Chciałbym otworzyć temat, który pewnie u wielu z was ewoluował przez lata - techniki medytacji dedykowane pod konkretne czakry. Każdy z nas pewnie zaczynał od ogólnych wizualizacji, ale z czasem człowiek wypracowuje coś swojego. Ja od kilku lat pracuję z mantrami bija - LAM, VAM, RAM i tak dalej w górę - i muszę powiedzieć, że różnica między zwykłą medytacją a medytacją z dźwiękiem jest kolosalna. Szczególnie przy czakrze korzenia - kiedy intonuję LAM, czuję wibrację dosłownie w okolicy kości ogonowej. To nie jest kwestia sugestii, bo na początku byłem sceptyczny, a mimo to ciało reagowało.
Mantry bija to klasyka i nie bez powodu - sam sanskryt został skonstruowany tak, żeby konkretne dźwięki rezonowały z określonymi częściami ciała. Ale zwrócę uwagę na jedną rzecz, którą wielu pomija: sposób wymowy ma znaczenie. LAM powinno brzmieć bardziej jak „lum" z nosowym zakończeniem, VAM jak „vuum". To nie jest kwestia pedanterii - zmiana wymowy faktycznie przesuwa odczucie wibracji w ciele.
Ja osobiście łączę bija mantry z mudrami. Dla czakry korzenia używam Prithvi Mudry - kciuk dotyka palca serdecznego. Dla czakry serca Anjali Mudra - dłonie złożone na wysokości mostka. To daje podwójne zakotwiczenie: dźwięk plus gest.
U mnie sprawdza się coś zupełnie innego - praca z oddechem zamiast mantr. Nadi Shodhana, czyli oddychanie naprzemienne przez nozdrza, i dopiero potem przejście do medytacji na konkretną czakrę. To oczyszcza kanały ida i pingala i nagle czujesz, jakby energia miała po czym płynąć. Bez tego mam wrażenie, że medytuję na sucho.
Dla czakry gardła z kolei stosuję coś dziwnego - nucenie. Nie mantra, nie śpiew, po prostu nucenie na jednej nucie z zamkniętymi ustami. Wibracja idzie prosto w gardło i rozchodzi się na boki, aż do uszu. Po 10 minutach mam wrażenie, że cała głowa wibruje.
Ja mam problem z czakrą serca. Przy wszystkich innych czuję przynajmniej coś - ciepło, mrowienie, pulsowanie. Ale przy anahata kompletna cisza. Próbowałem mantry YAM, wizualizacji zielonego światła, mudry lotosu - nic. Jakby ten obszar był za jakąś szybą.
Ktoś miał podobnie? Co pomogło?
A co myślicie o medytacji z kryształami podczas pracy z czakrami? Ja kładę odpowiedni kamień na danym miejscu - np. ametyst na trzecim oku, cytryn na splocie słonecznym - i medytuję w pozycji leżącej. Mam wrażenie, że to przyspiesza cały proces. Ale nie wiem, czy to nie jest po prostu efekt placebo.
Ja proponuję temat nieco odwrócić. Wszyscy mówią o technikach otwierania, ale kto z was pracuje nad zamykaniem nadaktywnych czakr? Bo to jest realny problem, o którym mało kto mówi. Nadaktywna ajna to obsesyjne myślenie, problemy z zasypianiem, poczucie odcięcia od ciała. Nadaktywna manipura to kontrolowanie wszystkiego i wszystkich, wybuchy złości, skurcze żołądka.
Moja technika na wyciszenie nadaktywnej czakry to przeniesienie uwagi na czakrę sąsiadującą poniżej. Nie walczę z nadaktywnością - po prostu karmię sąsiada, który jest niedożywiony. Bo nadaktywność jednej czakry prawie zawsze oznacza niedobór w innej.
