Jeśli ktoś pyta „spod jakiego jesteś znaku”, pyta w istocie o jedno: gdzie w chwili narodzin stało Słońce. To najczęściej używana i najczęściej przeceniana informacja w całej astrologii. Słońce w horoskopie opisuje rdzeń - wolę, kierunek, sposób świecenia własnym światłem. Nie opisuje uczuć, nie opisuje pierwszego wrażenia i na pewno nie opisuje całego człowieka.
Światło, nie planeta
W tradycji astrologicznej Słońce i Księżyc nazywa się luminarzami, czyli światłami. Nie są planetami ani w sensie astronomicznym, ani w sensie symbolicznym - stoją ponad resztą układu i wyznaczają dwie podstawowe osie horoskopu. Słońce odpowiada za dzień, wolę, świadomy wybór i to, kim ktoś staje się z upływem lat. Księżyc - za noc, reakcję, potrzebę i pamięć.
Ruch Słońca po zodiaku jest bardzo regularny: około jednego stopnia na dobę, czyli mniej więcej trzydzieści dni w jednym znaku i pełne koło w rok. To dlatego znak słoneczny da się określić z samej daty, bez godziny. I to samo jest powodem, dla którego z samej daty nie da się określić właściwie niczego więcej.
Słońce w horoskopie: znak, dom i aspekty
Pełny opis Słońca w horoskopie składa się z trzech warstw i dopiero razem tworzą one sens.
- Znak - mówi, jakim stylem to światło świeci. Ten sam ogień inaczej pali się w Baranie, inaczej w Strzelcu.
- Dom - mówi, gdzie w życiu ten blask jest widoczny. Słońce w dziesiątym domu wypycha na widok publiczny, w czwartym - do wnętrza rodziny, w dwunastym - w miejsca ciche i niewidoczne.
- Aspekty - mówią, co temu światłu przeszkadza, a co je wzmacnia. Słońce w koniunkcji z Saturnem świeci inaczej niż Słońce w trygonie do Jowisza, choćby stały w tym samym znaku.
Dom wymaga godziny urodzenia. Bez niej zostaje sam znak, a to jak opis książki na podstawie koloru okładki.
Godności Słońca
Klasyczna astrologia przypisuje każdemu ciału cztery położenia szczególne. Dla Słońca wyglądają one tak: władztwo w Lwie, egzaltacja w Baranie, wygnanie w Wodniku i upadek w Wadze. Brzmi surowo, ale nie jest to ocena człowieka. Upadek Słońca w Wadze oznacza tyle, że własna wola realizuje się tam przez relację z drugą osobą, a nie wbrew niej - i że stanowczość przychodzi trudniej niż zgoda.
Podobnie z wygnaniem w Wodniku. Osobisty blask ustępuje tam grupie, sprawie, idei. W praktyce daje to ludzi, którzy świetnie działają dla wspólnoty, a gubią się, gdy trzeba postawić na swoim bez żadnego uzasadnienia poza własnym chceniem.
Dlaczego prasowe horoskopy tak często nie trafiają
Bo mówią wyłącznie o Słońcu, a odbiorca porównuje je z całym swoim życiem. Jeżeli ktoś ma Słońce w Byku, ale ascendent w Bliźniętach i Księżyc w Skorpionie, to opis spokojnego smakosza rozminie się z rzeczywistością w pierwszym zdaniu. Ascendent odpowiada za sposób wejścia do pokoju, Księżyc za to, co dzieje się po zamknięciu drzwi. Słońce to dopiero trzeci element układanki.
Osobna sprawa to pogranicza. Osoby urodzone w dniu zmiany znaku - a Słońce wchodzi w Bliźnięta 21 maja - potrzebują dokładnej godziny, bo różnica kilku godzin przesuwa je do sąsiedniego znaku. Popularne „jestem na granicy” nie istnieje w astrologii: Słońce zawsze stoi w konkretnym stopniu konkretnego znaku.
Jak pracować z własnym Słońcem
- Ustal dokładną godzinę urodzenia. Bez niej dalsza praca jest zgadywanką.
- Sprawdź, w którym domu stoi Słońce - to zmienia interpretację mocniej niż sam znak.
- Wypisz aspekty Słońca do Saturna, Jowisza i władcy ascendentu.
- Raz w roku, w okolicach urodzin, przejrzyj zapiski z poprzednich dwunastu miesięcy. To domowa wersja rewolucji słonecznej.
- Nie czytaj sobie wyroków. Horoskop opisuje materiał, nie gotowy wyrób.
Słońce nie mówi, kim ktoś jest w wieku dwudziestu lat. Mówi raczej, w którą stronę warto iść, żeby po latach nie mieć wrażenia, że przeżyło się cudze życie.
Rewolucja słoneczna i tranzyty
Raz w roku Słońce wraca dokładnie w to miejsce zodiaku, które zajmowało w chwili narodzin. Moment ten - nazywany rewolucją słoneczną albo powrotem Słońca - wypada w okolicach urodzin, choć niekoniecznie tego samego dnia co data w dowodzie. Astrologia stawia na tę chwilę osobny kosmogram i czyta go jako zapowiedź nadchodzących dwunastu miesięcy.
Drugą praktyczną warstwą są tranzyty. Przechodzące Słońce zapala kolejno wszystkie domy horoskopu, mniej więcej po miesiącu na każdy, i bywa to odczuwalne jako powracający co roku rytm: te same tygodnie sprzyjają porządkom, te same regularnie schodzą na sprawach rodzinnych. Kto prowadzi kalendarz od kilku lat, zauważa te powtórzenia bez żadnych efemeryd.
Na koniec rzecz najbardziej praktyczna: godzina urodzenia bywa zapisana w książeczce zdrowia dziecka albo w archiwum szpitala. Zanim zaczniesz zgadywać, sprawdź te dwa miejsca. Różnica dwóch godzin potrafi przesunąć cały układ domów.
Dyskusja dostępna na naszym Forum Ezoterycznym, pod adresem: Słońce w horoskopie - znak to dopiero początek
