Dołączam do Was, dzisiaj wieczorem pierwsza sesja egipskiego. Byliśmy razem prawie rok, on ma dwójkę dzieci z poprzewdniego małżeństwa. Na początku wakacji powiedział że musi spróbować jeszcze raz z żoną, że dzieci na tym cierpią. Spakował się w dwa dni. Wiem jak to wygląda z boku i domyślam się co część z Was sobie pomyśli ale ja go kocham i nie umiem tego tak zostawić.
Jutro to nasze wyjście. Obiecałam sobie że nie będę się tłumaczyć ani wracać do tamtej rozmowy. Jak on zechce to sam wróci. A jak nie to przynajmniej spędzimy wieczór po ludzku, bez rozdrapywania.
Obejrzał moją relację. Odkąd się wyprowadził ani razu tego nie robił, byłam pewna że mnie już nawet nie obserwuje. Siedzę teraz z tym i nie wiem czy to coś znaczy czy sobie dorabiam.
Po pierwszej sesji faktycznie słabo. Spałam może trzy godziny. Ale najgorsze były myśli, całą noc miałam przed oczami jego i ją, jak siedzą przy stole z tymi dziećmi. Sama nie wiem czy to od rytuału czy po prostu tak mam od tygodni.
Siedzę, oglądam seriale dla zabicia czasu. Wiccański robi swoje bo psychicznie jestem rozbita, tylko że po drugiej stronie nadal cisza. Zaczynam się bać że wzięłam na siebie te cztery tygodnie na darmo.
Po spotkaniu było całkiem dobrze, naprawdę. Atmosfera luźniejsza, ani razu nie wróciliśmy do tamtej rozmowy. Przytulił na pożegnanie. Ale jak zapytałam co dalej, znów usłyszałam że potrzebuje czasu.
On znowu po prawie dwóch miesiącach wrócił do aplikacji randkowych. Po konsultacji z panem Erykiem dołączyliśmy czarne wesele, dziś w nocy pierwsza sesja. Stresuje mnie to, ale obiecałam sobie, że to ostatnia próba.
Druga noc niewiele lepsza, głowa mniej boli ale za to obudziłam się o czwartej i już nie zasnęłam. Leżałam i liczyłam ile dni minęło odkąd wyszedł. Niedziele są u mnie najgorsze, bo to były nasze dni kiedy on nie miał dzieci.
A ja chodzę jak zbita. Sprawdziłam profil i tam pustka jak by nieaktywny. Nawet nie mam czego analizować bo nie ma czego. Chyba pierwszy raz naprawdę dopuszczam do siebie myśl że mogę to przegrać.
Piszemy od rana, wesoło, o głupotach. Zaczynam mieć wrażenie że on sobie ustawił taki wygodny układ, ma mnie pod ręką do gadania i wcale mu się nie spieszy do żadnych decyzji.
Dawno mnie nie było ale już mieliśmy kilka spotkań , sam pisze itp
na spotkaniach też to on inicjuje bliskość ale dla mnie to najgorsze jest czekanie że to tyle trwa (zachowujemy się jak para całujemy itp a nadal nie mamy jakoś powiedziane co między nami jest )
Wieczorem znów obejrzał moją relację. Drugi raz przez te dni. Głupia jestem bo od razu mi serce podskoczyło a przecież to nic wielkiego. Ale po tych wszystkich tygodniach kiedy w ogóle nic nie było cokolwiek jest lepsze niż nic.
Rano napisał pierwszy, zapytał jak mi minęła niedziela. Coraz częściej to on zaczyna. Może faktycznie się przełamuje, tylko po swojemu, wolniej niż bym chciała. Uczę się nie poganiać, choć to wbrew mojej naturze.
Zajrzałam wczoraj na jej profil, tej żony. Wrzuciła zdjęcia z jakiegoś wyjazdu z dziećmi, jego nie ma na żadnym. Wiem że nie powinnam tam zaglądać, ale nie umiałam się powstrzymać.
Napisał, zapytał czy nie że przyszło do niego jakieś pismo na stary adres i czy mogę mu je odłożyć. Zwykła sprawa urzędowa, wiem. Ale to pierwsze jego słowa do mnie odkąd się spakował i wyszedł. Odpisałam że odłożę i tyle, chociaż przez chwilę chciałam napisać coś więcej.
