Nie chodzi o cynizm, tylko o manifestację. Każda wizja potrzebuje materialnej formy. Pentakle to most między marzeniem a rzeczywistością.
Dlatego wszystkie trzy kolory muszą prowadzić do Pentakli. Kielichy (czuję) + Miecze (myślę) + Buławy (działam) = Pentakle (manifestuję). To synteża.
I dlatego Pentakle są w tarocie ostatnie - nie chronologicznie, ale energetycznie. Są uwieńczeniem, fizycznym wyrazem trzech poprzednich.
Choć ciekawa jest etymologia - Pentakle od pentagram, pięcioramienna gwiazda. Pięć elementów: Ziemia, Woda, Powietrze, Ogień, Duch. Wszystko zawarte w jednym symbolu.
To właśnie! Pentakl NIE jest tylko Ziemią. Jest manifestacją WSZYSTKICH elementów w materii. Dlatego jest najbardziej kompletny.
Nigdy tak o tym nie myślałam. Pentakl jako Kwintesencja - piąty element zawierający cztery pozostałe. Coś pięknego.
To też wyjaśnia, dlaczego As Pentakli jest pokazany jako dar z nieba. To nie tylko pieniądz - to cała potencjalność istnienia fizycznego ofiarowana przez boskość.
Dlatego As jest tak ważny w manifestacji. Nie projektujesz bogactwa intelektem (Miecze), nie wyobrażasz uczuciem (Kielichy), nie działasz wolą (Buławy). Otrzymujesz łaskę i materializujesz.
To bardzo magiczne podejście. Lubię. Pentakle to nie mechanika, to alchemia. Transformujesz energię duchową w złoto fizyczne.
Może dlatego ludzie mają z Pentaklami problem - próbują je kontrolować rozumem. A Pentakle wymagają poddania się rytmowi natury, życia, materii.
Dlatego Siódemka jest taka frustrująca i pouczająca jednocześnie. Uczy pokory - zrobiłeś co mogłeś, teraz czekaj. Natura ma własne tempo.
A ja wracam do początku - jak wy osobiście podchodzicie do Pentakli? Jako żywioł Ziemi, mam z nimi naturalne powinowactwo. Ale wy, znaki Wody, Ognia?
