Jak czytać ogham, kiedy litera staje się także symbolem drzewa? W nowym artykule oddzielamy historię pisma od średniowiecznych objaśnień i współczesnego wróżenia. Jest w nim hipotetyczny odczyt Beith oraz proste ćwiczenie z brzozą.
Ogham w ezoteryce: alfabet drzew i współczesne wróżenie
Co wydaje się ciekawsze przy takiej pracy: trzymanie się znaczenia znaku czy własne skojarzenia z drzewem?
Czy na początek wystarczy jedna karta z Beith? I czy wybranie jej specjalnie to jeszcze wróżenie, czy dopiero poznawanie znaku? Trochę mi się mieszają te dwie rzeczy.
Mnie bardziej interesuje drzewo niż lista haseł. Gdybym miał siedzieć z kartą brzozy i tylko odtwarzać „początek”, to szybko zrobiłoby się ciasno. zostawiłbym trochę miejsca na skojarzenia, nawet takie których nie ma w opisie.
To przy wróżeniu Beith jest literą B czy brzozą? Czy jednym i drugim?
Papierowa karta wydaje mi się wygodniejsza do nauki, ale do samej oprawy wybrałabym drewno i prostą tkaninę. Nie dlatego, że papier jest „gorszy”. Po prostu przy temacie drzew taka forma bardziej by mi pasowała. Bez całego stołu dodatków 🙂
W ogóle rytualny gest widziałabym raczej w rozłożeniu zestawu i chwili ciszy niż w liczbie przedmiotów. A ktoś inny może woleć sam notes. Nie chciałabym z upodobania do drewna robić obowiązku.
Przy przykładzie znajomości zastanawia mnie jedno: czy „nowy początek” może oznaczać coś nowego między tymi samymi osobami, a nie nową osobę? I po czym w ogóle wybrać taką wersję odczytu?
A jeśli płytka wyjdzie do góry nogami? Trzeba ją obrócić czy wtedy brzoza znaczy coś przeciwnego? Nie wiem, czy wolno tu przenosić zasady z kart.
Podoba mi się oddzielenie starego alfabetu od późniejszych objaśnień. Nie potrzebowałabym zapewnienia, że ktoś wykonywał identyczne losowanie tysiąc lat temu. Chciałabym za to wiedzieć, skąd pochodzi konkretne znaczenie drzewa. Samo „tak czuję” i odwołanie do opisu to dla mnie dwie różne rzeczy.
