Od jakiegoś czasu eksperymentuję z woreczkami mojo i muszę przyznać, że różnica między kupionym gotowcem a tym zrobionym własnoręcznie jest ogromna. Ostatnio złożyłam jeden dla przyjaciółki na ochronę - flanela w kolorze czarnym, sól z ziemi cmentarnej, rozmaryn, turmalin i drobinka żelaza z gwoździa. Przed aktywacją trzymałam go trzy dni na ołtarzu. Ciekawe jak wy to robicie?
Ja ostatnio przeszłam na bawełnę organiczną zamiast flaneli. Wiem, że tradycja mówi o flaneli, ale czuję większą energię przy naturalnej bawełnie. Plus możesz ją samodzielnie ufarbować ziołami, co dodaje kolejną warstwę intencji. Do worka na przyciąganie używam czerwonej bawełny barwionej jałowcem.
Przepraszam za głupie pytanie, ale te woreczki naprawdę działają? Mam problem z byłym partnerem, który ciągle mi dokucza i zastanawiam się nad workiem ochronnym, ale nigdy nic takiego nie robiłam.
A co myślicie o dodawaniu osobistych rzeczy do worka? Kiedyś zrobiłam mojo miłosne dla siebie i włożyłam tam swój włos oraz kawałek tkaniny z sukienki, którą miałam na sobie jak poznałam obecnego partnera. Ale spotkałam się z opinią, że to niepotrzebne, bo sam worek powinien być wystarczający.
Nadajecie imiona woreczkom? Serio? Jak dziecku czy jakby?
Najważniejsza rzecz, o której mało kto mówi - nieparzysta liczba składników. Zawsze 3, 5, 7, 9 lub 11. Ja trzymam się 7 dla większości prac, bo to stabilna liczba. Więcej niż 13 to już przesada i worek traci swoją ostrość.
Ja miałam podobny dylemat. Ostatecznie zrobiłam dwa worki - jeden na przyciąganie z 7 składnikami, drugi ochronny z 8. Ochronny ma być stabilny i zamknięty, więc parzysta liczba mi pasowała. Może obie strony mają rację, tylko w różnych kontekstach?
Ziemia z cmentarza? Czy to nie jest niebezpieczne? Słyszałam, że praca z grobowcami może przynieść problemy.
Ja przestałem używać ziemi cmentarnej po jednym nieprzyjemnym doświadczeniu. Zamiast tego używam popiołu z kadzidła palonego w intencji ochrony. Działa równie dobrze i nie ryzykujesz zdenerwowania nieznanych duchów.
Z tym się zgodzę. Są miejsca, gdzie ziemia cmentarna jest niezbędna, ale dla początkujących lepiej zacząć od bezpieczniejszych składników. Czarna sól (sól morska z węglem drzewnym) jest świetną alternatywą i bardzo silna w ochronie.
Wracając do mojego problemu z byłym - zrobiłabym worek z czarną solą, rozmarynem i może turmalinem? Co jeszcze powinnam dodać?
Pamiętaj też o aktywacji. Ja zawsze używam dymu z kadzidła - najlepiej szałwii białej lub palo santo. Przepuszczasz worek przez dym siedem razy, każdą stroną, i wypowiadasz swoją intencję. Bez tego to tylko sakiewka ze składnikami.
A ja dmucham w worek. To stara praktyka - wdmuchiwanie ashe, czyli siły życiowej. Bierzesz głęboki wdech, wyobrażasz sobie jak twoja intencja zmienia się w czystą energię, i wydmuchujesz ją do worka. Potem szybko zawiązujesz.
Ile razy trzeba dmuchać? Raz wystarczy czy to jakaś konkretna liczba?
Mnie najbardziej zastanawia kwestia karmienia. Czytałam, że trzeba to robić regularnie, ale różne źródła mówią co innego - jedni twierdzą, że codziennie, inni że raz w tygodniu, jeszcze inni przy pełni księżyca.
To zależy od typu worka i Twojej praktyki. Worki, które mają działać intensywnie i szybko - karmię codziennie przez pierwszy tydzień, potem raz w tygodniu. Worki długoterminowe, jak ochronne, karmię przy pełni. A te na odpychanie przy nowiu. Słuchaj swojego worka - poczujesz, kiedy potrzebuje energii.
Ja używam rumu do karmienia. Kilka kropli na zewnętrzną stronę worka, nigdy nie otwieraj go ponownie. Rum, whisky, czasem wódka waniliowa dla worków miłosnych. Każdy alkohol ma inną energię.
Ja preferuję oleje. Van Van dla oczyszczenia i szczęścia, olejek z cynamonu dla pieniędzy, różany dla miłości. Namaszczam worek w czterech rogach i centrum - tworzy to pentagram energetyczny.
Gdzie w ogóle kupić te wszystkie składniki? Normalnie w sklepie zielarskim?
Mogę dodać, że zbieranie własnych ziół znacznie wzmacnia energię? Poszłam na wiosnę po dziurawiec na łąkę za wsią, rozmawiałam z rośliną, zostawiłam ofiarę z wody i drobnej monety. Dziurawiec z tego worka działa trzy razy silniej niż ten kupiony.
Co z workami, które przestały działać? Mam jeden który zrobiłem rok temu na szczęście w finansach i przez pierwsze pół roku było świetnie, ale teraz jakby się wypalił.
Zgadzam się. Worki mojo nie są wieczne. Mają swój czas i cel. Ja składniki z zakończonego worka zakopuję na skrzyżowaniu dróg - to symboliczne przekazanie energii dalej. Tkaninę palam z podziękowaniami.
Przy okazji - czy ktoś z was robi worki dla innych osób? Mam przyjaciółkę, która poprosiła mnie o worek ochronny, ale zastanawiam się czy to nie powinno być coś, co robi się tylko dla siebie.
I jeszcze jedno - gdy robisz dla kogoś innego, nie możesz sam karmić tego worka. Musisz nauczyć tę osobę, jak to robić. Inaczej worek będzie łączył się z Twoją energią zamiast z jej.
To jest skomplikowane... A jeśli zrobię wszystko źle? Może gorsze niż bez worka?
Ile czasu powinno zająć przygotowanie worka? Czy można to zrobić szybko czy lepiej poświęcić na to cały dzień?
Nie ma określonego czasu. Czasem robię worek w pół godziny, kiedy intencja jest jasna i pilna. Ale zazwyczaj poświęcam wieczór - oczyszczam przestrzeń, przygotowuję składniki, medytuję. Pośpiech zabija magię.
