Zauważyłam też, że przy pracy z runami, szczególnie ważny jest stan umysłu. Gdy jestem rozproszona lub emocjonalna, efekty bywają chaotyczne. Jakby mój stan wewnętrzny wpływał na to, jak "szarpię" za nici Wyrd.
W rytuałach miłosnych z użyciem run zawsze zwracam szczególną uwagę na etykę. Nie próbuję zmusić konkretnej osoby do uczuć, raczej pracuję nad stworzeniem przestrzeni dla miłości ogólnie. Myślę, że to minimalizuje ryzyko niepożądanych skutków w Sieci Losu.
Czy ktoś z was łączył pracę z runami z technikami szamańskimi? Mam wrażenie, że podróże szamańskie dają dodatkowy wgląd w to, jak nasze działania z runami wpływają na tę Sieć.
Myślę, że warto podkreślić, że ta Sieć Losu nie jest czymś statycznym. Ona nieustannie się zmienia, drga, ewoluuje. Nasze działania z runami są częścią tego procesu, nie zakłóceniem jakiegoś idealnego porządku.
A co myślicie o koncepcji, że niektórzy ludzie są bardziej "wpleceni" w tę Sieć Losu niż inni? Zauważyłam, że praktyka runiczna zdaje się mieć silniejszy efekt u osób o nordyckich korzeniach lub tych, którzy mają silne połączenie z tą tradycją.
Porównując pracę z runami i kartami, zauważyłam, że runy wymagają większej odpowiedzialności. Karta może pokazać trudną sytuację, ale runa może ją faktycznie przyciągnąć, jeśli użyta nieumiejętnie.
Zgadzam się z tym, co napisano o kształtowaniu pytań. Kiedy pracuję z runami w kontekście rytuałów, zawsze unikam pytań "czy" na rzecz pytań "jak". To daje większą elastyczność i mniejszy nacisk na konkretny wynik.
Ciekawi mnie, jak ta koncepcja Wyrd ma się do innych tradycji mówiących o przeznaczeniu? Wydaje mi się, że to podobne do koncepcji karmy, ale z większym naciskiem na współzależność wszystkiego?
Zastanawiam się też, czy starożytni użytkownicy run rzeczywiście myśleli w takich kategoriach, czy to bardziej współczesna interpretacja? Sagi nordyckie często mówią o "przeznaczeniu", ale niekoniecznie dokładnie tak, jak opisujemy to teraz.
Wracając do praktycznych aspektów - jak myślicie, czy medytacja z runami przed ich użyciem do dywinacji czy rytuału może pomóc w bardziej świadomym "pociąganiu za nici" Wyrd?
Od jakiegoś czasu praktykuję właśnie takie podejście - medytuję z daną runą przez tydzień, zanim użyję jej w konkretnym celu. Mam wrażenie, że efekty są bardziej harmonijne, mniej chaotyczne.
Myślę, że istotne jest też to, że runy działają subtelnniej niż wiele innych form magii. Nie ma fajerwerków czy natychmiastowych efektów, ale za to zmiany zdają się być głębsze i trwalsze.
Wracając do tematu - czy według was ta koncepcja bezczasowego Wyrd może wyjaśniać, dlaczego niektóre wróżby runiczne wydają się działać wstecz? Mam na myśli sytuacje, gdy runy pokazują coś, co już się zaczęło dziać, ale nie byliśmy tego świadomi.
Myślę, że ta koncepcja tłumaczy też, dlaczego praca z runami często prowadzi do zwiększonej synchroniczności w życiu. Kiedy zaczynamy świadomie współdziałać z Wyrd, stajemy się bardziej wyczuleni na te połączenia i wzorce.
Zastanawiam się też, czy ta koncepcja Wyrd nie tłumaczy, dlaczego niektóre kombinacje run wydają się potężniejsze od innych. Może niektóre układy tworzą silniejsze "węzły" w sieci?
Podsumowując - wydaje mi się, że kluczem do etycznej i skutecznej pracy z runami jest właśnie świadomość tej Sieci Losu i naszego wpływu na nią. To nie tyle kwestia "znajomości znaczeń run", co zrozumienia, jak działają na głębszym poziomie rzeczywistości.
