Przygotowanie mentalne to kluczowa rzecz. Jak wiem że dzisiaj jest trudny aspekt Marsa do mojego Słońca, to nie umawiam się na konfrontacyjne spotkania i staram się być bardziej opanowany. To nie jest determinizm, to świadomość.
Czy są sytuacje gdzie astrologia w planowaniu nie działa? Gdzie po prostu coś trzeba zrobić bez względu na układy?
I na odwrót - są momenty gdzie układ jest tak dobry że warto go wykorzystać nawet jeśli nie miałeś akurat planów. Czasem warto być elastycznym i działać spontanicznie gdy niebo daje zielone światło.
Dobre spostrzeżenie. Ja tak zacząłem jeden z najlepszych projektów - zobaczem fenomenalny układ na następny dzień i postanowiłem wtedy wysłać ofertę do klienta, z którym chciałem współpracować. Dostałem odpowiedź tego samego dnia i to się rozwinęło w świetną współpracę.
To jest właśnie różnica między tymi co rozumieją astrologię i tymi co nie. Nie chodzi o to żeby być niewolnikiem układów, ale o to żeby z nich korzystać. To jak żeglarz który wykorzystuje wiatr - nie wybiera kierunku wiatru, ale ustawia żagle żeby płynąć gdzie chce.
Świetna analogia! To bardzo dobrze tłumaczy jak to działa.
Dzięki wam za tę rozmowę, naprawdę dużo się dowiedziałam. Myślę że zacznę od śledzenia faz Księżyca i dni tygodnia, a potem będę rozwijać wiedzę dalej.
Ja też zacznę bardziej świadomie planować. Zwłaszcza te rozmowy o pracę - nie chcę już iść na nie w Merkurym retro.
Warto też zapisywać swoje doświadczenia - co zaplanowałaś, jaki był układ, jak wyszło. Po roku będziesz mieć własną bazę wiedzy co u Ciebie działa najlepiej. To jest bezcenne.
