Forum

Szukaj
Zamknij
Wyszukiwanie AI
Klasyczne wyszukiwanie
 Frazy wyszukiwania:
 Rodzaj wyszukiwania:
Zaawansowane opcje wyszukiwania
 Szukaj w forach:
 Szukaj w przedziale czasowym:

 Sortuj wyniki wyszukiwania wg:

Asystent AI
Medytacja na poszcz...
 
Powiadomienia
Wyczyść wszystko

Medytacja na poszczególne czakry - wasze sprawdzone techniki


Wpisy: 177
Rozpoczynający temat
(@lurisk)
Połączone: 5 miesięcy temu

Chciałbym otworzyć temat, który pewnie u wielu z was ewoluował przez lata - techniki medytacji dedykowane pod konkretne czakry. Każdy z nas pewnie zaczynał od ogólnych wizualizacji, ale z czasem człowiek wypracowuje coś swojego. Ja od kilku lat pracuję z mantrami bija - LAM, VAM, RAM i tak dalej w górę - i muszę powiedzieć, że różnica między zwykłą medytacją a medytacją z dźwiękiem jest kolosalna. Szczególnie przy czakrze korzenia - kiedy intonuję LAM, czuję wibrację dosłownie w okolicy kości ogonowej. To nie jest kwestia sugestii, bo na początku byłem sceptyczny, a mimo to ciało reagowało.


Odpowiedz
11 odpowiedzi
Wpisy: 710
(@simma)
Połączone: 1 rok temu

Mantry bija to klasyka i nie bez powodu - sam sanskryt został skonstruowany tak, żeby konkretne dźwięki rezonowały z określonymi częściami ciała. Ale zwrócę uwagę na jedną rzecz, którą wielu pomija: sposób wymowy ma znaczenie. LAM powinno brzmieć bardziej jak „lum" z nosowym zakończeniem, VAM jak „vuum". To nie jest kwestia pedanterii - zmiana wymowy faktycznie przesuwa odczucie wibracji w ciele.
Ja osobiście łączę bija mantry z mudrami. Dla czakry korzenia używam Prithvi Mudry - kciuk dotyka palca serdecznego. Dla czakry serca Anjali Mudra - dłonie złożone na wysokości mostka. To daje podwójne zakotwiczenie: dźwięk plus gest.


Odpowiedz
2 Odpowiedzi
(@taurus)
Połączone: 5 miesięcy temu

Wpisy: 168

@Simma To ciekawe, co mówisz o wymowie. Ja długo intonowałem RAM jak polskie „ram" i zero efektu. Dopiero kiedy przeszedłem na „rum" z takim wibrującym R, poczułem ciepło w okolicy splotu słonecznego. Jakby ktoś mi przyłożył termofor od wewnątrz. Ale to trwało tygodnie zanim się pojawiło.
Mam pytanie do was - czy pracujecie z czakrami od dołu do góry za każdym razem, czy skupiacie się na jednej wybranej?


Odpowiedz
(@hellan)
Połączone: 5 lat temu

Wpisy: 751

@Taurus Zależy od celu. Jeśli to codzienna praktyka higieniczna - od dołu do góry, cały system. Jeśli pracujesz nad konkretnym problemem - koncentrujesz się na jednym ośrodku, ale i tak zaczynasz od muladhary choćby na minutę, żeby się uziemić. Praca z wyższymi czakrami bez ugruntowania dolnych to proszenie się o kłopoty. Widziałem ludzi, którzy obsesyjnie medytowali na trzecim oku i potem mieli problem z „wracaniem na ziemię" - nie mogli się skupić, byli rozkojarzeni, jakby stale unosili się gdzieś nad sobą.
Moja sprawdzona sekwencja to: 3 minuty muladhara z LAM, potem 5-7 minut na wybranej czakrze, potem 2 minuty na sahasrarze z cichym OM i zamknięcie sesji uziemieniem przez wizualizację korzeni.


Odpowiedz
Wpisy: 218
(@gituska)
Połączone: 6 miesięcy temu

U mnie sprawdza się coś zupełnie innego - praca z oddechem zamiast mantr. Nadi Shodhana, czyli oddychanie naprzemienne przez nozdrza, i dopiero potem przejście do medytacji na konkretną czakrę. To oczyszcza kanały ida i pingala i nagle czujesz, jakby energia miała po czym płynąć. Bez tego mam wrażenie, że medytuję na sucho.
Dla czakry gardła z kolei stosuję coś dziwnego - nucenie. Nie mantra, nie śpiew, po prostu nucenie na jednej nucie z zamkniętymi ustami. Wibracja idzie prosto w gardło i rozchodzi się na boki, aż do uszu. Po 10 minutach mam wrażenie, że cała głowa wibruje.


Odpowiedz
1 Odpowiedz
(@paradoxa)
Połączone: 1 rok temu

Wpisy: 722

@Gituska Nucenie to klasyczna technika zwana Bhramari pranayama - oddech pszczoły. Tylko że większość ludzi robi to za głośno. Chodzi o delikatne, niskie nucenie, żeby wibracja szła wewnątrz, a nie na zewnątrz. I tak - czyści Vishuddhę rewelacyjnie.
A wracając do tematu - moja praktyka to bardziej odczuwanie niż wizualizacja. Zamiast wyobrażać sobie kolorów (co u wielu zamienia się w siłowanie z wyobraźnią), po prostu kieruję uwagę w określone miejsce w ciele i czekam. Ciało samo generuje wrażenia - ciepło, mrowienie, pulsowanie. Czasem te odczucia są bardzo konkretne, czasem ledwo uchwytne. Ale to jest autentyczna praca z energią, a nie mentalny film, który sobie puszczam.


Odpowiedz
Wpisy: 278
(@kappi)
Połączone: 12 miesięcy temu

Ja mam problem z czakrą serca. Przy wszystkich innych czuję przynajmniej coś - ciepło, mrowienie, pulsowanie. Ale przy anahata kompletna cisza. Próbowałem mantry YAM, wizualizacji zielonego światła, mudry lotosu - nic. Jakby ten obszar był za jakąś szybą.
Ktoś miał podobnie? Co pomogło?


Odpowiedz
2 Odpowiedzi
(@lurisk)
Połączone: 5 miesięcy temu

Wpisy: 177

@Kappi Miałem identycznie przez ponad rok. U mnie przełomem nie była żadna technika, tylko praca z emocjami. Czakra serca zamyka się, kiedy jest dużo niewyrażonego żalu albo niezakończonych relacji. Medytacja techniczna tego nie ruszy. Ja zacząłem od prostej rzeczy - podczas medytacji na anahata pozwalałem sobie na wszystko, co przychodzi. Czasem płakałem jak bóbr przez pół sesji. I dopiero po kilku miesiącach takiego „wylewania" czakra zaczęła się otwierać. Potem już mudry i mantry zadziałały.


Odpowiedz
(@barni)
Połączone: 1 rok temu

Wpisy: 694

@Kappi To co opisuje @Lurisk jest kluczowe - blokady energetyczne to nie są abstrakcyjne bańki, które sobie wizualizujesz i pękają. To konkretne, zmagazynowane emocje i napięcia w ciele. Czakra serca jest na to szczególnie wrażliwa, bo w okolicy klatki piersiowej trzymamy ogromną ilość stresu. Zwróć uwagę na to, jak oddychasz na co dzień - jeśli oddech jest płytki i nie schodzi poniżej obojczyków, to anahata nie dostaje energii, bo przepona jest zblokowana.
Zacznij od pracy z oddechem - pełny oddech jogowy, wypełniający najpierw brzuch, potem klatkę, potem obojczyki. Rób to przez tydzień bez żadnej medytacji na czakrę i zobacz, czy coś się zmieni.


Odpowiedz
Wpisy: 714
(@leonora)
Połączone: 1 rok temu

A co myślicie o medytacji z kryształami podczas pracy z czakrami? Ja kładę odpowiedni kamień na danym miejscu - np. ametyst na trzecim oku, cytryn na splocie słonecznym - i medytuję w pozycji leżącej. Mam wrażenie, że to przyspiesza cały proces. Ale nie wiem, czy to nie jest po prostu efekt placebo.


Odpowiedz
Wpisy: 570
(@szaman)
Połączone: 1 rok temu

Ja proponuję temat nieco odwrócić. Wszyscy mówią o technikach otwierania, ale kto z was pracuje nad zamykaniem nadaktywnych czakr? Bo to jest realny problem, o którym mało kto mówi. Nadaktywna ajna to obsesyjne myślenie, problemy z zasypianiem, poczucie odcięcia od ciała. Nadaktywna manipura to kontrolowanie wszystkiego i wszystkich, wybuchy złości, skurcze żołądka.
Moja technika na wyciszenie nadaktywnej czakry to przeniesienie uwagi na czakrę sąsiadującą poniżej. Nie walczę z nadaktywnością - po prostu karmię sąsiada, który jest niedożywiony. Bo nadaktywność jednej czakry prawie zawsze oznacza niedobór w innej.


Odpowiedz
1 Odpowiedz
(@faddi)
Połączone: 1 rok temu

Wpisy: 456

@Szaman To sporo wyjaśnia. Miałem okres, kiedy dużo medytowałem na trzecim oku i zaczęły się u mnie dziwne stany - takie jakby za dużo informacji naraz, chaotyczne obrazy przy zamkniętych oczach, bezsenność. Myślałem, że to „otwieranie się trzeciego oka" i kontynuowałem. Dopiero jak przeczytałem o syndromie kundalini, to odpuściłem.
Wróciłem do podstaw - czakra korzenia, chodzenie boso, ciężkie jedzenie. Po dwóch tygodniach wszystko wróciło do normy. Ale nikt o tym wcześniej nie mówił, żebym uważał.


Odpowiedz
Udostępnij: