: 509
 Seid
(@seid)
Połączone: 2 lata temu

Jest taki aspekt, o którym rzadko się mówi przy okazji takich rozmów – kwinkunks, albo quincunx, 150 stopni. Technicznie należy do mniejszych aspektów, ale niektórzy astrolodzy traktują go bardzo poważnie. Dwie planety w kwinkunksie nie mają ze sobą nic wspólnego – żywioł, jakość, wszystko inne. I to się przejawia jako permanentne poczucie nieprzystawalności w jakiejś sferze życia, trudność z dopasowaniem się. Mam go między Merkurym a Uranem i przez lata myślałem, że po prostu mam dziwny sposób myślenia. No cóż, tak jest.


Odpowiedz
1 Odpowiedz
(@paradoxa)
Połączone: 1 rok temu

Wpisy: 722

@Seid Kwinkunks jest mocno niedoceniany. Wielu astrologów go pomija, szczególnie tych, którzy pracują uproszczonymi metodami. A tymczasem w praktykowaniu stale widzę, jak on działa – szczególnie w relacjach, gdzie dwie osoby mają planety w kwinkunksie synastrycznie. Jakieś takie "lubię cię, ale coś mi tu nie gra" i nijak nie wiadomo, co konkretnie.


Odpowiedz
Wpisy: 777
(@zorka)
Połączone: 1 rok temu

Ja mam opozycję Słońca i Księżyca, czyli urodziłam się w pełni. Czytałam o tym trochę i podobno osoby urodzone w pełni mają takie wewnętrzne rozdarcie między tym, czego chcą (Słońce), a tym, co czują (Księżyc). I coś w tym jest, bo nigdy nie czuję, żeby to co robię, i to co czuję, szły ze sobą w parze. Zawsze jedno hamuje drugie. Ale jednocześnie gdzieś przeczytałam, że to daje też jakiś rodzaj obiektywizmu, bo człowiek widzi obie strony naraz.


Odpowiedz
3 Odpowiedzi
(@taurus)
Połączone: 5 miesięcy temu

Wpisy: 168

@Zorka Pełnia w momencie urodzenia to ciekawy temat. Niektórzy astrolodzy mówią, że takie osoby przychodzą na świat z pewnym rodzajem dojrzałości – jakby niektóre lekcje miały już "za sobą". Nie wiem, czy to jakaś teoria karmiczna, czy czysto psychologiczna interpretacja, ale faktycznie spotkałem kilka osób urodzonych w pełni i zawsze miały w sobie jakiś dziwny spokój przy jednoczesnym napięciu. Trudno to opisać.


Odpowiedz
(@betalia)
Połączone: 1 rok temu

Wpisy: 853

@Zorka Opozycja luminariów to nie jest aspekt "negatywny" mimo że brzmi groźnie. To aspekt projekcji – często to, co masz w opozycji, widzisz jako cechę innych, a nie własną. Księżyc w opozycji do Słońca może znaczyć, że emocjonalność przenosisz na otoczenie, a sam/a podchodzisz do życia bardziej racjonalnie. Dopóki nie zaczniesz integrować obu stron, ten taniec będzie się powtarzał w relacjach.


Odpowiedz
(@lurisk)
Połączone: 5 miesięcy temu

Wpisy: 177

@Betalia To co napisałaś o projekcji to właściwie klucz do rozumienia opozycji w ogóle. Zawsze gdy ktoś mi mówi "nie znoszę tego i tego u ludzi", zaczynam sprawdzać, co ma w opozycji, bo to często tam jest odpowiedź.


Odpowiedz
Wpisy: 385
(@kadula)
Połączone: 1 rok temu

Ja nie jestem specjalistką od astrologii, bardziej się kręcę wokół run, ale aspekty trochę znam. Mam trygon Słońca z Uranem i dosłownie od dziecka miałam problem z wszelkimi strukturami, regułami, hierachią. Nie z buntu – po prostu coś we mnie zawsze szukało własnej drogi. Teraz widzę, że to nie jest jakaś ułomność, po prostu Uran nie znosi klatek.


Odpowiedz
1 Odpowiedz
(@hellan)
Połączone: 5 lat temu

Wpisy: 751

@Kadula Trygon ze Słońcem i Uranem daje dużą swobodę wyrazu, ale też – uwaga – tendencję do rozpraszania energii. Tyle ciekawych rzeczy naraz, że trudno się skupić na jednej ścieżce. Nie mówię że tak masz, ale to częsty wzorzec przy silnym Uranie w harmonii ze Słońcem.


Odpowiedz
Wpisy: 708
(@whisper)
Połączone: 1 rok temu

Czytam ten wątek i nie mogę się odnaleźć, bo mam w horoskopie całą masę aspektów, w tym kilka kwadratur, trygon, jeden sekstyl i dwie opozycje. Jak to wszystko interpretować razem? Bo wydaje mi się, że każdy aspekt osobno to jedno, ale co z całą siecią?


Odpowiedz
1 Odpowiedz
(@indraphoros)
Połączone: 2 lata temu

Wpisy: 570

@Whisper Sieć aspektów to osobna sprawa. Gdy kilka aspektów zbiegają się na jednej planecie, mówi się o "ogniskowej" – to planeta, która dostaje energię ze wszystkich stron i funkcjonuje inaczej niż gdyby była wolna. Jeżeli ta sama planeta jest w trygonie z jedną a w kwadratrze z drugą, to w zależności od sytuacji życiowej uruchamia raz jedno, raz drugie. A jak masz T-kwadrat albo wielki krzyż – to już jest osobna historia, naprawdę.


Odpowiedz
Wpisy: 214
(@kobalt)
Połączone: 2 lata temu

T-kwadrat mam właśnie. Słońce, Saturn i Księżyc tworzą taki układ i przez lata nie rozumiałem, czemu moje życie jest ciągłym balansowaniem między skrajnościami. Albo za dużo energii, albo totalny zastój. Albo ogromna ambicja, albo depresja. Dopiero jak ktoś mi pokazał T-kwadrat w kosmogramie, poczułem, że to ma jakiś sens strukturalny.


Odpowiedz
2 Odpowiedzi
(@simma)
Połączone: 1 rok temu

Wpisy: 710

@Kobalt T-kwadraty mają tę specyfikę, że punkt "rozładowania" napięcia to miejsce naprzeciw pustego ramienia – tam właśnie trzeba szukać wyjścia z pętli. Czy wiesz, co jest w tym miejscu w Twoim horoskopie?


Odpowiedz
(@kobalt)
Połączone: 2 lata temu

Wpisy: 214

@Simma Właśnie to analizowałem ostatnio. Pusty punkt to Strzelec, siódmy dom. Czyli wyjście przez relacje i poszerzanie perspektywy. Trochę ironiczne, bo relacje były zawsze moją największą trudnością.


Odpowiedz
Wpisy: 694
(@barni)
Połączone: 1 rok temu

Wracając trochę do wątku głównego – mam wrażenie, że ludzie bardzo chcą mieć "dobre" aspekty, a za złe uważają kwadraturę i opozycję. Tymczasem znałem astrologów, którzy twierdzili, że horoskopu bez żadnych napięć lepiej nie mieć – taki człowiek nie ma motoru do działania. Trygon jest jak talenty dane za darmo. Kwadratura to coś, nad czym musisz pracować, ale jak już przepracujesz – masz to na zawsze. Napięcie buduje charakter.


Odpowiedz
3 Odpowiedzi
 Seid
(@seid)
Połączone: 2 lata temu

Wpisy: 509

@Barni Całkowita zgoda. Zresztą wystarczy spojrzeć na kosmogramy ludzi, którzy osiągnęli coś naprawdę trudnego – politycy, artyści przełomowi, naukowcy. Bardzo rzadko same trygony. Zwykle gęsta sieć kwadratur i opozycji, przepracowanych w jakiś sposób.


Odpowiedz
(@gituska)
Połączone: 6 miesięcy temu

Wpisy: 218

@Barni Tylko że łatwo tak mówić, jak się już przepracowało. Kiedy jesteś w środku tej kwadraturowej energii i nie wiesz, skąd się biorą te blokady – to jest naprawdę trudne. Nie każdy ma przy sobie kogoś, kto pokaże mu kosmogram i powie "ok, to ma sens".


Odpowiedz
(@paradoxa)
Połączone: 1 rok temu

Wpisy: 722

@Gituska Masz rację i to jest właśnie jeden z powodów, dla których uważam, że dobra analiza horoskopalna ma realną wartość terapeutyczną. Nie dlatego, że "przepowiada przyszłość", ale dlatego, że nadaje ramy temu, co ktoś czuje. Pewne wzorce przestają być tajemnicą.


Odpowiedz
Wpisy: 714
(@leonora)
Połączone: 1 rok temu

Mam pytanie, bo nigdy do końca tego nie rozumiałam – jak duże znaczenie ma orb aspektu? Tzn. czy kwadratura w odległości 8 stopni działa tak samo jak ta w odległości 1 stopnia?


Odpowiedz
3 Odpowiedzi
(@hellan)
Połączone: 5 lat temu

Wpisy: 751

@Leonora Nie działa tak samo. Im mniejszy orb, tym aspekt bardziej ścisły i silniejszy. Kwadratura w orbie 1 stopnia to coś, co człowiek czuje bardzo wyraźnie w ciele i życiu. W orbie 8 stopni – to może być bardziej tło, coś obecnego, ale nie dominującego. Różne szkoły stosują różne maksymalne orby – niektórzy dają Słońcu i Księżycowi orb do 10 stopni, inni ograniczają wszystko do 5-6. To kwestia podejścia.


Odpowiedz
(@whisper)
Połączone: 1 rok temu

Wpisy: 708

@Hellan A co z aspektami między planetami wolnymi – Neptun, Uran, Pluton? Czy ich aspekty do planet osobistych są ważne?


Odpowiedz
(@indraphoros)
Połączone: 2 lata temu

Wpisy: 570

@Whisper Są bardzo ważne, choć działają inaczej – długoterminowo, głęboko, często na poziomie psychologicznym lub pokoleniowym. Neptun na Słońcu to nie jest coś, co odczujesz jutro. To raczej coś, co zabarwia całe Twoje podejście do tożsamości, do tego, kim jesteś. Często przez większość życia nie wiesz, że coś takiego masz, bo jest "w tle". Dopiero głębsza praca z sobą to wydobywa.


Odpowiedz
Wpisy: 168
(@taurus)
Połączone: 5 miesięcy temu

Mam aspekt, o którym rzadko czytam w kontekście osobistych doświadczeń – Mars-Neptun w sekstylu. To trochę dziwny układ. Z jednej strony daje sporą wyobraźnię w działaniu, umiejętność działania intuicyjnego. Z drugiej – jest w tym aspekcie coś, co utrudnia wyraźne wytyczenie granic między własną energią a tym, co jest projekcją. Kilka razy w życiu angażowałem się w sprawy "dla kogoś" i potem okazywało się, że ten ktoś wcale o to nie prosił.


Odpowiedz
1 Odpowiedz
(@bylica)
Połączone: 2 lata temu

Wpisy: 380

@Taurus To jest właśnie ta martwa strefa Neptuna – szczególnie w aspekcie do Marsa. Energia działania zostaje zabarwiona neptunowym "mgłą" i nie zawsze wiadomo, czy działasz z własnej woli, czy z jakiegoś niejasnego popędu. Sekstyl to łagodniejsza wersja, ale ta trudność i tak bywa obecna.


Odpowiedz
Wpisy: 456
(@faddi)
Połączone: 1 rok temu

Mam pytanie może trochę podstawowe – czy aspekty w horoskopie to coś stałego, czy mogą się "wyłączyć" w pewnym momencie życia?


Odpowiedz
2 Odpowiedzi
(@betalia)
Połączone: 1 rok temu

Wpisy: 853

@Faddi Aspekty urodzeniowe są stałe – nie znikają. Ale to, jak się manifestują, zmienia się z wiekiem, z doświadczeniem, z pracą nad sobą. To co w młodości było destrukcyjne – np. Mars-Pluton w kwadratrze – może z latami przeistoczyć się w ogromną siłę wewnętrzną. Planeta nie zmienia pozycji. Zmienia się człowiek i sposób, w jaki tę energię wyraża.


Odpowiedz
(@zorka)
Połączone: 1 rok temu

Wpisy: 777

@Betalia To jest właśnie to, co mi w astrologii najbardziej odpowiada – że to nie jest wyrok. To jest opis. Możesz z nim pracować.


Odpowiedz
Wpisy: 722
(@sauwak)
Połączone: 1 rok temu

Trochę wtrącę się z boku – bo siedzę i czytam, i czegoś mi brakuje w tej rozmowie. Mało kto mówił o aspektach do Ascendentu albo do osi MC-IC. To są punkty, które nie są planetami, ale aspekty do nich działają równie mocno. Mam kwadraturę Saturna do MC i przez lata czułem, że osiągnięcia zawodowe przychodzą z dużym opóźnieniem i po większym wysiłku niż u innych. Dopiero gdzieś po trzydziestce to się wyrównało.


Odpowiedz
4 Odpowiedzi
 Seid
(@seid)
Połączone: 2 lata temu

Wpisy: 509

@Sauwak MC-Saturn to klasyk, naprawdę. Można powiedzieć, że Koziorożec i Saturn są "naturalnymi władcami" MC, więc w jakimś sensie kwadratura Saturna do MC to podwójne saturn-owe napięcie w sferze zawodowej. Ale jak napisałeś – gdy przychodzi sukces, to na trwałe i zbudowany na solidnych podstawach. Saturn nie daje nic za darmo, ale to co daje – nie odpada.


Odpowiedz
(@leonora)
Połączone: 1 rok temu

Wpisy: 714

@Sauwak Ja mam sekstyl Jowisza do MC i bardzo to czuję – możliwości zawodowe zwykle gdzieś się pojawiają. Natomiast nie zawsze je wykorzystuję, bo mam też trochę napięć gdzie indziej, które to hamują. To jest właśnie ta złożoność kosmogramu, o której mówił @Indaphoros wcześniej.


Odpowiedz
 Seid
(@seid)
Połączone: 2 lata temu

Wpisy: 509

Chcę wrócić do kwestii, którą @Sauwak zasygnalizował – aspekty do osi. Mam Wenus w koniunkcji z Descendentem i to jest chyba najwyraźniejszy aspekt w moim kosmogramie. W relacjach partnerskich zawsze szukałem kogoś, kto uosabia Wenus – harmonii, piękna, zdolności do kompromisu. Problem w tym, że projekcja na partnera własnych cech wenusowych sprawia, że sam przez lata nie rozwijałem tych cech w sobie. To jest klasyczna pułapka Descendentu.


Odpowiedz
(@kapturek)
Połączone: 1 rok temu

Wpisy: 343

@Seid To jest bardzo dobra obserwacja i myślę, że dużo osób to czuje, nie wiedząc dlaczego w kółko przyciągają ten sam typ partnera. Descendent opisuje to, czego szukamy na zewnątrz – ale tak naprawdę to część nas samych, którą jeszcze nie zaakceptowaliśmy w pełni.


Odpowiedz
Wpisy: 343
(@kapturek)
Połączone: 1 rok temu

Wchodzę w ten wątek, bo aspekty to temat, który ostatnio bardzo mnie zajmuje. Szczególnie coś, o czym nie wspomniano – wielokrotne aspekty, czyli gdy jedna planeta tworzy aspekty z wieloma innymi naraz. W moim kosmogramie Wenus ma aż cztery aspekty. Trygon z Jowiszem, kwadraturę z Saturnem, opozycję z Plutonem i sekstyl z Merkurym. Ta planeta dosłownie nie ma chwili spokoju. I to widać w życiu – relacje są u mnie zawsze jakimś wielowarstwowym doświadczeniem.


Odpowiedz
1 Odpowiedz
(@paradoxa)
Połączone: 1 rok temu

Wpisy: 722

@Kapturek Ciekawe. Wenus w opozycji do Plutona to jeden z tych aspektów, które bardzo mocno wpływają na dynamikę bliskich relacji – skłonność do intensywnych, transformujących związków, często z jakimś elementem władzy. A kwadratura z Saturnem obok tego to właściwie przepis na związek, który jest i trudny, i kształcący jednocześnie.


Odpowiedz
Wpisy: 694
(@barni)
Połączone: 1 rok temu

Mam takie wrażenie, że gdy astrologia trafia do mainstreamu, to ludzie uczą się "swojego znaku" i na tym koniec. A tymczasem znak Słońca to może być jeden z mniej istotnych elementów kosmogramu, jeśli obok są silne aspekty. Znam Ryby, które zachowują się jak Koziorożeg, bo mają silną kwadraturę Saturna. I Lwy, które są wycofane, bo mają Słońce przykryte przez Neptuna.


Odpowiedz
3 Odpowiedzi
(@hellan)
Połączone: 5 lat temu

Wpisy: 751

@Barni To właśnie irytuje mnie w popularnej astrologii – ta obsesja na punkcie znaku Słońca. Wydaje mi się, że gdyby ludzie zrozumieli, że ascendent i aspekty mogą zupełnie inaczej "ubierać" znak Słońca, to cała rozmowa by się zmieniła.


Odpowiedz
(@gituska)
Połączone: 6 miesięcy temu

Wpisy: 218

@Hellan Choć z drugiej strony – dla kogoś, kto zaczyna – prosty dostęp przez znak Słońca jest potrzebny. Nie można od razu wchodzić z T-kwadratem i kwinkunksem, bo człowiek ucieknie przestraszony.


Odpowiedz
(@hellan)
Połączone: 5 lat temu

Wpisy: 751

@Gituska Racja, nie obrażam ludzi, którzy zaczynają od znaków. Ja też tak zaczynałem. Tylko irytuje mnie, gdy to jest traktowane jako koniec, nie początek.


Odpowiedz
Wpisy: 710
(@simma)
Połączone: 1 rok temu

Wracając do osobistych doświadczeń – mam też aspekt, który jest trudny do opisania, bo jest subtelny. Merkury w sekstylu z Neptunem. Myślę w dość nielinearny sposób, dużo metafor, dużo skojarzeń, ale też mam tendencję do rozmazywania faktów – nie kłamię, ale niechcący "upiększam" rzeczywistość w tym co mówię. Dopiero jak to zobaczyłam w kosmogramie, to trochę mnie to zawstydziło, bo uświadomiłam sobie, że to wzorzec.


Odpowiedz
1 Odpowiedz
(@sauwak)
Połączone: 1 rok temu

Wpisy: 722

@Simma Merkury-Neptun to aspekt poety i mistyka, ale też aspekt nieporządku w komunikacji. Sekstyl łagodzi to wyraźnie – nie ma tego rozmycia, które przychodzi z kwadraturą czy opozycją – ale trochę mgły zostaje.


Odpowiedz
Wpisy: 708
(@whisper)
Połączone: 1 rok temu

Chciałem zapytać o coś, co mnie nurtuje – czy aspekty w synastrii z kimś bliskim nakładają się jakoś na aspekty urodzeniowe i to się "sumuje"? Tzn. jeśli mam kwadraturę Saturna do Słońca urodzeniowo, a ktoś bliski ma Saturna dokładnie w tym punkcie – to to się sumuje?


Odpowiedz
4 Odpowiedzi
(@indraphoros)
Połączone: 2 lata temu

Wpisy: 570

@Whisper To bardzo dobre pytanie. Tak – aspekty synastyczne dotykają planet urodzeniowych i uruchamiają te aspekty wewnętrzne. Jeśli ktoś ma Saturna dokładnie na Twoim Słońcu, to w tej relacji poczujesz dosłownie to, co twoja urodzeniowa kwadratura – tylko że w zewnętrznej formie. Ta osoba będzie jakby "grała" rolę twojego wewnętrznego Saturna. Może to być niesamowicie kształcące. Może też być dużo za dużo naraz.


Odpowiedz
(@sauwak)
Połączone: 1 rok temu

Wpisy: 722

Wrócę do kwestii aspektów w synastrii bo @Whisper to poruszył i chciałem dodać coś z doświadczenia. Miałem relację z osobą, której Saturn leżał dokładnie na moim Słońcu. Teoria mówi: dyscyplina, ograniczenie, nauka. Tak też było – ta relacja mnie kształciła, ale ciążyła w sposób nie do opisania. Nie żałuję jej, ale też nie mógłbym jej znowu przeżyć. Aspekty synastry to nie dekoracja.


Odpowiedz
(@zorka)
Połączone: 1 rok temu

Wpisy: 777

@Sauwak To właśnie tym mnie uderza w astrologii – że można coś nazywać. Miałam taką relację i wiedziałam, że jest coś "ciężkiego", ale nie wiedziałam co. Potem zobaczyłam Saturna tej osoby na moim Księżycu. I to mnie trochę ulżyło – nie dlatego, że ktoś jest "winny", ale dlatego, że to miało nazwę.


Odpowiedz
(@kapturek)
Połączone: 1 rok temu

Wpisy: 343

@Zorka Nadawanie nazwy to bardzo ważna funkcja. Dlatego zresztą astrologia działa terapeutycznie nawet bez głębokiej wiary w jej mechanizmy – bo organizuje doświadczenie. Nadaje strukturę temu, co bezstrukturalne.


Odpowiedz
Wpisy: 214
(@kobalt)
Połączone: 2 lata temu

Warto chyba wspomnieć o aspektach do Słońca ze strony planet transpersonalnych w kontekście generacyjnym. Osoby urodzone w pewnych latach mają np. Plutona czy Neptuna w specyficznych pozycjach i jeśli Słońce wchodzi z nimi w aspekt – to jest to coś, co dotyczy całego rocznika, ale każda osoba przeżywa to inaczej w zależności od domów i innych aspektów. Mam np. Neptuna w sekstylu do Słońca – to bardzo pokoleniowy aspekt – ale w moim kosmogramie wzmocniony przez bliskość z pierwszym domem.


Odpowiedz
3 Odpowiedzi
(@bylica)
Połączone: 2 lata temu

Wpisy: 380

@Kobalt Dobrze, że to mówisz, bo to jeden z błędów, które robią początkujący – patrzą tylko na aspekty planet wolnych do siebie nawzajem i wyciągają wnioski. Tymczasem te aspekty działają dla całego pokolenia i mają znaczenie dla konkretnej osoby dopiero wtedy, gdy wchodzą w relację z planetami osobistymi lub z osiami.


Odpowiedz
(@faddi)
Połączone: 1 rok temu

Wpisy: 456

@Bylica Czyli jak mam Plutona w trygonie do Urana – to to właściwie nic mi nie mówi o mnie jako osobie, tylko o moim pokoleniu?


Odpowiedz
(@betalia)
Połączone: 1 rok temu

Wpisy: 853

@Faddi Tak mniej więcej. To aspekt pokoleniowy. Ważniejsze pytanie to: w jakich domach leżą te planety w Twoim konkretnym kosmogramie, i czy mają aspekty do planet osobistych – Słońca, Księżyca, Merkurego, Wenus, Marsa.


Odpowiedz
Wpisy: 177
Rozpoczynający temat
(@lurisk)
Połączone: 5 miesięcy temu

Wróćmy może do wrażeń z życia. Mam Marsa w opozycji do Plutona – to aspekt, który czuję jako stałe napięcie między energią działania a jakąś głębszą siłą, która albo mnie napędza, albo wciąga. Były w życiu momenty, kiedy ta energia szła w destrukcję – nie wobec innych, raczej wobec siebie, w formie skrajnego wyczerpywania się. I były momenty, kiedy ta sama energia dawała mi siłę, której u siebie nie podejrzewałem. Dwa oblicza tego samego aspektu.


Odpowiedz
2 Odpowiedzi
(@paradoxa)
Połączone: 1 rok temu

Wpisy: 722

@Lurisk Mars-Pluton w opozycji to jest dosłownie walka o siłę z własnymi głębinami. Napęd do przemiany przez konfrontację. Ale – i to ważne – opozycja wymaga świadka. Ta energia szuka kogoś, wobec kogo się wyraża. Jeśli nie znajdziesz odpowiedniego "lustra" na zewnątrz, to faktycznie obraca się do wewnątrz.


Odpowiedz
(@taurus)
Połączone: 5 miesięcy temu

Wpisy: 168

@Lurisk Ciekawe, że o tym mówisz. Mam Saturn-Słońce w sekstylu, co jest harmonijne – ale czytałem coś takiego, że nawet harmonijna relacja Saturna ze Słońcem może dać pewną powściągliwość w wyrażaniu siebie. Sekstyl to nie jest taka swoboda jak trygon. Jakby Saturn mówił "możesz, ale z umiarem".


Odpowiedz
Wpisy: 777
(@zorka)
Połączone: 1 rok temu

Czytam i zastanawiam się, czy jest jakiś aspekt, który jest "najlepszy" do pracy ze sobą, z perspektywy rozwoju duchowego. Tzn. który najbardziej popycha do szukania, do głębszej refleksji?


Odpowiedz
4 Odpowiedzi
(@simma)
Połączone: 1 rok temu

Wpisy: 710

@Zorka Dla mnie osobiście – i to pewnie brzmi dziwnie – aspekty napięciowe do Neptuna lub Plutona. Kwadratura Neptuna do Słońca czy opozycja Plutona do Księżyca. To aspekty, które rzadko "dają się" żyć powierzchownie. One wymuszają głębsze zejście, bo inaczej są zbyt bolesne lub zbyt dezorientujące.


Odpowiedz
(@hellan)
Połączone: 5 lat temu

Wpisy: 751

@Zorka Ja bym powiedział – Chiron i jego aspekty. Chiron to "rana", tak. Ale też talent. I aspekt Chirona do Słońca, Księżyca czy Wenus bardzo często jest tym miejscem, które gdy jest przepracowane, staje się źródłem największej siły i mądrości. Nie bez powodu Chiron jest "zraniony uzdrowiciel".


Odpowiedz
(@barni)
Połączone: 1 rok temu

Wpisy: 694

@Hellan Dorzucę do tego – Węzły Księżycowe w aspekcie do planet osobistych. Szczególnie koniunkcja planety z Węzłem Południowym jest wyjątkowo pokazująca. To coś, co przynosimy "ze sobą" – talent, wzorzec, coś co jest nam bliskie i naturalne, ale właśnie przez to nadużywane. Praca z tym aspektem to praca z tym, czego unikamy, a co jest naszą przyszłością.


Odpowiedz
(@indraphoros)
Połączone: 2 lata temu

Wpisy: 570

@Barni Właśnie. Planeta na Węźle Południowym działa jak coś, do czego uciekamy w stresie – to może być talent lub nałóg, zależy od planety. Planeta na Węźle Północnym to z kolei coś, czego się boimy, ale co jest wyzwaniem i szansą jednocześnie.


Odpowiedz
Wpisy: 214
(@kobalt)
Połączone: 2 lata temu

Mam Jowisza w koniunkcji z Węzłem Północnym i to jest ten aspekt, który chyba najlepiej opisuje moje życiowe "zadanie" – poszerzanie perspektywy, filozofia, nauczanie. Przez lata uciekałem od tego w stronę konkretnego, mierzalnego, bo Południe mam w Capricornie. A życie co chwilę wypychało mnie z powrotem w stronę Strzelca.


Odpowiedz
5 Odpowiedzi
(@leonora)
Połączone: 1 rok temu

Wpisy: 714

@Kobalt To jest ciekawe, że piszesz "życie co chwilę wypychało". Też tak miałam z jakimiś tematami w horoskopie – jak ignorowałam jakiś aspekt, to życiowe sytuacje dosłownie stawiały mnie twarzą w twarz z tym, czego chciałam uniknąć.


Odpowiedz
(@bylica)
Połączone: 2 lata temu

Wpisy: 380

@Leonora To jest właśnie ta "samospełniająca" właściwość kosmogramu. Nie ma kary, nie ma wyroku. Ale wzorce się powtarzają, dopóki nie zostaną zauważone. I to jest coś, co każda praca z horoskopem prędzej czy później pokazuje.


Odpowiedz
(@faddi)
Połączone: 1 rok temu

Wpisy: 456

@Bylica Ale czy nie jest tak, że można mieć kosmogram, nie wiedzieć nic o astrologii i te wzorce przepracować? Bo spotkałem ludzi, którzy totalnie nie interesują się astrologią, a mają poukładane życie i widać u nich te aspekty wyraźnie przepracowane.


Odpowiedz
(@betalia)
Połączone: 1 rok temu

Wpisy: 853

@Faddi Oczywiście że można. Astrologia to tylko jedna z dróg. Psychoterapia, duchowość, życiowe doświadczenia – to wszystko może prowadzić do tego samego miejsca. Horoskop to mapa – ale możesz dojść do celu bez mapy, tylko trochę dłużej i przez gęstszy las.


Odpowiedz
(@sauwak)
Połączone: 1 rok temu

Wpisy: 722

@Faddi Dorzucę coś – czasem nie chodzi o "przepracowanie" w świadomym sensie. Starsi ludzie, którzy przeżyli dużo, często mają naturalną integrację aspektów bez żadnej wiedzy astrologicznej. Saturn w trudnym aspekcie do Słońca? Lata budowania charakteru przez trudności to ten sam efekt, co świadoma praca. Życie bywa lepszym astrologiem niż książki.


Odpowiedz
Wpisy: 343
(@kapturek)
Połączone: 1 rok temu

Mam aspekt, o którym nie słyszałam żeby ktoś tutaj wspomniał – Słońce w koniunkcji z Południowym Węzłem Księżycowym. W środowisku astrologicznym bywa to interpretowane dosyć dramatycznie – "energia schyłkowa", "koniec cyklu". Ale to co ja z tym czuję, to coś innego – raczej pewna łatwość bycia sobą, ale też pokusa stagnacji. Jakby "bycie sobą" przychodziło zbyt łatwo i przez to nie czułam potrzeby wzrastania przez długi czas.


Odpowiedz
1 Odpowiedz
(@paradoxa)
Połączone: 1 rok temu

Wpisy: 722

@Kapturek Słońce na Węźle Południowym to jedna z tych pozycji, które wywołują sporo dyskusji. Stara szkoła mówiłaby "karmiczne obciążenie". Nowocześniejsza interpretacja to raczej coś, o czym wspomniałaś – głęboka znajomość siebie, ale ryzyko chodzenia starymi ścieżkami zamiast otwierania nowych.


Odpowiedz
Wpisy: 509
 Seid
(@seid)
Połączone: 2 lata temu

Wiesz co, temat aspektów jest nieskończony i widzę, że rozmowa idzie w kilka stron naraz. Może warto by było pokusić się o taką osobistą hierarchię – który aspekt w Waszym horoskopie macie za najbardziej kształtujący osobowość, a który za najbardziej odczuwalny na co dzień? Bo to nie zawsze jest ten sam.


Odpowiedz
1 Odpowiedz
(@lurisk)
Połączone: 5 miesięcy temu

Wpisy: 177

@Seid Dobra obserwacja. Dla mnie kształtujący – kwadratura Saturn-Słońce. Odczuwalny na co dzień – Mars-Pluton w opozycji. Ten drugi widać w tym, jak reaguję w sytuacjach napięcia, jak zarządzam energią. Ten pierwszy widzę dopiero z perspektywy czasu.


Odpowiedz
Wpisy: 168
(@taurus)
Połączone: 5 miesięcy temu

Dla mnie kształtujący – zdecydowanie Wenus-Jowisz w trygonie. Nadaje ton temu, jak buduję relacje, jak widzę świat, skąd bierze się mój optymizm. Odczuwalny na co dzień – chyba Merkury w napięciu do Saturna. Każde słowo trochę waży, przez co czasem milczę dłużej niż trzeba.


Odpowiedz
Wpisy: 218
(@gituska)
Połączone: 6 miesięcy temu

Kształtujący: Wenus-Saturn. Odczuwalny na co dzień: Księżyc w kwadraturze do Marsa. To drugie to taka stała gotowość bojowa emocjonalna, cały czas coś buzuje pod powierzchnią.


Odpowiedz
1 Odpowiedz
(@barni)
Połączone: 1 rok temu

Wpisy: 694

@Gituska Księżyc-Mars w kwadraturze to jeden z tych aspektów, które łatwo wchodzą w reakcje impulsywne. Szczególnie w środowisku domowym, bo Księżyc to dom i rodzina. Ale też aspekt dużej odwagi emocjonalnej – jak już człowiek wie, skąd bierze się ta gotowość.


Odpowiedz
Strona 1 / 2
Udostępnij: