O, wreszcie ktoś poruszył temat szczytów i wyzwań. Robię portrety numerologiczne od jakiegoś czasu i zawsze gdy dochodzę do piramidy życiowej, ludzie reagują najsilniej – bo nagle widzą, że pewne trudne okresy w ich życiu miały swoje „odbicie" w liczbach. Szczególnie trzeci szczyt, ten który jest sumą dwóch pierwszych punktów zwrotnych, potrafi nieźle namieszać.
Zgadzam się, piramida numerologiczna to jeden z najbardziej konkretnych elementów portretu. Ale mam wrażenie, że wiele osób myli szczyty białe z czarnymi i potem nie rozumie, czemu im się nie zgadza. Białe szczyty (punkty zwrotne) to okoliczności i możliwości, które spotykamy na drodze - rodzaj energetycznego tła danego okresu. Czarne szczyty, czyli wyzwania, to z kolei nasze wewnętrzne przeszkody, cechy do przepracowania. Jedno i drugie działa równocześnie, ale na zupełnie różnych płaszczyznach.
Jedna rzecz, którą bym dodał - czas trwania poszczególnych szczytów nie jest stały dla wszystkich. Zależy od Liczby Drogi Życia. Pierwszy szczyt kończy się w wieku, który obliczamy odejmując numer Drogi Życia od 36. Więc ktoś z Drogą Życia 5 ma pierwszy szczyt do 31 roku życia, a ktoś z Drogą 9 - tylko do 27. To sprawia, że dwie osoby urodzone tego samego dnia, ale z inną Drogą Życia, będą przechodzić punkty zwrotne w różnym wieku.
Interesuje mnie ta kwestia przejścia między szczytami. Mam wrażenie, że kiedy zmienia się punkt zwrotny, to nie jest tak, że jednego dnia żyjesz w jednej wibracji, a następnego w drugiej. Ktoś to jakoś odczuwa?
Mam pytanie do osób, które robiły portrety dla innych - jak często widzicie, że liczba szczytu pokrywa się z jakąś liczbą rdzeniową w portrecie? Felicia Bender pisała, że jeśli liczba szczytu odpowiada na przykład Liczbie Duszy albo Ekspresji, to ten okres jest jakby wzmocnieniem tego aspektu osobowości. A jeśli nie ma takiego pokrycia, to człowiek czuje się jak w obcym kraju.
Dobra, a jak to jest z obliczaniem wyzwań? Bo szczyty białe oblicza się przez dodawanie - miesiąc plus dzień to pierwszy szczyt, dzień plus rok to drugi, suma pierwszego i drugiego szczytu to trzeci, miesiąc plus rok to czwarty. A wyzwania to odejmowanie, tak? Czyli różnica miesiąca i dnia, różnica dnia i roku, i tak dalej?
Ciekawe, że w wyzwaniach nie może pojawić się dziewiątka. Matematycznie to niemożliwe przy odejmowaniu cyfr 1-9. Za to może pojawić się zero, które jest chyba najbardziej kontrowersyjne ze wszystkich wyzwań.
Dodam jeszcze jedną obserwację - wyzwanie główne (trzecie) działa przez całe życie, ale jego intensywność nie jest stała. Ono się nasila szczególnie w okresie czwartego szczytu, czyli na etapie, który w piramidzie numerologicznej odpowiada zimie życia. Wtedy człowiek często mierzy się z tym wyzwaniem w sposób najbardziej bezpośredni i konfrontacyjny.
Wracając do białych szczytów - chciałam zwrócić uwagę na to, jak różnie działa ta sama liczba w zależności od tego, który to szczyt. Na przykład jedynka jako pierwszy szczyt w dzieciństwie i młodości bywa bardzo ciężka, bo wymaga samodzielności i niezależności od dziecka, które jeszcze nie jest na to gotowe. Natomiast jedynka jako czwarty szczyt - to okres, w którym człowiek wreszcie może robić rzeczy po swojemu, bez oglądania się na innych. Kontekst etapu życia zmienia interpretację.
Jeszcze jeden aspekt, który rzadko się omawia - relacja między białym szczytem a czarnym szczytem w tym samym okresie. To nie są dwa oddzielne byty, one na siebie wpływają. Biały szczyt 6 z wyzwaniem 1 to zupełnie inna historia niż biały szczyt 6 z wyzwaniem 3. W pierwszym przypadku musisz się nauczyć, jak zachować swoją indywidualność w kontekście zobowiązań rodzinnych. W drugim - jak nie uciekać od odpowiedzialności w gadanie, rozrywki, powierzchowne kontakty.
Obliczyłam swoje szczyty i wyzwania. Pierwszy biały szczyt 5, wyzwanie 2. Drugi biały 7, wyzwanie 4. Trzeci biały 3, wyzwanie 2. Czwarty biały 8, wyzwanie 6. Co ciekawe, wyzwanie 2 powtarza się u mnie dwa razy - w pierwszym i trzecim okresie. To chyba oznacza, że ten temat nadwrażliwości i zależności od opinii innych wraca do mnie cyklicznie?
A jak to jest z liczbami mistrzowskimi w szczytach? Jeśli przy dodawaniu wyjdzie mi 11, 22 albo 33 - nie redukuję tego?
