Kwarc różowy to najważniejszy krystaliczny sprzymierzeniec w pracy z miłością we wszystkich jej wymiarach: od miłości własnej, przez romantyczne związki, aż po uzdrawianie emocjonalnych ran. Ten delikatnie różowy kamień wibruje na częstotliwości około 350 Hz, harmonizując bezpośrednio z czakrą serca i przywracając równowagę emocjonalną. Od ponad 9000 lat – od starożytnej Mezopotamii po współczesne praktyki feng shui – kwarc różowy służy jako most między sercem a wyższą świadomością, pomagając otworzyć się na bezwarunkową miłość.
Cały wpis dostępny tutaj: Numerologia praktyczna: Kwarc różowy – prawdziwy kamień miłości, który uzdrawia serce
Przeczytałam ten tekst i muszę powiedzieć, że kwestia częstotliwości 350 Hz to bardziej temat ezoteryczny niż naukowy. Sam kwarc ma właściwości piezoelektryczne, ale przypisywanie mu konkretnej częstotliwości uzdrawiającej... cóż, nie ma na to twardych dowodów.
Mnie bardziej interesuje ta wzmianka o Mezopotamii. 9000 lat to naprawdę długo. Zresztą kwarc różowy znajdują w tak wielu starożytnych miejscach, że musiał mieć jakieś znaczenie dla naszych przodków.
Zgadzam się. W egipskich grobach masowo występują amulety z różowego kwarcu. Problem w tym, że współczesny New Age często naciąga te starożytne praktyki pod własne teorie.
No dobra, ale nie można zaprzeczyć, że czakra serca i kwarc różowy to klasyczne połączenie. Anahata rzeczywiście odpowiada za równowagę emocjonalną, a ten kamień świetnie przy tym pracuje.
Mam pytanie - ten fragment o feng shui i południowo-zachodnim kącie. Czy to się tyczy tylko domu, czy także pojedynczych pomieszczeń? Bo mam małe mieszkanie i nie bardzo mogę umieścić kamienia tam gdzie pisze.
Tylko uważajcie z tym światłem księżyca! Długotrwałe wystawianie kwarcu różowego na światło - zarówno słoneczne jak i księżycowe - może powodować blaknięcie koloru.
Ja trzymam swoje kwarce na parapecie od 15 lat i nic im nie jest. Myślę, że to trochę przesada.
To co, mam nie ładować kwarcu w pełnię księżyca? Bo zawsze tak robiłem...
A ja słyszałam, że akurat kwarc różowy to jeden z tych kamieni, które lubią księżyc bardziej niż słońce, bo mają energię yin.
Dokładnie, energia księżyca i energia kwarcu różowego dobrze się uzupełniają. Ta cała dyskusja o blaknięciu jest trochę wyolbrzymiona.
Możemy wrócić do tematu medytacji? Te wizualizacje z różowym światłem są dość standardowe, ale rzeczywiście działają. Najważniejsze to intencja, nie samo leżenie z kamieniem na klatce piersiowej.
W ogóle ten trend na kryształy w ostatnich latach trochę rozmył istotę pracy z nimi. Wszyscy chcą szybkich rezultatów, kupują pół kilo kwarców i dziwią się że nic się nie dzieje.
Ciekawa dyskusja 🙂 Różowy kwarc rzeczywiście bardzo gęsto pojawia się w kontekście częstotliwości serca, ale nie chodzi o konkretną wartość fizyczną, tylko o rezonans energetyczny.
W wielu tradycjach łączy się go też z czakrą serca (Anahatą) – podobno pomaga nie tylko w relacjach, ale też w samoakceptacji.
No tak, ale z drugiej strony dostępność informacji też pomaga. Dzisiaj początkujący mają dostęp do wiedzy, na którą ja musiałem czekać lata.
Problem w tym, że jest za dużo sprzecznych informacji. Jedna strona mówi jedno, druga drugie. Trudno wyłowić prawdę.
Dlatego najlepiej po prostu eksperymentować samemu. Każdy ma inną energetykę, więc to co działa u mnie, niekoniecznie zadziała u kogoś innego.
Racja. Ja na przykład nie odczuwam nic przy kwarcu różowym, za to awenturyn zielony robi u mnie cuda. I co teraz, powinienem mówić że kwarc nie działa?
Ale z runami to już inna historia, tam kwarc różowy w ogóle nie ma zastosowania. Runa Gebo owszem, wiąże się z miłością, ale używa się zupełnie innych kamieni.
Ciekawe że nikt nie wspomniał o tej legendzie z Afrodytą i Adonisem. Grecka mitologia ma sporo takich historii tłumaczących pochodzenie kamieni.
Mit czy nie, ale fakt jest taki, że różowy kwarc zawsze był kojarzony z miłością i to się przez wieki nie zmieniło. Coś w tym musi być.
Ja bym jednak ostrzegła przed traktowaniem go jako "magnesu na miłość" w takim rozumieniu, że położysz kamień i pojawi się partner. To bardziej działa na twoją własną energię, otwieranie serca.
A co z tymi afirmacjami? Ja nigdy nie byłem fanem powtarzania "jestem godny miłości" przed lustrem, wydaje mi się to sztuczne.
Ja używam afirmacji i naprawdę mi pomagają. Na początku czułam się głupio, ale po kilku tygodniach zauważyłam różnicę w swoim podejściu do siebie.
U mnie był problem, że po prostu zapominałam o regularności. Miałam fazy że przez tydzień robiłam, potem miesiąc przerwy i tak w kółko.
Może wróćmy do tego feng shui? Bo teoretycznie południowy-zachód odpowiada za relacje, ale jeśli tam mam łazienkę, to co? Przeprogramowuję całe mieszkanie?
W ogóle feng shui to złożony system i te proste rady typu "połóż tu kamień" to strasznie uproszczona wersja. Prawdziwe feng shui analizuje cały rozkład energii w przestrzeni.
