Ostatnio dużo czytam o Kabale i zastanawiam się - czy to tylko teoretyczny system zrozumienia Boga i wszechświata, czy można go faktycznie praktykować? Słyszałam o medytacjach na Drzewie Życia, pracy z literami hebrajskimi, gematrią... Czy ktoś z was ma doświadczenie z kabalistycznymi praktykami? Jak zacząć, żeby nie popaść w powierzchowność lub new age'owe uproszczenia?
Kabała to przede wszystkim żywa praktyka, nie tylko księgi. Medytacje na sefirot to podstawa - siadasz, wizualizujesz Drzewo i przeprowadzasz energię przez poszczególne sfery. Zaczynasz od Malkut, uziemiasz się w fizycznym świecie, potem stopniowo wznosisz świadomość przez Yesod, Hod, Netzach... Ale uwaga - to nie jest relaks przy muzyce. To praca nad własną psychiką, czasem bolesna.
Nie zgadzam się. Hermetyczna Qabalah ma swoje miejsce i wartość. To nie jest "gorsze" podejście, tylko inne. Isaac Luria rozwijał Kabałę, a Golden Dawn w późniejszym okresie - oba systemy ewoluowały zgodnie z potrzebami swoich czasów. Pytanie brzmi: czego szukasz? Jeśli mistycznego zjednoczenia z Ein Sof - idź do tradycyjnej Kabały. Jeśli transformacji ego przez pracę magiczną - Qabalah hermetyczna.
Problem w tym, że te "new age'owe uproszczenia" o których pisała Paradoxa to często ludzie, którzy wzięli schemat Drzewa Życia i nałożyli na niego czakry, kryształy, cokolwiek. Widziałem kiedyś warsztat gdzie ktoś "oczyszczał Geburah kwarcem różowym". To już jest kompletne niezrozumienie, że sefirot to nie są punkty energetyczne w ciele tylko emanacje Boskie.
Nie musisz znać hebrajskiego, żeby praktykować, ale musisz rozumieć, że każda litera hebrajska to nie tylko dźwięk - to żywa energia stworzenia. Sefer Yetzirah mówi, że Bóg stworzył świat przez 22 litery. Kiedy medytujesz na literę Alef, nie wizualizujesz symbolu - wpuszczasz w siebie pierwszą emanację, początek wszystkiego.
To jest właśnie punkt zapalny. Czy ktoś spoza tradycji żydowskiej może w ogóle praktykować autentyczną Kabałę? Czy to nie jest przywłaszczanie kulturowe? Czytałam, że tradycyjnie Kabała była nauczana tylko żonatym mężczyznom, którzy najpierw opanowali Talmud.
Chciałabym wrócić do praktycznych aspektów. Gematria - to jest coś, co można robić codziennie. Bierzesz słowo, obliczasz jego wartość numeryczną i szukasz innych słów o tej samej wartości. Na przykład: ahava (אהבה, miłość) = 13, echad (אחד, jeden) = 13. Miłość i jedność mają tę samą wartość. To nie jest przypadek - to jest sposób, w jaki Bóg zakodował prawdę w strukturze języka.
Czy ktoś z was pracował z Da'at? To dziwna pseudo-sefirah, która nie jest liczona w dziesiątce, ale jest na Drzewie. Podobno to próg, który trzeba przekroczyć, żeby dostać się do trzech najwyższych sefirot.
Wracając do praktyki. Medytacja na sefirot działa najlepiej, kiedy łączysz ją z oddechem i nazwami Bożymi. Dla Keter - EHYEH (Jestem tym, który Jestem). Dla Chokmah - YAH. Dla Binah - YHVH Elohim. Wypowiadasz nazwę w synchronizacji z oddechem, pozwalasz jej wibrować w ciele. To nie są "mantry" - to są klucze do różnych aspektów Boga.
A co z klipot? Ciemną stroną Drzewa? Jeśli sefirot to boskie emanacje, klipot to ich zniekształcone odpowiedniki. Niektórzy pracują z nimi celowo, ale to niebezpieczna droga.
I właśnie dlatego hermetyczna Qabalah jest problematyczna. Traktuje klipot jak turystyczną atrakcję. "O, zejdźmy do Thaumiel, zobaczmy co tam". To nie jest Instagram. To są siły destrukcji, które mogą zniszczyć twoje życie, jeśli nie wiesz co robisz.
Przesadzasz. Praca z cieniem jest konieczna. Jung to rozumiał, a przecież studiował Kabałę. Nie możesz wznieść się do Keter ignorując to, co jest w tobie ciemne. Musisz zejść do Malkut, do samego dna, zanim będziesz mógł wznieść się na szczyt.
Jung studiował Kabałę, ale interpretował ją przez pryzmat psychologii. Archetypy, nieświadomość zbiorowa - to nie są kabalistyczne koncepcty. To są jungiańskie nakładki. Kabała mówi o obiektywnej rzeczywistości duchowej, nie o projekcjach psychicznych.
Może przestańmy się kłócić o ortodoksyjność i porozmawiajmy o tym, co faktycznie działa? Paradoxa pytała o praktyki. Medytacja na Drzewie działa. Gematria działa. Praca z literami działa. Czy robisz to według rabina czy według Crowleya - jeśli podchodzisz z szacunkiem i świadomością, osiągniesz rezultaty.
U mnie zmieniło się wiele. Zaczęłam medytować na Tiferet - sfera piękna, równowagi, serca. Wizualizowałam złote światło w centrum klatki piersiowej. Po tygodniu zaczęłam postrzegać ludzi inaczej - widziałam w każdym tę iskrę boskiego piękna. To nie był intelektualny koncept, to była żywa percepcja.
Jak długo trzeba praktykować, żeby poczuć prawdziwe zmiany? Próbuję od trzech miesięcy i nic. Czytam Zohar w przekładzie, medytuję na sefirot, ale to jakby... nic nie dociera.
Ktoś praktykuje kabalistyczną wersję pathworking? Czyli wizualną podróż po ścieżkach między sefirot? Czytałem, że każda z 22 ścieżek odpowiada innej literze hebrajskiej i innemu arkanum tarota.
Może przejdźmy do czegoś konstruktywnego. Czy ktoś słyszał o technikach permutacji liter? To jest praktyka z Sefer Yetzirah - bierzesz święte imiona Boże i przekształcasz je według określonych wzorów. To jest bardzo zaawansowane i wymaga znajomości języka.
Ale Abulafia był kontrowersyjny nawet w swoich czasach. Niektórzy rabini uważali jego metody za niebezpieczne. Kiedy manipulujesz świętymi imionami bez odpowiedniego przygotowania, możesz otworzyć drzwi do rzeczy, które cię przerażają.
Jakich rzeczy? Duchów? Demonów?
To prawda. Miałam przełom podczas medytacji na Chesed - miłosierdzie. Myślałam, że to będzie tylko ciepłe, przyjemne światło. A zamiast tego zalały mnie wspomnienia wszystkich sytuacji, w których NIE okazałam miłosierdzia. Płakałam godzinami.
A co z Geburah? To przeciwieństwo Chesed, prawda? Surowa sprawiedliwość, siła?
Dokładnie. Tiferet w centrum to punkt równowagi. Słońce. Chrystus w kabale chrześcijańskiej. Miejsce gdzie wszystkie przeciwieństwa się spotykają.
Czy można praktykować Kabałę bez nauczyciela? Wszystkie tradycje mówią, że potrzebujesz rabiego, mistrza, kogoś kto przeszedł tę ścieżkę.
Dawniej tak, teraz niekoniecznie. Mamy dostęp do tekstów, które były tajne przez wieki. Zohar jest dostępny online w kilku językach. Możesz znaleźć nagrania medytacji. Ale... nauczyciel pomaga. Nie powie ci "jak", ale pomoże ci nie zblądzić.
Gdzie znaleźć takiego nauczyciela? Nie ma przypadkiem "certyfikowanych kabalistów".
I po tym, że nie bierze za to fortuny. Widziałem "kabalistów" biorących po 500 dolarów za "inicjację w ścieżkę". To szarlatani. Prawdziwa inicjacja się nie kupuje.