Mam jeszcze taką obserwację z praktyki - ludzie często przychodzą z pytaniem co mnie czeka i oczekują od szczytów czegoś w rodzaju prognozy. A szczyty to nie horoskop. One nie mówią, co się wydarzy, tylko jaką energię będziesz miał do dyspozycji i jakie okoliczności są prawdopodobne. Co z tym zrobisz - to już twoja sprawa.
A czy ktoś z was porównywał szczyty numerologiczne z tranzytami astrologicznymi? Mam na myśli np. powrót Saturna, który wypada gdzieś koło 29-30 roku życia. To mniej więcej zbliżony wiek do zmiany pierwszego szczytu u wielu osób. Myślicie, że te systemy się wzajemnie potwierdzają?
Wracając do praktyki - obliczyłam moje wyzwanie główne i wyszło mi 0. I szczerze mówiąc, nie wiem, co z tym zrobić. Z jednej strony brzmi to jak wolna karta, z drugiej - czuję się z tym trochę zagubiona, jakby brakowało mi drogowskazu.
Ciekawy przypadek. Ja z kolei mam wyzwanie główne 4 i mogę powiedzieć, że całe życie walczę z tendencją do chaosu i niechęcią do rutyny. Czwórka wymaga ode mnie tego, czego naturalnie unikam - planowania, systematyczności, cierpliwego budowania krok po kroku.
Przyznam, że dotąd traktowałam szczyty i wyzwania po macoszemu - robiłam portrety numerologiczne skupiając się głównie na Drodze Życia, Duszy i Ekspresji. A tu widzę, że piramida życiowa to cały oddzielny wymiar analizy. Ile czasu poświęcacie na interpretację samych szczytów i wyzwań w pełnym portrecie?
Chciałem jeszcze zapytać o coś innego - czy ktoś bierze pod uwagę podliczby przy szczytach? Na przykład białe szczyt 9 może wynikać z 27 (2+7) albo z 36 (3+6) albo z 45 (4+5). Czy podliczba zmienia interpretację?
A co z trzynastką w szczycie? 13/4 to chyba ta karmiczna liczba związana z koniecznością ciężkiej pracy, bez dróg na skróty?
Dodam od siebie jeszcze jedną obserwację dotyczącą czwartego szczytu - tego, który trwa do końca życia. Wielu numerologów traktuje go nieco po macoszemu, bo dotyczy jesieni i zimy życia. Tymczasem to jest szczyt, pod którym człowiek spędza potencjalnie najdłuższy okres - od mniej więcej 50-55 roku do śmierci. To mogą być trzy, cztery dekady. Lekceważenie go to poważny błąd interpretacyjny.
Wracając do obliczeń - jest jeszcze kwestia systemów. W chaldejskim Pinnacles liczy się inaczej niż w pitagorejskim. Niektórzy numerolodzy anglojęzyczni mówią o Period Cycles jako o czymś oddzielnym od Pinnacles, podczas gdy w polskiej tradycji mamy po prostu cykle i szczyty w ramach jednej piramidy. Czy to tylko nazewnictwo, czy jest jakaś realna różnica w obliczeniach?
Mam pytanie z innej strony - jak tłumaczycie komuś, kto nie zna numerologii, czym są szczyty i wyzwania? Bo próbowałam wytłumaczyć mojej mamie i kompletnie nie mogła zrozumieć, o co chodzi.
Ciekawe metafory, ale mam pewien sceptycyzm co do kwestii przygotowania. Bo jak się realnie przygotować na zmianę szczytu? Nie możesz zmienić daty urodzenia, nie możesz przesunąć punktu zwrotnego. Jedyne, co możesz - to być świadomy, jaka energia nadchodzi. I co dalej?
To jest właśnie ta wartość dodana piramidy życiowej - nie zmienia wydarzeń, ale zmienia twój stosunek do nich. A to robi ogromną różnicę.
Dobra, a teraz taka kwestia techniczna - jak precyzyjne są daty graniczne szczytów? Czy to jest tak, że np. w dniu trzydziestych urodzin przechodzisz z jednego szczytu do drugiego? Czy to jest bardziej rozmyte?
Wracam do tematu pokrywania się szczytów z liczbami rdzeniowymi, bo to mnie zaciekawiło. Mam Drogę Życia 6 i trzeci szczyt też 6. W tym okresie faktycznie wszystko kręciło się wokół rodziny - ślub, dzieci, budowa domu. To było naturalne i płynne. A potem weszłam w czwarty szczyt 3 - i nagle taka potrzeba twórczości, ekspresji, wyłamania się z codziennej rutyny. Jakby zupełnie inna osoba się we mnie obudziła.
Chciałbym poruszyć jeszcze jedną rzecz - związek szczytów numerologicznych z esencjami i tranzytami imiennymi. Esencja danego roku (liczona z liter imienia i nazwiska) nakłada się na energię szczytu i wyzwania. Gdy esencja harmonizuje ze szczytem - rok przebiega gładko. Gdy jest w konflikcie - mogą pojawić się niespodzianki. Czy ktoś to analizuje łącznie?
