Ostatnio przetestowałem wszystkie trzy metody na swoim horoskopie - progresje sekundarne, tercjarne i solar arc. Muszę przyznać, że najbardziej konkretnie zadziałały u mnie dyrekcje łuku słonecznego. Miałem SA Mars koniukcję z MC dokładnie rok przed awansem na stanowisko kierownicze. Progresje sekundarne w tym samym czasie pokazywały progresywny Merkury w sekstilu do natalnego Jowisza, ale to było znacznie bardziej subtelne.
A ja długo nie rozumiałam różnicy między tymi technikami. Dopiero jak zaczęłam liczyć ręcznie, to do mnie dotarło. Progresje to przecież realny ruch planet, tylko symbolicznie przeskalowany. U mnie progresyjna Wenus weszła w Bliźnięta w wieku 28 lat i wtedy zaczęłam pracę w komunikacji. To był ogromny zwrot.
Ja kiedyś też tak myślałam jak Indaphoros, ale potem sprawdziłam solar arc na datach wszystkich ważnych wydarzeń w moim życiu. Dokładność była przerażająca. SA Pluton kwadrat ASC dokładnie na rozwód. SA Wenus koniukcja Słońce na ślub. Może to i symboliczne, ale działa.
Pytanie - jakie orby stosujecie przy solar arc? Bo czytałem, że powinny być bardzo wąskie, poniżej stopnia.
Ciekawe, bo ja używam szerszych orbisów - do 2 stopni - i też widzę efekty. Ale one są bardziej rozciągnięte w czasie. Sam aspekt dokładny to klimaks, ale cały proces zaczyna się wcześniej.
A co z progresjami tercjarnymi? Słyszałam, że są bardzo skuteczne, ale mało kto ich używa.
Tercjarne to osobna liga. Jeden dzień życia równa się miesiącowi księżycowemu, więc progresyjna Luna przechodzi przez cały zodiak co około 27 lat. U mnie tercjarne świetnie pokazują wahania emocjonalne i intuicyjne impulsy. Ale nie szukaj w nich wielkich życiowych zwrotów - to bardziej wewnętrzne stany.
Czyli tercjarne to bardziej psychologia a sekundarne wydarzenia zewnętrzne?
Jeszcze nikt nie wspomniał o progresjach prymarnych. To najstarsza technika, oparta na rzeczywistej rotacji Ziemi. MC przesuwa się o 1 stopień na rok. U niektórych ludzi działają lepiej niż sekundarne.
Prymarne to prawdziwa szkoła dawnych mistrzów. Ptolemeusz ich używał. Problem w tym, że potrzebujesz absolutnie dokładnej godziny urodzenia, bo każde 4 minuty to różnica roku w prognozie.
Wracając do tematu skuteczności - ja długo byłem sceptyczny wobec progresji w ogóle. Wszystko robiłem na tranzytach. Ale potem przeszedłem przez Powrót Saturna i progresyjna Luna akurat zmieniała znak z Raka na Lwa. Emocjonalnie to było jak przejście przez portal. Od tego czasu progresje traktuję poważnie.
To chyba najważniejsze w progresjach? Kiedy planeta zmienia znak albo dom?
Jak sprawdzacie, która metoda u was działa najlepiej? Bo ja mam wrażenie, że gubię się w tych wszystkich technikach.
Ja bym dodała jeszcze jedno - nie ma jednej techniki dla wszystkich. Mam klientkę, u której solar arc nie pokazuje prawie nic, a progresje sekundarne są idealne. U innej osoby odwrotnie. To kwestia indywidualnego horoskopu.
Czemu tak jest?
Rozumiem. Czyli jeśli mam silnego Plutona w horoskoopie natalnym, solar arc pozwoli mi zobaczyć jego dyrekcje do innych planet?
Ja używam wszystkich trzech metod jednocześnie. Sekundarne do świadomych decyzji i długofalowych zmian. Tercjarne do emocjonalnych impulsów. Solar arc do konkretnych wydarzeń zewnętrznych. Razem dają pełen obraz.
Jeszcze jedna sprawa - progresje i dyrekcje bez tranzytów to jak samochód bez paliwa. Progresje pokazują potencjał, ale tranzyt go aktywuje. Miałem SA Mars koniukcję z Wenus przez pół roku, ale nic się nie działo dopóki tranzytowy Jowisz nie zrobił trygonu do tego punktu. Wtedy poznałem partnerkę.
Więc muszę patrzeć na trzy rzeczy naraz? Progresje, solar arc i tranzyty?
A co z tym konceptem 29 stopnia? Podobno jak planeta progresywna albo w solar arc jest na 29 stopniu, to rok kryzysu.
29 stopień to często kulminacja. Wszystko co narastało w danym znaku osiąga szczyt i następuje rozwiązanie. Może być intensywne, ale niekoniecznie negatywne.
Czy ktoś z was używa progresji odwrotnych? Podobno niektórzy astrologowie liczą 1 dzień przed urodzeniem jako 1 rok życia.
No dobrze, ale przecież dyrekcje też nie bazują na realnym ruchu. W solar arc przesuwasz wszystkie planety o ten sam łuk, czego w rzeczywistości nie ma. A jednak działa.
Widzę, że są dwie szkoły. Tradycjonaliści, którzy chcą astronomicznej podstawy, i symboliści, którzy mówią że skoro astrologia to język symboli, możemy używać dowolnych kluczy jeśli działają.
Pytanie które zawsze mnie nurtowało - czy progresje i dyrekcje mają sens przy relokacji? Jeśli przeprowadzam się do innego kraju, powinienem liczyć progresje na nowe miejsce czy na miejsce urodzenia?
Ja nie przeliczyję domów progresywnych na nowe miejsce. Uważam że horoskop natalny jest fundamentem i progresje powinny być liczone w tym samym układzie. Relokacja to osobna technika.
Wracając do konkretów - jakie aspekty progresywne są najsilniejsze? Koniukcje, kwadraty, opozycje?
