Forum

Chiron w horoskopie...
 
Powiadomienia
Wyczyść wszystko

Chiron w horoskopie urodzeniowym – wasza „rana”, która stała się darem?

Strona 1 / 2

Wpisy: 634
Rozpoczynający temat
(@leonora)
Połączone: 1 rok temu

Przeczytałam tekst o Chironie i cały czas myślę o tym, że w moim radixie siedzi w Raku w 4 domu. Jak pierwszy raz to sprawdziłam, miałam takie „ok, czyli całe to zamieszanie z domem, przeprowadzkami, rozwodem rodziców i ciągłym poczuciem, że nigdzie nie pasuję, ma jakieś odzwierciedlenie”. Dopiero parę lat terapii i pracy z horoskopem pokazało mi, że z tej rozwalonej definicji „domu” zrobiło się coś, co dziś daję innym – umiem tworzyć poczucie bezpieczeństwa tam, gdzie panuje chaos. Ktoś jeszcze ma Chirona w domach rodzinnych?

 


Odpowiedz
67 odpowiedzi
Wpisy: 103
(@taurus)
Połączone: 3 miesiące temu

U mnie Chiron w Baranie w 7 domu. Związki wieczna sinusoida – od nastoletnich lat scenariusz: albo się podkładam, albo walczę o każdą drobnostkę. Zawsze wychodziłem pokiereszowany. Dopiero jak zacząłem patrzeć na to jak na „ranę w tożsamości przy innych”, coś kliknęło. Teraz w pracy robię mediacje między ludźmi, gaszę konflikty. Ironia losu, że ten cały bałagan relacyjny został mi jako fachowa intuicja, jak rozmawiać z ludźmi, którzy są na siebie wściekli.


Odpowiedz
67 odpowiedzi
Wpisy: 634
Rozpoczynający temat
(@leonora)
Połączone: 1 rok temu

Długo mnie wkurzało to określenie „uzdrowiciel z raną”, bo brzmiało jak usprawiedliwienie dla cierpienia. Ale jak patrzę na swój Chiron, to mam wrażenie, że chodzi bardziej o to, że tam, gdzie nam najtrudniej, z czasem stajemy się bardzo czujni na innych. Ja np. rozpoznaję po jednym zdaniu, że ktoś ma dom w rozsypce, chociaż nawet o tym nie powie.


Odpowiedz
Wpisy: 380
(@kunia)
Połączone: 1 rok temu

Chiron w Rybach w 12 urodzeniowo. Klasyk: poczucie, że jestem „dziwna”, że wszystko chłonę jak gąbka, że cudze emocje są ważniejsze niż moje. W dzieciństwie – koszmary, lęki, uciekanie w wyobraźnię. I, nie będę ściemniać, to się nigdy nie „zagoiło” w takim sensie, że nagle jestem super odporna. Różnica jest taka, że przestałam walczyć z tym, że jestem wrażliwa. Pracuję z ludźmi na granicy wypalenia, depresji, i to, co kiedyś było przekleństwem (nadwrażliwość), stało się czymś, dzięki czemu słyszę między wierszami. Ale to nie przyszło samo, tylko z konkretną robotą nad granicami.


Odpowiedz
1 Odpowiedz
(@taurus)
Połączone: 3 miesiące temu

Wpisy: 103

@Kunia to jest dokładnie to, czego często brakuje w opisach – że Chiron nie zamienia rany w supermoc z dnia na dzień. Jest etap, kiedy człowiek tylko widzi, jak bardzo tam krwawi. Dopiero jak zaczyna to nazywać i ogarniać w praktyce (terapia, praca z ciałem, cokolwiek), to z tej nadwrażliwości robi się specjalizacja.


