Ostatnio coraz częściej sięgam po karty Lenormand zamiast tarota. Te 36 kart daje mi jakby bardziej konkretne odpowiedzi, szczególnie w sprawach codziennych. Ktoś jeszcze tak ma?
Lenormand rzeczywiście ma swoje zalety - jest bardziej bezpośredni. Ale tarot oferuje głębię psychologiczną, której Lenormand nie może dorównać. To jak porównywanie skalpela z młotkiem - oba użyteczne, ale do innych celów.
Lenormand są znacznie lepsze od Tarota pod względem energetycznym, Są na znacznie wyższym poziomie wibracyjnym niż tarot. I na szczęście nie ma w nich takiej przesady symbolicznej co w tarocie.
Problem z takim podejściem jest taki, że życie nie jest czarno-białe. Lenormand może powiedzieć "będzie źle", ale nie wyjaśni dlaczego ani jak to zmienić. Tarot daje przestrzeń do refleksji i zrozumienia głębszych mechanizmów.
Ja używam obu systemów i widzę w tym komplement. Lenormand na pytania typu "czy dostanę tę pracę", tarot na "jak radzić sobie ze stresem w obecnej pracy". Różne narzędzia do różnych zadań.
Niezależnie od tego czy rozkładamy tarotem czy lenormand, czy jakąkolwiek inną talią, chociażby anielską to jak karty dostaną się w ręce partacza to wyczyta z tego nic. Jak ktoś widzi w lenormand podejście tylko i wyłącznie czysto czarno białe to nie za wiele wie o rozkładaniu kart, i ma mizerne umiejętności.
Ta surowość to właśnie największa zaleta Lenormand. Ludzie przychodzą z pytaniami, na które chcą konkretnych odpowiedzi, a nie psychoanalizy. Pani pyta, czy mąż ją zdradza, to po co jej robić wykład o komunikacji w związku?
Dokładnie jest tak jak pisze Sauwak.
Liczą się konkrety. Czy na bazie rozkładu, który wykorzystuje dany dywinator jest wstanie zauważyć również bardziej drobne niuanse oraz zależności dotyczące zagadnienia to już to zależy tylko od osoby rozkładającej karty, czyli jej wiedzy i doświadczenia.
Moim zdaniem Lenormand to dobry punkt wyjścia dla początkujących. 36 kart to nie jest przytłaczające jak 78 w tarocie. Sama tak zaczynałam i nie żałuję.
To jest mit, że Lenormand jest łatwiejszy. Kombinacje kart potrafią być bardzo skomplikowane. Wyciągniesz Dom + Wąż + Serce i próbuj to zinterpretować. W tarocie przynajmniej masz jasne archetypy.
"Proste" do momentu, aż trafisz na sytuację, która wymaga więcej niuansów. Co jeśli to nie zdrada, tylko konflikt z teściową? Lenormand nie da Ci takiej elastyczności interpretacji.
Ale czy zawsze potrzebujemy tej "wielopoziomowej analizy"? Czasem ludzie po prostu chcą wiedzieć, czy leci z nim czy nie leci. Nie każde pytanie wymaga psychoanalizy.
Problem jest taki, że Lenormand odpowiada na pytanie "co", ale rzadko na "dlaczego" i "jak". A bez zrozumienia przyczyn trudno cokolwiek zmienić w życiu.
Ja praktykuję oba systemy od lat i powiem szczerze - wszystko zależy od klienta. Są osoby, które potrzebują konkretów, i są takie, które chcą zagłębić się w swoje emocje. Dla różnych ludzi różne podejście.
To może kwestia generacji? Młodzi chcą wszystko szybko i na już, więc Lenormand im odpowiada. Ale czy to znaczy, że to lepsze?
Niekoniecznie lepsze czy gorsze. Po prostu inne. Ja na przykład używam Lenormand do planowania dnia, a tarot do większych życiowych decyzji.
U mnie jest podobnie. Lenormand na szybkie pytania, tarot na głębokie sesje. Tylko trzeba pamiętać, że każdy system wymaga innego podejścia do interpretacji.
Czy ktoś próbował łączyć oba systemy w jednym rozkładzie? Słyszałem o takich eksperymentach, ale nie wiem, czy to ma sens.
Ja kombinuję inaczej - Lenormand na początku sesji na ogólny obraz sytuacji, potem tarot na szczegóły i porady. Klienci są zadowoleni, bo mają i konkret, i głębię.
Problem z łączeniem systemów jest taki, że można się pogubić w interpretacji. Każdy ma swoją logikę, a jak je mieszasz, to czasem wychodzi chaos.
Zgadzam się. Ja przez lata używałam tylko tarota, potem poznałam Lenormand i teraz widzę, że oba mają swoje miejsce. Ale nie dla wszystkich.
Według mnie najważniejsze jest, żeby nie traktować żadnego systemu jak ostatecznej prawdy. To tylko wskazówki, a decyzje i tak podejmuje człowiek.
To wrażenie może być mylące. Życie jest nieprzewidywalne, a Lenormand czasem sugeruje, że wszystko jest z góry ustalone. To może być szkodliwe.
Ale czy tarot nie robi tego samego? Przecież też sugeruje pewne scenariusze rozwoju sytuacji. Różnica jest tylko w sposobie prezentacji.
Mnie zawsze zastanawiał ten aspekt czasowy. Lenormand podobno lepiej radzi sobie z przepowiadaniem terminów, ale czy ktoś to sprawdzał?
Problem z czasem jest fundamentalny w każdej wróżbie. Przyszłość zmienia się w zależności od naszych decyzji, więc żadne karty nie mogą być w 100% precyzyjne.
To może być jego wadą. Ludzie myślą, że jak Lenormand mówi "za miesiąc", to się tak stanie. A potem są rozczarowani, jak nie.
