Zacznij od oddychania. Serio. Głęboki, spokojny oddech już sam w sobie równoważy czakry. Możesz skupić się na każdym obszarze ciała podczas oddechu - zaczynając od podstawy kręgosłupa, kończąc na czubku głowy. To jest najprostsza i najskuteczniejsza metoda.
Ja czytałem, że pranayama - te jogiczne techniki oddechowe - mogą być nawet niebezpieczne, jeśli się ich nie robi prawidłowo. To prawda?
Ktoś miał doświadczenia z kundalini? Bo to podobno też ma związek z czakrami i kręgosłupem.
Kundalini to oddzielny, bardzo zaawansowany temat. Nie polecam tego początkującym. Przedwczesne przebudzenie kundalini może prowadzić do poważnych problemów zdrowotnych i psychicznych. Trzeba mieć solidną praktykę i najlepiej nauczyciela.
Teraz boję się w ogóle zacząć cokolwiek robić z czakrami...
A co z tymi mantramii? LAM, VAM, RAM - to faktycznie pomaga?
Mantry działają przez wibrację dźwięku. Każdy dźwięk ma swoją częstotliwość i wpływa na określone obszary ciała. To nie jest magiczna formuła, to fizyka fal dźwiękowych. Kiedy śpiewasz mantry, tworzysz rezonans w ciele.
Ja próbowałam śpiewać te mantry, ale czuję się głupio. Czy da się pracować z czakrami bez śpiewania?
Oczywiście. Mantry to jedno z wielu narzędzi. Możesz używać wizualizacji, kryształów, jogi, acupressure, reiki... Jest mnóstwo metod. Wybierz to, co do ciebie przemawia. Ważniejsza jest regularność niż konkretna technika.
Ja stosuję głównie jogę. Konkretne asany otwierają konkretne czakry. Np. ustrasana - póz wielbłąda - świetnie działa na vishuddha. Po niej zawsze czuję większą swobodę w gardle.
Joga to doskonałe podejście, bo pracuje równocześnie na ciele fizycznym i energetycznym. Rozciągasz mięśnie, ale jednocześnie uwalniasz zablokowaną energię. To bardziej holistyczne niż sama medytacja.
A jakie ćwiczenia jogi są dobre dla bólu dolnej części pleców?
Dla dolnej części pleców i czakry korzenia polecam pozycje wojownika, malasanę - głęboki przysiad, tadasanę - pozę góry. Wszystko, co angażuje nogi i uziemia. Ale uwaga - jeśli masz kontuzję kręgosłupa, najpierw skonsultuj się z lekarzem lub fizjoterapeutą.
Skoro mówimy o bólach pleców, to dlaczego właściwie stres finansowy miałby powodować ból w dolnej części pleców? To trochę dziwne...
To nie jest takie literalne, że "myślę o pieniądzach = boli dolny odcinek pleców". To bardziej złożony proces. Przewlekły stres powoduje napięcie mięśniowe, głównie w okolicy miednicy i nóg - instynkt "uciekaj albo walcz". To napięcie nie jest rozładowywane i kumuluje się w tkankach. Energetycznie blokuje muladhara, fizycznie prowadzi do problemów ze stawami i mięśniami.
To się nazywa "body memory" albo pamięć somatyczna. Bardzo dobrze zbadane w terapii traumy. Ciało pamięta to, co umysł chce zapomnieć. I przechowuje to w konkretnych miejscach - szczęka, szyja, biodra, brzuch.
Czy to znaczy, że każdy ból ma jakąś emocjonalną przyczynę?
Nie każdy. Jak złamiesz nogę, to po prostu masz złamaną nogę. Ale przewlekłe bóle, te bez wyraźnej przyczyny anatomicznej, często mają komponent emocjonalny czy energetyczny. Nie zawsze, ale często.
A co z tymi częstotliwościami Solfeggio? To też ma związek z czakrami?
Częstotliwości Solfeggio to konkretne tony muzyczne, którym przypisuje się działanie uzdrawiające. 396 Hz dla czakry korzenia, 417 Hz dla sakralnej i tak dalej. Są badania pokazujące, że określone częstotliwości wpływają na mózg, ale czy to bezpośrednio "leczy" czakry? Ciężko powiedzieć.
Ja używam tych nagrań w praktyce i klienci zgłaszają pozytywne efekty. Czy to placebo, czy faktyczne oddziaływanie fal dźwiękowych - nie wiem. Ale jeśli działa, to działa.
Problem z tym, że ludzie kupują nagranie "na YouTubie" z napisem "528 Hz" i nie mają pojęcia, czy to faktycznie jest ta częstotliwość. Poza tym sam dźwięk bez intencji i pracy wewnętrznej to za mało.
Czy czakry mogą się "wypalić"? Czytałam gdzieś o czymś takim.
Czakry się nie wypalają, ale mogą być nadaktywne albo wyczerpane. Najczęściej to dotyczy czakry splotu słonecznego u ludzi, którzy cały czas dają innym i nie dbają o swoje granice. Manipura reguluje naszą energię osobistą i jeśli ciągle ją rozdajesz, zostaniesz bez niczego.
To właśnie dlatego empatom i osobom pomagającym tak często brakuje energii?
A jak się chroni przed tym wyssaniem energii? Jakieś konkretne techniki?
Podstawa to granice. Fizyczne - nie każdy ma dostęp do twojego ciała. Czasowe - nie jesteś dostępny 24/7. Energetyczne - wizualizacja bańki światła wokół siebie. I przede wszystkim - nauczenie się mówienia "nie".