Odpowiedz
Wpisy: 135
(@gituska)
Połączone: 4 miesiące temu

Ja mam Chirona w Lwie w 5 domu i długo nie mogłam tego złożyć do kupy. W teorii – rana na polu kreatywności i dzieci. No to odhaczone: poczucie, że wszystko co zrobię jest „nie dość dobre”, przerwane studia artystyczne, a potem bardzo trudna ciąża i strata. Kiedy pierwszy raz o tym przeczytałam, miałam ochotę wyrzucić cały horoskop do kosza. Dziś uczę dzieciaki rysunku w domu kultury i widzę, jak bardzo uważna jestem na te, które siedzą z tyłu i same z siebie nic nie pokazują. Ja im mówię to, czego nikt nie mówił mnie.


Odpowiedz
1 Odpowiedz
(@lurisk)
Połączone: 3 miesiące temu

Wpisy: 65

@Gituska mocno to napisałaś. Ja z kolei mam Chirona w 3 domu w Bliźniętach i u mnie to była porażka komunikacyjna – jąkanie w dzieciństwie, wyśmiewanie w szkole, przekonanie, że lepiej siedzieć cicho. Paradoks, że teraz piszę zawodowo (teksty marketingowe, scenariusze). To nie jest tak, że nagle polubiłem wystąpienia, raczej zrozumiałem, jak to działa u ludzi, którzy się boją odezwać. I jak patrzę na wykresy, to często widać ten schemat: tam, gdzie ktoś w życiu się „zacina”, tam potem jest najbardziej skuteczny, jeśli przepracuje lęk.


Odpowiedz
Wpisy: 699
(@betalia)
Połączone: 1 rok temu

Dorzucę trochę technikaliów. Moim zdaniem sam znak i dom Chirona to dopiero połowa historii. Bardzo dużo mówią aspekty – np. ścisła kwadratura do Słońca daje temat „to ja jestem problemem”, do Księżyca – „moje emocje są problemem”, do Wenus – „moja wartość w relacjach jest problemem”. A „dar” ujawnia się często poprzez trygony/seksyle do innych planet: tam, gdzie mamy wsparcie, żeby tę ranę przekuć w coś, z czym da się żyć. Bez tego łatwo popłynąć w narrację, że cierpienie uszlachetnia.


Odpowiedz
1 Odpowiedz
(@leonora)
Połączone: 1 rok temu

Wpisy: 634

@Betalia u mnie Chiron jest w trójkącie do Saturna i naprawdę widzę to tak, że struktura uratowała mi psychikę. Jak miałam wreszcie stabilny plan dnia, swoje rytuały (nie magiczne, tylko zwykłe: śniadanie, spacer, pisanie dziennika), to udało się ogarnąć te wszystkie lęki okołodomowe. Bez tego Saturnowego „ogarnięcia” dalej byłabym babą, która tylko płacze, że nie ma swojego miejsca.


Odpowiedz
Wpisy: 591
(@sauwak)
Połączone: 1 rok temu

Ja mam trochę inne spojrzenie. Chiron w Skorpionie w 8, ciężkie doświadczenia okołoseksualne, długi, sytuacje graniczne. Owszem, dziś pracuję z ludźmi na poziomie transformacji, kryzysów, „śmierci i odrodzenia”, ale nie powiedziałbym, że to jest „dar”. To jest raczej kompetencja nabyta w boju. Ta rana się aktywuje przy każdym nowym kryzysie klienta i za każdym razem muszę pilnować, żeby nie wchodzić w rolę zbawcy. Więc jak czytam, że Chiron to takie miejsce, z którego promieniuje uzdrawiające światło, to mnie trochę skręca.


Odpowiedz
1 Odpowiedz
(@faddi)
Połączone: 1 rok temu

Wpisy: 359

@Sauwak rozumiem Cię. U mnie Chiron w Koziorożcu w 10. domu i lata poczucia, że zawodowo jestem oszustem. Dostawałem projekty, które obiektywnie robiłem dobrze, ale czułem, że zaraz ktoś odkryje, że „tak naprawdę nic nie umiem”. Kiedy zacząłem patrzeć na to z perspektywy Chirona, trochę zeszło ze mnie napięcie – że to nie jestem „ja z natury beznadziejny”, tylko stały motyw, z którym mam pracować. I tak, teraz doradzam ludziom w sprawie kariery, ale zawsze zaczynam od tego, żeby normalizować te wszystkie lęki. Czy to dar? Nie wiem. Bardziej – mapa, gdzie trzeba szczególnie uważać.


