Nie nazwałbym tego dowodem. Raczej wskazówką. Sugerją, że może być coś więcej. Ale to wystarczy, żeby żyć inaczej - bardziej uważnie, bardziej otwarte na możliwości.
Ciekawe, ile osób doświadcza synchroniczności, ale je ignoruje albo racjonalizuje, bo nie pasują do ich obrazu świata?
Pewnie większość. Łatwiej żyć w przewidywalnym, mechanicznym wszechświecie niż przyznać, że rzeczywistość jest tajemnicza i nie do końca zrozumiała. Synchroniczność burzy poczucie kontroli.
A może właśnie daje kontrolę? Innego rodzaju - nie opartą na sile woli, ale na współpracy z większymi siłami. Gdy zauważasz synchroniczności i działasz zgodnie z nimi, życie płynie łatwiej.
Piękne podsumowanie. Synchroniczność to zaproszenie do tańca z Wszechświatem. Możesz odmówić i iść swoją sztywną ścieżką. Albo możesz przyjąć zaproszenie i pozwolić, żeby czasem życie cię prowadziło. Obie drogi są OK, ale druga jest zdecydowanie ciekawsza.
