Forum

Czy duchy istnieją?...
 
Powiadomienia
Wyczyść wszystko

Czy duchy istnieją? Oznaki obecności istot z zaświatów


Wpisy: 182
Moderator
Rozpoczynający temat
(@redakcja)
Połączone: 2 lata temu
wpf-cross-image

Od wieków ludzie zastanawiają się nad tym, co dzieje się po śmierci. Wiele kultur i religii wierzy w istnienie duchów – bytów, które pozostają na ziemi po odejściu ciała fizycznego. Czy jednak istnieją realne dowody na ich obecność? A jeśli tak, to jak rozpoznać, że mamy do czynienia z istotą z zaświatów? W tym artykule przyjrzymy się bliżej fenomenowi duchów i spróbujemy odpowiedzieć na te pytania.

Tajemnicze zjawiska w naszym otoczeniu

Wiele osób twierdzi, że doświadczyło niewyjaśnionych zjawisk, które mogłyby wskazywać na obecność duchów. Do najczęstszych należą:

Obecność ducha wiąże się z charakterystycznymi objawami
Obecność ducha wiąże się z charakterystycznymi objawami

  • Niewytłumaczalne dźwięki: stukanie, kroki, szepty, a nawet muzyka dochodząca znikąd. Mogą one pojawiać się o różnych porach dnia i nocy, a ich źródło bywa trudne do zlokalizowania.
  • Wahania temperatury: nagłe ochłodzenie lub ocieplenie w jednym pomieszczeniu, mimo braku racjonalnego wytłumaczenia. Czasami towarzyszy temu uczucie "przechodzącego dreszczu".
  • Przemieszczanie się przedmiotów: znalezienie przedmiotu w innym miejscu niż go zostawiliśmy, samoistne otwieranie i zamykanie drzwi lub okien, a nawet lewitujące obiekty.
  • Cienie i światła: dostrzeganie niewyraźnych postaci w kącie oka, migotanie świateł, a nawet pełne zjawy.
  • Dziwne zapachy: nagłe pojawienie się intensywnego zapachu perfum, kwiatów, a nawet nieprzyjemnej woni, której źródła nie można zidentyfikować.

Warto jednak pamiętać, że wiele z tych zjawisk może mieć prozaiczne wytłumaczenie. Stuki mogą być spowodowane pracą instalacji, wahania temperatury - nieszczelnymi oknami, a przemieszczanie się przedmiotów - naszą własną nieuwagą. Dlatego ważne jest, aby podchodzić do takich sytuacji z krytycznym myśleniem i szukać racjonalnych wyjaśnień.

Uczucie czyjejś obecności

Jednym z najbardziej niepokojących doświadczeń jest uczucie czyjejś obecności, zwłaszcza w nocy. Może ono przybierać różne formy: od wrażenia, że ktoś na nas patrzy, po fizyczne odczucia dotyku lub ciężaru na klatce piersiowej. Istnieje wiele możliwych przyczyn tego zjawiska:

  • Paraliż senny: stan pomiędzy snem a jawą, w którym mózg jest częściowo przytomny, ale ciało pozostaje unieruchomione. W tym stanie możemy doświadczać halucynacji i intensywnych emocji, w tym strachu i uczucia obecności obcej istoty.
  • Lęk i stres: w sytuacjach dużego napięcia nerwowego nasze zmysły mogą być wyostrzone, a wyobraźnia bardziej aktywna. To może prowadzić do interpretowania naturalnych bodźców, takich jak szum wiatru czy skrzypienie podłogi, jako oznaki czyjejś obecności.
  • Zaburzenia snu: bezsenność, koszmary senne i inne problemy ze snem mogą powodować zmęczenie, dezorientację i podatność na sugestie, co zwiększa prawdopodobieństwo odczuwania niepokojących zjawisk.

Jeśli uczucie czyjejś obecności powtarza się i wpływa negatywnie na nasze samopoczucie, warto skonsultować się z lekarzem lub psychologiem.

Odwiedziny z zaświatów

W wielu kulturach wierzy się, że duchy mogą odwiedzać żywych w różnych celach. Czasami są to bliskie osoby, które chcą przekazać ważną wiadomość lub pożegnać się. Innym razem mogą to być duchy przywiązane do miejsca lub przedmiotu, które nie mogą znaleźć spokoju. W niektórych przypadkach mówi się nawet o duchach stróżach, które opiekują się domostwem i jego mieszkańcami.

Opowieści o odwiedzających duchach są przekazywane z pokolenia na pokolenie, a niektóre z nich są naprawdę fascynujące. Trudno jednak jednoznacznie stwierdzić, czy są one prawdziwe, czy też stanowią wytwór ludzkiej wyobraźni.

Podsumowanie

Fenomen duchów od wieków budzi zainteresowanie i kontrowersje. Choć wiele osób twierdzi, że doświadczyło ich obecności, brakuje jednoznacznych dowodów na ich istnienie. Wiele zjawisk przypisywanych duchom może mieć racjonalne wyjaśnienie, a uczucie czyjejś obecności często jest spowodowane czynnikami psychologicznymi lub fizjologicznymi. Mimo to, wiara w duchy jest głęboko zakorzeniona w ludzkiej kulturze i nadal inspiruje do stawiania pytań o życie po śmierci i granice rzeczywistości.


Odpowiedz
14 odpowiedzi
1 Odpowiedz
(@anima_e_felibus)
Połączone: 6 miesięcy temu

Wpisy: 2

@redakcja Moje świadectwo. Dla wrażliwych radzę pominąć.

Też kiedyś miałam wrażenie, że mam tylko ''wrażenie'' do póki nie zaczęłam poznawać osobiście tych, którzy poumierali zanim ich poznałam żywych np dziadkowie mojego byłego, których nigdy nie poznałam za życia albo pradziadek mojego 75cio letniego ówczesnego szefa.

Historia z dziadkiem była o tyle ciekawa, że trzymali go po śmierci w trumnie na strychu nad warsztatem, w którym pracowałam. Budynek obecnie ma ponad 200lat i znajduje się na północy Norwegii. Dziadek Ivar zmarł zimą, a kiedyś Norwedzy nie byli w stanie wykopać dołu łopatą w tym okresie roku ze względu na zmarzniętą ziemię( a w tych czasach koparek nie było 😉 ). Zatem normą było trzymanie umarłych, ''gdzie popadnie'' o  czym Norwegowie sami mi opowiadali. Kiedy zaczęłam tam pracę nikt nigdy o tym nie rozmawiał - bo i po co? Tyle tylko, że ''on''(Ivar) sam mi o sobie ''wspomniał''. Piętro/strych jest tam duże, a ja czułam obecność najsilniej w jednym miejscu. Czułam dosłownie co do metra. Jak się później okazało - dokładnie tam stała trumna(tak, pełna). I co ciekawe - jeden z Norwegów przyznał mi się pewnego razu, że również go czuje( ma takie same zdolności, jak ja). Pojęcia nie macie, jak mi ulżyło ;P 

Dziadkowie mojego byłego żyli w mieszkaniu, do którego się wprowadziłam ze wspomnianym byłym. ''Żyli'' mam na myśli niematerialną formę. Przez wiele miesięcy nie przyznawałam się mojemu ówczesnemu partnerowi, że ich czuję/widzę. Aż dochodziło do tego, że bałam się wracać do domu, nie mogłam tam wytrzymać, a musiałam długo być z nimi sama - przez wiele tygodni. Tylko kot mnie trzymał w tym mieszkaniu ( i co ciekawe - on też ich widział). W końcu pękłam i przyznałam się mojemu byłemu, że się boję... opisałam, co i jak. Mieszkanie było przemeblowane, a oni pokazywali mi się szczególnie w miejscach, w których stał np ulubiony fotel babci czy honorowe miejsce dziadka. Ja tego nie mogłam wiedzieć, bo nigdy nie znałam poprzedniego wyposażenia tego mieszkania ani ich zwyczajów. Momentem, kiedy się sama siebie przestraszyłam był pewien przedmiot, którego nigdy wcześniej nie widziałam, a który dziadek mi pokazywał za każdym razem, gdy mnie ''nawiedzał''. Mianowicie zawsze w kamizelce zielonej, ciepłej, milutkiej. Powiedziałam to byłemu, a on ze swoich pokitranych pamiątek po dziadkach ( których nigdy wcześniej nie widziałam!) wyciągnął dokładnie tą samą kamizelkę - babcia zrobiła ją dziadkowi na drutach. Kiedy to zobaczyłam nogi się ugięły i wybuchłam płaczem. Serio. Na tamten moment to było dla mnie za wiele. A z drugiej strony cieszyłam się, że jednak nie zwariowałam. Płakaliśmy oboje( czy obydwoje?)

Kulminacyjnym momentem było dla mnie pożegnanie z jego babcią. Odeszła jako pierwsza. Nigdy tego nie zapomnę. Jak wyżej na grafice - dotknęła mnie chłodem. Poczułam fizyczny dotyk na szyi w niegdyś jej ukochanej kuchni. Czułam dosłownie, że do mnie podeszła, dotknęła i odeszła. Przysięgam, że byłam bliska zawału. Długo zastanawiałam się czy wróci.

W końcu pojechaliśmy do nich na cmentarz. Pierwszy raz nad ich grobem wybuchłam nieokiełznanym płaczem. Od tamtej pory odwiedzał mnie tylko dziadek ale dosłownie na kilka sekund raz na rok aż przestał całkowicie. 

Wiem, że dla niektórych brzmi to jak chora fantazja ale ja mam takich historii multum. I, co ciekawe za każdym razem znajdował się ktoś, kto albo też ''ich'' widział albo Ci, którzy ''ich znali'' i 
potwierdzali moją wersję na zasadzie jak z dziadkami mojego byłego - np przedmiot, który tylko oni mogli znać - nie ja. 

Kiedyś zwiedzając bunkry poznałam żołnierza z 2WŚ, innym razem moi znajomi mieli w domu jakiegoś ''typa'', który dosłownie za mną chodził. W końcu wybuchłam i porozmawiałam z ich matką, która westchnęła pełna luzu, że ''tak, no jest ale jest nie groźny''. Serio. Rozwaliło mnie to. Z kolei innym razem znowu w Norwegii na cmentarzu przyszedł do mnie jakiś facet - oczywiście również tam leżący... 

Inna historia z No - pracowałam przez 6 lat dla pewnej parafii, która miała na swoim terenie  opuszczony dom starców ( był to dom prowadzony niegdyś przez ów Kościół). Wciąż służył parafii ale inaczej. Okazjonalnie pełnił różne funkcje w tym rozrywkowe - była w pełni wyposażona ogromna kuchnia, salki do różnych zajęć, świetlice, biblioteczka, jadalnia, a na piętrze pokoje. Piwnica i parter były ok w miarę ale za to już oba piętra, to dla mnie było coś... robiłam dla nich za atrakcję. Gdy szłam korytarzem wychodzili z pokojów i mi się przyglądali. Tego się nie da opisać. Dwa razy rozmawiałam z Księdzem i dwa razy odprawiał za nich msze oczywiście później mnie puszczał jak psa na przeszpiegi, czy pomogło ;P bo on i tak tego nie czuł. I powiem serio, że pomogło. Za drugim razem.

Kiedy odszedł ojciec mojego byłego, odszedł tylko na nich. Ja bardzo długo po jego '' śmierci'' widywałam go, mówiłam do niego, pytałam, co posprzątać w jego domu, a on mi pokazywał ( był komandorem i na puncie porządku miał świra)  i, co ciekawe, choć inni go nie widzieli, widziały go zwierzęta w domu - psiaki i koty - które widziały go dosłownie , tak, jak ja. taka historia. jedna z wielu.

Pewnego razu przy oglądaniu pewnego pięknego, starego domu( przed ew zakupem) zostałam wypuszczona znowu jak pies 😉 żeby sprawdzić, czy aby nic tam się nigdy ''nie stało''. Dom pamiętał czasy SS. Były trzy punkty, w których czułam coś, z czym nigdy bym sama nie została...

Ktoś mi kiedyś powiedział, że ''oni'' doskonale wiedzą, że ja ich widzę/czuję i nie odpuszczą. 

Ale ja broniłam się jak mogłam - uciekłam do Kościoła, (do Medjugorje nawet!) i robiłam wszystko, aby ''ich'' nie czuć. Na koniec nawet zaczęłam to zapijać(tak, wiem - głupota), bo ani Kościół, ani ''cuda'', ani sakramenty, ani nawet egzorcyzmy nie pomagały. Księża mnie nie potępiali ale byli pełni podziwu i mówili, że skoro nic nie działa, to może tak ma być - może mam to wykorzystać. A tymczasem ja się tego tak cholernie bałam i nikt tego nie rozumiał, a jednocześnie ze światem ''ezo'' zabraniano mi się kontaktować, ''bo szatan''. Udałam się nawet na rezonans magnetyczny głowy licząc na to, że ''coś'' wykryją i to naprawią - i nic. Byłam na terapii - i nikt nie był w stanie mi pomóc.

Przez kilka lat skutecznie to ''coś'' we mnie zagłuszałam ale to woła bez przerwy od lat w wielu różnych dziwnych formach... 
Mam potężną intuicję, prorocze sny, widzę ludzi na różnych ''poziomach'', ich aurę potrafię ''czuć'' jako kolory. Nie widzę oczami. Bardzo trudno jest mi to opisać. Wzięłam pewnego razu - pierwszy raz w życiu - do ręki karty Tarota - i czułam, że normalnie ''to'' ze mną ''rozmawia'' i się ''śmieje''. Były tak wesoły, że ja sama się śmiałam( tak, byłam trzeźwa 😉 ) To było, jak żywa istota. Kto zna się na Tarocie ten wie, o czym mówię. Wiem, że nie każdy tak ma.

Na koniec dodam, że w mojej rodzinie już zdarzały się przypadki, jak ja to mówię, ''czarownic''. Np moja młodsza siostra potrafiła wyśnić śmierć konkretnej osoby. Tak, wiem, że to straszne. Nie dla mnie...

Obecnie szukam swojej drogi w tej, duchowej tematyce i wiem, że odnajdę swoje miejsce. 
W sumie, to już odnalazłam ale odrzuciłam. I to był błąd. 

Pozdrawiam niedowiarków i tych, którzy wiedzą,  o czym piszę...
<3 A.


Odpowiedz
Wpisy: 2
(@auxiliumspirituale)
Połączone: 1 rok temu

 paraliż senny miałem to i jakieś wrażenie obecności czarnej postaci ...


Odpowiedz
Wpisy: 714
(@zorka)
Połączone: 1 rok temu

Ciekawy wpis. Czy ktoś z Was miał kiedyś jakieś doświadczenia z duchami? Wiecie, jakieś niewyjaśnione dźwięki, cienie, albo może nawet spotkanie z pełną zjawą?


Odpowiedz
Wpisy: 138
(@mirta)
Połączone: 1 rok temu

Ja uwielbiam takie historie! Kiedyś u mojej babci na strychu słyszałam jakieś kroki, a nikogo tam nie było! Myślicie, że to mógł być duch?


Odpowiedz
Wpisy: 123
(@galia)
Połączone: 1 rok temu

U mnie w domu też dzieją się dziwne rzeczy. Czasami czuję taki zimny powiew, a kaloryfery są przecież włączone. Może to jakiś duch zmarzluch? 😄


Odpowiedz
Wpisy: 683
(@leonora)
Połączone: 1 rok temu

To ciekawe, co piszecie. Ja kiedyś byłam u wróżki, która powiedziała mi, że mam w domu ducha opiekuna. Podobno to duch mojego pradziadka.  Od tamtej pory czuję się jakoś bezpieczniej.


Odpowiedz
Wpisy: 582
(@krysztal)
Połączone: 1 rok temu

Fajnie, że poruszyłyście ten temat. Faktycznie, wiele osób zgłasza doświadczenia, które można by interpretować jako obecność duchów. Warto jednak pamiętać, że większość z tych zjawisk ma racjonalne wytłumaczenie. Kroki na strychu mogą być spowodowane np. przemieszczaniem się zwierząt lub pracą drewna pod wpływem zmian temperatury. Zimny powiew może być wynikiem nieszczelności okien lub drzwi.


Odpowiedz
Wpisy: 682
(@hellan)
Połączone: 5 lat temu

Często nasze zmysły płacą nam figle, zwłaszcza gdy jesteśmy zmęczeni lub zestresowani. Nasz mózg lubi wtedy dorabiać historie do zwyczajnych zjawisk.  Jeśli chodzi o wróżki, to radzę podchodzić do nich z dystansem. Niektóre z nich mają niesamowitą intuicję, ale są też osoby, które po prostu żerują na ludzkiej naiwności. 


Odpowiedz
Wpisy: 114
(@daneczka)
Połączone: 1 rok temu

A ja wierzę w duchy! Moja mama opowiadała mi, że kiedyś widziała ducha swojej babci, która zmarła kilka lat wcześniej. Ponoć stała przy jej łóżku i uśmiechała się. To musiało być niesamowite przeżycie!


Odpowiedz
1 Odpowiedz
(@shangie)
Połączone: 1 rok temu

Wpisy: 435

@daneczka Historie o zjawach bliskich osób są bardzo częste. Często pojawiają się w momentach żalu i tęsknoty. To może być sposób naszego umysłu na radzenie sobie ze stratą i utrzymanie więzi z bliskimi, którzy odeszli.


Odpowiedz
Wpisy: 160
(@nibir)
Połączone: 1 rok temu

A czy duchy mogą być groźne? Słyszałem o nawiedzonych domach, w których dzieją się straszne rzeczy.


Odpowiedz
1 Odpowiedz
(@wiciol)
Połączone: 1 rok temu

Wpisy: 425

@nibir W większości kultur duchy są postrzegane jako istoty neutralne lub nawet przyjazne. Oczywiście, istnieją też opowieści o złych duchach, ale często są to wyolbrzymione historie lub legendy. 😉 Pamiętaj, że strach ma wielkie oczy!


Odpowiedz
Wpisy: 96
(@arkania)
Połączone: 1 rok temu

A czy można jakoś skontaktować się z duchami?  Słyszałam o seansach spirytystycznych, ale nie wiem, czy to bezpieczne.


Odpowiedz
1 Odpowiedz
(@kunia)
Połączone: 1 rok temu

Wpisy: 407

@arkania Seanse spirytystyczne to kontrowersyjna sprawa. Niektórzy wierzą, że można w ten sposób nawiązać kontakt z duchami, ale inni uważają, że to niebezpieczne i może prowadzić do opętania. Jeśli nie masz doświadczenia w tych sprawach, lepiej nie próbuj tego w domu.


Odpowiedz
Udostępnij: