Od dobrych kilku lat prowadzę dziennik snów i kilka razy trafiły mi się takie dziwne sny, które po prostu czuję inaczej. Śnię, że jestem kimś innym, w innym czasie. Ostatnio miałam sen o XIX-wiecznej Francji, widziałam wszystko tak wyraźnie - ubrania, brukowane ulice, nawet zapach pieczywa. Problem w tym, że nigdy specjalnie się historią Francji nie interesowałam. Jak to sprawdzić? Czy to może być pamięć z poprzedniego życia, czy tylko wyobraźnia podparta filmami które oglądałam?
Sam proces weryfikacji takich snów jest złożony. Badania Iana Stevensona koncentrowały się głównie na dzieciach między 2 a 7 rokiem życia, które spontanicznie opowiadały o swoich poprzednich życiach. U dorosłych ten mechanizm działa trochę inaczej - wspomnienia są bardziej symboliczne, przefiltrowane przez obecną świadomość. Zwróć uwagę czy te sny mają jakieś powtarzające się elementy, czy są bardziej żywe niż zwykłe sny, czy budzisz się z nimi z konkretnymi emocjami które zostają z tobą przez długi czas.
A czy próbowałaś zapisać konkretne szczegóły i sprawdzić ich zgodność z faktami historycznymi? Może jakieś nazwy miejsc, ulic, wydarzeń? Bo jeśli naprawdę widziałaś detale które można zweryfikować, to byłby mocny argument.
Kwestia emocji jest kluczowa. Badania pokazują że sny związane z poprzednimi wcieleniami często niosą ze sobą bardzo specyficzny ładunek emocjonalny - nie jest to zwykły strach czy radość, ale coś głębszego. Czasem ludzie budzą się z takich snów z poczuciem tęsknoty za czasem którego "nie pamiętają", albo z niewyjaśnialnym żalem. To są rzeczy które wyobraźnia sama z siebie nie generuje w taki sposób.
Ale jak odróżnić taką "prawdziwą" tęsknotę od zwykłego sentymentu wywołanego np. jakimś filmem który widziałam? Czasem oglądnę dobry film historyczny i przez tydzień mam podobne uczucia.
Trzeba też pamiętać o fali theta w mózgu. Dzieci spędzają więcej czasu w stanie theta niż dorośli, dlatego łatwiej im przenosić te wspomnienia do świadomości. U dorosłych ten dostęp jest bardziej ograniczony i najczęściej dzieje się to właśnie we śnie, w fazie REM. Niektóre techniki medytacyjne mogą ten stan wywoływać, ale we śnie przychodzi to naturalnie.
Miałam kiedyś taki sen gdzie byłam małym chłopcem w jakimś azjatyckim kraju. Pamiętam że nosiłam taką dziwną czapkę i pomagałam ojcu w pracy na polu ryżowym. Obudziłam się płacząc, ale nie z smutku - to było dziwne uczucie jak gdybym tęskniła za tamtym życiem, mimo że było ciężkie. To trwało ze dwa dni zanim emocje opadły.
To brzmi jak klasyczny przypadek. Często w takich snach jesteśmy innej płci niż w obecnym życiu, co jest kolejnym wskaźnikiem. Wyobraźnia zazwyczaj operuje w ramach naszej obecnej tożsamości. Ale czy zauważyłaś jakieś inne szczegóły - sposób poruszania się, jedzenie, dźwięki?
Ten aspekt sensoryczny jest bardzo ważny. Zwykłe sny operują głównie na poziomie wzrokowym i emocjonalnym. Sny o poprzednich wcieleniach często angażują wszystkie zmysły - dotyk, smak, zapach, czasem nawet temperaturę powietrza. Jedna z moich klientek pamiętała do dzisiaj zapach morza i soli z życia gdzie była żoną rybaka w Szkocji w XVIII wieku.
Zgadzam się że aspekt zmysłowy ma znaczenie, ale chciałabym zwrócić uwagę na jedną rzecz - nasz mózg potrafi generować bardzo realistyczne doznania zmysłowe również w zwykłych snach, zwłaszcza w lucydnych. Nie możemy traktować tego jako niepodważalnego dowodu. Kluczem jest raczej kombinacja czynników - powtarzalność, emocje, niemożliwe do zdobycia w normalny sposób informacje.
Czytałam o badaniach gdzie dzieci podawały szczegóły typu konkretne imiona i nazwiska ludzi którzy naprawdę żyli. Badacz Stevenson zweryfikował ponad 2500 przypadków i część z nich była naprawdę nie do wyjaśnienia w inny sposób. Ale to były dzieci. Jak to jest z dorosłymi?
Problem z hipnozą jest taki, że może sugerować fałszywe wspomnienia. Dlatego bardziej wiarygodne są te spontaniczne sny czy wizje. Sama miałam kilka takich doświadczeń - najsilniejsze było w czasie choroby z wysoką gorączką. Byłam w średniowiecznym klasztorze, chodziłam po kamiennym korytarzu i słyszałam śpiew gregorianów. To było tak realne że po wyzdrowieniu pojechałam do kilku klasztorów w Polsce sprawdzić czy rozpoznam miejsce. Nie znalazłam.
Czasem te miejsca już nie istnieją. Albo istnieją ale wyglądają zupełnie inaczej. Ja miałam sen o mieście portowym, gdzieś na południu Europy. Byłam tam kilka razy w tym samym śnie. W końcu zaczęłam szkicować mapę tego miejsca. Lata później pojechałam do Chorwacji i rozpoznałam układ ulic, tylko wszystko było nowsze, odbudowane.
To interesujące. W literaturze na ten temat opisywane są przypadki gdzie ludzie rozpoznają miejsca które odwiedzają po raz pierwszy. Efekt deja vu jest czymś innym - to błąd w przetwarzaniu pamięci przez mózg. Ale to o czym mówisz to konkretna wiedza topograficzna.
A co z kulturami które nie wierzą w reinkarnację? Bo czytałam że większość udokumentowanych przypadków pochodzi z Azji gdzie reinkarnacja jest częścią religii. Czy to nie jest po prostu wpływ kulturowy?
Zgadza się. Poza tym są udokumentowane przypadki z USA, Europy, miejsc gdzie reinkarnacja nie jest częścią dominującej religii. Angela Grubbs, prawniczka z Atlanty, wychowana jako fundamentalistka baptystyczna, całe życie miała wizje poprzedniego życia w Kentucky na początku XX wieku. Przezwyciężyła własne przekonania religijne i zaczęła badać te wizje jak sprawę sądową - w końcu znalazła dokumenty potwierdzające istnienie osoby którą opisywała.
Nie można też zapominać o przypadkach gdzie ludzie rodzą się z bliznami lub znamionami odpowiadającymi ranom z poprzedniego życia. Stevenson dokumentował takie przypadki - dziecko z bliznopodobnym znamieniem dokładnie tam gdzie osoba z poprzedniego życia została postrzelona. To już nie jest tylko sen czy wizja, to fizyczny ślad.
Ale jak to w ogóle jest możliwe? Jak blizna może przenieść się z jednego ciała do drugiego?
Wracając do tematu samych snów - moim zdaniem trzeba ich doświadczyć samemu żeby naprawdę pojąć różnicę. Miałam taki sen trzy lata temu. Byłam w starożytnym Egipcie, ale nie w tym kinowym wydaniu z piramidami i faraonami. Byłam zwykłą kobietą, tkaczką. Pamiętam dokładnie jak wyglądał mój warsztat, jak czułam włókna lnu pod palcami. Obudziłam się i ta wiedza została - wiem jak się tkało w tamtych czasach mimo że nigdy się tym nie interesowałam.
Są dwie główne teorie jak odróżnić prawdziwe wspomnienie od fantazji. Pierwsza - sprawdzalność szczegółów. Druga - emocjonalny ślad który zostaje. Fantazja daje przyjemność lub ciekawość. Prawdziwe wspomnienie daje tęsknotę, czasem strach, ale zawsze coś co jest trudne do nazwania. Jakby część ciebie rozpoznawała dom którego nie znasz.
Mnie bardziej przekonują przypadki z traumą. Dzieci które boją się wody bo utonęły w poprzednim życiu. Albo boją się konkretnego rodzaju broni bo zginęły od niej. Te fobie są tak specyficzne i głębokie że trudno je wyjaśnić czymkolwiek innym.
Ale małe dzieci mają różne fobie które z wiekiem przechodzą. Może to nie ma nic wspólnego z poprzednimi życiami?
Wracając do snów - są pewne markery które pomagają rozpoznać że to może być coś więcej. Po pierwsze - sen się powtarza, ale nie identycznie. Za każdym razem widzisz więcej szczegółów, jak gdybyś odzyskiwała pamięć fragmentami. Po drugie - znajomość języka. Są przypadki gdzie ludzie we śnie rozumieją język którego nigdy się nie uczyli.
To znaczy śnią dialogi w obcym języku? Ale jak mogą wiedzieć że to prawdziwy język a nie wymyślony bełkot?
Xenoglosja - to się nazywa ten fenomen. Bardzo rzadki ale udokumentowany. Choć sceptycy twierdzą że może to być kryptomnezja - nieświadome przypomnienie czegoś co gdzieś słyszałeś i zapomniałeś.
Problem z kryptomnesją jest taki że nie wyjaśnia wszystkich przypadków. Jak dziecko z wioski w Indiach które nigdy nie opuszczało swojej okolicy ma "zapomnieć" o szczegółach życia w mieście odległym o 300 kilometrów gdzie nigdy nie było? Jak ma znać imiona ludzi których nigdy nie słyszało?
A może to jakaś forma telepacji? Może te dzieci odbierają myśli żyjących ludzi którzy pamiętają zmarłych?