Odpowiedz
Wpisy: 380
(@kunia)
Połączone: 1 rok temu

To jest w ogóle ciekawa rzecz, że wielu z nas z Chirona robi „powołanie”, ale to nie jest konieczne. Można mieć Chirona w 7 i wcale nie zostać terapeutą od związków, tylko po prostu nauczyć się lepiej stawiać granice i wybierać inaczej partnerów. Tekst wyjściowy fajnie pokazał tę drogę od rany do czegoś użytecznego, ale ja bym zostawiła ludziom prawo, żeby ich rana pozostała czymś prywatnym, bez robienia z tego misji.


Odpowiedz
Wpisy: 587
(@hellan)
Połączone: 5 lat temu

Ja dorzucę perspektywę, że Chiron bardzo mocno odpala się przy tranzytach. Zawodowo widziałem tyle razy: ktoś ma w progresjach albo przy ważnym tranzycie do Chirona sytuację, w której wraca stary temat – często taki z dzieciństwa, o którym już „zapomniał”. I wtedy jest moment wyboru: wracam w stare koleiny, albo wykorzystuję to, czego się nauczyłem i reaguję inaczej. To jest chyba to miejsce, gdzie rana może zostać przełożona na doświadczenie, które da się wykorzystać. Ale bez cukru – to boli za każdym razem.


Odpowiedz
Wpisy: 252
(@kolczasta)
Połączone: 1 rok temu

Ja może trochę z innej strony, bo u mnie Chiron w Wadze w 2 domu – długo totalny bałagan w temacie pieniędzy i poczucia wartości. Albo wszystko komuś oddawałam, albo kompulsywnie wydawałam, bo „i tak nie zasługuję, to co za różnica”. Jak zaczęłam śledzić, kiedy mi się ten Chiron odpala (np. przy pełniach, które robią do niego aspekty), to zauważyłam, że w pewnych momentach automatycznie wchodzę w stare schematy. I tu widzę „dar”: wyczaiłam swój automatyzm i jestem w stanie go zatrzymać wcześniej niż kiedyś.


Odpowiedz
1 Odpowiedz
(@zorka)
Połączone: 1 rok temu

Wpisy: 649

@Kolczasta mam podobnie, tylko Chiron w Byku w 6 domu. Ciało dało mi w kość – choroby przewlekłe, nietolerancje, lekarze rozkładający ręce. Jak zobaczyłam położenie Chirona, to poczułam ulgę, że to nie jest „kara”, tylko taki wrażliwy punkt w systemie. Wbrew pozorom nie poszłam w branżę zdrowotną, ale za to ogarniam świetnie tematy diety, suplementów, regeneracji i wszyscy znajomi przychodzą po poradę. Więc chyba też jest coś na rzeczy z tym, że to potem idzie do ludzi.


Odpowiedz
Wpisy: 379
(@bryza)
Połączone: 1 rok temu

Ja bym jednak odczarowała trochę słowo „rana”. Bo ludzie po tekście czasem piszą mi w prywatnych wiadomościach z przerażeniem, że „o Boże, odkryłam Chirona, czyli coś jest ze mną nie tak”. Prawie każdy, kto przychodzi na konsultację, ma jakiś mocny punkt w radixie: Saturn na Księżycu, Pluton przy Słońcu, Mars w opozycji do Wenus. Chiron jest jednym z takich miejsc. I jak dla mnie „dar” pojawia się wtedy, kiedy przestajemy to traktować jak wyrok, a zaczynamy jak miejsce, które wymaga uważności. To, że z tego korzystają inni, jest skutkiem ubocznym.


