Wracając do tematu kłótni - najgorsza pełnia w moim życiu była dwa lata temu. Pokłóciłem się z bratem o spadek i do dzisiaj nie rozmawiamy. Gdybym wtedy wiedział że to energia pełni może bym się powstrzymał.
Przykre. Ja teraz w ogóle unikam trudnych rozmów w tym czasie. Jak czuję że narasta konflikt to mówię "Porozmawiamy za tydzień" i odkładam. Lepiej poczekać aż emocje opadną.
A da się jakoś zabezpieczyć przed tymi negatywnymi wpływami?
Niedawno czytałam że badania pokazują wpływ księżyca na cykl menstruacyjny u niektórych kobiet. Nie u wszystkich, ale synchronizacja występuje.
Ja śledzę swój cykl od dziesięciu lat i rzeczywiście jest synchronizacja. Owulacja w pełnię, miesiączka w nów. To tradycyjny "czerwony cykl" związany z mocą wewnętrzną.
A co jeśli ktoś ma nieregularny cykl?
Wtedy trudniej zauważyć wzory. Nowoczesne sztuczne światło, stres i zły tryb życia zakłócają naturalną synchronizację. Nasze babcie żyjące przy świecach miały lepiej zsynchronizowane cykle.
Ja praktykuję magię chaosu i w zasadzie nie zwracam uwagi na fazy księżyca. Efekty są wtedy kiedy zamierzasz, nie kiedy księżyc ci mówi.
Przepraszam że wtrącam się w tę dyskusję ale ja nic nie rozumiem z magii. Czy te wszystkie rzeczy naprawdę działają?
To zależy co rozumiesz przez "działają". Jeśli czekasz na efekty jak w filmie to się rozczarujesz. Jeśli traktujesz to jako narzędzie pracy z własną podświadomością i energiami subtelnymi to tak, działa.
Dodam że sceptycyzm jest zdrowy. Nie wierz na słowo nikomu, testuj sam. Prowadź dziennik, sprawdzaj, wyciągaj wnioski. Po roku zauważysz wzory.
Ale jak zacząć te eksperymenty? Od czego?
Zacznij od obserwacji. Notuj codziennie swoje nastroje, poziom energii, co się wydarzyło. Dodaj fazę księżyca. Po trzech miesiącach przejrzyj notatki i zobacz czy są jakieś wzory.
To brzmi sensownie. Spróbuję.
Byłam wczoraj na ceremonii pełni z moim coveniem i energia była niesamowita. Dziesięć osób w kręgu, wszyscy skierowani na księżyc. Czułam jak energia krąży między nami.
Jak to jest być w takim kręgu? Bo sama praktykuję ale nigdy nie byłam w grupie.
To inna energia niż praktyka soliterna. Indywidualnie masz więcej kontroli i skupienia na sobie. W grupie powstaje coś większego, wspólna energia która niesie wszystkich. Obie formy są cenne.
Ja preferuję pracę soliterną. W grupie zawsze ktoś wnosi swoje problemy i to zakłóca. Ostatnio byłem na rytuale gdzie jedna osoba miała kryzysu emocjonalnego i całość się rozleciała.
A gdzie można znaleźć takie grupy? Bo chciałabym spróbować ale nie wiem jak szukać.
Szukaj lokalnych grup pogańskich, sklepów ezoterycznych które organizują spotkania. Media społecznościowe też. Ale uważaj - nie wszystkie grupy są zdrowe. Obserwuj najpierw zanim się zaangażujesz.
Ja pracuję głównie z runami i one też reagują na pełnię. Ostatnio rzuciłam runami i dostałam kombinację która zwykle się nie pojawia. Odpowiedź była bardzo bezpośrednia, niemal brutalna w swojej szczerości.
Jak to jest z tymi runami? Są podobne do tarota?
Trochę inaczej. Runy mają więcej związku z nordyckimi energiami i pradawnymi siłami. Bardziej archaiczne. Do tarota mam też szacunek ale to inna energia.
Ktoś tu wspominał o rytuałach miłosnych. Ja ostrzegam - NIE róbcie miłosnych zaklęć w pełnię jeśli chodzi o nową osobę. To energia kulminacji, nie początków. Widziałam ludzi którzy próbowali i związki wybuchały po dwóch tygodniach.
Ciekawe jak to się ma do psychologii. Ta wzmożona emocjonalność może być po prostu efektem nocebo - wierzymy że będziemy emocjonalni więc stajemy się emocjonalni.
W ostatnią pełnię robiłam rozkład na temat kariery i wypadła mi Wieża. Przestraszyłam się, ale tydzień później dostałam propozycję lepszej pracy. Czasem Wieża nie oznacza katastrofy, tylko konieczną zmianę.
Czy to normalne że czuję się bardzo zmęczona przy pełni? Myślałam że będę miała więcej energii ale jest odwrotnie.
