Ostatnio przechodzę przez okres, kiedy czuję że potrzebuję wzmocnić granice energetyczne. Nie chodzi mi o paranoje, po prostu życie w mieście, praca z ludźmi, czasem trzeba bardziej zadbać o siebie. Zastanawiam się jak Wy pracujecie z runami w kontekście ochrony? Które runy najczęściej stosujecie i w jakiej formie?
Algiz to oczywisty wybór, ale pracuję z nią ostrożnie. Ta runa to nie tarcza w stylu fantasy - ona działa bardziej jak antena. Podnosi świadomość zagrożeń, zamiast budować mury. Jeśli ktoś szuka automatycznej obrony, Algiz może rozczarować.
Thurisaz. Jeśli chcesz ochrony aktywnej, Thurisaz robi robotę. Tylko że to runa, która wymaga szacunku. Próbowałem kiedyś nosić ją przy sobie przez dłuższy czas i efekt był... intensywny. Odpychała nie tylko zagrożenia, ale też ludzi w ogóle. Musiałem przerwać po trzech tygodniach.
Ciekawe to co piszesz o Thurisaz. Ja mam ją wyrzeźbioną na kawałku dębu nad drzwiami wejściowymi od dwóch lat i jakoś nie zauważyłem żeby goście uciekali. Może to kwestia intencji przy tworzeniu?
Właśnie dlatego nie lubię pracować z pojedynczymi runami w ochronie. Bindruna z Algiz + Isa + Sowilo działa u mnie od lat. Algiz dla świadomości, Isa zatrzymuje niechciane wpływy, Sowilo daje moc całości. Rysuję ją powidokiem oleju lawendowego na nadgarstkach raz w tygodniu.
A jak to wygląda graficznie taka bindruna? Próbowałam sama coś sklecić ale nie jestem pewna czy nie namieszałam...
Eihwaz w ochronie to moja ulubiona, choć rzadko o niej mówi się w tym kontekście. Chroni przez transformację - sprawia że ataki energetyczne przechodzą przez Ciebie bez zostawiania śladu. Jak woda spływająca po kamieniu.
Dwa lata. I owszem, były momenty że myślałam "po co mi to". Ale efekt jest taki że rzeczy które kiedyś mnie rozłożyły teraz po prostu ślizgają się obok. Transformacja nie jest łatwa, ale skuteczna.
Naerad w ochronie używa ktoś? Runa więzów może utrzymać niepożądane wpływy z dala, jeśli odpowiednio ją zaprogramujesz. U mnie działa głównie na energetycznych wampirów - tych co wysysają siły w rozmowie.
Cały ten wątek o pojedynczych runach czy bindrunach pomija podstawę - galdr. Możecie mieć najpiękniejszą ochronną bindrune ale jeśli nie ożywicie jej dźwiękiem, zostaje martwym znakiem. Algiz śpiewana zmienia całą energię przestrzeni.
Wymaga przede wszystkim porzucenia lęku przed własnym głosem. Galdr to nie opera, to rezonans. Nieważne czy śpiewasz ładnie, ważne czy CZUJESZ wibrację runy w gardle, w klatce piersiowej. Algiz brzmi ostro, jakby krzyk jastrzębia. Thurisaz wibruje nisko, gdzieś w korzeniu języka.
Jestem w połowie drogi między wami. Używam formuł słownych ale nie śpiewam. Po prostu wymawiałem nazwę runy dziewięć razy aktywując ją. Przy Algiz dodaje "draugnir" - powstrzymaj wrogów. Stara praktyka.
A ktoś stosuje runy w ochronie poprzez wizualizację czystą, bez fizycznych znaków? Ostatnio eksperymentuję z budowaniem muru runów wokół siebie w sytuacjach stresowych. Algiz, Thurisaz, Algiz, Thurisaz w okręgu.
Nie zgadzam się. Pracuję głównie z wizualizacją od dziesięciu lat i trzyma lepiej niż niejeden talizman. Różnica jest w treningу - większość ludzi nie potrafi utrzymać obrazu dłużej niż pięć sekund, więc oczywiście że im nie działa.
To ciekawe co mówicie o treningu wizualizacji. Macie jakieś konkretne ćwiczenia? Bo mnie po trzydziestu sekundach myśli wędrują gdzie indziej.
Zacznij od prostszych rzeczy. Jedna runa, pięć minut dziennie. Nie próbuj od razu budować murów. Ja zaczynałem od Isa - prosta pionowa linia, lód, zimno. Jak opanujesz jedną przez tydzień, dodaj drugą.
Może trochę odbijemy od tematu ale zauważyliście że niektóre runy ochronne inaczej działają w zależności od materiału? Algiz na kamieniu czuję jako bardziej statyczną, na drewnie żywą, dynamiczną. Na metalu w ogóle dziwnie rezonuje.
Dlatego ja robię wszystkie moje ochronne runy na brzozowej korze. Brzoza jest czysta energetycznie, nie wnosi własnego ładunku. Jest jak czysta karta do zapisania intencji.
Dobrze, może źle się wyraziłam. Nie chodzi że neutralna, ale że jej energia nie koliduje z ochronnymi intencjami. Jest łagodna, wspierająca. Papier jest martwy, nie ma w nim życia.
Ciekawy wątek. Ja robię na kościach - zwierzęce żebra, oczywiście znalezione, nie zabite dla rytuału. Kość ma w sobie pamięć śmierci, więc runy ochronne nabierają takiej... ostateczności. Granica jest nieprzekraczalna.
Śmierć to nie zło. Śmierć to granica, koniec, transformacja. W ochronie czasem potrzebujesz właśnie tej energii - "do tej linii i ani kroku dalej". Oczywiście trzeba umieć z tym pracować, nie każdemu będzie pasować.
Wracając do konkretnych zastosowań - czy ktoś używał run w ochronie przed konkretnymi osobami? Mam sytuację gdzie jedna osoba energetycznie mnie drenuje przy każdym kontakcie i zastanawiam się nad czymś targetowanym.
Nie chcę atakować, chcę po prostu przestać tracić energię. To różnica.
Albo Nauthiz na nadgarstkach. Runa potrzeby może służyć też jako obrona - pokazujesz energetycznie że nie masz nic do dania, bo sama jesteś w potrzebie. Wampiry energetyczne szukają nadmiaru, nie braku.
To sprytne podejście. Nigdy tak nie myślałem o Nauthiz. Choć pewnie długoterminowo lepiej rozwiązać sytuację niż chronić się w nieskończoność?
Sytuacja służbowa, nie mogę po prostu zerwać kontaktu. Stąd pytanie o ochronę.
Kenaz odwrócona. Nie w sensie wywróconej runy, ale Kenaz aktywowana z intencją "gaszenia" zamiast "płomienia". Tłumi Twoją widoczność energetyczną dla tej osoby. Stajesz się nijaka, bezinteresowna.
