Ahmad al-Faqi al-Mahdi został skazany przez Międzynarodowy Trybunał Karny na 9 lat za zbrodnie wojenne. Pierwsze oskarżenie MTK o zniszczenie dziedzictwa kulturowego. Ale szkoda już została wyrządzona.
Nie tylko Mali. Egipt - atak na meczet Al-Rawda w 2017, 311 sufich zabitych. Pakistan - dziesiątki grobów zniszczonych przez talibów, setki devotees zabitych. Syria, Irak - ISIS. To systematyczna kampania.
Takfir sufich przez salafitów to uzasadnienie dla tych ataków. Ibn Abd al-Wahhab ogłosił muzułmanów praktykujących cześć świętych jako muszrikun - politeistów. Al-Kaida i ISIS oznaczają sufich jako kuffar - niewiernych.
Ale przecież sufizm był przez wieki integralną częścią islamu. Nile Green powiedział "W okresie średniowiecza sufizm i islam były mniej więcej tym samym". Jak doszło do takiego rozłamu?
Wszystkie wielkie bractwa były afiliowane przy sunnickich szkołach prawnych. Kadirija z Hanbalitami, Nakszbendija z Hanafitami. Abd al-Kadir Gilani, Al-Ghazali, sułtan Saladin - wszyscy mieli związki z sufizmem.
Dzisiejsze oficjalne stanowisko Al-Azhar jest jasne. Ahmed el-Tayeb definiuje sunnicką ortodoksję jako wyznawanie jednej z czterech szkół prawnych ORAZ sufizmu Imama Junayda z Bagdadu. To potężne stwierdzenie.
Ale salafici to odrzucają. Dla nich każda forma sufizmu to bidah - niedozwolona innowacja nieznana pierwszym pokoleniom muzułmanów. Oskarżają o shirk przez cześć świętych, tawassul, muzykę w kulcie.
Pytanie brzmi - czy sufizm może ewoluować zachowując swoją istotę? "Sufizm bez zakonów" w Indonezji, społeczności internetowe, programy Zoom... To już nie są tradycyjne struktury.
Nahdlatul Ulama w Indonezji ma 40-60 milionów wyznawców i podąża za ideologią z sufizmem Ghazalego i Junayda. To pokazuje że sufizm może być mainstreamem, nie marginesem.
W Maroku po zamachach 2003 król Mohammed VI przedefiniował marokański islam by specjalnie włączyć sufizm. Rząd przekazuje miliony na zakony i zawiyas. To państwowa promocja sufizmu jako przeciwwagi dla ekstremizmu.
Ale czy to nie jest instrumentalizacja? Państwo używa sufizmu do swoich celów politycznych. To nie to samo co autentyczna praktyka duchowa.
Przejdźmy do kontrowersji która mnie osobiście najbardziej interesuje - czy niemuźumanie mogą być sufimi? Hazrat Inayat Khan założył Uniwersalny Sufizm który NIE wymaga konwersji na islam.
To jest zdrada samej istoty sufizmu. Tasawwuf to islamski mistycyzm, nierozdzielny od islamu. Shahada jest wymagana, przestrzeganie szariatu jest istotne, bajah łączy z Prorokiem Mahometem specyficznie. "Sufizm bez islamu" to oksymoron.
Ale Inayat Khan był muzułmaninem. Różnica jest w tym że jego Uniwersalny Sufizm twierdzi że można praktykować pozostając hinduistą, chrześcijaninem, czymkolwiek. To fundamentalna zmiana.