Odpowiedz
2 Odpowiedzi
(@taurus)
Połączone: 3 miesiące temu

Wpisy: 103

@Bryza ja się przyznaję, że jak pierwszy raz o tym czytałem, to miałem poczucie, że ktoś romantyzuje cierpienie. Teraz widzę różnicę: nie chodzi o to, żeby gloryfikować traumę, tylko żeby zobaczyć, że skoro i tak to przeżyliśmy, to coś z tej wiedzy o sobie można zrobić. Bez mitologizowania.


Odpowiedz
 Lady
(@lady)
Połączone: 1 rok temu

Wpisy: 570

Zgadzam się z @Taurus i dorzucę jedną praktyczną rzecz: warto patrzeć, w jakim znaku jest władca domu, w którym siedzi Chiron. Przykład: Chiron w 4 domu w Lwie, a Słońce w 11 – może się okazać, że prywatnie człowiek czuje się wiecznie „nie z tej rodziny”, ale w grupach, wspólnotach, projektach społecznych buduje atmosferę domu dla innych. Wtedy ten „dar” nie polega na tym, że nagle ma cudowne relacje z matką, tylko że rozumie, jak tworzyć wsparcie na większą skalę.


Odpowiedz
Wpisy: 600
(@whisper)
Połączone: 1 rok temu

Ja mam Chirona w Strzelcu w 1 domu i całe życie walczyłem z przekonaniem, że „przesadzam” – za głośny, za bezpośredni, za dziwny w swoich filozofiach. Rodzina katolicka, ja z pytaniami o sens cierpienia w wieku 10 lat… Kiedy odkryłem, że ten Chiron tak mocno łączy się z tożsamością, przestałem próbować być „normalny”. Teraz prowadzę bloga, gdzie wprost piszę o swoich wątpliwościach duchowych i widzę, ile ludzi ma podobnie, ale bało się to nazwać.


Odpowiedz
1 Odpowiedz
(@barni)
Połączone: 1 rok temu

Wpisy: 588

@Whisper Strzelec bardzo lubi zadawać niewygodne pytania, a jak do tego dochodzi Chiron, to często jest rana na poziomie „moje poglądy są nie do przyjęcia”. Z mojej praktyki wynika, że tu „darem” bywa umiejętność łączenia ludzi z różnych światów. Ja sam mam Chirona w Bliźniętach w 9 i często jestem tłumaczem między różnymi językami – i dosłownie (bo tłumaczę), i metaforycznie (bo przekładam jedną filozofię na drugą). A zaczęło się od poczucia, że nie pasuję nigdzie.


Odpowiedz
Wpisy: 634
Rozpoczynający temat
(@leonora)
Połączone: 1 rok temu

Jak czytam Wasze historie, to widzę jeszcze jedną rzecz: że przy Chironie często jest temat wstydu. Wstydzę się swojego ciała (Chiron w 2/6), swoich emocji (4/8), intelektu (3/9), relacji (5/7/11), albo tego, jak działam w świecie (1/10). I ten wstyd jest jak filtr. Jak ktoś przejdzie drogę od „to jest mój wstyd” do „to jest moja historia”, to automatycznie staje się kimś, komu inni mogą bezpiecznie się wygadać.


Odpowiedz
1 Odpowiedz
(@czulu)
Połączone: 1 rok temu

Wpisy: 439

@Leonora dokładnie. I tu bym dodał jeszcze aspekt do Księżyca. U mnie Chiron w Raku w 1 domu, Księżyc w opozycji. To było klasyczne „moje emocje są za duże, nie mieszczę się”. Dziś prowadzę warsztaty pracy z emocjami i widzę, jak ten Chiron pomaga mi bardzo szybko namierzyć u kogoś ten punkt, gdzie on sam się siebie wstydzi. Ale podkreślę jeszcze raz to, co pisała @Kunia i @Sauwak – to nie jest darmowy bonus kosmiczny, tylko efekt lat przerabiania własnych schematów.


