I nie zapominajcie o śląskiej tradycji zamurowania żywcem. W Grodnie jest legenda o Małgorzacie, której szkielet znaleziono w murze. W Dębnie dziewczyna została zamurowana za to, że kochała dworskiego ojca. To okrutne kary, które pozostawiają silny ślad energetyczny.
Zamurowanie żywcem? To naprawdę tak robili?
W średniowieczu kary były brutalne. Zamurowanie było jedną z najgorszych - powolna śmierć w ciemności, bez jedzenia i wody. To mogło trwać kilka dni, nawet tydzień. Jeśli wierzyć w duchy, to właśnie takie śmierci tworzą najmocniejsze nawiedzenia.
Czytałam, że duchy z gwałtownych śmierci nie mogą przejść dalej, dlatego zostają. To ma sens - większość Białych Dam zmarła gwałtownie. Barbara otruta, Umina dźgnięta, Gertruda ścięta...
To jedna z teorii w parapsychologii. Gwałtowna śmierć zostawia "nagranie" w miejscu, gdzie się wydarzyła. Kamień wapienny w murach zamków ma wysoką zawartość kwarcu, który teoretycznie może nagrywać i odtwarzać energię.
Teoria taśmy kamiennej. Ale to by znaczyło, że duchy nie są świadome, tylko odtwarzają w kółko to samo. A niektóre Białe Damy wykazują świadomość - Teofila schodzi z portretu o określonej porze, Umina pojawia się przed osobami szukającymi skarbu.
Dokładnie. Dlatego myślę, że mamy do czynienia z dwoma typami zjawisk. Część to nagrania rezydualne - duchy po prostu powtarzają swoje ostatnie chwile. Ale część może być inteligentnym nawiedzeniem - świadome duchy z własną wolą.
A jak je rozróżnić? Skąd wiadomo, które duchy są świadome?
Duchy świadome reagują na ludzi. Zmieniają trasę, odpowiadają na pytania, próbują komunikować. Nagrania rezydualne ignorują żywych całkowicie - pojawiają się o tej samej porze, w tym samym miejscu, robią to samo bez względu na obserwatorów.
W Niedzicy przewodnik mówił, że Umina pojawia się tylko przed osobami, które mają złe intencje wobec zamku. Jakby strzegła tego miejsca. To brzmi jak świadome działanie.
Albo to po prostu wygodna historia dla turystów. "Nie bój się ducha, chyba że jesteś złodziejem" - idealne do promocji zamku.
Ale czy to źle? Dzięki tym festiwalom i wycieczkom zamki mają pieniądze na konserwację. Bez turystyki połowa tych miejsc by się rozpadła. A legendy przynajmniej żyją, są przekazywane dalej.
Zgadzam się. Komercjalizacja może być pozytywna, jeśli zachowuje rdzeń legendy. Problem zaczyna się, gdy dodają fikcyjne elementy tylko dla efektu. W Książu na przykład mają "Przeklętą Pannę Młodą", ale nikt nie wie, kim ona była historycznie.
A co z tą Daisy z Książa? Ona nie jest Białą Damą?
Księżniczka Daisy - Maria Teresa Olivia - to prawdziwa osoba, żyła 1873-1943. Ale ona NIE jest Białą Damą Książa. Legenda o Białej Damie w tym zamku istniała już wcześniej, przed rodziną Hochbergów. To częsty błąd w materiałach turystycznych.
Właśnie. Daisy to fascynująca postać sama w sobie - piękna arystokratka, która uwielbiała Śląsk. Ale mieszanie jej z legendą Białej Damy to manipulacja dla turystów.
A co z tym zamkiem Czocha? Słyszałam, że tam robią te żywe gry jak w Harrym Potterze?
Polski Hogwart, tak to nazywają. Organizują tam wydarzenia LARP - 3-dniowe imprezy, gdzie ludzie przebierają się za czarodziejów. Zamek został całkowicie odrestaurowany, działa jako hotel. Mają ponad 50 pokoi.
I podobno w nocy słychać dziwne dźwięki. Moja koleżanka tam nocowała i mówiła, że w korytarzu na drugim piętrze była temperatura o kilka stopni niższa niż w innych miejscach.
Zimne punkty to klasyczny znak nawiedzenia. Duchy podobno pobierają energię z otoczenia, żeby się zmaterializować, co obniża temperaturę. Ale trzeba to mierzyć profesjonalnym sprzętem, nie tylko wrażeniem.
Jakim sprzętem? Jak bada się takie rzeczy?
Mierniki EMF do wykrywania zmian w polach elektromagnetycznych, termometry na podczerwień do zimnych punktów, dyktafony do EVP - elektronicznych zjawisk głosowych. W 2025 w Polsce startuje firma Poland Paranormal, która organizuje komercyjne polowania na duchy z prawdziwym sprzętem.
Byłem na podobnej wycieczce w Książu. Nocne zwiedzanie z urządzeniami. Nic nie wykryliśmy, ale atmosfera była niesamowita. Wchodzisz na 4. i 5. piętro, które normalnie są zamknięte, w ciemnościach z latarką...
I nie baliście się?
Trochę tak. Nawet jeśli nie wierzysz w duchy, twój mózg i tak reaguje na ciemność, ciszę, opuszczone miejsca. To ewolucyjny mechanizm obronny.
A ja uważam, że większość tych "zjawisk paranormalnych" to sugestia. Idziesz na nocną wycieczkę, przewodnik opowiada straszne historie, jesteś spięty - i nagle każdy odgłos to duch.
Dokładnie. I mamy zdjęcia z lat 30., gdzie widać anomalie - białe kształty na murach, które nie powinny tam być. Nie było wtedy Photoshopa do manipulacji.
