Przez jeden dzień w roku noc i dzień mają niemal równą długość, a potem światła zaczyna przybywać szybciej niż ubywać. Ten moment nosi w Kole Roku nazwę Ostara i jest jednym z ośmiu sabatów. W 2002 roku równonoc wiosenna wypada 20 marca o 20:16 czasu środkowoeuropejskiego - data ruchoma, bo zależy od astronomii, a nie od kalendarza kościelnego czy ludowego.
Skąd wzięła się nazwa
Nazwa pochodzi od germańskiej bogini świtu, wspominanej przez Bedę Czcigodnego w VIII wieku jako Eostre. Beda pisał, że anglosaski miesiąc odpowiadający mniej więcej kwietniowi nosił jej imię i że od niego wzięło się określenie świąt wielkanocnych - do dziś widoczne w angielskim Easter i niemieckim Ostern. To jedyne tak wczesne źródło, więc o samej bogini wiadomo naprawdę niewiele.
Współczesna Ostara jako sabat to konstrukcja młoda - ułożona w połowie XX wieku razem z całym Kołem Roku. Nie oznacza to, że jest wymysłem bez pokrycia: święta równonocy obchodzono w Europie od dawna, tylko pod innymi nazwami i w innym porządku. Warto tę różnicę trzymać w głowie, bo oszczędza późniejszych rozczarowań.
Zając, jajko i inne rzeczy, które przetrwały
Symbolika Ostary jest do bólu konkretna, bo wyrasta z gospodarstwa. Jajko oznaczało powrót nieśności po zimie, zając - płodność i wiosenne szaleństwo pól, pierwsza zieleń - koniec przednówka. Barwienie jajek w wywarze z łupin cebuli, kory dębu czy młodego żyta było praktyką użytkową na długo przed tym, zanim stało się rękodziełem.
- Nasiona - namoczone dzień wcześniej, wysiane w dniu równonocy.
- Świeże zioła - pierwsze pokrzywy, mniszek, podagrycznik.
- Jajko - jedno na ołtarzyk, jedno zakopane przy progu ogrodu.
- Kolory - jasna zieleń, żółć, biel, bez ciężkich odcieni.
- Otwarte okno - najprostszy i najstarszy gest przywitania wiosny.
A co z Marzanną
Na ziemiach polskich odpowiednikiem wiosennego przełomu były Jare Gody, a najbardziej rozpoznawalnym obrzędem - topienie kukły zimy. To nie jest ta sama tradycja co Ostara, choć wypada w podobnym czasie i mówi o tym samym: o wyprowadzeniu zimy za granicę wsi i wpuszczeniu na jej miejsce czegoś nowego. Kto chce świętować po swojemu, może swobodnie łączyć oba porządki, byle nie twierdzić, że to jedno i to samo.
Jak obchodzić Ostarę w mieszkaniu
Nie trzeba ogrodu ani polany. Wystarczy parapet i trochę uporu.
- Na kilka dni przed równonocą zrób porządek w jednym, konkretnym miejscu - szufladzie, szafce, skrzynce z papierami.
- Wystaw na parapet talerzyk z rzeżuchą albo owsem. Podlewaj codziennie, to element obrzędu, a nie dekoracja.
- W dniu równonocy zapal jedną świecę o zmierzchu i zgaś ją, kiedy zrobi się całkiem ciemno.
- Zapisz jedną rzecz, którą zostawiasz za sobą, i jedną, którą zaczynasz. Krótko, bez wypracowania.
- Kartkę z tym, co zostawiasz, spal lub zakop. Drugą schowaj i wyjmij w okolicach jesiennej równonocy.
Ostara nie jest świętem hucznym. Bliżej jej do przewietrzenia domu niż do uczty. Cały jej sens mieści się w prostym rachunku: od tego dnia światła będzie już tylko przybywać, więc to dobry moment, żeby zacząć coś, co potrzebuje czasu na wzrost.
Rośliny i zioła Ostary
Wiosenna równonoc to w kalendarzu zielarskim moment pierwszych zbiorów, więc lista roślin przypisanych do tego sabatu jest wyjątkowo praktyczna. Nie chodzi w niej o rzadkie okazy, tylko o to, co wychodzi z ziemi jako pierwsze i przez wieki ratowało po zimie.
- Pokrzywa - młode wierzchołki, zbierane w rękawicach, przez pokolenia pierwsza wiosenna zielenina na stole.
- Mniszek - liście do sałatki, kwiaty na syrop. Roślina o tyle wdzięczna, że rośnie wszędzie.
- Podagrycznik - smakiem zbliżony do pietruszki, kiedyś traktowany jak warzywo, dziś wyrywany jako chwast.
- Pierwiosnek i fiołek - bardziej symboliczne niż użytkowe, kładzione na ołtarzyku dla samego koloru.
- Brzoza - gałązka z pierwszymi listkami postawiona w wodzie; dawniej nacinano też pnie po sok.
Zbieraj z dala od dróg i pól uprawnych, nigdy wszystkiego z jednego miejsca, i nie sięgaj po rośliny, których nie umiesz pewnie rozpoznać. To najbardziej przyziemna część całego święta, a jednocześnie ta, która najlepiej oddaje jego sens: coś wreszcie znów rośnie i można to zjeść.
Warto też pamiętać, że w kalendarzu ludowym ten sam czas obrastał zakazami. Nie pożyczano ognia ani soli, nie wynoszono niczego z domu po zmroku, a pierwsze wypuszczenie bydła na pastwisko obwarowane było osobnym rytuałem. Dziś zostaje z tego głównie przekonanie, że wiosną nie zaczyna się nowych spraw w pośpiechu, tylko po kolei.
Ostara nie wymaga też żadnego stroju ani formuły wypowiadanej na głos. Kto czuje się niezręcznie z ceremonią, może potraktować ten dzień wyłącznie jako datę graniczną w kalendarzu: do dwudziestego marca kończymy stare sprawy, po dwudziestym zaczynamy nowe. Efekt bywa dokładnie ten sam, a przy okazji łatwiej to wytłumaczyć rodzinie.
Dyskusja dostępna na naszym Forum Ezoterycznym, pod adresem: Ostara - równonoc wiosenna w Kole Roku