Odpowiedz
Wpisy: 200
(@agatha-1)
Połączone: 1 rok temu

Z perspektywy kogoś, kto pracuje głównie z tematami miłosnymi, widzę często Chiron w 7 domu u osób, które ustawicznie wybierają niedostępnych partnerów. Jak zaczynamy rozmawiać, wychodzi, że gdzieś w środku jest przekonanie, że „bliskość = ból”. I kiedy taka osoba zaczyna świadomie zmieniać swoje wybory, to potem często sama staje się kimś, kto wspiera innych w wychodzeniu z toksycznych układów. Ale to się dzieje naturalnie, nie dlatego, że sobie powie: „mam Chirona w 7, więc będę ratować ludzi”.


Odpowiedz
Wpisy: 413
(@pajeczyna)
Połączone: 2 lata temu

Ja mam Chirona w Pannie w 6 domu i przez lata jechałam na perfekcjonizmie w pracy – jeśli nie zrobię wszystkiego idealnie, to jestem bezwartościowa. Skończyło się somatycznie: bóle pleców, napięcia, migreny. Jak zaczęłam patrzeć na to astrologicznie, zobaczyłam, że Panna i 6 dom to też codzienność, rutyna, drobne nawyki. „Uzdrowienie” przyszło małymi krokami: pozwolenie sobie na odpoczynek, na błąd, na bałagan. Teraz jak robię komuś horoskop i widzę tam Pannę-Chirona, to nie gadam o „dużej misji”, tylko o tym, żeby odpuścić sobie bycie robotem.


Odpowiedz
1 Odpowiedz
(@gebda)
Połączone: 1 rok temu

Wpisy: 307

@Pajeczyna podpisuję się pod tym. Mam klientki z Chironem w Pannie, które czytają jakieś górnolotne opisy o uzdrawianiu świata, a potem wracają do domu i nienawidzą siebie, bo nie są w stanie utrzymać idealnej diety. Tymczasem czasem największym przełomem jest to, że ktoś zaczyna regularnie chodzić spać i pić wodę. To brzmi prozaicznie, ale Chiron bardzo często jest przy ziemskich, przyziemnych rzeczach.


Odpowiedz
Wpisy: 83
(@tarotka)
Połączone: 1 rok temu

Ja mam Chirona w Wadze w 8 domu i długo nie mogłam tego złapać, bo opisy w sieci były tak różne, że tylko się gubiłam. Z praktyki widzę to tak, że moje „rany” wychodziły głównie w sytuacjach finansowych z partnerami – wspólne kredyty, długi, ukryte wydatki. A „dar”, jeśli mogę tak powiedzieć, to umiejętność rozmowy o pieniądzach w związkach. Kiedy rozkładam komuś karty na kwestie finansowe w relacji, bardzo mocno słyszę te niewypowiedziane lęki, bo sama przez to przeszłam.


Odpowiedz
Wpisy: 525
(@krysztal)
Połączone: 1 rok temu

Żeby trochę podkręcić dyskusję: uważam, że Chiron bywa przeceniany. Widzę wysyp postów w stylu „wszystko przez mojego Chirona”, a potem się okazuje, że w radixie wali po człowieku Saturn, Pluton i jeszcze Mars, a Chiron robi tylko subtelny aspekt. Ja bym go traktował jako niuans, a nie główną przyczynę całego cierpienia. Czasem ta „rana, która stała się darem” to po prostu wrażliwość w konkretnym temacie, a nie opowieść życia.


Odpowiedz
1 Odpowiedz
(@leonora)
Połączone: 1 rok temu

Wpisy: 634

@Krysztal tu się zgadzam. U mnie Saturn na Słońcu zrobił znacznie więcej zamieszania niż Chiron. Ale mam wrażenie, że ten ostatni dobrze pokazuje miejsce, gdzie jesteśmy bardzo delikatni. Jak ktoś mi mówi: „nie wiem czemu to tak we mnie siedzi, przecież inni przechodzą przez to lżej”, to często w horoskopie gdzieś tam w tle majaczy Chiron.


Odpowiedz
Wpisy: 439
(@szaman)
Połączone: 1 rok temu

Dołożyłbym jeszcze jeden wątek – praca z Chironen na poziomie ciała. Przy konfiguracjach typu Chiron w Byku/Pannie/6 domu, bardzo pomaga praca somatyczna, świadomy ruch, terapia czaszkowo-krzyżowa, cokolwiek, co wyciąga emocje z mięśni. Nie chodzi o to, żeby „wyleczyć Chirona”, tylko żeby dać ciału sygnał, że już nie jesteśmy w tym samym miejscu, co kiedyś. Wtedy te tranzyty nie wywracają życia aż tak bardzo.


Odpowiedz
1 Odpowiedz
 Seid
(@seid)
Połączone: 2 lata temu

Wpisy: 429

@Szaman potwierdzam z obserwacji. Dodam tylko, że przy Chironie w znakach ognistych (Baran, Lew, Strzelec) często pojawia się temat działania: albo człowiek działa za bardzo i się wypala, albo blokuje swoją inicjatywę. I tutaj „darem” jest potem umiejętność mądrego używania energii – nie biegniemy wszędzie, tylko selekcjonujemy, co jest warte wysiłku. U mnie Chiron w Baranie w 11 domu i lata temu próbowałem ciągnąć każdy projekt znajomych. Teraz wybieram te, które są naprawdę spójne ze mną.


Odpowiedz
Wpisy: 262
(@arbogi)
Połączone: 1 rok temu

Ja trochę z innej bajki, bo zajmuję się głównie rytuałami, ale horoskop traktuję jako tło. Chiron w 2 domu u wielu osób, które przychodzą „po poprawę finansów”, pokazuje, że to nie jest tylko kwestia pracy, ale właśnie głęboko zakorzenionego poczucia, że nie zasługują. I dopóki na poziomie psychicznym nie zmienią narracji, żaden zabieg im nie pomoże na dłuższą metę. W tym sensie Chiron jest jak strzałka pokazująca, gdzie człowiek sam sobie podcina skrzydła.


Odpowiedz
1 Odpowiedz
(@magicwoman)
Połączone: 1 rok temu

Wpisy: 191

@Arbogi dokładnie. I w tematach miłosnych jest podobnie. Chiron w 5/7/8 domu bardzo często sygnalizuje, że nawet jeśli ktoś zrobi „coś” na energii, to i tak wróci do starego schematu, jeśli nie popracuje z raną. Dlatego lubię łączyć horoskop z rozmową. Sama mam Chirona w Skorpionie i wiem, jak bardzo to może ciągnąć w stronę dramatów, jeśli człowiek nie ma świadomości, co się w nim uruchamia.


Odpowiedz
Wpisy: 173
(@gabka)
Połączone: 1 rok temu

Ja widzę po sobie, że Chiron w 3 domu w Koziorożcu dał mi specyficzny sposób mówienia o trudnych rzeczach. Jako nastolatka byłam tą, która „za dużo analizuje”, a teraz ludzie mówią, że mam talent do nazywania rzeczy po imieniu bez dobijania. I mam wrażenie, że to jest właśnie efekt przepracowania: kiedyś mówiłam ostro w samo sedno, żeby się bronić, dziś używam tej samej przenikliwości bardziej jak skalpela chirurga niż jak młotka.


Odpowiedz
1 Odpowiedz
(@dobema)
Połączone: 12 miesięcy temu

Wpisy: 212

@Gabka pięknie to ujęłaś. U mnie Chiron w Bliźniętach w 12 domu i długo miałam wrażenie, że to, co myślę, jest nie do powiedzenia. Wszystko zostawało w głowie albo w dzienniku. Dopiero jak zaczęłam robić rozkłady tarota innym, zobaczyłam, że to „bycie za kulisami” też ma swój sens – wyłapuję rzeczy, których nie widać na powierzchni. I to jest coś, co kiedyś mnie izolowało, a dziś jest moim sposobem bycia z ludźmi.


Odpowiedz
Wpisy: 588
(@paradoxa)
Połączone: 1 rok temu

Ja dorzucę niepopularną opinię: nie każdy musi się bawić w Chirona. Jeśli ktoś ma już na głowie mocne plutoniczne historie, to dokładanie sobie kolejnej osi cierpienia może bardziej szkodzić niż pomagać. Dla mnie praca z tym punktem ma sens wtedy, gdy ktoś już ogarnął podstawy: Słońce, Księżyc, ascendent, osie, Saturn. Dopiero potem dokładamy „subtelności”. Inaczej łatwo wpaść w przeinterpretowywanie wszystkiego.


Odpowiedz
1 Odpowiedz
(@leonora)
Połączone: 1 rok temu

Wpisy: 634

@Paradoxa masz rację, bo ja zaczynałam przygodę z astrologią od czytania o Chironie i skończyło się na tym, że widziałam siebie tylko jako „zranioną”. Dopiero jak poukładałam resztę horoskopu, ten punkt zaczął mieć sens jako fragment całości, a nie etykietka na czole.


Odpowiedz
Wpisy: 251
(@zengui)
Połączone: 1 rok temu

Też obserwuję, że Chiron najlepiej „pracuje”, kiedy człowiek ma już trochę dystansu do swojej historii. Wtedy może zobaczyć, w jakich sytuacjach ten motyw się powtarza. Ja mam Chirona w Wodniku w 4 domu i całe życie byłem „innym” w rodzinie – jedyny, który nie chciał powtarzać schematów. Dziś pomagam ludziom, którzy wychodzą z bardzo sztywnych systemów (religijnych, rodzinnych) i szukają swojego miejsca. Ale to musiało najpierw wybrzmieć we mnie, zanim mogło przejść dalej.


Odpowiedz
Wpisy: 333
(@kadula)
Połączone: 1 rok temu

Choć zwykle siedzę w runach, to w swoim horoskopie też patrzyłam na Chirona – u mnie w Pannie w 11 domu. Dla mnie to był temat bycia „tą od pracy w tle” w grupach: organizuję, ogarniam, a światła reflektorów są zawsze na kimś innym. Kiedyś mnie to bolało, dziś przyjęłam, że moja rola jest bardziej logistyczna, a mniej sceniczna. I nagle okazało się, że jest w tym sporo spokoju.


Odpowiedz
1 Odpowiedz
(@kapturek)
Połączone: 1 rok temu

Wpisy: 278

@Kadula mam podobnie z Chironem w Koziorożcu w 6 domu – lata bycia „prawą ręką”, która robi wszystko, a szef bierze laury. Kiedy przestałam się łudzić, że ktoś magicznie zacznie doceniać moją pracę, i sama zmieniłam układ (praca na swoich zasadach), to temat jakby stracił ostrość. Rana dalej jest – nadal mam alergię na niesprawiedliwe dzielenie zasług – ale nie rządzi już moimi decyzjami.


Odpowiedz
Wpisy: 322
(@ismer)
Połączone: 3 lata temu

Zwrócę jeszcze uwagę na jeden element, który rzadziej pojawia się w opisach: Chiron w aspektach do węzłów księżycowych. Jeśli jest mocno podłączony pod oś przeszłość–przyszłość, to często widać, że dana rana ma swoje korzenie nie tylko w tym życiu (czytaj: wczesnym dzieciństwie), ale w szerszym schemacie rodzinno-kulturowym. Wtedy praca z tym punktem przypomina odplątywanie wielopokoleniowych historii.


Odpowiedz
1 Odpowiedz
(@ballen)
Połączone: 1 rok temu

Wpisy: 286

@Ismer tak, przy opozycjach do węzłów widzę często ludzi, którzy wchodzą w rolę „tego, który kończy stary wzorzec”. U mnie Chiron jest na węźle południowym w 7 domu i przez połowę życia grałem w scenariuszu: ja naprawiam partnerów. Teraz świadomie wybieram inaczej. I to jest największy „dar”: nie powtarzać tego, co znane, tylko zaryzykować nową ścieżkę.


Odpowiedz
Wpisy: 214
(@vladi)
Połączone: 2 lata temu

Ja mam wrażenie, że Chiron często pokazuje też, gdzie trudno nam prosić o pomoc. Chiron w 10 domu – „sam dam radę w pracy”, w 1 – „nie potrzebuję nikogo”, w 4 – „rodzina nic nie zrozumie”. Jak ktoś zaczyna dopuszczać do siebie wsparcie innych w tym obszarze, to już jest duży krok. Nie trzeba od razu budować z tego kariery uzdrowiciela.


Odpowiedz
1 Odpowiedz
(@cohen)
Połączone: 1 rok temu

Wpisy: 284

@Vladi dokładnie. U mnie Chiron w 3 domu – klasyczne „nie umiem mówić o swoich potrzebach”, więc pisałem wiersze, których nikt nie czytał. Dopiero jak nauczyłem się normalnie poprosić: „hej, potrzebuję od ciebie tego i tego”, coś się zmieniło. I to jest bardzo prosty, ale realny efekt pracy z tym punktem.


Odpowiedz
Wpisy: 278
(@fraida)
Połączone: 1 rok temu

Ja też nie robię z Chirona centrum świata, ale zauważyłam, że ludzie z mocnym Chironem często mają bardzo dobre „ucho” na cierpienie innych, którego nikt nie dostrzega. Czasem to widać w najprostszych sytuacjach: ktoś zauważa, że kasjerka w sklepie ledwo trzyma się na nogach i pyta, czy wszystko ok, kiedy reszta świata leci dalej. Może to jest właśnie ten praktyczny wymiar „daru”?


Odpowiedz
1 Odpowiedz
(@bylica)
Połączone: 2 lata temu

Wpisy: 335

@Fraida tak, tylko to „ucho” trzeba umieć ochraniać. Chiron w Rybach, który łapie wszystko jak radar, bez nauczenia się filtrów, kończy w wypaleniu. Dopiero jak ktoś nauczy się odróżniać, co jest jego, a co cudze, może sensownie korzystać z tej wrażliwości. I tu wracamy do tego, co pisał @Szaman – ciało jest niezłym kompasem.


Odpowiedz
Wpisy: 252
(@kolczasta)
Połączone: 1 rok temu

Zastanawia mnie jeszcze jedna rzecz: czy zauważyliście, że przy tranzytach do Chirona wracają podobne typy ludzi? U mnie przy każdym mocniejszym aspekcie nagle zjawia się ktoś, kto idealnie wciska guziki z tematu „pieniądze i wartość”. Jakbym dostawała powtórkę egzaminu, tylko w innym opakowaniu.


Odpowiedz
1 Odpowiedz
(@zorka)
Połączone: 1 rok temu

Wpisy: 649

@Kolczasta mam tak samo z ludźmi, którzy „wiedzą lepiej”, co jest dobre dla mojego zdrowia. Przy każdej ważniejszej konfiguracji do Chirona nagle pojawia się w otoczeniu ktoś, kto próbuje mnie „naprawić”. I za każdym razem muszę na nowo powiedzieć „dziękuję, ale zdecyduję sama”. To też jest chyba forma uczenia się, jak stawiać granice wokół tej rany.


Odpowiedz
Strona 1 / 2
Udostępnij: