Jan od Krzyża studiował Kabałę. Wielu mistrzów chrześcijańskich to robiło. Teresa z Ávila, Mistrz Eckhart - wszyscy mieli dostęp do kabalistycznych tekstów. Chrześcijańska Cabala to cała oddzielna tradycja.
Która niestety często była antysemicka. Chcieli "odkryć" że Kabała "naprawdę" dowodzi prawdy chrześcijaństwa. To był program konwersji intelektualnej.
Historia jest skomplikowana. Ale nie możemy zaprzeczać, że byli szczerzy w swoim poszukiwaniu. Pico della Mirandola uczył się od żydowskich nauczycieli. Szanował tradycję, nawet jeśli interpretował ją przez chrześcijański pryzmat.
Wracamy do polityki i historii, a ja nadal nie wiem, czy ta praktyka to coś dla mnie. Jak dużo czasu wymaga? Godziny dziennie?
I nie tylko formalna medytacja. Możesz praktykować kabałę jedząc - świadomość, że jedzenie to Bożą energię transformujesz w swoje ciało. Możesz praktykować chodząc - każdy krok to przejście przez sefirot. Kabała to nie jest "praktyka duchowa" oddzielona od życia. To jest życie jako praktyka duchowa.
Tyle że Ba'al Shem Tov żył w świecie, gdzie każdy znał Torę na pamięć. Dziś ludzie ledwo potrafią przeczytać modlitwę. Jak mają podnosić iskry światła, jeśli nie wiedzą czym jest światło?
To jest piękne. I właśnie dlatego uważam, że Kabała może łączyć się z innymi tradycjami. Wszystkie wskazują na tę samą prawdę.
Ale wszystkie tradycje rozpoznają, że jest coś więcej niż materialny świat. To jest punkt startu. Reszta to szczegóły.
""Szczegóły" które definiują całą praktykę. Ale rozumiem co mówisz - duch poszukiwania jest ten sam.
Czy są konkretne znaki, że praktyka działa? Żeby nie łudzić się, że coś robię gdy nic się nie dzieje?
I najważniejsze - stajesz się spokojniejszy. Nie dlatego, że życie jest łatwiejsze, ale dlatego, że widzisz większy obraz. To, co wcześniej cię niszczyło, teraz jest tylko falą na oceanie.
Choć są momenty, gdzie praktyka cię rozbija. Kiedy wszystko co znałeś przestaje mieć sens. To jest alchemiczne nigredo - ciemność przed świtem. Jeśli tego nie przejdziesz, nie dotrzesz do albedo.
Czy to niebezpieczne? Psychicznie?
Ale też może uzdrowić. Znam ludzi, którzy przez Kabałę przerobili traumy, których żadna terapia nie dotknęła. Bo kabała pokazuje ci, że trauma to nie jest ty. To jest skorupa, która może zostać rozpuszczona.
Choć jest magiczna w dosłownym sensie. Kabała praktyczna - praktyczna Kabała - to tworzenie amuletów, używanie imion Bożych dla ochrony, uzdrawiania... To jest oddzielna gałąź.
A jednak prawdziwa Kabała praktyczna istnieje. Mój dziadek był soferem - pisał mezuzot i tefillin. Powiedział mi kiedyś, że każda litera to nie tylko atrament, ale intencja i modlitwa. To jest praktyczna Kabała - wtapianie świętości w materialne obiekty.
To wszystko jest takie obszerne. Czuję się przytłoczona.
I pamiętaj - nie ma jednej "poprawnej" Kabały. Jest żydowska, chrześcijańska, hermetyczna, chasydyzm, luriańska, ekstatyczna Abulafii... Każda ma swoją wartość dla różnych ludzi.
Czyli mogę mieszać?
I przede wszystkim - praktykuj. Możemy rozmawiać o Kabale wiecznie, ale ani jedno słowo cię nie przekształci. Tylko bezpośrednie doświadczenie.
Dobra. Zaczynam jutro. Dzięki wam wszystkim za tę rozmowę - rozjaśniliście wiele, choć teraz mam jeszcze więcej pytań niż na początku.
Powodzenia w praktyce. I pamiętaj - Ein Sof nie jest gdzieś tam, w niebie. Ein Sof jest w każdym oddechu, każdym biciu serca. Nie szukaj daleko.
Może założymy grupę praktyczną? Żebyśmy mogli dzielić się doświadczeniami?
Jakie rzeczy?
Choć podstawowe rzeczy - "czy dobrze wizualizuję", "czy to normalne że..." - tymi można się dzielić. To nie narusza tajemnicy.