U mnie kolejny dzień w tej ciszy. Czuję się fizycznie tak podle że dziś wyszłam z pracy wcześniej. Nie wiem czy to od tego wiccańskiego czy po prostu organizm mówi mi dość. Cztery tygodnie tego przede mną i szczerze, nie wiem czy dam radę.
Chciałam poznać Waszą opinię. Rozstanie z bliską mi osobą przebiegło spokojnie, z jego inicjatywy, ponieważ uznał, że musi najpierw poukładać własne sprawy. Jakiś czas później jeszcze się odezwał, ale napisałam, że potrzebuję dystansu i nie chcę na razie utrzymywać kontaktu. Uszanował to. Później zdecydowałam się na rytuał. Zastanawiam się teraz, czy tamta wiadomość nie sprawiła, że zamknęłam sobie drogę do ponownego kontaktu. To dość dumna osoba, więc obawiam się, że nawet jeśli chciałaby się odezwać, może tego nie zrobić. Co myślicie?
Dzisiaj pierwszy dzień szkoły. Patrzę jak ten czas leci, on pewnie odprowadził dzieci do szkoły. A ja sama siedzę.
U mnie wczoraj zaczął się rytuał wiccanski mój partner zostawił mnie dla innej kobiety i nadal są razem mam nadzieję że ten rytuał pomoże mi odzyskać partnera
Znowu sam napisał że w piątek ma wolne popołudnie. Nie zapytał wprost czy się spotkamy tylko tak rzucił. Siedzę i nie wiem czy podchwycić czy udawać że nie zauważyłam. Bo jak podchwycę to znowu wyjdzie że to ja się dopraszam.
Wrzucił zdjęcie, pierwsze od tygodnia. Jakieś biuro, dziwne trochę. Ani śladu żeby zerknął u mnie, w relacjach jego ni widzę. Mnie to już nawet nie boli, tylko wkurza. Siedem lat i pierścionek, a teraz mam patrzeć na jego biurko jak jakaś obca baba z internetu.
Znowu obudziłam się przed piątą. Głowa już taka ciężka nie jest ale za to mam ten ucisk w klatce od samego rana. Powiedzcie, miała tu któraś z Was sytuację że facet wrócił do żony i dzieci? Bo czytam Wasze historie i chyba nie ma nikogo z czymś takim, a ja nie mam pojęcia czego się spodziewać.
Ten wiccański jest zupełnie inny niż egipski. Przy tamtym najbardziej dawała mi po głowie a teraz mam takie ciągłe rozdrażnienie i uczucie jakbym była pod jakimś prądem. Do tego sypiam po parę godzin. Efektów żadnych, chyba że za efekt uznać to że sama się rozsypuję.
Cały wczorajszy wieczór myślałam o tym jego piątku. Rzucił i tyle, żadnego pytania. Jak zagadam pierwsza to wyjdzie że znowu naciskam, a jak zmilczę to może uzna że mi nie zależy. Co byście zrobiły na moim miejscu?
Dziewczyny, mam jeszcze jedno pytanie. Może to głupie, ale czy wy zachowujecie 100% abstynencję w trakcie rytuału i w czasie oczekiwania? Przeczytałam gdzieś takie info i się zastanawiam czy wytrzymam to na trzeźwo🫣 a tak serio w weekend mam imprezę i nie wiem czy wino mi zaszkodzi. Nie wiem też w jaki sposób to może wpłynąć na efekty.
Od poniedziałku ani słowa o tym piśmie. Leży sobie na komodzie i za każdym razem jak koło niej przechodzę to mam taki ścisk. Nie wiem czy on się rozmyślił, czy po prostu odkłada. Głupio przyznać ale sprawdzam skrzynkę częściej niż wtedy kiedy mieszkał u mnie.
Zrobiłam dziś jedną rzecz, wypisałam się z obserwowania jej profilu. Nie zablokowałam, po prostu żeby mi się to samo nie wyświetlało. Ręka mi drżała jak klikałam jakbym coś traciła. A przecież nic nie tracę, tylko przestaję się codziennie karmić czymś co mnie truje.
