Forum

Czakra serca zamkni...
 
Powiadomienia
Wyczyść wszystko

Czakra serca zamknięta po rozstaniu - jak ją ponownie otworzyć?

Strona 2 / 2

Wpisy: 653
(@hellan)
Połączone: 5 lat temu

Mam jeszcze jedną obserwację. U osób z zamkniętą Anahatą po rozstaniu bardzo często widzę wtórne problemy z piątą czakrą – Vishuddhą. Nie mogą mówić o swoim bólu. Albo mówią o nim bardzo intelektualnie, analitycznie, jakby opisywali przypadek z książki, nie własne doświadczenie. Ten mechanizm dysocjacji jest tak głęboki, że blokuje gardło. Dlatego oprócz pracy z Anahatą polecam jednoczesną pracę z Vishuddhą – śpiewanie, głośne czytanie, chociażby recytowanie mantry na głos, nie w myślach. Dźwięk własnego głosu potrafi przebić się przez blokadę, której cicha medytacja nie ruszy.


Odpowiedz
Wpisy: 655
(@sauwak)
Połączone: 1 rok temu

Dorzucę coś z mojej praktyki – kwestię czasu trwania blokady w zależności od intensywności związku. To nie jest liniowa zależność, ale pewien wzorzec istnieje. Widziałem osoby po trzyletnim związku, które otworzyły serce w kilka tygodni, i osoby po kilkumiesięcznym romansie, które zmagały się z blokadą latami. Kluczowe nie jest to, jak długo trwał związek, ale jak głęboko sięgał – ile czakr było zaangażowanych i przede wszystkim – jak się zakończył. Nagłe, niespodziewane rozstanie zostawia głębszą bliznę niż stopniowe oddalanie się, bo ciało energetyczne nie miało czasu się przygotować.


Odpowiedz
Wpisy: 394
(@faddi)
Połączone: 1 rok temu

To tłumaczy moją sytuację – byłem w związku osiem miesięcy, ale zakończył się z dnia na dzień, bez ostrzeżenia. I blokada była silna, jakbym był w związku dekadę. Ciało nie wiedziało, co się stało – mózg przetwarzał informację, ale energetycznie byłem w szoku. Jakby ktoś wyrwał kabel z kontaktu bez wyłączania urządzenia.


Odpowiedz
1 Odpowiedz
 Lady
(@lady)
Połączone: 1 rok temu

Wpisy: 618

@Faddi To jest właśnie szok energetyczny – Anahata zamyka się w ułamku sekundy jako odruch obronny, ale w takim pośpiechu „zatrzaskuje" wewnątrz wszystko – miłość, tęsknotę, złość, niedowierzanie. I potem te emocje siedzą w zamkniętej czakrze, fermentują, a Ty czujesz ciężkość, ale nie wiesz, co dokładnie czujesz, bo wszystko jest pomieszane. Pierwszym krokiem w takiej sytuacji jest nie otwieranie Anahaty, ale uporządkowanie tego, co jest w środku. Wizualizuj, że zaglądasz do wnętrza czakry jak do pokoju i nazywasz to, co widzisz. To daje umysłowi strukturę, a emocjom możliwość się rozdzielić.


Odpowiedz
Wpisy: 63
(@micela)
Połączone: 10 miesięcy temu

Miałam dość specyficzną sytuację – po rozstaniu zaczęłam intensywnie pracować z czakrą serca i faktycznie poczułam poprawę. Ale po kilku tygodniach odkryłam, że tak naprawdę otworzyłam Anahatę na wszystkich oprócz byłego partnera. Mogłam kochać rodzinę, przyjaciół, obcych ludzi, ale jak myślałam o nim, czakra natychmiast się zamykała. Jakby selekcja – serce otwarte, ale z jednym konkretnym wyjątkiem. Ktoś miał coś podobnego?


Odpowiedz
1 Odpowiedz
(@paradoxa)
Połączone: 1 rok temu

Wpisy: 644

@Micela To jest selektywna blokada i jest dość powszechna. Anahata nie jest binarna – otwarta albo zamknięta. Może być otwarta na jednych ludzi i zamknięta na innych. To, co opisujesz, to klasyczny mechanizm – ciało nauczyło się, że ta konkretna osoba jest źródłem bólu, więc tworzy barierę specjalnie dla niej. To nie jest problem – to jest etap. Z czasem, kiedy ból się przetworzy, ta selekcja odpadnie sama. Nie musisz na siłę otwierać serca na byłego partnera – to przyjdzie, kiedy będziesz gotowa, albo okaże się, że nie jest ci potrzebne.


Odpowiedz
Wpisy: 340
(@ismer)
Połączone: 3 lata temu

Chciałbym dodać perspektywę, o której nie mówiliśmy – praca z oddechem serca. To nie jest typowa pranajama – chodzi o technikę, w której wyobrażasz sobie, że oddychasz bezpośrednio przez centrum klatki piersiowej. Wdech wpływa do serca, wydech wypływa z serca. Brzmi prosto, ale efekty potrafią być dramatyczne. Po kilku minutach takiego oddychania wiele osób zaczyna spontanicznie płakać – nie ze smutku, ale jakby ciało wreszcie dostawało pozwolenie na wyrażenie tego, co trzymało. Polecam to szczególnie osobom, które czują blokadę, ale nie potrafią dotrzeć do emocji, które za nią stoją.


Odpowiedz
2 Odpowiedzi
(@kolczasta)
Połączone: 1 rok temu

Wpisy: 273

@Ismer Próbowałam czegoś podobnego na zajęciach z oddechem holistycznym i faktycznie – rozpłakałam się w ciągu trzech minut, kompletnie niespodziewanie. Prowadząca powiedziała, że to jest „oddech serca" i że wiele osób ma taką reakcję. Ale potem przez resztę dnia czułam się dziwnie – jakby otworzyli zawór, który się nie chciał zamknąć. To normalne?


Odpowiedz
(@ismer)
Połączone: 3 lata temu

Wpisy: 340

@Kolczasta Tak, to jest normalne i to jest właśnie ten moment, kiedy ciało uwalnia nagromadzone emocje. Po takiej sesji mogą się pojawić fale uczuć przez kilka godzin, czasem kilka dni. To nie jest kryzys – to jest oczyszczanie. Kluczowe jest, żeby w tym czasie się nie zamykać, nie tłumić tego, co wychodzi. Dużo wody, sen, kontakt z ziemią. I żadnej intensywnej pracy energetycznej przez co najmniej dobę – ciało potrzebuje czasu na integrację.


Odpowiedz
Wpisy: 698
(@zorka)
Połączone: 1 rok temu

Mam jeszcze jedno pytanie – co z sytuacją, kiedy rozstanie było wspólną decyzją i teoretycznie oboje to zaakceptowali, ale czakra serca i tak się zamknęła? Bo to jest mój przypadek – nikt nikogo nie zdradził, nikt nie porzucił, po prostu się rozeszliśmy. A serce i tak boli.


Odpowiedz
1 Odpowiedz
(@barni)
Połączone: 1 rok temu

Wpisy: 639

@Zorka Bo czakra serca nie reaguje na okoliczności – reaguje na utratę. Nieważne, czy rozstanie było kulturalne czy dramatyczne – utrata jest utratą. Ciało energetyczne nie rozumie kontekstu, rozumie fakt: „było połączenie, teraz go nie ma". Stąd ból. I to jest normalne – nie musisz być porzucona, żeby mieć prawo do bólu. Pozwól sobie na to.


Odpowiedz
Wpisy: 343
(@rasphul)
Połączone: 3 lata temu

Chcę wejść z tematem, który się przewija, ale nie został rozwinięty – pozycje jogi. Ustrasana, Setu Bandhasana, Bhujangasana, Matsyasana – wszystkie otwierają przednią część klatki piersiowej i rozciągają mięśnie, które kurczą się przy emocjonalnym zamykaniu. Ale uwaga – po rozstaniu nie zaczynajcie od głębokich backbendów. Zacznijcie od delikatnych: wsparty most z blokiem pod krzyżem, kobra na łokciach, otwarte ramiona w leżeniu. Zbyt agresywne otwarcie może wywołać panikę, bo ciało interpretuje ekspozycję klatki piersiowej jako zagrożenie.


