Telepatia to rzekome przekazywanie myśli bez udziału zmysłów. Prawie każdy zna sytuację, w której dzwoni osoba, o której właśnie się myślało. Warto jednak wiedzieć, co na ten temat mówią tradycje ezoteryczne, co pokazały stuletnie badania i gdzie kryje się największa pułapka.
Skąd wzięło się to pojęcie
Samo słowo powstało w 1882 roku i stworzył je Frederic Myers, jeden z założycieli londyńskiego Towarzystwa Badań Psychicznych. Złożył je z greckich członów oznaczających „daleko” i „odczuwanie”. Wcześniej mówiono o czytaniu w myślach albo o przekazie umysłowym, ale to Myers nadał zjawisku nazwę, która przetrwała.
Tradycje wschodnie znały ten temat dużo wcześniej. W jodze pojawia się wśród siddhi, czyli zdolności ubocznych osiąganych na drodze praktyki - z wyraźnym zastrzeżeniem, że nie są celem i że przywiązanie do nich zatrzymuje rozwój.
Rodzaje opisywane w literaturze
- Spontaniczna - nagłe poczucie, że komuś bliskiemu coś się stało; najczęściej opisywany wariant.
- Emocjonalna - odbieranie nastroju drugiej osoby, nie treści myśli.
- Zamierzona - próba świadomego przekazania obrazu lub słowa umówionej osobie.
- Senna - przekaz pojawiający się we śnie, opisywany w wielu relacjach z dziewiętnastego wieku.
Co pokazały badania
Najbardziej znane próby to eksperymenty z kartami Zenera, prowadzone od lat trzydziestych w Duke University przez zespol Josepha Rhine. Talia zawiera pięć symboli, więc czysty przypadek daje dwadzieścia procent trafień. Rhine raportował wyniki wyższe, ale późniejsze analizy wskazały na luki w kontroli warunków: prześwitujące karty, mimowolne podpowiedzi, dobór najlepszych serii.
Późniejsze protokoły, w tym eksperymenty ganzfeld z lat siedemdziesiątych, próbowały te słabości usunąć. Spór o ich wyniki trwa do dziś i nie został rozstrzygnięty w sposób, który zadowoliłby obie strony.
Największa pułapka
Nazywa się błędem konfirmacji i działa bezlitośnie. Trafione przeczucie zapada w pamięć i bywa opowiadane latami. Kilkaset nietrafionych znika bez śladu, bo nie ma o czym opowiadać. Do tego dochodzi zwykły rachunek: myśląc codziennie o kilkudziesięciu osobach, co jakiś czas trafi się zbieżność z telefonem.
Nie znaczy to, że temat jest zamknięty. Znaczy tylko tyle, że pojedyncza historia niczego nie rozstrzyga - potrzebny jest zapis prowadzony w obie strony.
Jak sprawdzić to u siebie
- Zapisywać każde przeczucie z góry, z datą i godziną, zanim się potwierdzi.
- Notować także te, które się nie sprawdziły - bez tego cały zapis jest bezwartościowy.
- Przy próbach we dwoje ustalić z góry zestaw możliwości i osobę pilnującą zapisu.
- Nie oceniać wyników po tygodniu; sensowna próbka to co najmniej kilkadziesiąt zdarzeń.
Osobom, u których takie przeczucia pojawiają się bardzo często i wywołują silny niepokój, warto przypomnieć jedno: uważność na innych bywa cenna, ale ciągłe napięcie w oczekiwaniu na złą wiadomość nie jest zdolnością, tylko obciążeniem. To sygnał, żeby zadbać o siebie, a nie o rozwijanie zdolności.
Dołącz do rozmowy na forum: Telepatia - przeczucie czy przypadek
