To chyba jedna z bardziej złożonych ścieżek duchowych jakie znam. Sama struktura z tymi wszystkimi bractwami, każde z własnymi praktykami - Kadirija z głośnym dhikrem, Nakszbendija z cichym... Ciekawe jak to funkcjonuje w praktyce, czy te różnice są naprawdę tak istotne.
Mnie najbardziej ciekawi ta relacja z ortodoksyjnym islamem. Z jednej strony Al-Ghazali legitymizuje sufizm, z drugiej Ibn Abd al-Wahhab nazywa większość muzułmanów politeistami za praktyki sufickie. To pokazuje jak bardzo polaryzujący jest ten temat.
Al-Ghazali był kluczowy. "Ihya Ulum al-Din" połączyło szariat z tasawwuf - bez tej syntezy sufizm mógłby zostać całkowicie wyrzucony poza nawias. Ale nawet dziś ta akceptacja nie jest uniwersalna.
Przesłanie z Ammanu z 2004-2006 roku oficjalnie uznało "prawdziwy tasawwuf" za ważny nurt islamu. To chyba pierwszy raz w tysiąc lat że doszło do takiego formalnego uznania?
A co z tym unicestwieniem - fana? Brzmi trochę jak buddyjska nirwana, tylko w innej terminologii. Czy to nie jest po prostu uniwersalne doświadczenie mistyczne?
Nie do końca. Fana to specyficznie islamskie pojęcie - "przemijanie" indywidualnego ja w obecności Allaha. Junayd Bagdadzki opisał trzy poziomy, najwyższy to nawet utrata świadomości własnej obserwacji Boga. Po fana następuje baqa - permanencja w Bogu, ale ze zmienioną świadomością.
To brzmi niebezpiecznie. Utrata świadomości, zjednoczenie z Bogiem... Nie dziwię się że ortodoksja miała problemy z takimi koncepcjami.
Okrutne. Ale czy to nie pokazuje że te doświadczenia mistyczne powinny pozostać prywatne? Hallaj wyniósł je na forum publiczne i...
Właśnie o to chodzi w "trzeźwym" sufizmie Junayda kontra "upojony" sufizm. Junayd uczył że po doświadczeniu fana wraca się do normalnej świadomości, ale przekształconej. Nie zostaje się permanentnie w tym stanie ekstazy.
Wahdat al-wujud Ibn Arabiego to jeszcze bardziej kontrowersyjna koncepcja. Jedność Bytu - wszystko jest manifestacją pojedynczej Boskiej rzeczywistości. Ahmad Sirhindi nazwał to "herezją sprzeczną z islamem".
Choć sam Ibn Arabi tego terminu nie użył. To późniejsza atrybucja. A obrońcy argumentują że doktryna utrzymuje zarówno transcendencję Boga jak i Jego immanencję. Nie jest to prosty panteizm.
Mnie zastanawia praktyczny aspekt. Ten dhikr - recytacja imion Bożych. Jak to wygląda konkretnie? Siedzi się i powtarza "Allah" godzinami?
A ta ceremonia wirujących derwiszów? To chyba najbardziej znany obraz sufizmu na Zachodzie.
Sema Mewlewitów. Cztery części, każda reprezentuje inny etap duchowej podróży. Sikke to nagrobek ego, tennure to całun, hirka to grób. Zdejmowanie czarnego płaszcza symbolizuje duchowe odrodzenie. Prawa ręka w górę przyjmuje łaskę, lewa w dół przekazuje ją światu.
UNESCO uznało sema za Niematerialne Dziedzictwo Kulturowe Ludzkości w 2005. Ale dla Mewlewitów to nie przedstawienie - to żywy rytuał medytacyjny. Różnica jest istotna.
Rumi był założycielem Mewlewitów, tak? Jego poezja jest piękna, nawet w tłumaczeniu.
Rumi nie założył zakonu - zrobili to jego naśladowcy po jego śmierci w 1273. Ale tak, jego spotkanie z Shamsem Tabrizim 15 listopada 1244 całkowicie go przekształciło. Z poważnego jurysty w ekstatycznego mistyka.
Masnawi Rumiego ma 25,000 wersów w sześciu księgach. Nazywany "Koranem w języku perskim". Każda księga zawiera powiązane historie - baśnie, objawienia koraniczne, metafizyka. To nie jest lekka lektura.
Czytałam fragmenty Diwan-e Shams-e Tabrizi. Te ghazale wyrażają tak intensywną duchową miłość... Ale nie jestem pewna czy rozumiem wszystkie warstwy znaczeniowe.
"Konferencja Ptaków" Attara to arcydzieło alegorii. Ptaki szukają Simurgha przez Siedem Dolin. Trzydzieści ptaków kończy podróż i odkrywa że one SAME są Simurghem. Si murgh po persku to trzydzieści ptaków. Genialna gra słów.
Ta alegoria pokazuje centralną prawdę sufizmu - to czego szukamy jest już w nas. Ale samo teoretyczne zrozumienie nie wystarczy. Trzeba przejść przez duchową podróż, oczyszczenie.
Wspominaliście o murszidzie, nauczycielu duchowym. Czy można praktykować sufizm samodzielnie? Studiować teksty, medytować...
Tradycyjny pogląd mówi że nie. "Upadły człowiek nie może osiągnąć Unicestewienia w Allachu bez Przewodnika Duchowego". Duchowa ścieżka jest zbyt niebezpieczna. Ale Ibn Tufajl w "Hajj ibn Jakzan" sugerował że samoprowadzenie jest możliwe.
Relacja murszid-murid jest święta. Bajah - przysięga wierności - ustanawia duchowe połączenie z Prorokiem Mahometem przez szejka. Ale współczesne skandale pokazują że nie wszyscy szejkowie zasługują na to zaufanie.
Jakie są te współczesne problemy z autorytetem murszida?
Silsila - duchowa linia - ma zapewniać legitymację. Złoty Łańcuch łączy każdego mistrza z powrotem do Proroka. Większość przez Alego, Nakszbendija przez Abu Bakra. Ale sam łańcuch nie gwarantuje jakości nauczyciela.
Przejdźmy do tego co mnie najbardziej niepokoi - zniszczenie sufickich sanktuariów. Mali 2012, Ansar Dine zniszczyło 14 starożytnych miejsc. "Zniszczenie jest boskim nakazem", "Ani jedno mauzoleum nie pozostanie", "Wszyscy oni byli bałwochwalczy".