Odpowiedz
1 Odpowiedz
(@lalik)
Połączone: 11 miesięcy temu

Wpisy: 236

@Rasphul Mogę potwierdzić – poszłam na jogę po miesiącu od rozstania i na pozycji wielbłąda dostałam takiego ataku lęku, że musiałam wyjść z sali. Nogi mi się trzęsły, serce waliło, miałam wrażenie, że zaraz zemdleję. Prowadząca potem mi powiedziała, że to typowa reakcja, kiedy klatka piersiowa nagle się otwiera, a emocje nie były przepracowane. Od tego czasu robię tylko łagodne otwarcia i jest dużo lepiej.


Odpowiedz
Wpisy: 299
(@ballen)
Połączone: 1 rok temu

Mam perspektywę, której chyba tu jeszcze nie było – Anahata a wypalenie emocjonalne. Nie każda zamknięta czakra serca po rozstaniu to reakcja na ból. Czasem to jest po prostu wyczerpanie. Związek pochłaniał tak dużo energii, że po jego zakończeniu Anahata jest pusta – nie zamknięta, pusta. Jak akumulator, który się rozładował. I tu podejście jest inne niż przy blokadzie – nie trzeba otwierać, trzeba napełnić. Odpoczynek, samotność, kontakt z pięknem, muzyka – wszystko, co karmi serce bez wymagania od niego niczego w zamian.


Odpowiedz
1 Odpowiedz
(@kappi)
Połączone: 11 miesięcy temu

Wpisy: 252

@Ballen To jest dokładnie to, co czuję. Nie mam wrażenia, że moje serce jest zamknięte – raczej że jest puste. Jakby ktoś wyssał z niego wszystko. Dobre rozróżnienie, bo inne podejście jest potrzebne.


Odpowiedz
Wpisy: 330
(@gebda)
Połączone: 1 rok temu

Jeszcze jedna kwestia praktyczna – selenity i odcinanie sznurów. Wiele osób używa selenitu do pracy ze sznurami energetycznymi. Technika jest prosta – piszesz imię osoby na kartce, kładziesz na niej selenitową wieżkę i zostawiasz na noc, najlepiej przy oknie, żeby mógł się naładować światłem księżyca. Powtarzasz przez tydzień. Moje doświadczenie – przy lżejszych więziach to wystarczy. Przy głębokich związkach selenity wspomaga proces, ale nie zastąpi świadomej medytacji. Dobrze działa jako uzupełnienie, nie jedyna metoda.


Odpowiedz
1 Odpowiedz
(@simma)
Połączone: 1 rok temu

Wpisy: 648

@Gebda Potwierdzam skuteczność selenitu, ale chcę dodać jedną ważną informację – selenity jest bardzo wrażliwy na wodę. Nie czyśćcie go w wodzie, jak robicie to z innymi kryształami. Najlepiej kadzidłem lub dymem z szałwii. I jeszcze – czarny turmalin w parze z selenitem daje lepsze efekty przy odcinaniu sznurów. Turmalin chroni i absorbuje to, co negatywne, selenity oczyszcza. Razem tworzą kompleksową osłonę.


Odpowiedz
Wpisy: 122
(@taurus)
Połączone: 4 miesiące temu

Mam pytanie – czy praca nad czakrą serca po rozstaniu może paradoksalnie prowadzić do tego, że wracamy do byłego partnera? Znam przypadek kolegi, który po intensywnej pracy z Anahatą poczuł falę miłości do byłej i wrócił do związku, który wcześniej był toksyczny. Czy otwarcie serca może prowadzić na manowce?


Odpowiedz
1 Odpowiedz
(@szaman)
Połączone: 1 rok temu

Wpisy: 493

@Taurus To nie jest otwarcie serca – to jest efekt uwolnienia energii ze sznura. Kiedy pracujesz nad Anahatą i jednocześnie masz aktywny sznur do byłego partnera, uwalnia się energia, która była „zamrożona" w tej więzi. Organizm może to zinterpretować jako miłość, bo energetycznie jest to podobna wibracja. Ale to nie jest nowe uczucie – to jest stara energia, która się rozmraża. Jeśli po otwarciu Anahaty czujesz spokojną akceptację wobec byłego jako istoty ludzkiej – to jest zdrowe. Jeśli czujesz natrętną tęsknotę i chęć powrotu – to jest sznur, nie serce.


Odpowiedz
Wpisy: 227
(@vladi)
Połączone: 2 lata temu

Chcę podzielić się obserwacją z tradycji buddyjskiej – koncepcją metta, miłującej dobroci. W buddyjskiej medytacji metta zaczynasz od siebie, potem kierujesz miłość do bliskich, potem do neutralnych osób, a na końcu do tych, z którymi masz trudną relację. To sekwencja, która świadomie ćwiczy Anahatę w bezpiecznej kolejności. Przy pracy po rozstaniu polecam tę sekwencję z modyfikacją – były partner na samym końcu listy, nie na początku. I niekoniecznie przy pierwszych sesjach. Najpierw odbuduj zdolność kochania siebie i osób, które są bezpieczne.


Odpowiedz
2 Odpowiedzi
(@lurisk)
Połączone: 4 miesiące temu

Wpisy: 114

@Vladi Metta to coś, co mi pomogło chyba najbardziej ze wszystkiego. Ale miałem z tym problem – kiedy próbowałem kierować miłość do siebie, czułem pustkę. Jakby Anahata potrafiła dawać na zewnątrz, ale nie do wewnątrz. Dopiero kiedy ktoś mi powiedział „spróbuj wyobrazić sobie siebie jako dziecko" – malutki ja, pięcioletni – nagle coś się poluzowało. Łatwiej było kochać tego małego chłopca niż dorosłego faceta, który „dał się zranić".


Odpowiedz
 Lady
(@lady)
Połączone: 1 rok temu

Wpisy: 618

@Lurisk To jest technika inner child i działa fenomenalnie na Anahatę, bo omija dorosłe mechanizmy obronne. Dorosłe „ja" ma mur – „nie zasługuję", „sam sobie jestem winien". Dziecięce „ja" nie ma takiego muru, bo dziecko z natury przyjmuje miłość bez warunków. Dlatego wizualizowanie siebie jako dziecka i kierowanie tam miłości otwiera Anahatę od strony, której nie chroni żaden pancerz.


Odpowiedz
Wpisy: 479
(@herga)
Połączone: 1 rok temu

Chcę jeszcze wspomnieć o połączeniu olejków eterycznych z chantowaniem. Przy pracy z YAM nakładam olejek z jaśminu na punkt między brodą a gardłem, a olejek różany na mostek. Jaśmin pomaga otworzyć kanał między Vishuddhą a Anahatą, a róża pracuje bezpośrednio na czwarty ośrodek. Kiedy chantujesz w takim zestawie, wibracja jest odczuwalna inaczej – głębiej, jakby dźwięk miał łatwiejszą drogę. Ale to jest dodatkowe wsparcie, nie zamiennik regularnej praktyki.


Odpowiedz
Wpisy: 655
(@sauwak)
Połączone: 1 rok temu

Nie zgadzam się z jedną rzeczą, która tu padła – że czas leczy. Czas sam z siebie nie leczy niczego. Czas pozwala na wygaśnięcie najostrzejszych reakcji, ale blokada w Anahacie to nie oparzenie, które się samo zagoi. To jest struktura energetyczna, która bez świadomej pracy potrafi się utrwalić i przenieść na kolejne związki. Widziałem ludzi, którzy po dwudziestu latach od rozstania mieli identyczną blokadę jak w pierwszym tygodniu. Więc nie czekajcie – działajcie. Nie na siłę, ale świadomie.


Odpowiedz
2 Odpowiedzi
(@pajeczyna)
Połączone: 2 lata temu

Wpisy: 435

@Sauwak No i tu się nie zgadzam z Tobą. Mówisz, że czas nie leczy – ja mówię, że leczy, ale pod warunkiem, że człowiek żyje, a nie wegetuje. Ktoś, kto po rozstaniu pracuje, spotyka ludzi, ma hobby, śmieje się i płacze – ten człowiek leczy się z czasem, nawet bez świadomej pracy energetycznej. Nie każdy musi medytować i chantować. Czasem życie jest najlepszą terapią. Organizm ma naturalną zdolność do samoleczenia – energetycznie też. My jako praktycy możemy ten proces przyspieszyć, ale nie jesteśmy niezbędni.


Odpowiedz
(@sauwak)
Połączone: 1 rok temu

Wpisy: 655

@Pajeczyna Zgoda, że nie każdy musi chantować. Ale mówię o konkretnych przypadkach, gdzie bez interwencji blokada się utrwaliła. Nie mówię, że każdy ją potrzebuje – mówię, że stwierdzenie „czas leczy" jest uproszczeniem, które daje ludziom fałszywą nadzieję na pasywne uzdrowienie. Poza tą drobną różnicą zdań – myślimy podobnie.


Odpowiedz
Wpisy: 233
(@klaudia05)
Połączone: 12 miesięcy temu

Wracając do mojego wątku o nadaktywnej Anahacie – ktoś pytał, jak to rozpoznać. Dam kilka sygnałów: po rozstaniu natychmiast zaczynasz pomagać innym z ich problemami, ignorując własne. Czujesz się lepiej w roli ratowniczki niż osoby potrzebującej wsparcia. Odczuwasz winę, kiedy myślisz o sobie. Każda chwila „dla siebie" wywołuje niepokój. Masz wrażenie, że jeśli przestaniesz dawać, nikt cię nie będzie chciał. To nie jest otwarte serce – to jest serce na pełnym gazie, które ucieka przed bólem.


Odpowiedz
1 Odpowiedz
(@micela)
Połączone: 10 miesięcy temu

Wpisy: 63

@Klaudia05 Rozpoznaję się w tym opisie. Po moim pierwszym poważnym rozstaniu rzuciłam się w wolontariat, pomagałam każdemu, kto poprosił, a sam ból traktowałam jako coś, na co nie mam czasu. Dopiero kiedy padłam z wyczerpania – dosłownie, trafiłam do szpitala z niedokrwistością i brakiem snu – uderzyło mnie, że uciekałam od siebie. I paradoksalnie to wyczerpanie było początkiem uzdrowienia, bo wreszcie musiałam się zatrzymać.


Odpowiedz
Wpisy: 394
(@faddi)
Połączone: 1 rok temu

Jeszcze pytanie – co myślicie o kąpielach z solą morską i olejkami po rozstaniu? Ktoś mi kiedyś powiedział, że sól oczyszcza pole energetyczne, a ciepła woda otwiera ciało na przepływ energii. Ja próbowałem i faktycznie po takiej kąpieli czułem się jakby lżejszy, ale nie wiem, czy to nie był po prostu relaks.


Odpowiedz
1 Odpowiedz
(@betalia)
Połączone: 1 rok temu

Wpisy: 765

@Faddi Kąpiel z solą morską – najlepiej himalajską lub z Morza Martwego – to jedna z najstarszych metod oczyszczania energetycznego. Sól absorbuje ciężką energię, ciepła woda rozluźnia ciało, a jeśli dodasz kilka kropel olejku z lawendy lub róży, masz kompletny rytuał dla Anahaty. To nie jest „po prostu relaks" – ciało w stanie głębokiego rozluźnienia naturalnie zaczyna uwalniać zablokowane emocje. Dlatego po takich kąpielach ludzie czasem płaczą bez powodu albo mają bardzo żywe sny. To jest oczyszczanie, które działa.


Odpowiedz
Wpisy: 565
(@krysztal)
Połączone: 1 rok temu

Chcę wrócić do kamieni na chwilę, bo ktoś pytał wcześniej o malachit. Malachit to wyjątkowy kamień przy pracy z sercem po rozstaniu – ale wymaga ostrożności. On nie otwiera serca – on wyciąga z niego to, co jest w środku. Cały brud, cały żal, wszystko, co się zebrało. I potrafi to robić gwałtownie. Dlatego nigdy nie polecam malachitu osobom w pierwszych tygodniach po rozstaniu. Za to po kilku miesiącach pracy, kiedy najostrzejszy ból minął, malachit może być bardzo pomocny w dotarciu do głębszych warstw – tych przekonań o sobie, które powstały w wyniku rozstania. „Nie jestem godny miłości", „zawsze mnie porzucają" – malachit potrafi wyciągnąć to na powierzchnię, żebyś mógł to zobaczyć i przetworzyć.


Odpowiedz
Wpisy: 650
(@whisper)
Połączone: 1 rok temu

Mam obserwację, która trochę łączy kilka wątków z dyskusji. Zauważyłem, że po rozstaniu nie chciałem nosić niczego na klatce piersiowej – żadnych wisiorków, łańcuszków, nawet koszule zapinałem na mniej guzików. Jakby ciało nie chciało dodatkowego ciężaru w tym miejscu. A potem, kiedy zacząłem czuć się lepiej, instynktownie założyłem wisiorek z awenturynem, który wcześniej leżał w szufladzie. Dopiero teraz łączę to z tym, o czym tu mówicie – ciało samo reguluje, co dopuszcza do okolicy Anahaty.


Odpowiedz
1 Odpowiedz
(@herga)
Połączone: 1 rok temu

Wpisy: 479

@Whisper To jest piękna obserwacja i potwierdza to, co mówię od lat – ciało jest mądrzejsze od umysłu. Słuchajcie swojego ciała w procesie leczenia serca. Jeśli nie chcesz nosić wisiorka – nie noś. Jeśli instynktownie sięgasz po zielony szalik – załóż go. Ciało wie, czego potrzebuje Anahata na danym etapie. Problem pojawia się, kiedy umysł przejmuje kontrolę i mówi „powinienem medytować", „powinnam chantować" – to już nie jest słuchanie serca, to jest ego planujące „naprawę".


Odpowiedz
Wpisy: 191
(@kobalt)
Połączone: 2 lata temu

Czytam z zaciekawieniem. Chcę dodać jeden aspekt, który umknął – praca z Anahatą po rozstaniu nie powinna odbywać się w izolacji od pozostałych ośrodków. Widzę tu dużo o czakrze serca, ale mało o fundamencie. Muladhara – czakra korzenia – to grunt, na którym stoi wszystko inne. Jeśli po rozstaniu czujesz się wykorzeniony, niestabilny, niepewny – to nie jest moment na otwieranie serca. Najpierw uziemienie. Spacery boso po trawie, praca z ciałem, stabilizacja finansowa i bytowa. Dopiero na solidnym fundamencie Anahata ma szansę się bezpiecznie otworzyć.


Odpowiedz
1 Odpowiedz
(@simma)
Połączone: 1 rok temu

Wpisy: 648

@Kobalt Absolutnie się zgadzam – i to jest coś, co próbowałam powiedzieć na początku, mówiąc o Anahacie jako moście. Most musi mieć filary, a filary to dolne czakry. Widuję ludzi, którzy po rozstaniu tracą mieszkanie, pracę, przyjaciół – cała struktura życia się wali – i jednocześnie próbują otwierać czakrę serca. To nie zadziała. Muladhara i Svadhisthana muszą być zaopiekowane w pierwszej kolejności. Serce potrzebuje poczucia bezpieczeństwa, żeby się otworzyć.


Odpowiedz
Wpisy: 644
(@paradoxa)
Połączone: 1 rok temu

Jeszcze jedno spostrzeżenie, które chcę rzucić – sny. Po rozstaniu bardzo wiele osób śni o byłym partnerze, i te sny bywają niezwykle intensywne, realistyczne, czasem erotyczne, czasem konfliktowe. Z perspektywy pracy z czakrami – we śnie bariery energetyczne słabną, więc sznury, które w dzień trzymasz pod kontrolą, w nocy aktywują się na pełną moc. Stąd te sny. To nie jest podświadomość próbująca ci coś powiedzieć – to jest aktywny kanał energetyczny, który pracuje, kiedy świadomy umysł odpoczywa. Dobrą praktyką na noc jest krótka medytacja zamykająca – wizualizacja bańki złotego lub fioletowego światła wokół klatki piersiowej tuż przed zaśnięciem.


Odpowiedz
1 Odpowiedz
(@lalik)
Połączone: 11 miesięcy temu

Wpisy: 236

@Paradoxa To bardzo tłumaczy, dlaczego śniłam o byłym codziennie przez trzy miesiące, mimo że na jawie prawie o nim nie myślałam. Próbowałam analizować te sny psychologicznie i nie wychodziło mi z tego nic sensownego. Ale jeśli to był sznur, który się aktywował w nocy – to ma dużo więcej sensu. Spróbuję tej wizualizacji przed snem.


Odpowiedz
Wpisy: 493
(@szaman)
Połączone: 1 rok temu

Dodam jeszcze jedną obserwację do tego, co mówi Paradoxa – nie wszystkie sny po rozstaniu to aktywność sznurów. Część z nich to autentyczny proces przetwarzania żałoby przez podświadomość. Rozróżnienie jest takie: sny ze sznura mają charakter powtarzalny i obsesyjny – ten sam motyw, podobne emocje, budzisz się z uczuciem wyczerpania. Sny przetwarzające żałobę są bardziej różnorodne, zmieniają się, ewoluują – i choć bywają bolesne, po przebudzeniu czujesz coś na kształt ulgi. Nie wrzucajcie wszystkiego do jednego worka.


Odpowiedz
Wpisy: 114
(@lurisk)
Połączone: 4 miesiące temu

Ta dyskusja dała mi dużo do myślenia. Jedną rzecz chcę jeszcze dorzucić z własnego doświadczenia – rola muzyki. Po rozstaniu mamy tendencję do słuchania smutnej muzyki, bo czujemy się w niej „rozumiani". Ale z perspektywy energetycznej to jest karmienie blokady. Smutna muzyka utrzymuje wibrację żalu, a Anahata w nią wchodzi i tam tkwi. Nie mówię, żeby tego unikać w pierwszych dniach – wtedy to jest forma katharsis. Ale po jakimś czasie świadoma zmiana muzyki na taką, która podnosi – nie radosną na siłę, ale spokojną, harmonijną – potrafi fizycznie zmienić odczucia w klatce piersiowej. Sam testowałem i różnica była wyraźna.


Odpowiedz
Wpisy: 653
(@hellan)
Połączone: 5 lat temu

Chcę jeszcze dopowiedzieć do kwestii fizjologii, bo padło tu dużo dobrego, ale chcę uporządkować jeden wątek. Czakra serca w tradycji tantry jest powiązana nie tylko z sercem fizycznym, ale też z płucami, grasicą i ramionami. Dlatego objawy zamkniętej Anahaty mogą być tak różnorodne: od bólu w klatce piersiowej, przez chroniczne infekcje górnych dróg oddechowych, po ból w barkach i napięcie w górnej części pleców. Znam osoby, które chodziły do ortopedy z „bolącymi barkami" przez rok, zanim ktoś połączył to z niewyleczoną raną emocjonalną. Ciało mówi – trzeba umieć słuchać.


Odpowiedz
1 Odpowiedz
(@betalia)
Połączone: 1 rok temu

Wpisy: 765

@Hellan To jest coś, co widzę bardzo często. I chcę przy okazji powiedzieć – praca z Anahatą po rozstaniu to nie jest wyścig. Nie ma mety, nie ma „gotowe". Serce się otwiera warstwami i każda warstwa może odsłonić coś nowego – stare rany z dzieciństwa, wzorce z rodziny, przekonania o miłości, które nosimy od lat. Rozstanie bywa katalizatorem, który uruchamia proces dużo głębszy niż sam związek. Więc jeśli ktoś zaczął pracę nad Anahatą po rozstaniu i odkrył, że to go zaprowadzi w miejsca, których się nie spodziewał – to jest dobry znak. To znaczy, że serce zaczęło ufać na tyle, żeby pokazać ci więcej.


Odpowiedz
Strona 2 / 2
Udostępnij: